netkobietyWszystkie działy
Psychologia

długoletnie związki

35 odpowiedzi8 535 wyświetleńzałożony przez motylek79, 20.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » długoletnie związki

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

1

Temat: długoletnie związki

Pytanie dla tych, co są w dlugoletnich zwiazkach - powyzej 5 lat. Jak to jest - nudzicie sie ze sobą, macie siebie dośc czy kochacie sie jeszcze bardziej?

2 Ostatnio edytowany przez xpathx (2011-07-20 22:51:38)

Odp: długoletnie związki
motylek79 napisał/a:

Pytanie dla tych, co są w dlugoletnich zwiazkach - powyzej 5 lat. Jak to jest - nudzicie sie ze sobą, macie siebie dośc czy kochacie sie jeszcze bardziej?

przez 10 lat było tak idealnie, że nie było mowy o nudzie. nie chcieliśmy marnowac nawet sek. bez siebie. śmialiśmy się, gdy mijaliśmy kolejne rocznice, które w przesądach uznaje sie za najcięższe (5,7,10 lat itd.), było wspaniale. od 11 roku zaczęło się coś dziać, miałam wrażenie że ja bardzo się rozwijalam, dokształcałam, dojrzewałam ... a on był dalej w tym samym miejscu. mówiłam nie odpowiadał. kolejne 2 lata spotęgowały nasze rozmijanie (brak seksu, brak rozmów) ... ja chciałam rozmawiać, uczyc się nas w nowych realiach, a on nie był zainteresowany (może już wtedy miał kogoś - kto wie?). pewne że 14 rok byl ostatnim, a on "zaczął wszystko od nowa" z młodszą (wrocil do pkt wyjścia, po co miec problemy) ... a przeszłość przestala mieć znaczenie, pomimo deklaracji wielkiej miłości sad

3

Odp: długoletnie związki

Nie umiem wyjasnic tego, ze ludzie sa calymi latami szczesliwi ze sobą i robią dla siebie wszystko, a potem w jednej chwili cos pryska i juz tego nie ma - jakby nigdy nie bylo... ? sad

4

Odp: długoletnie związki
motylek79 napisał/a:

Nie umiem wyjasnic tego, ze ludzie sa calymi latami szczesliwi ze sobą i robią dla siebie wszystko, a potem w jednej chwili cos pryska i juz tego nie ma - jakby nigdy nie bylo... ? sad

przez rok się nad tym zastanawiałam, zmarnowałam na to mnostwo energii, czasu na rozmowy z psychologami. przeczytałam nascie ksiażek psychologicznych, filozoficznych - i co? i nie mam pojęcia dlaczego z wielkiej miłości kompletnie nic nie pozostało.
nie wiem dlaczego zmienił cały swój światopogląd, nie wiem dlaczego tak latwo wszystko pozostawił? nie wiem ...i pewnie nigdy się nie dowiem hmm

5

Odp: długoletnie związki

ludzie sa calymi latami szczesliwi ze sobą i robią dla siebie wszystko

A nie pomyślałaś Motylku, że zazwyczaj poznajesz opinię jednej strony i to najczęściej tej, która została zostawiona? xpathx twierdzi, że jej związek był idealny. Ciekawe czy jej były podziela to zdanie...

6

Odp: długoletnie związki

Ja jestem z mężem 7 lat w związku, 5 lat po ślubie i oboje kochamy coraz mocniej. Jest nam z sobą dobrze, mamy o czym rozmawiać. mamy nadzieję że tak zostanie

7 Ostatnio edytowany przez motylek79 (2011-07-20 23:18:08)

Odp: długoletnie związki
Lupus napisał/a:

ludzie sa calymi latami szczesliwi ze sobą i robią dla siebie wszystko

A nie pomyślałaś Motylku, że zazwyczaj poznajesz opinię jednej strony i to najczęściej tej, która została zostawiona? xpathx twierdzi, że jej związek był idealny. Ciekawe czy jej były podziela to zdanie...

Zeby jeszcze bardziej skomplikowac sprawę - co jest idealne dla jednej osoby, dla drugiej idealne nie musi być...wiec zwiazek idealny nie bedzie nigdy, chyba ze momentami, a innymi tylko fajny, a jeszcze innymi zwyczajnie do bani ......podzielasz moje zdanie?

I wcale nie zle gdyby taki byl...tylko czemu ludzie dochodza do punktu - w ktorym wieloletnie uczucie pryska?

