Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

Temat: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

Tak wiem rozstanie to nie koniec świata i są o wiele większe tragedie.. jednak Dla mnie to jest właśnie koniec świata.
Założyłam tu profil.. by usłyszeć jakies rady od postronnych osób..
byłam z moim chłopakiem prawie 3lata(bez miesiąca). i nagle buch.. Nawet nie wiem od czego mam zaczać
Zabiegał o mnie długo bo prawie 3 lata jednak ja go olewałam.. ale wkońcu dałam się przekonać. Było naprawde cudownie. Jakoś nie pamietam dokladnie ale chyba dwa lata pózniej to była zimna.. zaczął pracę i wtedy się wszystko popsuło.. koledzy mieli na niego taki wpływ że wkońcu i chyba jemu się odniechciało mieć dziewczny.. może ja wtedy też nie byłam całkiem wporządku (nie chodzi tu o zdrade czy kogoś innego) ale walczyłam o nas i udało się, wróciliśmy do siebie. Wszystko się zmieniło i ja i on.. i byliśmy naprawde SZCZĘŚLIWI!. Wszytko robiliśmy razem wydawało się ze swiata poza soba nie widzimy. Zawsze byłam przy nim wspierałam go, doradzałam, myślałam o wszystkim - mimo że on czasami zapominał wspierać mnie. Coś zaczeło się między nami psuć okłamywał mnie itp. ale wierzyłąm w to że mnie bardzo kocha i mimo wszystko każdy z nas ma prawo się zagubić.
No i teraz się zaczeło. Zawsze było tak że jeśli gdzieś chciałam wyjsc ze swoimi znajomymi to mu proponowałam zeby szedł ze mna- z jego strony nie było nigdy tego noo i teraz się zaczał wyrzut, że zabraniam mu sie spotykac z kolegami..
No i pewnego dnia umówił się z kolega.. ale umówiliśmy się ze po niego przyjade mówił ze siedzą gdzies na ławce gadają i pija piwko i tak mineła godizna od umówione między nami i wkońu pojechałam z kolezanka przeszłysmy po klubach żey zobaczyć jaka jest zabawa i w jednym patrze a tu on. No i sie zaczeło.. nie chciał wrócic ze mna do domu, pozniej spotkaliśmy się myslalam ze doszlismy do porozumienia ale nie.

Sytuacja sie powtórzyła okłamał mnie.. mimo później pisał ze mnie kocha, że jestemy stworzeni dla siebie, że wie że jestesmy sobie pisani tylko sie pogubił i nie wie co się dzieje

Na smsy odpisywał sporadycznie.. jednego dnia spotkalismy sie ustaliliśmy ze probujemy ratować nasz zwiazek ze sie kochamy i zalezy nam na nas.. no i znów bach

Na drugi dzień były moje urodziny.. do południa było wszystko ok.. ale później znów przesatł sie odzywać.. czekałam-nie przyszedł, poszedł do pracy i pozniej dostałam smsa .. ze nam sie chyba jednak nie uda.. ze nie chce mnie juz wiecej oklamywac, ze nie ma sily, ze chce być sam

Tylko wiecie co.. wszsytko się zaczeło od kad wyszedł z kolega. który nie ma dzwiczyny.. wydaje mi sie że ten kolega tak mu nagadal ze nastawil sie tak przecwiko mnie..

Bo czy skoro dzien wczesniej mnie kochał to pozniej nagle przestał?, mielismy razem tyle planów.. byliśmy naprawde wpatrzeni w siebie.. Czy kolega może mieć na niego taki wpływ?

Co mam teraz zrobić... walczyć?, nie mogę sobie miejsca znaleźć, nie umiem sobie z tym poradzic..

