Od tygodnia nie jestem z mężem. Małżeństwo 10 lat. Dwóch synów. Mąż toksyczny, zazdrosny, egoistyczny, zaniżone poczucie wartości, lubi wyzwalać we mnie zazdrość, krzyczy i znęca się psychicznie nad synem, manipuluje, ma wybuchy złości o głupoty. Pochodzi z nieciekawego domu. Ja oddałam mu całe swoje serce. Zerwałam kontakty ze znajomymi, wycofałam się z życia. Najgorsze, że zrobiłam się podobna do męża. Ja wiem, że to jest nie dobre, więc kazałam mu opuścić mój dom. Ja mam pracę on porzucił (pracował u moich rodziców). Kocham go, ale nie mogę z nim wytrzymać. Mam chyba depresje nie jem od 5 dni nie śpię. Byłam u psychologa. I tak mi jest źle. Jutro mam się z nim spotkać i uzgodnić w sprawie odwiedzania dzieci i poinformować, że urywam z nim kontakt na co najmniej 1,5 miesiąca. Czy separacja to dobry pomysł? Czy komuś udało się odbudować związek po takiej rozłące? Boję się, że może mnie zdradzić, bo zawsze byliśmy ze sobą razem i na wzajem się pilnowaliśmy. Ale to nie było życie tylko wegetacja. (Mam 30 lat a czuję się jak kobieta, która ma już życie za sobą i nic przed sobą)
Podobne tematy
Jeśli widzisz, że przy nim stajesz się inna niż chciałabyś i mogła być, to dobra decyzja. Czy jest szansa na odbudowanie związku, tego nikt Ci nie obieca. Różnie bywa, ale myślę, że po pewnym czasie, sama nie będziesz chciała.
Jeśli nie zdradzał Cię tylko dlatego, że go pilnowałaś, to marna podstawa wierności. Niepilnowany i odtrącony pewnie poszuka pocieszenia. Zwykle tak bywa. Ale może coś do niego dotrze i się zastanowi, i spróbuje zmienić Wasze życie.
Warto spróbować, nawet jeśli będzie drogo kosztowało. Przecież nie jest cudownie, prawda? Gorzej na pewno może być, lepiej - kto wie? Może?