8 Ostatnio edytowany przez xpathx (2011-07-20 23:52:07)

Odp: długoletnie związki
Lupus napisał/a:

ludzie sa calymi latami szczesliwi ze sobą i robią dla siebie wszystko

A nie pomyślałaś Motylku, że zazwyczaj poznajesz opinię jednej strony i to najczęściej tej, która została zostawiona? xpathx twierdzi, że jej związek był idealny. Ciekawe czy jej były podziela to zdanie...

tak jak napisałam przez 10 lat to głownie on wyrażał swój zachwyt nad idealnością naszego związku. to on chciał małżenstwa, to on nalegał na dziecko, to on błagał żeby nie wyjezdzać, to on nie mogł wytrzymac beze mnie 1 dnia .. jak nie mogł byc ze mna to szedł do moich koleżanek i zanudzł je opowieściami jaka to ja jestem wyjątkowa (trochę to mnie krepowało potem, ale nie ukrywam że też dawalo poczucie wyjątkowści) ... myślę, że on był tym bardziej kochającym (jesli można to wogole stopniować) ... jednoczęsnie nie sądze aby mu czegoś wówczas brakowało
nie mam watpliwości że tamten okres byl genialny pod każdym względem i pewna jestem że on byl ze mna szczęsliwy, i to nie tylko ze względu na to że tak mowil do mnie i wyraxnie to okazywał ... ja tez bylam wówczas szczęśliwa, nasza kompatybilność niesamowita. 10 lat bez skazy, bez minimalnej klotni. przez sek nie pomyślałam, że możemy kiedyś być w innym miejscach. uwielbiał opowiadać jak to bedziemy staruszkami chodzącymi za rękę, całującymi się nawet przy zakupach ....

a potem przyszedł pierwszy (i ostatni) kryzys sad i nie twierdze że te ostanie 3 lata były ok (zrobiło się smutno, zjadla nas codziennosć, a w moim wypadku też zbyt duża pewność że "kto jak to kto, ale on zawsze będzie przy mnie"), ale tak jak napisalam, to ja upomniałam się do niego, że "rozchodzimy się", że może warto coś zrobić ... myśle, ze gdyby nie moja "interwencja" nadal bylibyśmy razem, choć tak jak to w skrócie przedstawiłam od 11 roku już bez idealności i wielkiej miłości ... i tylko mam żal, że nie zawalczył bo ten kryzys mogliśmy pokonać

9

Odp: długoletnie związki

Ale to potwierdzasz, że rozkład związku trwał dłuższy czas, kilka lat, a nie jak napisała Motylek: w jednej chwili cos pryska.

10 Ostatnio edytowany przez xpathx (2011-07-21 00:21:56)

Odp: długoletnie związki
Lupus napisał/a:

Ale to potwierdzasz, że rozkład związku trwał dłuższy czas, kilka lat, a nie jak napisała Motylek: w jednej chwili cos pryska.

tak potwierdzam, że 2 lata był u nas kryzys (ale jednak to stanowi jakiś pkt po wczesniejszym dłuugim bezproblemowym zwiazku)... choć nasz kryzys to regularny związek u innych. nadal nie było kłotni, ale można bylo zauważyc zmianę (myślę, że on wówczas zaczął interesować się koleżanką z pracy - dowodów nie mam, gdyz doszłam do tych wniosków post factum ... a teraz nie ma to znaczenia)

uważam, że kryzysy sa naturalnym etapem w dlugotrwałych związkach ... tyle że moj mąż chciał nadal byc w romantycznym, beztroskim związku, nie chciał wysiłku ... tak zaczeła się nasza separacja powiedział "chce się na nowo w Tb tak zakochac jak wcześniej" ... i wszystko byłoby super, gdyby to nie bylo kłamstwo hmm


ale wiesz Lupus może być tak, że on kłamał przez n-lat, może być tak że teraz naprawdę kocha, może byc tak że idealne zwiazki przed nami ... a może ten był jedyny idealny jaki przeżyje - to zweryfikuje życie