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

witaj smile
wiesz, ten Twój partner jest troszkę niepoważny. Niejednokrotnie powtarzam, że mężczyzna dla mnie jest pewny i konkretny, słowny.
Twój wydaje się być jakiś niezdecydowany, chwiejny, niedojrzały.

ja też byłam w  związku, gdzie pod koniec tylko mi zależało. On ciągle "nie wiedział", albo coś "może" być albo nie wie sam.
w tamtym momencie powinnam go kopnąć w d**e. teraz to widzę smile może by go taki szok obudził.
chcesz być z kimś chwiejnym, niepewnym, zmiennym? nie.
taki facet nie da Ci w życiu stabilności, odstawi Ci manianę i będzie tylko bolało. a jeszcze jeśli Twoja teoria o kumplu, który rzekomo na na niego wpływ, to już w ogóle śmieszne.
jeszcze on smsami załatwia jakieś sprawy. Kochanie, ja byłam w podobie (jego chwiejność, kumple) i radze Ci-daj spokój, skoro taki jest.
niech dorośnie. zmienił sie , co? też myślałam , że zawsze będzie Niebo itd a tu w kilka miesięcy człowiek się niestety nieodwracalnie zmienił.
głęboko się zastanów, czy warto to pogłębiać. a kolejna rozmowa z nim nic nie da chyba.

Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:   Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:   Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
-Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec -    Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek.

3

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

hey ,wiesz co z moim bylym bylo podobnia.ja ten zwiazek pozniej staralam sie utrzymac,on mial wahania,niepewnosc ,uczuc i tego czy chce byc,ale kochalam i wierzylam ze moze sie cos zmieni jak nie bedziemy sie klucili itp,ale to nic nie dalo,a bylo coraz gorzej...tez wazniejsi okazali sie koledzy ,wyjscia,picie,zgadzam sie z kolezanka,on poprostu chce byc sam,nie wierz jego slowom,tylko obserwuj jak on sie zachowuje,to mowi samo za siebie,i nie tlumacz go tak jak ja robilam za kazdym razem jak zle robil a ja szukalam winy w sobie...radze Ci jesli facet ma niepewnosc,i jego zachowanie wykazuje brak dojrzalosci i gotowosci do stworzenia czegos powazengo wlasnie z Toba to daj sobie spokuj,bo bedzie tylko gorzej...nie zmieni sie,oni sie nie zmieniaja...rozstancie sie,moze z czasem zrozumie ...moj tez niby cos zrozumial po miesiacu ale za chwile bylo to samo takze radze byc ostrozna,wiem ze zawalil Ci sie swiat,sprawa uczuc jest bardzo dotkliwa i rani jak nic innego,ja sie czulam na poczatku jakby umarla najblizsza mi osoba...wiem idiotyczne ale to bylo porownywalne wlasnie  ztym.dosyc szybko sie ogarnelam i Tobie tez sie uda,za dwa tyg, bedzi ejuz lepiej,za miesiac bedzie juz spokojnie a za dwa-3 miesiace sie z tym oswoisz i przyzwyczaisz ,uzyskasz spokuj ducha ,byc moze bedziesz szczesliwa,bedziesz zyla znowu pelnia zycia,to bedzie Twoj cenny bagaz doswiadczen,to nas uczy kobietki zeby nie oddawac sie do konca facetom,nie warto,lepiej zachowac przestrzen dla siebie,jakas tajemniczosc,pasje itp.wycierpiec kazda z nas musi swoje,ten najtrudniejszy etap,ale to nie trwa dlugo,cierpliwosci kochana,pisz jak cos ,pomozemy Ci:D tez jestem tu nowa ,mozesz przeczytac moje posty,takze nie jestes sama z problemem,pamietaj!!!:*

4

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

Dzieki dziewczyny może tak obiektywne rady sa lepsze.. od osób które nie znają ani mnie ani jego.
Wiecie spotkaliśmy się skończyło się na tym że i ja i on się zastanowimy co dalej robimy.. no jednak znów teraz nastała cisza.
Wiem dobrze że powinnam to olać i dać sobie spokój- ale to sie wydaje być silniejsze odemnie.. Zastanawiam się że może jednak to ja zrobiłam coś zle? może zbyt dużo wymagałam narzekałam..? nie wiem..

