Witajcie.
Mój związek trwający dotychczas 3 lata, coraz bardziej upada.
Już mi samej brakuje siły do myślenia co zrobić, żeby spowodować zmiany.
Oto moja krótka historia...
Mój chłopiec, bo mężczyzną go nazwać nie potrafię... Od pewnego czasu zachowuje się jakby wszedł w niego kosmita. W takim sensie że nie poznaje tego starego K. w którym się zakochałam, tylko widzę osobę z coraz to większą ilością wad. Wcześniej był on dla mnie bardziej troskliwy, mniej złośliwy i egoistyczny.
Obecnie, bardzo często się kłócimy, wytykam mu błędy które on popełnia na co dzień (drobnostki, ignorancje itp) i o które go proszę już od 1,5 roku, żeby nad nimi pracował, a on obiecuje potem przez półtora roku, robi to samo co przed obietnicą, tłumacząc mi że ,,stara się, ale mu nie wychodzi, ja go nie doceniam i tego nie widzę,. Tylko prawda jest taka, że nie robi on nic swoje starania zalicza do tego że przytuli mnie raz na jakiś czas i powie że mnie kocha.
Co mnie boli..
Nie ubiega o mnie wcale, gdy go o coś proszę reaguje awanturą, wypiera się i zawsze zwala winę na mnie. Nie dba o mnie, nigdy w życiu nie zaprosił mnie na randkę o co go grzecznie prosiłam nawet i tłumaczyłam mu. On mówi że to nie dla niego, i że życie nie jest jak z filmu, i że tylko ,,gówniarze" chodzą na randkę, a w poważnych stałych związkach tego nie ma.
Wyobraźcie sobie codziennie, siedzieć w pokoju 4:2metry, i oglądać telewizor, lub siedzieć na komputerze, bądź patrząc się w ścianę i rozmyślając co jest nie tak, i czemu on mnie nie docenia i się o mnie nie stara , nie dba o mnie.
Ja go proszę, on obiecuje, potem się podlizuje, a na koniec ignoruje, a potem zarzuca mi winę.
Jedynie kiedy jest szczęśliwy i mu się nie nudzi to jak siedzi na komputerze i gra w gry.
A seks?
Upodobaniami dobraliśmy się, ale co z tego, jak on często robi mi z tym albo łaskę, albo obiecuje coś, potem ja że tak to ujmę ,,gotowa, nakręcona" słyszę słowa: nie chce mi się, nie mam ochoty i idzie na łóżko oglądać telewizję...
Proszę doradźcie mi co robić, nie chcę słyszeć słów w stylu ,,rzuć go" itp. Ponieważ piszę to po to , żeby zawalczyć o swój związek, a nie się go pozbyć.