11

Odp: długoletnie związki

Motylku jestem w ponad 7 letnim związku. Nie powiem przez te kilka lat było różnie między nami. Wzloty - bardzo piękne, pełne emocji, napięcia (pozytywnego), pełne namiętności... Ale były również upadki - płacz, żal, ogromny ból, a czasem nawet uczucie nienawiści do drugiego.. Z tym, że w związku nigdy nie jest idealnie. Zawsze przychodzi taki dzień w którym coś nie jest tak jak być powinno, co nie oznacza, że miłość gaśnie.. Tylko po prostu związek to jest dwoje ludzi, DWOJE, o różnych charakterach i nigdy nie będzie tak, że we wszystkim będziemy zgodni i zawsze będziemy potrafili iść na kompromis. Mamy ciche dni, a czasami burzliwe z piorunami. Potrafimy doprowadzić siebie do furii, a czasami któreś z nas wybucha jak wulkan parząc i raniąc drugą osobę. Ale kochamy się ponad życie. Od x-lat staramy widywać się codziennie. Jesteśmy uzupełnieniem siebie. Ja jestem wybuchowa, krzyczę a On spokojny, opanowany. Przeciwieństwa ale kochamy się całym sobą. W naszym związku było mnóstwo pięknych chwil, ale tych złych też było sporo.

Czy nudzimy się ze sobą? Nie. Zawsze znajdzie się jakiś temat do rozmowy, a jeśli nie to jakże przyjemnie ze sobą pomilczeć. Obejrzeć coś, czy chociażby poleżeć. A czy czasami mamy siebie dość? To złe sformułowanie. Kiedy się pokłócimy bywa tak, że każde musi być osobno, żeby się uspokoić. Przemyśleć. Pobyć ze sobą. Są sytuacje kiedy obecność partnera nie jest wskazana, np. po kłótni. Ale to nie znaczy, że mamy siebie dość. Nigdy nie mamy siebie dość.

Życie przynosi różne niespodzianki, nie zawsze miłe.

Kochamy się nad życie. Za równy miesiąc jest nasz ślub.

12

Odp: długoletnie związki

7 lat?
Czyli miałaś 13 jak zaczęłaś się z nim spotykać?
Kurde, sory, ale takie coś uważam za 'dziecinne' chodzenie ze sobą, a nie związek.
W końcu byliście dziećmi.

13

Odp: długoletnie związki
Juliette napisał/a:

7 lat?
Czyli miałaś 13 jak zaczęłaś się z nim spotykać?
Kurde, sory, ale takie coś uważam za 'dziecinne' chodzenie ze sobą, a nie związek.
W końcu byliście dziećmi.

niestety też nie widzę tego w rózowych barwach ... choc trzymam kciuki abyś byla wyjatkiem

14

Odp: długoletnie związki

Miałam 14 lat jak się poznaliśmy. Owszem to było dziecinne, bo nigdy nie byliśmy sami. Zawsze spotykaliśmy się w gronie koleżanek i kolegów. To było takie pierwsze zauroczenie. Taka pierwsza miłość. Więc macie racje, nie można nazwać tego związkiem. Ale prawda jest taka, że spotykamy się od tamtego czasu. I nie mogę dokładnie określić ile naprawdę trwa nasz związek. Nie jestem w stanie powiedzieć kiedy to zauroczenie przerodziło się w coś poważniejszego. Ja byłam w gimnazjum, On w liceum. Początkowo można to nazwać tak jak Juliette to określiła "dziecinnym chodzeniem". Ale z czasem nasze uczucie dojrzało, przede wszystkim My dojrzeliśmy. I jakoś tak to "dziecinne chodzenie" przerodziło się w miłość. Owszem jako 14-16 latka nie wiedziałam czego chcę. Rozstaliśmy się. Wiadomo co dziecko w tym wieku może wiedzieć? Nic. To fakt. Później wróciliśmy do siebie. Faktycznie rozstawaliśmy się 4 razy. I te 4 rozstania były w ciągu 2 lat. Po tym okresie los chciał żebyśmy znowu się spotkali i tak nasze uczucie się "odrodziło" i jesteśmy razem do dziś. Tzn. wtedy miałam 16 lat jak zaczęliśmy się znowu spotykać. W moje 18-ste urodziny oświadczył mi się, okres naszego narzeczeństwa trwał (nadal trwa) 3 lata. 1,5 roku temu postanowiliśmy, że się pobierzemy. To jest dojrzała i przemyślana decyzja. Wiele o tym rozmawialiśmy. I pomimo Waszego niedowierzania jesteśmy ze sobą szczęśliwi. Kochamy się. I przeżyliśmy razem nie jedno, choć jesteśmy bardzo młodzi. Gdybym nie była pewna Jego, ani swoich uczuć nie wychodziłabym za Niego. 

