netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Zakochałam sie bez wzajemności,Nie radzę sobie z odrzuceniem.

13 odpowiedzi25 520 wyświetleńzałożony przez siss23, 30.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zakochałam sie bez wzajemności,Nie radzę sobie z odrzuceniem.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Zakochałam sie bez wzajemności,Nie radzę sobie z odrzuceniem.

Witam>
Niedawno poznałam przez internet chłopaka. Po pierwszym spotkaniu wiedziałam że chce tą znajomość kontynuować, czułam że wreszcie wszystko w moim życiu zaczyna się układać.Na początku wszystko wskazywało na to że jemu zależu mu na tej znajomości, w taki sposób że chce żeby przekształciła się ona w zwiazek. Chodziliśmy do kina, zapraszał mnie do domu, do swoich znajomych, odprowadzał po pracy na przystanek.

Szybko poszlismy do łożka, co moja koleżanka uważa za głowna przyczyne pożniejszego braku zainteresowania i zniechęcenia przez niego. Widywaliśmy sie przez dwa miesiące, gdzieś w połowie tego czasu te relacje oziębiły sie, on zachowywał sie momentami dość chłodno i obojętnie, ale nie chciał przerwać tej znajomości, więc pomyślałam że może ma gorsze dni, ponadto  mowil też  że ma problemy z wyrażaniem uczuć więc nie robiłam z tego wielkiej sprawy. Jednak cąły czas czułam że cos jest nie tak, czułam takie dziwne napięcie, aż któregoś weekendu wogóle nie zaproponował spotkania( a do tej pory widywaliśmy sie w każdy),i znowu pojawilo sie to dziwne uczucie że ta znajomośc jest czymś zagrożona. Wczoraj rano postanowilam nie dręczyć się dlużej ta niepewnością, i wysłałam mu smsa że ta znjaomość jest dla mnie za lużna i niewiem czy to ma sens. On zapytał mnie czy tzn że nie chce sie już dłuzej z nim kolegować, że znajomośc jest lużna to fakt, ale nic wiecej nie jest mi w stanie zaoferować, i że mnie lubi.  W pozniejszych smsach dodał że nie czuje tego uczucia ktore potrzebne jest do stworzenia związku.
Nie spodziewałam sie takiej odpowiedzi, byłam przekonana po niektorych jego zachowaniach,że zależy mu na mnie jak na dziewczynie, teraz widzę te niektóre "wyjątki" które przegapiłam, i zlekceważyłam sygnały mimo że czułam,że coś sie dzieje.
Skonczyłam ta znajomość, i nie moge sie teraz pozbierac.  Nie mowie że to była milośc,bo trwało to za krótko ale zależało mi, wreszcie poczułam sens życia którego nie czułam wczesniej i nie czuje teraz.Tęsknie.  Mam problemy w pracy, mam słaby kontakt z rodzicami którzy nie sa od kilkunastu lat już razem, czuje się bardzo samotna. Ta znajomośc i nadzieja na miłość sprawiała że usmiechałam sie czesciej i chciało mi sie wstawać rano. Przytrzymałam się myśli o tym cudowny związku który miał mnie cZekać jak tonący brzytwy, teraz czuje że znowu nie mam nic. Wiem że ludzie mają tu większe problemy, ale ja po prostu czuje sie nieszczesliwa, mimo że sie staram żnajdowac pozytywne rzeczy w moim życiu to sie po prostu nie udaje. Kązde niepowodzenie jakiejs relacji, w która jestem zaangażowana uczuciowo, odbieram jako koniec wszystkiego co dobrego mnie moglo spotkać. Niewiem juz co zrobić z tym wszystkim boję sie że bez odwzajemnionej miłosci nie znajde innego sensu w życiu:(:(

2

Odp: Zakochałam sie bez wzajemności,Nie radzę sobie z odrzuceniem.

