halinkowata napisał/a:TAK BYLO:
zaczne od tego ze poznalismy sie na studiach, najpierw przyjzań potem zauwazylam ze cos wiecej jednak nic nie wyszło bo on niby chciał ale sie wogóle nie starał mimo ze widywalismy sie codziennie nie wykazywal inicjatywy raz odezwał sie przez net a ja go odtrąciłąm bo byłam w gniewie ze nie zbliza sie do mnie w realu, on sie mocno pogniewał tak ze prawie zerwał ze mną kontakt
Moim zdaniem, to on widział z Tobie tylko przyjaciółkę. Piszesz, że on chciał, ale się nie starał, czyli sam nie wiedział, czy chcę z Tobą być. Gdyby chciał, to robiłby coś w tym kierunku. Jeśli przez ten czas waszej znajomości, nie potrafił się zdecydować na jakieś działanie względem Twojej osoby, jeśli przez ten czas nie utworzyliscie pary, tzn. że coś było nie tak. Miałam podobnie, też zależało mi na długoletnim koledze i jemu też niby zależało, ale zawsze jakby brakło mu śmiałości. Ja wciąż czekałam, aż on się zdecyduje, a on wciąż był "wycofany". Potem okazało się, że tylko względem mnie miał takie opory, bo kiedy podobała mu się jakaś dziewczyna, to miał smiałość i odwagę być z Nią. I tak w stosunku do kilku dziewczyn miał śmiałość. Tak więc podsumowując, stwierdziłam i tobi też tak radzę, że jemu poprostu w ten sposób na mnie nie zależało, co mi na Nim. Gdyby chciał ze mną byc, to by zrobił jakiś krok, tak jak robił to w stosunku do innych. Gdyby miałoby coś więcej być niż przyjaźń, to by było, bez zbędnego odwlekania i robienia złudzeń.
halinkowata napisał/a:znalazł sobie inną ślub za 2 miesiące
Niestety, nie odwzajemnia Twojego ucucia, widzi w Tobie tylko przyjaciółkę.
halinkowata napisał/a:a ja nadal płacze 3lata i nie moge spac, ze tak to nwszystko głupio wyszło że zawiodła komunikacja dialog głupota czepialstwo, w sumie i ja byłam zacieta wstydziłam sie tez do niego odezwac potem
i wiem ze sobie tego nigdy nie wybacze ze bede załowac do konca życia, gryzie mnie to cały czas wolałabym byc chora niż przezywac to co teraz
nie moge o nim zapomniec
W całej tej sytuacji najgorsze jest to, że Ty się zaangażowałaś, a z drugiej strony była tylko przyjaźń. Według mnie nie ma w niczym Twojej winy, ile czasu mogłaś tkwić w takim zawieszeniu i czekać na jego zdecydowanie. Napewno jakiś czas będziesz o tym mysleć, co by było gdy on się zdecydował, ale uwierz mi, że on żyje dalej swoim zyciem i nie ma takich dylematów.