Kurde, sory, ale takie coś uważam za 'dziecinne' chodzenie ze sobą, a nie związek.
W końcu byliście dziećmi.

Nie jestem w stanie powiedzieć kiedy to dziecinne chodzenie zmieniło się w związek. Nie podam Wam dokładnej daty. Bo nie jestem w stanie. Nikt nie jest w stanie powiedzieć, kiedy zauroczenie przeradza się w prawdziwe uczucie.

15

Odp: długoletnie związki

a ja jestem w prawie 8 letnim bardzo szczęśliwym związku smile. Nie nudzimy się. Uwielbiam jego towarzystwo i każdego dnia jestem szczęśliwsza o ile da się być bardziej szczęśliwą tongue

16

Odp: długoletnie związki
Cassie napisał/a:

I pomimo Waszego niedowierzania jesteśmy ze sobą szczęśliwi. Kochamy się. I przeżyliśmy razem nie jedno, choć jesteśmy bardzo młodzi. Gdybym nie była pewna Jego, ani swoich uczuć nie wychodziłabym za Niego.

ja w to nie wątpie, ... nie macie jednak doswiadczenia w innych dojrzałych zwiazkach i niestety to czesto poźniej prowadzi do kryzysów i innych problemów ... ale tak jak pisałam, życzę abyś była wyjatkiem. powodzenia

17

Odp: długoletnie związki
motylek79 napisał/a:

Pytanie dla tych, co są w dlugoletnich zwiazkach - powyzej 5 lat. Jak to jest - nudzicie sie ze sobą, macie siebie dośc czy kochacie sie jeszcze bardziej?

Jestem w związku bardzo długoletnim, minęło już 28 lat. Szmat czasu.

Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie: "czy kochamy się jeszcze bardziej?" - nie mam żadnej miarki ani innego przyrządu pomiaru. Mogę stwierdzić jedno: jestem szczęśliwą kobietą i nie żałuję swej decyzji sprzed lat.

18

Odp: długoletnie związki

Witam, piękne jest to co mówicie, że będąc tyle lat z męzczyzną czujecie sie szczesliwsze..
U mnie skonczylo się na etapie 8 lat bycia ze sobą. Przez pierwsze lata było super, zresztą to był wiek 20 lat.Inaczej sie patrzylo na milosc.A teraz? nawet nie zamieszkalismy ze soba, ot takie "śmieszne" randeczki, potem ciągle utrata pracy, brak perspektyw na przyszłość;( Nie wiem, czy to ja w ktorymś momencie dojrzałam czy cofnęlam sie w rozwoju? Po etapie studiów przyszedl moment, kiedy chce sie byc ustabilizowanym, stala praca, jakaś kawalerka. On chciał u swoich rodziców, ja nie...
Calkowicie poglądy zmienily sie na zycie...

19

Odp: długoletnie związki

katek, niestety mniej wiecej u mnie bylo zawsze tak jak mowisz - inne spojrzenie na zycie, problemy z rzeczywistoscia - praca , mieszkanie itp, nie moznosc ich rozwiazania i rozpad wszystkiego.....

20 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-07-22 18:27:16)

Odp: długoletnie związki

A ja dodam tylko, że wierzę Ci Cassie, zdarzają się ludzie, którzy tak wcześnie się spotkają i są sobie pisani. A skoro rozstaliście się, lecz nie umieliście żyć bez siebie, to też o czymś świadczy wink
Pozdrawiam wink
No i życzę sobie, żebym za parę lat była tak szczęśliwa jak Wy, ze swoim partnerem wink

21

Odp: długoletnie związki

Dziękuję truskaweczko. Masz rację, zdarzają się takie przypadki. Tylko w dzisiejszym świecie bardzo trudno znaleźć swoją połowę. Dziś w pogodni za karierą i pieniędzmi można przegapić prawdziwe szczęście.
A Tobie truskaweczko życzę, żeby Ciebie ktoś kochał tak jak mnie. Pozdrawiam.

22

Odp: długoletnie związki
Cassie napisał/a:

Dziękuję truskaweczko. Masz rację, zdarzają się takie przypadki.

to ja pesymistycznie ... ale nie znam ani jednego przypadku dlugiego, udanego związku (przerażające)

Cassie napisał/a:

Tylko w dzisiejszym świecie bardzo trudno znaleźć swoją połowę. Dziś w pogodni za karierą i pieniędzmi można przegapić prawdziwe szczęście.