Witaj. Czasami w naszym życiu bywa tak, że się zauroczymy. Zwłaszcza, że kobiety mają tendencje to snucia planów na przyszłość nawet jeśli związek nie trwa zbyt długo. Facet którego spotkałaś na swojej drodze zachował się kompletnie nieuczciwie, bo jeśli szuka koleżanki do łóżka to mógł o tym powiedzieć wprost i być może wtedy jak przypuszczam podziękowałabyś mu. Wiadomo, że kiedy ktoś nas zafascynuje to sprawia, że nabieramy zapału do życia. Ale pomyśl sobie, że jeszcze wiele pięknych chwil czeka CIę w życiu, że to nie na Nim świat się kończy. A on nie był wart Twojej uwagi. Życzę Ci siły. ALe pomyśl również o tym co powoduje, że uważasz miłość za jedyny sens w życiu. Każdy jej potrzebuje, ale bez niej też musimy umieć żyć.

3

Odp: Zakochałam sie bez wzajemności,Nie radzę sobie z odrzuceniem.

Witaj!
dziękuje Ci za odpowiedz. ;Po prostu chyba miałam tej miłości zawsze zbyt mało, i mam jej za mało nadal. To nienormalne, ale ja już trzeci raz jestem zaangażowana w jakąś relacje własciwie  od pierwszego wejrzenia. Myślę że to nie było nawet tak silne zafascynowanie tymi a nie innymi facetami, tylko tak silna potrzeba miłości, że idealizowałam ich i snulam wybrażenia nie wiadomo czeg.o Ostatnio zaczełam z koleżanka chodzić na aerobik, kupiłam sobie kilka nowych rzeczy, życie wreszcie zaczeło nabierac żywszych kolorów, a teraz znowu to wszystko nic już nie znaczy. Mam prace, mam znajomych, mimo tego czuje cały czas pustke, ta potrzeba posiadania bliskiej osoby i kochania jej z wzajemnościa, po prostu chyba zdominowała moje życie. Nie ciesza mnie wyjscia do kina do knajpy, książki ,zakupy.  Najgorsze jest to co teraz myśle o sobie. Że nie jestem warta kochania,że czegoś mi barkuje,że nie jestem zbyt dobra, że tak już bedzie zawsze, że może czuć ta desperacje,potrzeby bycia z kimś i i że to jest takie żałosne. To trzeci facet do którego uczucie jest dość silne, mimo krótkiego czasu znajomości, i w z którym wiązałam nadzieję.  Najgorze jest to że ja czekam i licze że nagle on dozna olśnienia i coś sie jeszcze zmieni, że moze zacznie mu mnie brakować. Druga myśl to taka że  juz wiecej sie nigdy nie zobaczymy, że nie dostane od niego juz nigdy smsa:(
Mimo wszystko nie uważam że zależało mu jedynie na seksie bo spedzalismy tez czas inaczej i tez było fajnie, a w łożku bylismy ze soba tylko dwa razy.A może ja  po prostu nie chce uwierzyć w to że to chodzilo tylko o seks?
sad

4

Odp: Zakochałam sie bez wzajemności,Nie radzę sobie z odrzuceniem.

Kochana. Nie Ciebie jedną dotyka samotność, ale powinnaś popracować nad swoją niską samooceną. Nie szukaj miłości na siłę, bo zazwyczaj jest tak, że kiedy za wszelką cenę szukamy bezpieczeństwa i opieki oddajemy siebie w całości i kiedy odchodzi ta druga osoba czujemy się nic nie warte.  Wiem, bo sama przez to przeszłam i to trwało nie 2 miesiące,a 2 lata. Co gorsze wiem, że on mnie kochał, ale nie umiał być w związku, nie był zdolny do dawania, idealizowałam obraz jego osoby, bo tak bardzo bałam się odrzucenia.Powiem Ci jedną rzecz, którą kiedyś powiedziała mi moja psycholog... jeśli chcesz coś komuś od siebie dać to najpierw musisz się czuć dobrze sama ze sobą. Postaraj się nabrać dystansu do faceta z którym jesteś miesiąc czy dwa. Mam też wrażenie, że lekceważyłaś sygnały jakie Ci dawał bo bałaś się samotności. Nie tędy droga kochana. Może we mnie jest w Tobie dziecko którym trzeba się zaopiekować, dlatego tak bardzo tego potrzebujesz. Więc zaopiekuj się sobą i pokochaj siebie, wtedy napewno będziesz silniejsza

