Od jakiegoś czasu jestem z pewnym chłopakiem. przynajmniej mi się tak wydaje, że jesteśmy "razem", bo jego zachowanie czasami temu przeczy. Niby wszystko było świetnie, dogadywaliśmy się, żadnych kłótni, widywaliśmy się bardzo często (czasami nawet 10 godzin dziennie wspólnie spędzanego czasu), sypialiśmy ze sobą (bardzo często) i wszystko wydawało się być idyllą. do wczoraj. Wczoraj powiedział, że powinniśmy "przystopować', przestać ze sobą sypiać, przestać zachowywać sie jak para, żadnego przytulania się, czy całowania, bo jak twierdzi on "zaczyna pozwalać sobie na za dużo". mamy sie tylko spotykać. rozmawiamy dalej tak samo jak przedtem, ale wszystko pozostałe powywracane jest do góry nogami. Nie rozumiem dlaczego nagle robi coś takiego ? co to znaczy ? co on chce osiągnąć ? chce zerwać, powoli by mnie nie ranić ?
Może ta opowieść wydaje sie małostkowa, i jakieś love story nastolatki, ale tak nie jest. On ma 25 lat, ja 22 i takie zachowanie jest dla mnie szokiem. nie wiem czy się mam tym przejmować, śmiać sie czy martwić ?
Proszę o radę.
dziękuję.