... nawet nie goniąc za karierą, nie dbając o precjoza to i tak trudno sad

23

Odp: długoletnie związki

Cassie mam nadzieję tylko, że nie odebrałaś tego jako ataku na Twoją osobę, bo muszę przyznać, że lubię Cię, wydajesz mi się sympatyczna i z przyjemnością czytam Twoje posty wink

Wracając do tematu: niestety ja też nie znam żadnej szczęśliwej pary, która chodziła ze sobą od dziecka i później nie brała rozwodu. Niestety rozwodów wśród takich osób (w moim otoczeniu) jest mnóstwo, ale mam nadzieję, że Ty będziesz wyjątkiem.

A poza tym powiem Ci Cassi, że ja zaczęłam się spotykać z moim, jak miałam nieco ponad 16 lat ( do dorosłych więc nie należałam ) wink, po 2 latach oświadczył mi się ( dodam, że jest 12l starszy), jest nam dobrze, a za rok ślub.

24 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-07-22 22:37:55)

Odp: długoletnie związki

No właśnie Julliette, więc obie wcześnie zaczęłyście z Cassie związki, co nie znaczy, że nie może się udać ;-)
No w sumie ja też wcześnie, bo 17 lat ;-)

25

Odp: długoletnie związki
truskaweczka19 napisał/a:

No właśnie Julliette, więc obie wcześnie zaczęłyście z Cassie związki, co nie znaczy, że nie może się udać ;-)
No w sumie ja też wcześnie, bo 17 lat ;-)

ja też 17 (on 19) ... i teraz jako starsza koleżanka (31) niestety świadczę swoim życiem że to jest zły początek sad
co ciekawe mnie też to mowili, a ja uważalam że nie wiedzą o czym mowią, jak nasza milośc nie przetrwa. glupoty jakieś! hmm
byłam dumna, że bylam dla niego pierwsza ... jednak po 13 latach uslyszalam, że chce sprobowac z inną bo życie jest krótkie ... i w tym sensie jestem dla niego ograniczeniem ... potrzebuje wolności

26

Odp: długoletnie związki

xpathx, jestem ze swoim chłopakiem od piętnastego roku życia. Nie wiem co będzie dalej, ile to przetrwa i tak dalej. Ale nawet słuchając Twojej rady, to przecież nie pójdę do niego i nie powiem "wiesz co kochanie, tak naprawdę to kiedyś będziemy chcieli spróbować z innymi, dlatego uważam, że nie ma sensu dalej ze sobą być" wink

27

Odp: długoletnie związki

Ja również nie znam żadnego długiego i szczęśliwego związku. Jeden taki przypadek długiego związku to rodzice mojej przyjaciółki - są ze sobą od dziecka (zaloty zaczęły się gdy mieli 5 i 8 lat), jak to mowi Pani X: Pan X latał za mną i podstawiał mi nogę jak szłam z kańką mleka, zawsze byliśmy razem, wszystko przeżywaliśmy razem", tyle że mimo, że Pani X twierdzi, że kocha męża z każdym dniem coraz bardziej to też wiele przeszła i nadal się zdarza, że przechodzi. Otóż Pan X miał w pewnym momencie alkoholowe problemy, wyzywał i bił Panią X, podejrzewała też jakąś zdradę, ale dowodów nigdy nie miała. Mimo to nadal jest z Panem X i mimo, że nie raz usłyszy jakiś wulgaryzm gdy Pan X się zdenerwuje to i tak oboje zgodnie twierdzą, że bardzo się kochają. Czy to miłość czy przyzwyczajenie? Tego nie wiem. Ale przeszli swoje, więc idealny związek to nie jest.

28

Odp: długoletnie związki

Juliette dziękuję bardzo smile

Tisha może zacznę od tego, że żaden związek nie jest idealny. NIGDY nie będzie idealnie.

A ja znam kilka przypadków długiego i szczęśliwego związku. Tylko powtórzę po raz setny, że nie zawsze było pięknie. Nie zawsze ćwierkali do siebie jak ptaszki. Nie zawsze patrzyli na siebie przepełnieni miłością. Ale są ze sobą i kochają się. To moi rodzice. Mój tata zawsze do mnie powtarza "Kasia pamiętaj, od miłości do nienawiści jest jeden krok. To cienka granica, którą czasami człowiek przekracza. Ale najważniejsze, żeby potrafić pomóc sobie przejść na tę właściwą stronę".