5

Odp: Zakochałam sie bez wzajemności,Nie radzę sobie z odrzuceniem.

siss23,

aż nie wiem, co odpowiedzieć na Twojego posta... przeżyłam identyczną historię. Nawet przeżyłam ją dwa razy. Dwa okołoroczne "związki" o scenariuszu dokładnie takim, o jakim piszesz. Ja mam twardą d... pupę, więc poprzeżywałam, a potem wracałam do swoich zajęć...
Dobrze celujesz, że to są deficyty miłości w dzieciństwie, że wpadamy od razu jak śliwka w kompot, a potem czujemy się... odrzucone.
Tak naprawdę, to my potrzebujemy czuć się odrzucone. Potrzebuje tego nasza chora psychika, by "czuć się jak zawsze", jak w dzieciństwie, jak w przeszłości.

Oczywiście, ja na tym forum zawsze wysyłam wszystkich na kozetkę, więc i Tobie to napiszę: idź do psychologa. Idź na terapię.

To nie wyleczy, ale pozwala uzyskać komfort życia, czasem nawet bardzo wysoki. Wiem, byłam, to pomaga.

Wiesz, ja nie umiem jeszcze tworzyć związków z ludźmi. Znajduję się na takim etapie, że nie wiem, czy chcę. Tęsknię bardzo za bliskością, za intymnością, ale akceptuję tę tęsknotę, akceptuję ból, jak niesie samotność, robię swoje - wiem, że nic nie trwa wiecznie.
Na pewno nie potrafię na chwilę obecną ufać ludziom.

Ja swojego byłego kocham, może "kocham", nie wiem - nie utrzymuję z nim jakichś większych kontaktów, był mi bardzo bliskim człowiekiem, bardzo mi pomógł, ale nie kochał mnie, nie chciał być ze mną dłużej, więc pozwoliłam mu iść, odejść, jeśli beze mnie jest szczęśliwszy... prosty deal... Ja nie wiem, co to jest miłość, znam się na tym, jak świnia na grzmocie - ale cieszę się, że jest mu dobrze, będę się cieszyć, pewnie przez łzy - jak się zakocha...

Ja też przecież mogę się zakochać jutro ze wzajemnością

i wiesz co? Ty też możesz.

6

Odp: Zakochałam sie bez wzajemności,Nie radzę sobie z odrzuceniem.

Maszkarada dzięki za odpowiedż, wiem że to deficyty z dzieciństwa, i właśnie boje się że to szukanie znanego schematu wchodzenie w relacje gdzie zostaje sie odrzuconym, najgorsze w tym jest to że osoby ktore maja taka tendencje oschości i odrzucania wlasnie pociagaja i wzbudzają uczucia. Tylko że na samym poczatku tej znajomości ja myślałam że to jest zupełnie inny człowiek, czułam sie niemile zaskoczona coraz mniejszym zaangażowaniem i zainteresowaniem, więc skończyłam to ze swojej inicjatywy. Teraz myśle że może zbyt pochopnie, bo skoro dalej chcial byc moim kolegą, to byc może w końcu by sie zakochał. Wiem że to naiwne i głupie.Brakuje mi go. Mieszka niedaleko miejsca mojej pracy, jak tamtedy jade i widze niektore miejsca,któredy chodzilismy, wszystko mi sie przypomina, i nie wierze że to już koniec:(  Ta znajomośc trwała niespełna dwa miesiące a ja czuje sie jakby to było o wiele dłużej. Najgorsze jest to że po terapii szokowej teraz czekam żeby sie odezwal, chociaż rozum podpowiada mi że on juz tego nie zrobi, i że tak miało być bo i tak nie byłabym szczęsliwa.

7

Odp: Zakochałam sie bez wzajemności,Nie radzę sobie z odrzuceniem.

