Jestem z nim prawie dwa lata, a on wciąż zachowuje się jak dziecko. Mieszkamy razem, ale on jakoś nie potrafi myśleć przyziemnie. Wciąż gdzieś chce jeżdzić, pożycza od kolegów kase a potem nie ma z czego oddać i ja się z tym muszę uporać. On nie pracuje, ja mam stałe dochody i wiecznie muszę o wszystkim myśleć. Kocham go bardzo mocno i chciałabym jakoś go zmienić, ale zawsze gdy mu zwrócę uwaga to zaczyna swoją gadkę, że mu psuje humor, że się czepiam i się obraża... Nie mam już siły więcej tego tolerować. Doradzcie mi dziewczyny prosze....
Podobne tematy
Czemu on ma myśleć przyziemnie?
Skoro Ty oddajesz długi zrobione przez niego, to problem spłaty długów nie jest jego problemem, tylko Twoim. Jemu nic do tego.
Skoro Ty utrzymujesz dom, to dlaczego on ma starać się o pracę? To znowu nie jego problem, tylko Twój. Ma gdzie mieszkać, co jeść.
Powinnaś jeszcze, w imię miłości, dawać mu potężne kieszonkowe. Nich się chłopina bawi.
ja mieszkam u niego, a on jeszcze się uczy. To troche bardziej skomplikowane, bo mieszkamy u jego matki.
Ale dlaczego spłacasz jego długi?
Bo chodzi za mną i truje, a jak się zaczynam kłucić to sie obraża, fochuje i wkurza na maksa. Po prostu męczy mnie i sie poddaje...:(
Dzięki wielokropek,że mi pojechałaś z deka ale cos mi do tej głowuy się wbiło. Teraz ja się będe fohować i jak on mi tak ja jemu.... Nie może byc tak dalej...
7 2011-06-13 22:43:19 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-06-13 22:43:44)
Proszę bardzo. ![]()
Jakbym miała pod bokiem taką "siostrę miłosierdzia" jaką Ty jesteś, odłożyłabym się brzuchem do góry i miała ciągle "za złe". Powody zawsze by się znalazły.
Powodzenia. ![]()
a może on jest z Tobą dla kasy? Postaw sprawe jasno... jak chce balować to niech idzie do pracy a Ty nie ulegaj mu... Bo widzi, że jak się obrazi to Ty się poddajesz i teraz to ciągle wykorzystuje.. Postaw mu się a jeśli się obrazi to niech się obraza, jak sie bedzie chcial pogodzic to znaczy że Cie kocha ajak sie obrazi na dobre to po co Ci taki facet? Znaczy ze nei kocha i nie ma co na siłe trzymać...
ja mieszkam u niego, a on jeszcze się uczy. To troche bardziej skomplikowane, bo mieszkamy u jego matki.
To wynajmij sobie coś sama, wyprowadź się od nich. Wiele osób się uczy i dorabia, chociażby w weekend. Jakby chciał to jakieś rozwiązanie znalazłby, ale to leń śmierdzący, któremu nie wstyd że Go kobieta utrzymuje. I jeszcze te fochy, jak dziecko w przedszkolu. Trzymaj się:))
szczerze? zostaw go i znajdź sobie mężczyznę nie wiecznego chłopca, za którego spłacasz długi itp... wyprowadź się od niego i zobacz co zrobi. czy się zmieni czy nadal będzie taki jaki jest. Wtedy będziesz miała pewność...
Na pewno nie spłacaj jego długów. Niech bierze odpowiedzialność za swoje czyny - umiał pożyczyc, to niech umie spłacić. Czemu od ciebie bierze kase, a nie od mamy? nie wstyd mu, ze Ty pracujesz, zarabiasz, a on siedzi i nic nie robi? jak to wyglada w ogole... Ja bym od razu postawila sprawę jasno - albo zabierasz sie do roboty, nie trujesz mi glowy swoimi dlugami, a jesli juz pozyczasz kase, to sam ją spałacaj, albo z nami koniec. On się po prostu przyzywczail i wie, ze jak bedzie Ci tak marudzil, to za kazdym razem bedziesz ulegac. Tak nie moze byc, sama sie z tym meczysz na pewno. Powiedz mu, niech w koncu wezmie się do roboty, bo Ty nie zamierzasz jego utrzymywać, a tym bardziej za niego oddawać kasę. Jeśli to nic nie da, to na Twoim miejscu bym sie wyprowadzila - jesli zrozumie, to ok, a jesli nie, to widocznie nie nadaje się do związku. Miłość to nie wszystko, niekiedy rozum ma rację, a serce nie:)
Wiesz co? On jakby dwie matki miał... Ale, kurcze, po co Ty mu matkujesz? Badż dla niego-i dla siebie-KOBIETĄ. Taką, o która trzeb się starać,dla której trzeba zarabiać, której trzeba czasami kupić prezent... To już przecież nie chłopaczek choc się uczy...
.
... Kocham go bardzo mocno i chciałabym jakoś go zmienić....
NIE NIE i jeszcze raz NIE!!!
Kochać to znaczy akceptować, a nie zmieniać.
Jeśli chcemy kogoś zmienić to znaczy ze wcale go nie kochamy.
Nooo kochamy własne wyobrażenia o nim, czy tez o tym "jak mogłoby być", ale z cala pewnością nie człowieka z krwi i kości, który za tymi wyobrażeniami stoi.
Moja rada: poszukać (lub dać się odnaleźć) kogoś, kogo naprawdę pokochasz.
Nawet matki nie zmieniają własnych dzieci!!!
Kształtują je, pokazują im świat, pomagają dokonywać właściwych według nich wyborów, ale W ZADNYM WYPADKU NIE ZMIENIAJA!!!
Bo... to już nie byłaby miłość... to byłoby po prostu podle.
.
Postaw mu ultimatum albo bierzesz się za siebie albo się rozstajemy. Nie może być tak ,ze ty robisz wszystko i to w imie czego? Miłości? I co z tego,ze mieszkacie u jego matki? Jeżeli ON ma długi to niech ON je spłaca. Nie przyzwyczajaj go do dziadostwa,bo tak się nauczy i tak będzie robił. Faceci są jak dzieci..Dopóki prowadzisz go za rękę dotąd masz pewność ,że nie upadnie.
I tak jeszcze coś ode mnie miłość nie polega tylko na dawaniu ale na dawaniu i braniu...W waszym przypadku to ty dajesz niczego w zamian nie dostając..On dostaje,ale nie daje. I nawet jeżeli on się obraża,to co cię to obchodzi? Przecież mu przejdzie.
On jest starszy od Ciebie czy Ty od Niego?
popełniłaś błąd spłacając jego długi i akceptując jego wszystkie wymysły, wymówki.
koniec. nie ma.
głupio, że facet jest na twoim utrzymaniu.
myślisz, ze kiedyś się to zmieni, jak tak dalej będzie? nie chcesz chyba nosić spodni w związku całe życie?