29

Odp: długoletnie związki
Cassie napisał/a:

Juliette dziękuję bardzo smile

Tisha może zacznę od tego, że żaden związek nie jest idealny. NIGDY nie będzie idealnie.

A ja znam kilka przypadków długiego i szczęśliwego związku. Tylko powtórzę po raz setny, że nie zawsze było pięknie. Nie zawsze ćwierkali do siebie jak ptaszki. Nie zawsze patrzyli na siebie przepełnieni miłością. Ale są ze sobą i kochają się. To moi rodzice. Mój tata zawsze do mnie powtarza "Kasia pamiętaj, od miłości do nienawiści jest jeden krok. To cienka granica, którą czasami człowiek przekracza. Ale najważniejsze, żeby potrafić pomóc sobie przejść na tę właściwą stronę".

Oczywiście, że żaden związek nie jest idealny, aczkolwiek dla mnie picie, bicie i wyzywanie przekracza wszelkie granice. Zwłaszcza, że moja psiapsióła musiała tego wszystkiego wysłuchiwać i też nieraz dostała od ojca. I tak naprawdę to co teraz słyszy od rodziców jak to się oni nie kochaja to nie zwróci jej traumatycznych przejść z dzieciństwa hmm Mało tego sama jest w związku z wyjątkowo nerwowym i agresywnym facetem i pozwala mu się szmacić, bo w domu to była norma hmm

30

Odp: długoletnie związki
Wielokropek napisał/a:
motylek79 napisał/a:

Pytanie dla tych, co są w dlugoletnich zwiazkach - powyzej 5 lat. Jak to jest - nudzicie sie ze sobą, macie siebie dośc czy kochacie sie jeszcze bardziej?

Jestem w związku bardzo długoletnim, minęło już 28 lat. Szmat czasu.

Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie: "czy kochamy się jeszcze bardziej?" - nie mam żadnej miarki ani innego przyrządu pomiaru. Mogę stwierdzić jedno: jestem szczęśliwą kobietą i nie żałuję swej decyzji sprzed lat.

Gratuluję Wielokropku!

Ja jeszcze podwyższę stawkę. 33 lata razem. 33 szczęśliwe lata.

31 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-07-23 16:33:26)

Odp: długoletnie związki

Długoletni związek też jest moich rodziców. Nie jest idealny, tata jest alkoholikiem , lecz nie mam wątpliwości, że się kochają, to się widzi.
Tylko, że nie jest to nastoletni związek, zaczęli być razem , gdy mieli po 20 i 21 lat.

32 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2011-07-23 16:38:54)

Odp: długoletnie związki

Zazdroszczę mareno!
Ja w małżeństwie 13 - ty rok. Razem 17 lat.
Czyżby 13-stka była jednak pechowa w moim przypadku?

33

Odp: długoletnie związki

Jesteśmy razem już prawie 14 lat.
Czas jakiś temu mieliśmy duży kryzys w związku - wydawało się, że sytuacja, z którą nic nie da się zrobić. Byliśmy bliscy decyzji o rozstaniu - dużo myśli czy jest to miłość, czy przyzwyczajenie, czy warto jeszcze coś robić z naszą rodziną.
Zaczęliśmy chodzić do psychologa i... jest fajnie, jeszcze dużo do zrobienia, ale jest fajnie między nami!
Czasem, jak patrzę się na moich znajomych po rozwodach, zastanawiam się dlaczego nie próbują jednak walczyć o związek. Czy po rozstaniu, coś się zyskuje, zaczynając od nowa, czy ten nowy partner jest lepszy, czy samemu się jest lepszym, bardziej doświadczonym, mądrzejszym?
Chyba kluczowe jest pytanie co się czuje do partnera.

34

Odp: długoletnie związki

Oczywiście, że żaden związek nie jest idealny, aczkolwiek dla mnie picie, bicie i wyzywanie przekracza wszelkie granice. Zwłaszcza, że moja psiapsióła musiała tego wszystkiego wysłuchiwać i też nieraz dostała od ojca. I tak naprawdę to co teraz słyszy od rodziców jak to się oni nie kochaja to nie zwróci jej traumatycznych przejść z dzieciństwa hmm Mało tego sama jest w związku z wyjątkowo nerwowym i agresywnym facetem i pozwala mu się szmacić, bo w domu to była norma hmm

To już patologia/uzależnienie a nie miłość. Choć niestety ale człowieka, który bije, gnębi, poniża przeważnie kocha się niewyobrażalnie mocno... NIESTETY. Choć w takich sytuacjach często miłość myli się z uzależnieniem od drugiej osoby.Uczuciem, że bez tego tyrana jesteśmy zerem...