Tylko, że 1) tej oschłości emocjonalnej nie raz nie widać na pierwszy rzut oka - mój były był wspaniałym facetem, pomagał mi w problemach rodzinnych, finansowych, całą noc potrafił przytulać się do mnie i poprawiać kołderkę, nie zmrużywszy oka - tylko, że on bardzo próbował w ten sposób "się zakochać", on wiedział, że tak powinien, on chciał, ale zrypana psychika robiła swoje, a ponadto nie można się zmusić do miłości. A gość tak czy inaczej, kochać nie umiał/ umie.
2) sądzę, że liczenie na to, że zakochałby się potem, to ślepa uliczka. Mi moje uwarunkowania psychiczne pozwoliły pozostać na dalekiej stopie koleżeńskiej z byłym i... i nic. Owszem, porozmawiamy czasami i tyle. Jakoś się nie zakochał, a i ja już w sumie bym nie chciała, bo po co mi życie z kimś, kto ma bardziej nierówno pod kopułą, niż ja? Ty byś się męczyła, tak jak męczyłaś się do tej pory i on by się męczył pewnie widząc zakochaną kobietę, której miłości nie może odwzajemnić.

Ponadto, sądzę, że u Ciebie to było swego rodzaju "ufff, ktoś mnie nareszcie chce i wreszcie zaspokoję swoje emocjonalne potrzeby" i stąd ta fascynacja, a po dwóch miesiącach, to czort jeszcze wie, co to za człowiek. Po pół roku się nieraz nie wie, po roku, po latach.

Nie chciał, to trzeba to przyjąć, nikt nie ma obowiązku nas kochać. No i trzeba być selektywnym, nauczyć się odpierać pokusy serca tak spragnionego miłości, że poszło by za kimkolwiek.

Mi się też wydawało, że nad tym nie ma kontroli. Znaczy, kontroli to może i nie ma, ale jest jakiś rodzaj obserwacji i racjonalizowania sobie tego...
... a generalnie kluczem do wszystkiego jest miłość własna.

Dopóki człowiek nie kocha siebie, nie wejdzie w dojrzały związek.

Nie zwalczysz samotności, dopóki nie przestaniesz być samotna, fizycznie samotną będąc.
Nie pokochasz i nie będziesz kochana, dopóki nie nauczysz się miłości samej z siebie, do siebie, do poranka i kwiatków - i tak, ja wiem, że to brzmi jak jakieś sofizmaty, ale tego nie można do końca wytłumaczyć słowami...

Powiem Ci tylko, że można osiągnąć ten stan - absolutnie nie jest to żadna nirwana.

Może prędzej jakiś rodzaj poznania, zrozumienia, że żaden człowiek nie da mi więcej szczęścia, niż ja mam tu i teraz, bez względu na okoliczności.

8

Odp: Zakochałam sie bez wzajemności,Nie radzę sobie z odrzuceniem.

wszystko co piszesz to oczywiście prawda, prawda która zna rozum, i od ktorej ucieka serce. Nie poszłam dzisiaj do pracy, dzwoniłam do interwencji kryzysowej do psychologa,ale termin mam za jakiś czas, dawno nie czulam sie tak jak  teraz, to odtracenie  tylko sprawiło że wyszła na jaw moja bezradność i niskie poczucie wartości. Co ważne on napisal mi że sam ma problemy ze soba i nie wie czy nie chce czy nie umie zaangażować sie w zwiazek , czy to ze mna czy wogóle z kimkolwiek, bo nie żywi uczuć potrzebnych do bycia razem. Mimo tego ja myśle że to moja wina może gdybym była inna lepsza itd to on by sie jednak we mnie zakochał. Jedna cześc mnie tłumaczy sobie że to nie tak, że to bzdura ale uczucia żyja obok swoim życiem, i całkowicie mnie owładnely myśli że naprawde jestem do niczego. Kiedyś gdy rrozstałam sie po 2letnim zwiazku z chłopakiem tez byłam w takim stanie jak teraz. Troche to wygląda tak jakbym chciała rozpaczliwie miłości,  wybierając osoby albo mało skłonne do niej albo takie które mnie skrzywdza predzej czy pozniej, a potem wpadam w wielka rozpacz tak jak teraz kiedy to wszystko sie konczy, mimo tego że i tak sprawiało mi wczesniej trud.

ech:(

9

Odp: Zakochałam sie bez wzajemności,Nie radzę sobie z odrzuceniem.

