Pisałam w innym wątku o swoim problemie z kimś kogo bardzo kochalam i kocham nadal mimo że wyrzadzil mi wile złego.
Spotykałam sie ze swoim eks rok po tym jak ze mną zerwał , jeżdzilismy na rózne wypady , Ja oczywiscie musiałam płacic za siebie bo nie bylismy razem i on mi często o tym przypominał. Czasem był seks . Mowiłam mu ze go kocham i ze chce byc z nim on nic nie mowil , bawil sie mna. Trwało to dokładnie rok. Po roku takiej bujanki zerwałam z nim kontakt. On ie prawie ze mna kontaktował, ja zawsze wychodziłam z inicjatywą. Zerwałam z nim kontakt choc nadal cierpiałam i po cichu liczyłam że on się do mnie odezwie. Nie odezwał sie , odpuscil sobie mnie. Po sylwestrze tego roku, napisałam mu maila o tym co mi zrobił , odpisał dopiero po 2 miesiącach ze niby nie wchodził na komunikator. Opisał ze nadal mnie kocha i jest ciekawy co u mnie. Spotkaliśmy sie. Nie mowilismy o powrocie na razie, potem on zaczał mowć ze nadal mnie kocha, ze chce wrocic ale się boji.Tylko ze zradko sie potem do mnie odzywał i nie chcial sie spotykac , miał zawsze jakieś wymowki. Przycisnełam go, mówiąc ze zawrca mi w głowie i znowu mnie rani. Powiedzial ze nie chce abym sie angażowala skoro nie wiadomo co z nami bedzie. Spotkałam sie z nim przed wielkanocą, w samochodzie miał papierki po rafaello , on nie je słodyczy, to mi zawsze kupował rafaello, zapytał czy kogos ma , powiedzial ze sie z kimś spotyka.Uciekłam z samochodu, nie chcialam z nim miec nic wpsolnego. Powiedzial mi ze spotykajac sie ztamtą chciał sprawdzić czy uczucie do mnie jest silne. Myslałam ze umre.
Pojechalam do domu, nie było już życzeń na świeta. Pisal ze chciałby mieć ze mna kontakt minimalmy, powiedziałam ze nie.
W wielkanoc moj ojciec miał zawał, lezał przez tydzien w spiaczce, wrociałm do warszawy a on nic , nic mi nie pomógł, pisał tylko suche smsy co u mnie. Nie zaproponował zadnej pomocy. Zerwałam z nim kontakt, bolalo jak nigdy bo myslalam ze sie uda. ALE pRZETRWAŁAM.
4 CZERWCA mialam urodziny, dostałam od niego maila, ze powinien mi powiedzieć ze kogos ma, ze pewnie wyglada to tak jakby miał wyjscie awarayjne w postaci mnie,i ze nadal jestem mu bliska iz e ma nadzieje ze kiedys sie odezwe i napisze do co u mnie, chce miec ze mną kontakt chocby minimalny.
Wczesniej mowił ze chce miec mnie, ze vbrakuje mu własnie mojej osoby i ze nadal mnie kocha ale juz wtedy miał inna. Jakim trzeba być człowiek zeby tak robić a ja mecze sie , nie mogę spac, wrociło do mnie wszystko, sni mi się . Odpisałam mu na maila , ze kontakt minimalny to może mieć ale ze swoim samochodem a nie ze mną , i że nie będziemy sie przyjaźnic, bo jak można sie przyjaźnić z kims kto tyle razy oszukal i okłamal. Nic nie odpisał. Ma nową panne a mnie m a w dupie a ja sie męcze. Probuje głosem rozsądku sobie tłumaczyć ze to nic nie wart człowiek ale nie pomaga , rok temu bylismy razem na mazurach, było fajnie . Co ma zrobic, w przypływie szału chciałam do niego napisać i go wyzwać. Mam ostatnio straszne doły .