Nie mogę się skupić na czym innym.. ciagle marzę tylko o nim.. spojrzeniu, dotku, oddechu..

Wiem też że nie bede mogła być w żadnym związku bo napewno każdego bedę porównywała do niego- bo wiecie.. kiedy nie było źle on był dla mnie taki dobry...

5

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

Szczerze mówiąc nie wiem co konkretnego mogłabym Ci doradzić. Z jednej strony 'zostaw go' - sama pewnie bym nie zostawiła, bo w niektórych przypadkach warto walczyć. Z drugiej 'trwaj' - i czekaj na coś co może się nigdy nie zdarzyć. W tej sytuacji trzeba wybrać chyba mniejsze zło dla Ciebie. O tym zdecydować musisz sama.

Co do kolegi, wiem, że koledzy mogą mieć na Naszych facetów baaardzo duży wpływ, nawet z tego sprawy sobie nie zdajemy.

Trzymam kciuki za Ciebie !

Bo miłość to nie tylko bieganie razem po łące w spowolnionym tempie.

6

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

I właśnie nie wiem.. czy jest sens walczyć?... może wtedy się bardziej zrazi..

Wszystko kojarzy mi się z nim dosłownie wszystko.. nawet ubrania, rzeczy na półkach, programy w telewizji, restauracje..

Z racji że mieszkamy niedaleko siebie.. wciąż wyoatruje czy gdzieś nie przejezdza..

Na niczym się nie mogę skupić.. mam teraz egzaminy mimo że wiem że powinnam się skupić na sobie to nie potrafi..
Biegam żeby się wyładować, zamierzam też chodzić na basen.. ale nawet przejście przez miasto sprawia ból.. on jest wszędzie

Ciągle spoglądam na telefon.. a może wkońcu się odezwie,
Powiedział ze dziś porozmawiamy.. więc oddałam mu pierścionek..- powiedziałąm że jeśli będzie wszystko jasne to mi go odda- jeśli nie to zatrzyma bo nie chce mieć złudnych nadzieji..

7 Ostatnio edytowany przez martyrs (2011-06-12 17:08:18)

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

nie bój nie bój ja tez sie nie mogę na niczym skupić juz ponad miesiąc ,a poprawy jak nie widać tak nie widać,cały czas nie mogę sobie tego uzmysłowić że to koniec i nadzieji już nie ma pozdrawiam trzymaj sie

8

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

ja mam to  samo,niby jakoś się trzymam ,nie ma tej paranoi ,niby lepiej jakby już nigdy w życiu się do mnie nie odezwał ale....tak naprawdę dalej mam gdzieś taka cicha nadzieje,że się odezwie,zrozumie już na 100% ,ehhh...ciągle o nim myśle,kocham tak bardzo do szaleństwa ,ale co z tego...staram się być twarda,honorowa,nie walczyć bo po co...rozumiem was dziewczyny ,chyba potrzebujemy więcej czasu,mi również wszystko się z nim kojarzy,to boli strasznie,jak mijam na mieście jego blok,miejsca...szkoda mowić;/ dramat

