Witam, potrzebuje kobiecego wsparcia!
Poznalam fajnego faceta przez Internet, rozmawialismy na GG przez okolo 3-4 miesiace przed pierwszym spotkaniem, ktore bylo jakies 3 tygodnie temu. Ostatnio rozmawiamy dzien w dzien, a dokladniej noc w noc.
Spotkanie bylo mile. Jest ode mnie 9 lat starszy, jezdzi maluchem i kazdy placil za siebie w restaurcji. Ale! Jest zabawny, wysoki, mega inteligentnym rozbawia mnie, swietnie sie przy nim czuje. Po pierwszym spotkaniu mialam mieszane uczucia! Ale teraz dzwoni do mnie, rozmawiamy okolo godzine na telefonie, wlacznie z pikantnymi tematami, jak seks, zycie intymne itd. Boje sie, ze dla mnie bedzie on zajebistym przyjacielem, a on bedzie chcial czegos wiecej.
Lecz z drugiej strony, w nocy rozmawialismy godzine, poszlam spac i od rana sms-ujemy. Mysle o nim, ale nie ma on zadnej cechy faceta, o ktorym zawsze marzylam.
Czy jestem normalna?
Podobne tematy
2 2011-07-21 12:45:59 Ostatnio edytowany przez Elede (2011-07-21 12:53:00)
Spokojnie, jesteś normalna, często tak jest, że jak ktoś myśli - to ma wątpliwości. Trzeba tylko uważac, żeby nie za dużo myśleć, analizować i szukać dziury w całym, tam gdzie jej nie ma.
A skąd wiadomo że to ten - my ci tego nie napiszemy. Uspokój się i posłuchaj swych uczuć - piszesz, że się dobrze przy nim czujesz, to bardzo dobry znak.
Z tego co widzę, spotkaliście się dopiero raz...Jeśli poczytasz sobie na tym forum, to zobaczysz, że niektóre kobietki wiedzą to od razu, a inne potrzebują czasu - ja zaliczam się do tych, którym wyluzowanie, odpuszczenie i właśnie czas bardzo pomogły.
Ciekawi mnie, ile masz lat? Jakie doświadczenie z mężczyznami? I najwazniejsze - jakie są te cechy wymarzonego mężczyzny? Zastanów się, czy nie są wygórowane? Czy marzysz o bogatym facecie, przystojnym, młodym ale doświadczonym, czułym i wrażliwym, ale jednocześnie zaradnym brutalu, który będzie agresywny kiedy trzeba?(heheh, tak piszę nie mając zbyt wiele informacji o tobie, ale słuchając moich koleżanek - taki się wyłania obraz ich 'ideału)
Czy w twoich marzeniach nie ma sprzeczności? Powiem ci, że mój mężczyzna dosyć odbiega od stereotypowego ideału, ale z tym zestawem cech, które ma, dla mnie jest idealny. Czasem warto zejść z chmur na ziemię i się rozejrzeć, bo może właśnie obok czeka jakiś fajny facet i może to być początek wielkiej miłości ![]()
Hmm, skoro tak fajnie się wam rozmawia, to czemu się nie spotkać jeszcze raz? Na luzie, bez pytań - czy to ten jedyny, na cale życie, bez myśli o ślubie i dzieciach...
mam 19lat, doswiadczenie z mezczyznami-dwutygodniowe zwiazki wakacyjne (namietne, ale bez sexu)
nie umiem opisac wymarzonego faceta
w wakacyjnych przygodachm to wiedzialam jak bedzie, jade za granice, poznaje boskie ciacho, jest cudownie, plaza, slonce, drinki, duuuzooo namietnosci, lecz rozsadku nie wylaczylam, nigdy zadnego sexu, no a kiedy dobiega dzien wyjazdu, pozegnanie i come back. potem kilka telefonow, smsow i koniec. zadnego stresu, zadnych zobowiazan!
Myslimy o kolejnym spotkaniu...
Ale powiedz mi, jak zrozumiec, ze nie zaplacil za nas w restauracji? nie ma kasy, czy nie zalezy mu?
4 2011-07-21 13:14:41 Ostatnio edytowany przez Elede (2011-07-21 13:15:54)
Hmm, z faktu płacenia lub nie - nie robiłabym afery
Ja na pierwszym spotkaniu z facetem z reguły deklaruję, że sama płacę. Różne rekacje - niektórzy jakbym im policzek wymierzyła, i za nic w świecie nie zgadzali sie. Inni - przyjmowali to spokojnie i się zgadzali. Tak było też z moim obecnym facetem - 1 spotkanie to był totalny luz bez oczekiwań, zapłaciliśmy za siebie. I tak jest generalnie do teraz, z tym że on teraz więcej razy płaci za np. obiad czy kawę niż ja i pozwalamy sobie wzajemnie na to, bo on więcej zarabia.
Jeśli nie zapłacił za Ciebie - to własnie może być, tak, że nie ma kasy i podchodzi do znajomości na luzie, choć wasze rozmowy wskazują na to, że zależy mu na znajomości z tobą. Tylko staraj się go wyczuć, czy chodzi mu o związek, czy o przelotną znajomość, jako młoda dziewczyna możesz być dla niego łakomym kąskiem - w sensie fizycznym, może chcieć np. seksu bez zobowiązań. Hm, niektórzy faceci płacenie za kobietę traktują jak punkt honorowy, pokazują że traktują ją poważnie, chcą ją zdobyć, zaimponować. Ale to może równie dobrze być tylko gra pozorów. Zastanów się czego byś chciała, jesteś już młodą kobietą, która wkracza w świat damsko-męski, gdzie rzadko bywa jak w bajce. Moja rada - nie przekraczaj zbyt szybko swoich granic, szanuj się, słuchaj swoich uczuć, nie bądź zdesperowana żeby mieć faceta, przedf tobą całe życie. A moze się okazać, że to własnie ten ![]()
W sumie racja, pierwsze spotkanie i kwestia płacenia jest akurat mniej ważna, po prostu to był pierwszy raz kiedy spotkałam się z facetem i każdy płacił za siebie.
