netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

trudny związek...:(

11 odpowiedzi2 873 wyświetleniazałożony przez patrycja999, 17.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: trudny związek...:(

Czesc dziewczyny!  Proszę  o poradę, bo juz sama normalnie głupieje i nie wiem co mam mysleć. Jestem ze swoim chłopakiem 4lata. Dotychczas było sielankowo a momentami wręcz cudownie. Nigdy z jego strony nie było jakiegoś super okazywania uczuć, ale mi to nie przeszkadzało. oboje przyznaliśmy że super do siebie pasujemy, świetnie się rozumiemy a dodam ze zarówno ja jak i on jestesmy ludźmi którzy zawsze mieli tzw swoje światy i trudno nawiązywali powazne związki. No więc wszystko zaczęło się od przyjaźni a na skończylo na miłości.
Ja przez ten czas zmian dosyc sie zmienilam, bo byłam juz go pewna, mniej sie starałam itd. no i co najgorsze zaczęłam mu matkować, obiadki itd co go max zaczęło denerwować. Jednym słowem wkradła sie totalna rutyna. Na dodatek różne małe błędy sprawiły że wszystkie się zsumowaly i nagle bomba rozczarowania i rozgoryczeniaa wybuchła...
Ja teraz robie co mogę, daje mu więcej czasu dla siebie, nie narzucam się, bardziej dbam o siebie, nie matkuje, ale on zaczał czepiać się normalnie wszystkiego i wyolbrzymiac wszystkie moje wady które wczesniej mu nie przeszkadzały. nie wydaje mi się żeby charakter aż tak mi sie zmienił, ale on twierdzi że kiedys byłam zupełnie inna, starałam sie go czyms zaciekawić a teraz jest tylko nuda itd.
Abstrahujac w sexie jest nadal super, pożadanie nie wygasło z obu stron i to widać. Mimo ze ciągle nadmienia że liczy sie przede wszystkim charakter by kogos pożadać.
Myslałam że moze trzeba troche dac mu odetchnąć, wiec jak kiedys spotykalismy sie codziennie tak teraz 2-3 x w tyg. troche pomogło, sam zaczął się barzdiej starać ale i tak jak tylko pojawi się mały pretekst do kłótni to zaraz bomba CAŁEJ złości wybucha...Doszło nawet do tego że czasem boję się cokolwiek powiedzieć bo i tak on widzi tylko swoja rację a to co ja mówie jeszcze bardziej go irytuje. Więc w takiej sytuacji znów kłótnia że nic nie rozumiem, że kiedys wiecej mówiłam...
Zapytałam go czy cos jeszcze czuje do mnie, to mi powiedział ze chyba jeszcze tak skoro to wszystko mi mówi i kłócimy się, inaczej nie chciałby ze mna w ogole rozmawiać. Ale tez powiedział że nie sądzi żebym sie zmieniła bo ludzie sie nie zmieniają, więc obawia się że jak nei będzie jakiegos przełomu to z każdą kolejną kłótnią będe mu coraz bardziej obojetna.Jak to ratować??? Bardzo go kocham i chciałabym by udało sie zmienic jego nastawienie do mnie, bo tylko wtedy zacznie na nowo mnie pozytywnie odbierać inaczej nie ma szans.Jak sie zachowywać w takiej sytuacji. Nie zamierzam sie poddawać i szukac sobie innego...;(((

2

Odp: trudny związek...:(

Ja mialam podobny zwiazek, tylko u mnie wygasl pociag seksualny a on pozniej juz nawet ze mna nie rozmawial.
Nie mozna nikogo trzmac na sile i nawet nie wiem jak bardzo bys sie starala to i tak to nic nie zmieni wiem to po sobie naprawde! Ja sie staralam a on jeszcze bardziej mial mnie gdzies i mowil, ze kiedys bylam inna ale o tez byl inny kiedys!
Nie warto byc z kims skoro sie nie jest szczesliwym w zwiazku.
Wspomnialas, ze nadal ze soba rozmawiacie to moze usiadz z nim na spokojnie i powiedz mu co Cie boli i niech on rowniez powie co go irytuje to jest najlepsze rozwiazanie moim zdaniem, ale moze ktos inny niech sie tez wypowie na ten temat.

3

Odp: trudny związek...:(

Niedoceniona, gdyby ten związek trwał rok to owszem wolałabym zakonczyc to, ale przez te 4 lata tyle nas połączyło... i czasem róznie bywało, ale  wychodziliśmy z kryzysów. Nie było tak źle jak teraz, ale przez to że obojgu nam zależało to potrafiliśmy sie jakos zresetować i odnowić związek. Ja nigdy nie uważałam że mamy bardzo podobne charaktery, dla mnie to było ciekawe, on tez nie miał nic przeciwko (no chyba ze zył w przekonaniu ze jestesmy tacy sami a teraz czar prysnał). Zreszta wydaje mi sie że róznica charakterów nie jest przeszkoda w budowaniu związku, ważne jest wzajemne zrozumienie i kompromis...:(

4

Odp: trudny związek...:(

Co do rozmowy to próbowałam, ale on twierdzi że odkąd ja zaczęłam sie mniej starac jemu zaczał odchodzic cały zapał by cos ciekawego wnosić do związku. Czuł sie rozgoryczony że to zawsze wszystko z jego inicjatywy, ze mi sie nie chce juz zaciekawic go niczym. Najgorsze jest to ze nawet teraz jak ja sie staram to on ma w pamięci dalej te moje błędy z przeszłości...i dlatego łatwo go zirytowac nawet tym ze cos proponuje i wychodze z inicjatywać, gdy tylko nie ma nastroju...