9

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

wiesz że miałam baaardzo podobną sytuację... tyllko z tą różnica że on nie do klubów chodził tylko codziennie z kolegami sie spotykał... byliśmy ze sobą prawie 2 lata i i róznie to było, czasami cudownie, jakiś czas bez kłótni wszystko super codziennie się spotykaliśmy i w ogole ale czasami było tak ze nawet potrafil 2 dni sie do mnie nie odezwac, ale jak chcialam rozstania to zawsze prosil zeby tego nie robic bo sie kochamy i w ogole... Często mialam do niego pretensje ze tak rzadko sie do mnie odzywa, w moje urodziny tez nie przyszedl... a najgorsze jest to ze ja nadal go kocham mimo ze nie jestesmy ze sobą już 1,5 roku sad rok temu znowu sie do siebie zblizylismy bo bylismy na tej samej imprezie i przez jakis czas byl miedzy nami taki luzny związek ale znowu się popsuło bo ja nie chcialam tak, chcialam czegos wiecej zebysmy znowu byli razem ale on juz powiedzial ze nie chce, ze chce byc tylko w takim luznym zwiazku, ze chce byc sam narazie ale obiecywal ze jeszcze do siebei wrocimy ale ja tak nie moglam... wiem ze to wszystko przez jego kolegow bo oni zawsze go namawiali na piwo itp... jestesmy z tej samej miejscowosci i czesto go widuje ale nawet juz czesc sobie nei mowimy ;/ a ja tak go kocham nadal... nie potrafie sie z nikim związac na nowo ciągle mysle tylko o nim... ;/ współczuje Ci strasznie bo wiem co czujesz... ja na początku bo rozstaniu to spać nie mogłam, płakałam po nocach ;/

10

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

Blanka19 widac z twoich postow ze jestes bardzo wrazliwa kobieta i napewno potrafisz kochac ,glupi ten twoj chlop ,ze jakos nie zalezy mu na tym zebyscie byli znow razem bo takiego uczucia jakim darzysz nie powinien zmarnowac , kiedys moze zalowac ze byl ktos kto go tak bardzo kochal  ..hmm mowisz ze poltora roku  nie jestescie razem ,a ty nadal o nim myslisz i pragniesz go to tylko dobrze o tobie swiadczy jestes stala w uczuciach  ,ciesze ze sa tacy ludzie jak ty. trzymaj sie

11

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

dzięki za miłe słowa smile weszłam na te forum praktycznie tylko po to zeby czego sie dowiedzieć, może coś wyczytam bo chcialabym z nim znowu byc ale jak narazie nie mamy zadnego kontaktu bo zmienilam numery... ale nie wiem w jaki sposob sie do niego odezwac, kolezanki mi mowia ze on nadal cos do mnie tez czuje i nawet moj kolega ktory jest tez jego dobrym kolegą mowil mi ze ciągle go o mnie wypytuje... przez to teraz zastanawiam się czy nie zawalczyc, bo wiem ze moge tego zalowac potem ;/

12

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

Widze Blanka że właściwie mamy podobny problem:), ja tez jestem chyba zbyt wrażliwa chociaż widze po sobie ze lepiej to znosze niż kiedyś.. ale właściwie dusze wszystko w sobie- owszem porozmawiam z przyjaciółkami- aleja mogłabym o tym non stop gadać a znowu nie chce ich tak zadręczać.

Wiecie zawsze mi sie marzyło że będziemy razem już do końca, że za jakiś czas weźmiemy ślub i stworzymy rodzine.. mimo że poki co nie byłam na to gotowa ale wiedziałam ze chce własnie z nim.

Blanka może jemu tez faktycznie zalezy skoro wypytuje- tylko jak się o tym przekonac? no własnie nie wiadomo nie wiadomo czy jesli znow mielibyscie być razem nie wdepnełabys w to samo bagno czy za jakis czas sytuacja sie nie powtórzy.. przynajmniej ja mam takie myśli..

Chodź wiem że teraz zrobiłabym wszystko żeby cofnał sie czas żeby nie dopuścic do różnych sytacji.. żeby było jak keidyś..