Siss - jesteś świadoma wszystkiego, co się działo w Twoim dzieciństwie i wiesz, na jakiej podstawie dokonujesz wyboru facetów, a to już sporo. Świetnie, że poszłaś do psychologa, to ważne, że zrobiłaś to z własnej nieprzymuszonej woli, a nie, że ktoś Cię zmusił... Daj sobie czas na przemyślenie raz jeszcze wszystkiego, i może nie szukaj faceta na siłę, zdaj się na los...;)

10

Odp: Zakochałam sie bez wzajemności,Nie radzę sobie z odrzuceniem.

dzięki Tissa za odpowiedż smile.

Mam nadzieje że wytrwam w tym postanowieniu o podjęciu terapii i w samej terapii, a nie stchórze jak ostatnio. Jeżeli wszystko ma nieść jakiś sens to może dobrze że sie " tak posypałam" bo zrobiłam krok do przodu , wcześniej  myśłalam "że jakoś to będzie" , więc taki zimny prysznic się przydał bo otworzył oczy na to że trzeba chyba zwrócic sie o pomoc do kogoś mądrzejszego, a nie czekać na cud, życie się samo nie odmieni.

Nie szukałam na siłę, ta znajomość to był właśnie przypadek, troche nieszczęśliwy, a  może szczęśliwy?

11

Odp: Zakochałam sie bez wzajemności,Nie radzę sobie z odrzuceniem.

Siss, jestem pod wrażeniem, że dokonałaś tak obiektywnej i surowej samooceny. Wiesz, dlaczego za szybko angażujesz się w związek, wiesz dlaczego tak się sypiesz w momencie gdy się nie uda. Nie masz pojęcia ile osób wokół brnie w takie historie i w ogóle nie wyczuwa, że w takim desperackim dążeniu do miłości jest jakiś błąd, któtry tkwi w nich samych.
Jeżeli Ty to wszystko rozumiesz to masz kawał drogi za sobą.
Wyobrażam sobie, że nie cieszy Cię nic kiedy straciłaś coś co miało wydźwignąć Cię z poczucia beznadziei, niskiej samooceny i poczucia, że miłości miałaś za mało. Pewnie długo jeszcze wspomnienia osoby tego chłopaka będą dla Ciebie bolesne- tu wiedza dlaczego tak się dzieje nie pomoże, emocjonalnie jesteś zraniona i kropka. Ale to dobry moment na wydźwignięcie się, bodziec żeby zacząć szukać poczucia spełnienia w sobie a nie w kimś. I śmiem podejrzewać, że dopóki się tego nie nauczysz będziesz skazana na cierpienie. Nawet jeżeli ktoś zaangażuje się w relację z Tobą, zakocha czego bardzo chcesz, doda Ci skrzydeł na jakiś czas... a potem odejdzie, bo w życiu wiele nawet najpiekniejszych rzeczy się zmienia- Ty znów będziesz w rozsypce i tym okropnym poczuciu beznadziei z którym walczysz teraz. Miłość ma dodawać nam skrzydeł, ale nie ma być narzędziem do zaklejania luk w nas samych.
Podpisuję się pod wszystkim co napisała Maszkarada- to jest właśnie esencja, co należy zrobić jak należy myśleć, żeby nie wpadać w błędne koło mylnych działań.
Oczywiście.. w praktyce nie jest to takie proste, że przyjmujemy jakiś dogmat i od dziś postepujemy i myślimy według takiej a takiej instrukcji. Uczenie się bycia ze sobą może trwać miesiącami, może i latami. W tym czasie człowiek szarpie się ze sobą, zagłuszenie skrzywionego myślenia w postaci zakorzenionego dążenia do udowodnienia sobie, że zasługuje się na miłość i akceptację nie przebiega w sposób prosty. Nie wiem jak długo może trwać wyplenienie z siebie deficytu miłości ani czy w ogóle jest możliwe. Mnie się jeszcze nie udało, ale będę próbować dalej. Nie chcę żeby przypadkowi, prawie obcy ludzie mieli zdolność wywracania mojego życia do góry nogami tylko dlatego, że mam w sobie niezaspokojone potrzeby z lat adolescencji.