5

Odp: trudny związek...:(

Wkradla sie w wasz zwiazek nuda, macie maly kryzys, ale skoro on mylsi o twoich bledach i nie chce tego naprawic to czego on tak naprawde chce?!

6

Odp: trudny związek...:(

No i musze przyznac, ze ja faktycznie na poczatku byłam inna, nie poświecalam swoich znajomych dla niego. Miałam swoje życie, zawsze coś ciekawego sie działo, teraz nic, bo on sie stał całym światem. Za bardzo sie poświęciłam, byłam na każde zawołanie, na dodatek ofiarowywałam mu tylko swoją nadgorliwą dobroć i on się w tym wszystkim zaczał dusić. I dlatego sie odsunał, a ja (kolejny błąd) w panice zamiast dac mu spokój i pozwolić zatęsknić, zaczęłam byc jeszcze bardziej nadgorliwa.
Jak nie dopuscic do takiego momentu że on juz nie będzie chciał juz w ogole ze mna rozmawiać...???Jak zrobic przełom by na nowo go zainteresować?

7

Odp: trudny związek...:(

Ja za bardzo biegalam za moim eks i to byl moj blad, teraz strasznie zaluje bo tak naprawde uswiadomilam sobie, ze ja go nie kochalam to bylko tylko zauroczenie ktore przerodzilo sie w przyzwyczajenie.
Sluchaj ty znasz dobrze swojego partnera powinnas wiedziec co dobre a co zle, ale ze swojego doswiadczenia nie biegaj za nim, nie pokazuj, ze Ci tak bardzo zalezy on musi zrozumiec, ze ma Ciebie, ze Cie kocha..
W moim dawnym zwiazku ja tez sie staralam robilam wszystko co w mojej mocy, zeby to ratowac rozstalismy sie i on po kilku miesiacach stwierdzil, ze mnie kocha i bedzie o mnie walczyl wyjechal nawet za mna za granice! Ale ja wiem co z nim mialam za koszamar i dobrze,ze zmadrzalam teraz ukadam sobie zycie na nowo mam nadzieje, ze bedzie lepsze.

8

Odp: trudny związek...:(
patrycja999 napisał/a:

No i musze przyznac, ze ja faktycznie na poczatku byłam inna, nie poświecalam swoich znajomych dla niego. Miałam swoje życie, zawsze coś ciekawego sie działo, teraz nic, bo on sie stał całym światem. Za bardzo sie poświęciłam, byłam na każde zawołanie, na dodatek ofiarowywałam mu tylko swoją nadgorliwą dobroć i on się w tym wszystkim zaczał dusić. I dlatego sie odsunał, a ja (kolejny błąd) w panice zamiast dac mu spokój i pozwolić zatęsknić, zaczęłam byc jeszcze bardziej nadgorliwa.
Jak nie dopuscic do takiego momentu że on juz nie będzie chciał juz w ogole ze mna rozmawiać...???Jak zrobic przełom by na nowo go zainteresować?

jakbym wyczuwala jakas rozpacz u Ciebie, Patrycjo, takie rozpaczliwe szukanie : "jak sprawic, zeby mnie nie opuscil".
To chyba blad.Nie mozna sklonic nikogo, zeby z Toba byl.
Przepraszam, ale popraw mnie , jezeli sie myle

9

Odp: trudny związek...:(

to raczej rozpacz nad sobą ze doprowadziłam sie do takiego stanu.Wiem że musze zmienic swoje zycie dla siebie przede wszystkim, a jesli on to doceni to tym barzdiej bede szczesliwa...mam tylko nadzieje ze nie bedzie za pozno, bo mi na nim zalezy...

10

Odp: trudny związek...:(

Tobie na nim zalezy, ale czy jemu na Tobie?
Nie rozpaczaj sama nd soba bo to do niczego dobrego nie prowadzi.
Przede wszytskim nie rob nic wbrew sobie, i jesli chcesz cos zmienic to zrob to dla SIEBIE a nie dla kogos.

11 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2011-07-18 13:14:38)

Odp: trudny związek...:(
patrycja999 napisał/a:

to raczej rozpacz nad sobą ze doprowadziłam sie do takiego stanu.Wiem że musze zmienic swoje zycie dla siebie przede wszystkim, a jesli on to doceni to tym barzdiej bede szczesliwa...mam tylko nadzieje ze nie bedzie za pozno, bo mi na nim zalezy...

dobre nastawienie ;-)
To do roboty, pracuj nad soba. Nie poswiecaj swojego zycia, swoich znajomych, niczego. Zyj.

A jak TY z tego bedziesz profitowac, to i on!

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026