13

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

Powiem Ci że ja nie boje sie ryzyka, żeby była teraz taka okazja to bym wróciła do niego... ale my ze sobą nie rozmawiamy nawet odkąd zmieniłam numery żeby on ich nie miał bo myslalam ze w ten sposob zapomne, a teraz ile bym dala zeby z nim porozmawiac...;/ widziałam go w piątek i teraz tak ciężko mi jest sad mamy trochę wspólnych znajomych i tylko modle się zeby była tak aokazja jak rok temu ze bylismy na tej samej imprezie kilka razy... wtedy ja bylam troche wypita i on i bylismy odwazniejsi i rozmawialismy, nawet bylo cos wiecej niz rozmowa... zaluje ze wtedy nie dalam mu od razu tej szansy ;/
raz chciałam mu zrobić na złość bo kolega mi powiedzial ze on z jakąs laską bajeruje... to tez wykorzystalam takiego chlopaka co do tej pory jes we mnie zakochany (tzn wykorzystalam w tym sensie ze zabawilam sie jego uczuciami) i na ognisku siedzialam z nim on mnie objął i w ogole a niedaleko był wlasnie moj byly i to widzial... to potem zniknął na jakis czas i jak wrocil poprosil mnie o rozmowe i mowil mi ze jak mnei widzial z tym kolesiem to poszedl do lasu i plakal... przy mnie tez sie poplakal sad chcialabym zeby znowu tak bylo jak w zeszle lato...

14

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

A skoro jesteś pewna tego że chciałabyś z nim porozmawiać to nie mogłabyś tego jakoś zainicjować?.. Np. jak wiesz w jakich miejscach przebywa mniej wieciej kiedy może wyjść z domu.. i zaczepić o jakąś głupote czy nie może Ci pomóc czegoś zrobić czy naprawić.. i kiedy tak by wyszło.. poprostu porozmawiać powspominać i zobaczyć jego reakcje na to wszystko..

Ja byłam akuat dzisiaj umówiona z koleżanka i właśnie szłam do niej kiedy właśnie On jechał do pracy.. zatrzymał sie.. kiedy powiedziałam mu że mieliśmy się dziś spotkać powiedział że spał cały dzień i że ekran w tel. mu sie popsuł i że napewno jutro się spotkamy..i porozmawiamy.. i niby umówiliśmy się? tylko co ja mam mu powiedziec i wogule co on mi powie..-bo jeśli juz jest pewny ze nie chce bysmy byli razem? czy ja wogule tego chce? Niby chce.. ale czy boje się.. czy jeszcze warto..

15

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

jeszcze nigdy nie widzialam go samego... on zawsze z kims jest a jak z kims jest to nie zaczepie go na pewno ;/ myslalam zeby poprosic kolege zeby jakos zorganizowal to spotkanie ale boje sie ze zaraz mu wszystko powie ;/ i nie wiem tyle mam pomyslow a zaden nie jest dobry ;/ juz nie mam sily sad

a ja na Twoim miejscu bym zaryzykowała... jeśli naprawde go kochasz to nie pozwól na to zeby go stracić bo potem bedzie sie meczyc tak jak ja już drugi rok ;/

16

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

no tak tylko nie wiem czy on tego chce...

a nie masz wlasnie jakies wspolnej znajomej/znajomego? który moglby zorganizowac ognisko przypusmy na rozpoczecie lata??

17

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

mamy wielu wspólnych znajomych i dlatego właśnie w zeszle lato często byylismy na tych samych imprezach... ale te imprezy co byly rok temu to sa znowu ale tamci znajomi poklocili się z nim i już go nigdzie nie zapraszają... a ci miejscowi znajomi , nie ufam im... ale z tym ogniskiem to dobry pomysł...
tydzien temu jechaliśmy ekipą na mazury i właśnie jechał z nami mój dobry kolega i tym samym jego sąsiad i tez dobry kolega... i pisalam do niego zeby wziął jeszcze kilku znajomych zeby bylo wesolo, na mysli mialam mojego ex ale nei powiedzialam mu wprost, no i nie pojechal z nami. Pojechal tylko ten kolega i jak pytalam czemu nie wziął ludzi ze swojego osiedla to powiedzial "chodzi Ci o Mateusza, ni chcial..." ;/

18

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

a może poprostu napisz do niego.. prosto z mostu czy nie ma ochoty na spacer bo potrzebujesz porozmawiac z kims kto Cie dobrze zna.. może masz problem badz mialas taki o ktorym on tylo wiedzial to moglabys mu powiedziec ze chcialabys o tym pogadac bo nie masz z kim.

