Witam>
Niedawno poznałam przez internet chłopaka. Po pierwszym spotkaniu wiedziałam że chce tą znajomość kontynuować, czułam że wreszcie wszystko w moim życiu zaczyna się układać.Na początku wszystko wskazywało na to że jemu zależu mu na tej znajomości, w taki sposób że chce żeby przekształciła się ona w zwiazek. Chodziliśmy do kina, zapraszał mnie do domu, do swoich znajomych, odprowadzał po pracy na przystanek.
Szybko poszlismy do łożka, co moja koleżanka uważa za głowna przyczyne pożniejszego braku zainteresowania i zniechęcenia przez niego. Widywaliśmy sie przez dwa miesiące, gdzieś w połowie tego czasu te relacje oziębiły sie, on zachowywał sie momentami dość chłodno i obojętnie, ale nie chciał przerwać tej znajomości, więc pomyślałam że może ma gorsze dni, ponadto mowil też że ma problemy z wyrażaniem uczuć więc nie robiłam z tego wielkiej sprawy. Jednak cąły czas czułam że cos jest nie tak, czułam takie dziwne napięcie, aż któregoś weekendu wogóle nie zaproponował spotkania( a do tej pory widywaliśmy sie w każdy),i znowu pojawilo sie to dziwne uczucie że ta znajomośc jest czymś zagrożona. Wczoraj rano postanowilam nie dręczyć się dlużej ta niepewnością, i wysłałam mu smsa że ta znjaomość jest dla mnie za lużna i niewiem czy to ma sens. On zapytał mnie czy tzn że nie chce sie już dłuzej z nim kolegować, że znajomośc jest lużna to fakt, ale nic wiecej nie jest mi w stanie zaoferować, i że mnie lubi. W pozniejszych smsach dodał że nie czuje tego uczucia ktore potrzebne jest do stworzenia związku.
Nie spodziewałam sie takiej odpowiedzi, byłam przekonana po niektorych jego zachowaniach,że zależy mu na mnie jak na dziewczynie, teraz widzę te niektóre "wyjątki" które przegapiłam, i zlekceważyłam sygnały mimo że czułam,że coś sie dzieje.
Skonczyłam ta znajomość, i nie moge sie teraz pozbierac. Nie mowie że to była milośc,bo trwało to za krótko ale zależało mi, wreszcie poczułam sens życia którego nie czułam wczesniej i nie czuje teraz.Tęsknie. Mam problemy w pracy, mam słaby kontakt z rodzicami którzy nie sa od kilkunastu lat już razem, czuje się bardzo samotna. Ta znajomośc i nadzieja na miłość sprawiała że usmiechałam sie czesciej i chciało mi sie wstawać rano. Przytrzymałam się myśli o tym cudowny związku który miał mnie cZekać jak tonący brzytwy, teraz czuje że znowu nie mam nic. Wiem że ludzie mają tu większe problemy, ale ja po prostu czuje sie nieszczesliwa, mimo że sie staram żnajdowac pozytywne rzeczy w moim życiu to sie po prostu nie udaje. Kązde niepowodzenie jakiejs relacji, w która jestem zaangażowana uczuciowo, odbieram jako koniec wszystkiego co dobrego mnie moglo spotkać. Niewiem juz co zrobić z tym wszystkim boję sie że bez odwzajemnionej miłosci nie znajde innego sensu w życiu:(:(