Z naszych rozmow wynika, ze on nie szuka przelotnej znajomosci, ani partnerki do seksu. Bo jak wspomnialam rozmwiamy o sprawach intymnych i wtedy on mowi, bym sie nie spieszyla w tej kwesti, ze to jest bardzo wazne dla kobiety itd.
No właśnie przeraża mnie to wkraczanie w świat damsko-męski O.O
co do bajek, to przezylam dwie wspaniale na wakacjach, boje sie ze za wczesnie dla mnie na powazny zwiazek. boje sie tego, bo to dla mnie nieznane.
Desperacja, O NIE! Nie kreci mnie "chce faceta, bo inne tez maja"
No i widzisz, parę spraw już się wyjaśnia powoli
nie ma sensu teoretyzować i się straszyć, tylko działać, bo na razie jakiegoś większego problemu to ja nie widzę. Jeśli nie czujesz się gotowa na 'poważny' związek - to zastanów się co dla ciebie znaczy związek? Jaką masz swoją definicję? Czy ten poznany facet ma podobną? Jest starszy, więc może myśleć już o układaniu życia, ty - niekoniecznie. Czy np. uważasz, że chcesz jeszcze flirtować i poznawać nowych facetów, chodzić na dyskoteki, bawić się?
Sama musisz sobie zadać te różne pytania i szczerze na nie odpowiedzieć. A przede wszystkim - poznać dobrze tego mężczyznę, zobaczyć, czy macie wspólne wartości, poglądy i zainteresowania (to bardzo ważne) motylki motylkami, ale stan zakochania nie trwa wiecznie, tylko albo sie wypala albo przeradza w miłość
i pamiętać o tym, że sami o wszystkim decydujecie w swojej znajomosci, tzn. czego od siebie oczekujecie, co akceptujecie w związku, a co nie itp. Przeciez nie odrazu musicie być parą, poznaj go najpierw, bądź otwarta na niego jako na osobą - zobaczysz co z tego wyniknie.
no właśnie, boje sie tej roznicy wieku, ja moge to traktowac jako moj nowy facet, a on plany na przyszlosc, dzieci slub, na to na pewno nie jestem gotowa, nie teraz. dopiero zaczynam studia, a on ma juz to za soba.
uwielbiam sie bawic, podrozowac, poznawac ludzi. nie chce ograniczen, boje sie.
To że się boisz, to naturalne, wielu ludzi tak ma wchodząc w nową sytuację,w dorosłość, w pierwszy związek...
Jako zatwardziała i długoletnia singielka miałam podobne obawy do twoich- że związek to ograniczenia, wyrzeczenia, poświęcanie się...to nie do końca tak jest. Bawiłam się, jeździłam po świecie, poznawałam ludzi - i powiem ci, jeśli poznasz właściwą osobę, możesz robić to samo, ale we dwójkę to wszystko smakuje o wiele lepiej. Jest takie powiedzenie - jeśli kogoś kochasz, to radości pomnażasz razy dwa, smutki dzielisz na pół. Wiele w tym prawdy.
Oczywiście, będąc w związku, nie jesteś już sama z wszystkimi plusami i minusami. Jeśli liczysz się z kimś, kochasz go, jest on dla ciebie ważny, to dbasz o jego dobro, liczysz się z jego zdaniem. Uzgadniasz z kimś swoje plany, spędzacie razem swój czas. Problem jest wtedy, gdy ludzie się nie dobiorą pod tym względem, np. ona towarzyska, rozgadana, a on mruk- domator. Jeśli piszesz, że się boisz ograniczeń, hmm, co rozumiesz pod tym pojęciem? ze on cię zamknie w domu i zakarze wychodzić,spotykać się z innymi? Tak będzie jeśli tylko na to pozwolisz. Ale pamiętaj, że dla większości ludzi, w tym dla mnie, związek= bezwzględna wierność, bez flirtowania, całowania, dwuznacznego spotykania się z płcią przeciwną. Jeśli to są dla ciebie ograniczenia, to może faktycznie nie ma co wchodzi w związek ze straszym facetem?
ale w jakim wieku przestalas byc singielka?
ograniczenie to dla mnie: stop bycia singielka, juz nie moge myslec tylko za siebie, tylko za dwie osoby. nie co jest dla MNIE dobre, tylko co jest dla NAS dobre.
i tu nie chodzi o egoizm, bo nie jestem egoistką.
tu chodzi o odpowiedzialnosc za dwie osoby, za szczescie dwoch osob.
i jeszcze boje sie, czy moge komus zaufac...to jest bardzo trudne...
10 2012-05-24 23:02:19 Ostatnio edytowany przez hanna2007 (2012-05-24 23:05:43)
A jakby nagle stracil malucha i nie placilby np.za siebie to tez bys sie dobrze czula,pasowalby tobie samochodu ,jakbys go opisala z charakteru