A jesteś pewna tego że on chce? czy nie bardzo? bo jeśli tak to możesz walic prosto z mostu i poprostu zacząc z nim ''flirtowac'' nawet na początku przez smsy czy cos

19

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

do czasu kiedy mieliśmy kontakt byłm pewna bo pisał do mnie codziennie i to nie były rozmowy jak z kazdym innym kolegą, pisal do mnie np jak slicznie dzis wyglądalas itp... ale ja zmienilam numer ;/ i teraz mi glupio napisac do niego pierwsza bo on na pewno iwe o tym ze przez niego zmienilam ;/ ostatnia nasza rozmowa na tel przez smsy to byla klotnia, wkurzylam sie wtedy ostro i dlatego postanowilam zmienic numer ;/ to juz z 5 miesięcy nie mamy kontaktu sad i teraz nie wiem czy pisac czy nie?

20

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

Myśle ze skoro jesteś taka zdecydowana to napisz!.
Nawet cos w stylu : Hej. Pewnie wiesz że zmieniałam nr. Chciałam żebyś go mial gdybyś miał kiedyś ochote sie odezwac.... no i wtedy pozostaje dalej czekac..jesli napisze zalezy mu- jesli nie czas sie oswajać wreszcie z mysla ze to tylko zludzenia..

Dziwnie czuje sie dając Ci rady kiedy sama nie moge poradzic sobie ze soba.. jednak wydaje mi sie ze sama bym tak zrobila

21

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

Po ponad 5 miesiącach dopiero mu dam swój nowy nr... troche glupia sprawa on zawsze byl taki honorowy jak ktos co smu zrobił to potrafił się ni odzywać tyle czasu... z jednej strony mam ochote go rozszarpać za to ze przez niego cierpie ale z drugiej bym go teraz tak mocno przytulila ;/ no nie wiem bede musiala sie jeszcze zastanowic ...
może masz racje żeby napisać do nieego, w sumie nie mam nic do stracenia

dzięki za rady smile może przedstawisz dokładniej swoją sytuacje to też pomyślę nad tym smile obydwie jestesmy w trudnej sytuacji ale może jakoś sobei pomożemy smile

22

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie
scooby_doo napisał/a:

Dziwnie czuje sie dając Ci rady kiedy sama nie moge poradzic sobie ze soba.. jednak wydaje mi sie ze sama bym tak zrobila

Innych chętniej dajemy rady, bo wiemy jakie, czasami jednak my nie umiemy sobie dać rady i szukamy jej u innych...Norma

Twój facet zachował się, że tak powiem dziecinnie. Dobra rozumiem, koledzy też w życiu potrzebni są, bo związek to również umiejętność odseparowania się i pozwolenie na spotkania z innymi. Ale możliwe, że kolega miał/ma wpływ na Twojego partnera... Wiesz chłopaki przy piwku sobie gadają, on się wyżala a ten doradza mu. To, że nie ma dziewczyny (ten kolega) przemawia przed tym, że może nie spotkał się wcześniej z taką sytuacją i podsuwa mu tylko jeden scenariusz...

Jego zachowanie, a raczej uznanie, że takie sprawy powinno się załatwiać przez SMSy to jest poniżej godności każdego człowieka. Widać jak mu zależy. Ja rozstałam się z moim jakiś czas temu, nie powiem, że mam to gdzieś - bo tak nie jest. Ale on miał tą odwagę, aby przyjść i porozmawiać ze mną i nadal to robi... Widzi, że między nami są jakieś niedomówienia i pisze prosząc o spotkanie... Ja również raz do niego napisałam, że potrzebuje rozmowy - nie było żadnego ALE. Musiałam mu powiedzieć coś, bo męczyło mnie to, dusiło...

