Witam,
jestem w nieformalnym związku od ponad 2lat z facetem o 8lat starszym od tego czasu też razem mieszkamy, mam dziecko z małżeństwa, które z nami mieszka, on też ma dziecko, ale nie utrzymują zbytnich kontaktów. Pare dni temu sie pokłócilśmy o dzieci on mi wytkną błędy wychowawcze, a ja zaatakowałam tą samą bronią. Na co on się strasznie obruszył, że powiedzała mu prawdę i zaczął milczeć. Spkował torbę i wyjeczał na szkolenie, które juz było zaplanowane dużo wcześniej, nie informując mnie nawet ze wyjeżdza, ani kiedy wróci i nawet się nie odzywa, nawet sms-a nie napisze. Podpowiedzcie czy to jest normalne zachowanie i co robić w takiej sytuacji, wcześniej już się zdarzały takie sytuacje i wiem że jak bym zadzwoniła czy wysłała smsa to i tak nic nie da, milczenie będzie trwać dalej a on będzie miał satysfakcję.
Podobne tematy
podczas kłótni nigdy nie powinno się celować w pewne punkty. nawet jeśli on zaatakował w tę strunę, trzeba z klasą zachowac zimną krew.
z drugiej strony takie znikanie i nieodzywanie się jest troszkę niepoważne. ja rozumiem dzień, dwa, na ochłonięcie.
ale jak się kogoś kocha, to tak się nie robi. a jakby się coś stało?
źle , że mu juz kiedyś pozwoliłaś na takie zachowanie i ostro nie zareagowałaś, że sobie tego nie życzysz.
jak się odezwie, poważnie porozmawiajcie, tak nie może być.
powiedz, że przepraszasz i nie chcesz takich sytuacji, bo to męczy i jego i Ciebie.
nax razie czekaj cierpliwie, jeżeli czujesz, że on miałby satysfakcję...