A co do Waszych związków  mareno, wielokropku - to chciałabym za te naście lat powiedzieć, że jestem szczęśliwą mężatką z takim stażem. Dlatego tak ważne jest żebyśmy całe życie potrafili pielęgnować tą miłość, która jest między nami..

35

Odp: długoletnie związki

Witam,
Ja również jestem w długoletnim związku (9 lat) i ponieważ zaczęliśmy się spotykać gdy miałam 17 to wciąż zastanawiam się czy przetrwamy. Nie znam osoby, która powie, że licealne miłości są ze sobą całe życie. Dwa miesiące przed nami, moja przyjaciółka zaczęła się spotykać ze swoim chłopakiem i na chwilę obecną są małżeństwem i mają małego synka, nie mam z nią juz takiego kontaktu i zastanawiam się czy są szczęśliwi, choć zawsze mi się wydawało że tak, ona jest pogodną i spokojną dziewczyną, on też jest dobrym i opiekuńczym facetem więc może im się udało.

Ja nie mogę tego powiedzieć o sobie, mam paskudny charakter a jeszcze gorszy ma mój chłopak, jesteśmy uparci, zawsze uważamy że mamy rację i nie damy się przekonać że jest inaczej, wszystko musimy mieć na już. Jesteśmy świadomi ile wad mamy (a jest ich znacznie więcej) i jak utrudniają nam życie. Zawsze uważałam że możemy żyć z wadami drugiego człowieka, bo któż ich nie ma, ale muszą nam odpowiadać, a jego mi nie odpowiadały, przez co jeszcze bardziej nie mogę zrozumieć że wciąż jesteśmy razem. Było ciężko niejednokrotnie, nadal jest, mam wrażenie że los rzuca nam coraz więcej kłód pod nogi i zamiast zajmować się problemami skąd wziąć pieniądze, mieszkanie, samochód, myśleć o ślubie, dziecku i jak później utrzymać rodzinę, nad codziennymi problemami dorosłych ludzi, my wciąż walczymy z naszymi charakterami i dowiadujemy się że potrafimy się jeszcze nie raz i w wielu sytuacjach rozczarować i na sobie zawieźć. Mieliśmy wiele razy ciężkie chwile, były rozstania, płacz (obustronny), a nawet zdarzały się gorsze rzeczy, jednak nie wiedzieć czemu wciąż do siebie wracamy i nie umiemy tego zakończyć. Nie wiem czy to przywiązanie i chyba nigdy się nie dowiem, ale na pewno zawsze będę się zastanawiać czy dobrze robimy że tak kurczowo się siebie trzymamy. Czy to miłość?Być może jest to odpowiedź na wszystkie moje pytania, jednak wiem jedno, jeśli będziemy ze sobą w dalszym ciągu, nasze życie nigdy nie będzie spokojne i uporządkowane, bo my po prostu nie umiemy żyć bez kłótni, sprzeczek i pretensji (najcześciej z mojej strony). Czy stworzymy patologiczną rodzinę?Mam nadzieję że aż tak źle nie będzie:)mimo wszystko jesteśmy dobrymi ludźmi i nie wyrządzamy innym krzywdy, wręcz przeciwnie, tylko siebie nie potrafimy do końca docenić i chyba sami nie wiemy jakie mamy szczęście że po tylu przejściach nadal możemy na siebie liczyć. Czemu zamiast zobaczyć ile mamy zalet, myślimy o kolejnych rozczarowaniach.

Trochę się rozpisałam i jak to teraz czytam to wyszło że mam nieźle popaprany związek:)chciałabym uwierzyć że ten facet jest mi pisany i że będziemy mieli udane i szczęśliwe życie, ale na codzień jestem realistką i nigdy nie udawałam jak wspaniale nam się układa i jacy jesteśmy cudowni. Jak każdy chciałabym być po prostu szczęśliwa ale obawiam się że przyszłość nie ułoży się kolorowo...

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » długoletnie związki

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026