Co do spotkania to głowa do góry... Pokaż mu klasę i ze spokojem mów do niego... Powiedz co o nim myślisz (ale bez płączu i krzyków, żalu i pretensji) spokojnie z dystansem... Pokaż, że choć się rozstaliście to jesteś nadal tą pogodną dziewczyną... Wiem, że będzie stres itp ale wszystko minie zobaczysz... Jeśli natomiast do spotkania nie dojdzie to już sama powinnaś wiedzieć, że nie warto się męczyć, walczyć i starać się...

Boleć przestanie, z czasem...

Niektórzy tak bardzo pamiętają o celu, do którego zmierzają - iż zapomnieli o ruszeniu z miejsca

23

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

Masz absolutną rację... wiem że zachował się beznadziejnie i dalej to robi... i wiem też ze powinnam dać sobie spokój z nim ale nie potrafie, to jest silniejsze ode mnie, 2 lata nie wystarczyly zeby zapomniec.... nie wiem juz co dalej robic kiedy ja naprawde się męcze jak nie ma go przy mnie ;;/ glupia sytuacja

24

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

Kobietki chyba właśnie przechodze kryzys... wiem ze to wszystko bez sensu jeszcze jak ostatnio weszłam na jego konto na fb.. wpadłam w doła.. na początku wydawało mi sie ze sobie jakoś radzę że takim dupkiem nie ma sie cos przejmowac.. i nawet chcialam sie odgryźć... ale powoli wymiękam.. że tak powiem.. Nie potrafi sobie z tym wszystkim poradzić.. tasknie za tym kim był kiedyś..

25

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

Blanko niestety niczego na siłę nie zrobisz, faceta do bycia z Tobą nie zmusisz a tym bardziej nie wolno Ci żebrać o związek... Ciężko jest w takich momentach, gdy ktoś kto był Twoim całym światem, u kogo złozyłaś w dłoniach swój świat, życie i siebie tak się odnosi względem Twojej własnej osoby... Jednakże czasami warto się zastanowić, czy cierpienie jakie teraz przechodzisz, czy te tęsknoty są warte jego osoby? Tego człowieka, który zadał Ci ból i który możliwe ma Cię gdzieś?Po co? Aby ponownie cierpieć? Co Ci daje to? Czyżby zadanie bólu z jego strony było dla Ciebie formą zainteresowania? Wątpie... Jesteś wspaniałą kobietą o dobrym sercu, czasami warto pomyśleć o tym co zrobić by Tobie było dobrze, stać się na chwile egoistką...

Scooby_doo a czemu weszłaś na jego konto na fb? Nie uważasz, że jeśli wszystko jest skonczone to nie warto, bo przysporzy Ci kolejnego zawodu? Powracać uczucia, tęsknota będą, to nieuniknione, ale czasami warto wziąć się w garść. Na tym świecie żyją tacy faceci, którzy nawet nie zasługują na Nasze kobiece cierpienie itp. Zemsta jest słodka na krótki czas, lepiej zachować się inaczej, pokazać że jest się dorosłą osobą i olać palanta... Bądź tą mądrzejszą, pokaż że on nie jest wart Ciebie i nie zawracasz sobie nim głowy... Wiadomo tęsknimy za dotykiem, głosem, ale zaduś w sobie owe uczucia, bo przez nie właśnie masz doły, przez nie jesteś smutna! A nie warto... Olej kolesia, zajmij się sobą!!

Niektórzy tak bardzo pamiętają o celu, do którego zmierzają - iż zapomnieli o ruszeniu z miejsca

26

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

Po co weszłam? Nie wiem ale najśmieśniejsze jest to.. że on myśli że o niczym nie wiem.. i ostatnio napisał ze wogule myslał o nas ze mu mnie brakuje ze chce porozmawiac szczerze.. ale wiecie to takie puste słowa..

Dlatego własnie wiem że zemsta niczego nie rozwiąże.. zresztą to chyba nie w moim stylu..

