Witam! Chciałam podzielić się z Wami moimi przeżyciami oraz poprosić o radę. Nie wiem od czego mam zacząć. Może najlepiej od początku. Ponad dwa lata temu poznałam faceta o imieniu Paweł. Paweł jest ode mnie starszy o 5 lat. Zaczęliśmy się spotykać, zakochałam się i myślałam, że nic więcej do szczęścia mi nie jest potrzebne. Chociaż jestem bardzo młoda(19 lat) przeżyłam w życiu więcej niż nie jedna czterdziestolatka. Cieszyłam się więc ze szczęścia jakie dawał mi związek z Pawłem. Wszystko układało się idealnie. Problemem było jednak to, że Paweł był strasznie zazdrosny. Odizolowałam się od wszystkich znajomych, zostawiłam moje dotychczasowe życie w tyle. Miłość do niego była dla mnie najważniejsza. Wiedziałam, że kiedy spotkam się ze znajomymi zaczną się kłótnie, pretensje. Paweł miał ciągle nowe wymagania. Zaczęliśmy się kłócić. Dosyć często. Kiedy robiłam coś, co jemu się nie podobało robił mi straszne awantury. Najgorsze było to, że zaczął mnie wyzywać od najgorszych (kur..., dziw..., szmata itp). Było to dla mnie bardzo bolesne, jednak nie zdecydowałam się na zerwanie. Po każdej kłótni, wyzwisku, on zapewniał mnie, że tak naprawdę nie myśli tak o mnie. Zaczęłam ponownie spotykać się ze znajomymi, ale kiedy tylko wyszłam z domu zaczynał dzwonić (moim zdaniem chciał mnie sprawdzać); bardzo często się kłóciliśmy. Przyjaciele już dawno mówili mi, że ten związek nie ma sensu, że on mnie nie szanuje, że jego zachowanie jest chore. Kilka razy chciałam z nim zerwać, ale za każdym razem udawało mu się mnie przekonać, że powinnam dać mu jeszcze jedną szansę, że on dla mnie się zmieni. Najgorsze jest to, że kiedy robił mi awanturę, wyzywał mnie to nigdy nie potrafił powiedzieć 'przepraszam'. Zawsze twierdził, że kłótnie są z mojej winy. Było jednak inaczej. Tydzień temu trochę się posprzeczaliśmy. Mianowicie o to, że od ponad roku nie pracował. Siedział w domu na utrzymaniu rodziców. Strasznie mnie to denerwowało. Nie odzywaliśmy się do siebie, więc poszłam z przyjaciółmi na ognisko. Wiedziałam, że pomimo tego iż nie odzywaliśmy się do siebie od kilku dni, zaczną się kontrole, będzie dzwonił. I tak też się stało. Byłam na niego strasznie zła. Pokłóciliśmy się i znowu zaczął mnie wyzywać. Po tym zdarzeniu, każdy rodził mi abym z nim zerwała. Powiedziałam dla Pawła, że to koniec, ale on najwidoczniej nie przyjął tego do wiadomości. Dzwonił i pisał 30 razy dziennie, przyjeżdżał. Nawet mnie przepraszał przez SMS-y. Wiem, żenada. Najgorsze jest to, że ma strasznie zmienne humorki. Przeprasza, a za chwilę mówi, że ja mu coś tam zrobiłam, że to wszystko to moja wina, nawet mnie obraża. Wczoraj spytał mnie, czy jestem pewna, że to koniec. Kiedy odparłam, że tak, zaczął mnie straszyć, że moje prywatne zdjęcia znajdą się w internecie, że już z nikim nie będę, zaczął mnie obrażać, szantażować. Pożyczyłam mu pieniądze. Powiedział, że nie zobaczę ich już na oczy. Pomimo tego wszystkiego nadal zastanawiam się czy do niego nie wrócić. Jestem strasznie głupia, wiem o tym doskonale. Nie wiem nawet czy nadal coś do niego czuję, czy cierpię, ponieważ byliśmy ze sobą ponad dwa lata i przyzwyczaiłam się do niego. Błagam, poradźcie mi coś. Naprawdę mam straszny mętlik w głowie:(
Podobne tematy
Dziewczyno, pakujesz się albo już się wpakowałaś w bardzo toksyczną relację. Masz tego świadomość a dalej jesteś jak marionetka w jego rękach. Wiej od niego gdzie pieprz rośnie bo to już nawet nie jest tylko chore ale i niebezpieczne. Ten facet ma problemy emocjonalne ze sobą. To nie jest miłość nawet w 1% co z jego strony.
Odetnij się jak tylko to możliwe dla własnego dobra. Musisz to zrobić, innej rady nie ma!
Gratuluje zauważenia, że Wasz związek nie przypominał tego jaki naprawdę powinien być. Zachowanie Twojego chłopaka trudno jest wytłumaczyć, albo po prostu nie powinno się tłumaczyć, bo ono daje wiele do życzenia. Proponuje jak najszybciej odciąć się od niego. To co jest między Wami to toksyczny związek: zazdrość o znajomych rozpoczęła tą burzę, a próba manipulacji, zastraszania to sygnał ostrzegawczy dla Ciebie aby odejść i zakończyć to. Argumenty jakie do Ciebie kieruje to szantaż emocjonalny, powinnaś jak najszybciej powiedzieć mu ŻEGNAJ i nie bać się jego pogróżek. Niestety jak każda ofiara toksycznego związku obsesyjnie (dla Ciebie z przyzwyczajenia) chcesz tkwić w tym związku (zastanawiasz się), a to jest uzależnienie od relacji z nim. Może to trudno wytłumaczyć, ale wynika ono z panicznego lęku przed samotnością, a obsesyjna, toksyczna miłość to sposób na zaspokojenie potrzeby bycia kochanym. Ponieważ uzależnienie zazwyczaj poglebia się dlatego z czasem trudniej się z takiego związku wyzwolić. Dlatego czym wcześniej odejdziesz tym lepiej. Dla własnego dobra nie wracaj do niego, bo może być jeszcze gorzej
Najgorsze było to, że zaczął mnie wyzywać od najgorszych (kur..., dziw..., szmata itp).
no to teraz wiesz, za kogo cię uważa. chcesz z nim być ?
wahasz się?
- nie szanuje Cię
-poniża, obraża
-kontroluje, manipuluje Twoimi uczuciami
_cały Twój świat kręci się wokół niego...jego emocje, jego problemy, jego zazdrość, jego nachalność...
A powiedz, odpowiedz sobie tak sama przed sobą, gdzie w tym wszystkim jest miejsce na Ciebie, na Twoje szczęście, Twoje radości i przyjemności, TWOJE ŻYCIE....?