Witam ,
Czytalam podobne watki , jednak nigdzie nie znalazlam porad ani odpowiedzi na nurtujace mnie pytania.
Moj chlopak :
Poczucie humoru,opiekunczy,oddanny,pesymista,troche choleryk,troche neurotyk, z niska samoocena. To tak w skrocie.
Ja to bardziej jestem w typie sangwinika : staram sie podchodzic optymistycznie do zycia,gadatliwa,z poczuciem humoru,moze czasem dominujaca,czesto beztroska.
Latwo domyslic sie, ze czasem przez te roznice ciezko nam sie dogadac.
Przykladowe sytuacje :
1.Wspomnialam mu ,ze chcialabym po studiach wyjechac za granice( pisalam o tym w innym watku), chcialabym na stale,on ze tez, ale jak zaglebilismy sie w temat, to dowiedzialam sie , ze :
-On pewnie nie znajdzie pracy,na budowe go nie wezma,bo ma problemy zdrowotne, innej pracy tam nie ma dla ludzi ze srednia znajomoscia jezyka. Okej on oczywiscie lepiej wie.
-nie ma znajomosci , wiec nikt mu pracy nie zalatwi
-jest po studiach humanistycznych , wiec nie znajdzie pracy
2. Mamy rodzicow w tym samym kraju i miescie,zaproponowalam wyjazd na wakacje w celu zarobkowym,ale on nie pojedzie,bo nie chce z mama mieszkac, a moi rodzice maja male mieszkanie, a i ze nikt mu pracy nie zalatwi. Powiedzialam mu,zeby nie liczyl wiecznie na kogos,tylko sam dzialal. Akurat w tym kraju i miescie jest bardzo duzo polakow i nie trzeba znac jezyka,zeby pracowac.Zaproponowalam,ze moze moj wujek,ktory ma firme zalatwilby mu prace skoro tak,ale gdziez tam-on na budowe nie pojdzie,bo nie ma doswiadczenia i slabe zdrowie.
3. Ciagle narzeka , ze jest po slabych studiach i ze nie znajdzie pracy.
4.Za miesiac ma sie przeprowadzic do duzego miasta i ciagle wysluchuje , jak to on sie tego boi , ze nie znajdzie pracy i mieszkania.Tylko,ze ja przeprowadzilam sie do zupelnie obcego mi miasta,gdzie nie moglam liczyc na pomoc znajomych.Sama wszystko zalatwilam i nie narzekalam.
5. Czasem brak mu elementarnej wiedzy,a gdy zaproponuje , zeby cos czasem poczytal,obejrzal ambitnego , to nie , bo on juz sie nie nauczy , bo mu trudno to przechodzi a i nie chce mu sie.
Pomyslicie pewnie, za kogo ona sie ma ,zeby pouczac innych i ze jesli sie kocha , trzeba akceptowac, tylko , ze ja radze mu z dobrego serca,zeby bylo mu latwiej ,zeby mial wiecej do powiedzenia w zyciu.
Pomyslicie tez pewnie,ze jest realista,zdaje sobie sprawe , ze ciezko moze byc z praca itd.
Ja to doskonale rozumiem,zdaje sobie z tego sprawe , ale ja chociaz chce sprobowac, przekonac sie jak bedzie , chce wierzyc , ze sie uda!
Co to zmieni , jak bede kazdego dnia narzekala,jakie to zycie jest zle i ciezkie.
Chociaz chce zrobic cos , zeby bylo lepsze.
Sam ciagle narzeka na to , ze malo sie tu zarabia i ze on chcialby cos osiagnac , wiec jak proponuje wyjazd- zle bo tam pracy nie znajdzie , a mowi ciagle ,ze w Polsce tez nie znajdzie.
Zdenerwowalam sie dzisiaj i powiedzialam,zeby w takim razie na ksiezycu pracy szukal ![]()
Wiem, ze takie gadki nie pomoga , ale czasami juz nie potrafie walczyc z tym jego pesymizmem.
I zeby to raz!
Ja uwazam , ze samym narzekaniem nic nie zmienimy, jak mowie mu, czy on wolalby nie starac sie i pozniej zalowac tego, to powiedzial , ze wszystko mu jedno,ze on nie ma na to wplywu.
Wielokrotnie mowi tez , ze czuje sie ode mnie glupszy,gorszy itd. Glupio mi , bo ja go tylko probuje zmotywowac do dzialania , pozytywnego myslenia, a on odbiera to tak , ze ja sie wywyzszam.
Coraz czesciej zdaje sobie sprawe z tego , ze jednak do siebie nie pasujemy , za duzo nas dzieli.
Powiedzcie mi, czy da sie jakos na niego wplynac,czy to ja popelniam blad ,probujac go troche zmienic?