Biegam codziennie, zaczełam chodzić na basen i co jakiś czas na siłownie.. a to wszystko tylko po co żeby sie ''wyrzyć''- mam taką cichą nadzieje że może po tym zrobi mi się lepiej.. ale czy to wszystko wogule jest w stanie to rozwiązać.. Przyjaciółka mi powiedziała ze nic dziwnego ze cierpie- że wypłacze swoje ale wkońcu wszystko się ułoży i że los wkońcu sie kiedyś odwróci i tak jak ja przez niego cierpie.. to kiedyś on za to zapłaci..

27

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

Powiem tak - przeżyłam coś bardzo podobnego, tyle że ja spotykałam się z tym chłopakiem krócej niż rok. Były rozstania i powroty, wpadłam w stany nerwicowe, depresyjne....było mi ciężko, jak przeżywałam po raz kolejny zostawienie mnie i kolejny powrót. Świata poza nim nie widziałam, ..ale powiem tak, zastanów się czy warto, a jak znów się zawiedziesz na nim?? Pomyśl o sobie, myślę, że ten Twój były nie docenił Cie, pokaż mu że stać Cię na więcej....

28

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

Kobietki co zrobić.. jak wczesniej wspomniałam byłam na tym fb...
Dzisiaj napisał do mnie smsa o spotkaniu.. zgodziłam sie..-tylko wlasciwie po co.. ale zastanawiam sie czy wydrukowac te rozmowy z fb i mu pokazac? czy moze raczej sie powstrzymac?

Tak masz racje Kolibre.. nie zasługuje na to- na mnie, naprawde staram sie z tym radzic jak najlepiej potrafie..

Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

hej dziewczyny wink
pozdrawiam Was serdecznie. Przyznaje się , że to jest moje pierwsze forum , nie wiem nawet czy dobrze piszę w sensie.....w tym okienku..... przeczytałam Wasze posty i jestem niestety jedna z tych które też cierpią nie wiem nawet co wam opisac i jak... wiem jedno ,że nzajomym sie juz wstydze i w sumei zbytnio to nikogo nawet nie obchodzi co u mnie a w szczegolnosci co z nim . bo i tak zazwyczaj sie godzilismy . DZIEWCZYNY NASZE ROZSTANIE TRWA 2 lata..... to jest jakis obłed a ja nie mam pewnosci czy po 2 3 tygodniahc nie wróci... nawet nie wiem co Was opowiedziec tyle tego było...... ale dłuzej juz tak nie potafie życ ;/

Jeśli ktoś zada Ci cierpienie, wiedz, że najlepszą zemstą jest przebaczenie.
Odp: Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

oo udało mi się prawidłowo dodać , hehe w erze komputerów a ja pod tym wzgledem ciemna tongue nie wiem nawet skad sa te kłotnie one potafia być z wszystkiego..... ze za czesto dzwonie , za poźno.... ze nie rozumiem , ze jest zmeczony po pracy..... dziewczyny nie ogarniam tego naparwde.... z cieszacej sie z życia zwariowanej majacej znajomych dziewczyny stałam sie kłebkiem nerów i w psychice mam tylko zakodowanego jego ... masakra.... jesli która odpwoie na posta chętnie sie podzile nawet nie wiem co Wam opisac.... od środy nie jestemy razem....jutro mam zamiar przyjsc do niego do pracy jest kurierem bo przyjedzam na ostanie 3 dni do miasta gdzie studiuje i gdzie on mieszka i mam zamiar usłyszec to wszytko w zywe oczy ... tylko wiem jak zawsze sie to konczyło..... nie chciał mnie wpuscic do busa , ze nie mamy o czym gadac a nwet czasami potafił mi odjechac pzred nosa..... masaka dziewczyny wiem , z eon mnie nie szanuje nie wiem czy to miłosc... czy to przywiazanie ale nie chce bez niego życ i chyba nie uem pomyslcie 22 lata sie rozstawac a w sumie 5letni zwiazek ;/

Jeśli ktoś zada Ci cierpienie, wiedz, że najlepszą zemstą jest przebaczenie.

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak to przeżyć...czyli bolesne rozstanie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018