Jeżli masz ochotę poczytać Siss coś więcej na ten temat, było to wielokrotnie poruszane w "grupie wsparcia dla kobiet kochających za bardzo" w dziale rozstanie. Trudno przebrnąć przez morze postów, ale może uda się znaleźć przydatną wskazówkę dla siebie. Pozdrawiam smile

12

Odp: Zakochałam sie bez wzajemności,Nie radzę sobie z odrzuceniem.

Hej Fajka:)
dzięki i Tobie za odpowiedż. Dzisiaj niedziela, można powiedzieć że najgorsze już zostało zażegnane. Nie zerwaliśmy całkowicie kontaktu z moja nieszczęsliwą miłością, niewiem czy to dobrze czy nie dobrze. Ten chlopak ma duże problemy ze sobą, zresztą sam o tym mówi,wogóle nie skupia się na otoczeniu tylko właściwie cały czas na sobie, zachowuje się tak  jakby potrzebował zainteresowania i pomocy,może nawet jakiegoś uczucia, a za chwilę wycofywał się z tego,po to żeby na sam koniec czuć jak on to nazywa "jakiś brak". Ze względu na to, nie widzę jakiejś szansy żeby to się miało udać przynajmniej na ten moment, kontakt pozostał chociaż słabszy niż dotychczas, i nie sprecyzowany co do tego czy chcemy go mieć i jak to ma wyglądać, po prostu ja nie wytrzymałam i pod głupim pretekstem cos zagadałam, potem innego dnia on zagadał, chociaż te rozmowy są bardzo oszczędne i wgl nic nie wnoszą, ale przynosza jakąs ulgę, dlaczego tak jest? Nie potrafie wytłumaczyć.

Ogólnie cały czas zauważam, że jest mi ze soba żle. Gdy nie pracuje, ciągle wiszę na telefonie, dzwoniąc albo smsując, albo spotykam się z ludżmi, bo jak zostaje sama to popadam w przygnębienie, apatię czasem też odczuwam niepokój. Za tydzień mam konsultację odnośnie rozpoczęcia psychoterapii, bo trzeba zacząć wreszcie porzadkowac ten wewnetrzny bałagan.

pozdrawiam:)

13

Odp: Zakochałam sie bez wzajemności,Nie radzę sobie z odrzuceniem.
siss23 napisał/a:

po prostu ja nie wytrzymałam i pod głupim pretekstem cos zagadałam, potem innego dnia on zagadał, chociaż te rozmowy są bardzo oszczędne i wgl nic nie wnoszą, ale przynosza jakąs ulgę, dlaczego tak jest? Nie potrafie wytłumaczyć.

wiesz dlaczego przynosi ci to ulge? bo podswiadomie tesknisz za nim, brakuje ci jego, przywiazalas sie bardzo.
a dla niego to taki flircik pewnie byl.
kiedys przeczytalam madre słowa "nie nalezy plakac ze cos sie skonczylo, tylko cieszyc ze cos sie przydarzylo".
pamietaj, ze kazde niepowodzenie daje nam w przyszlosci sile, teraz to boli, ale staniesz sie potem silniejsza.
i prosze nie mysl o sobie tak krytycznie!
ty chcialas dac mu milosc, uczucie, on nie dawal nic od siebie- pomysl: a po cholere mi taki facet? skoro on mnie nie chce, to niech zaluje. nie to nie- jego strata. bo ty nie masz czego zalowac, skoro on ci powiedzial ze cie lubi i jestes tylko kolezanka- to sorry "dupek" z niego, z kolezankami sie nie sypia.
my kobietki, naprawde czasem, a nawet czesto zle interpretujemy zachowania i zamiary facetow.
jestes napewno bardzo wrazliwa i uczuciowa osoba i takiego faceta potrzebujesz- a nie kogos, kto sie odsuwa od ciebie i jest coraz gardziej zimny... wiem, troche znam to z autopsji, choc u mnie to caaaaaaalkiem inna historia.
i pamietaj- nie to nie, niech spada!
trzymam kciuki i powodzenia:)

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zakochałam sie bez wzajemności,Nie radzę sobie z odrzuceniem.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026