netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Rozrzutność a poważny związek

9 odpowiedzi7 280 wyświetleńzałożony przez smutna123, 31.05.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rozrzutność a poważny związek

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Rozrzutność a poważny związek

Zainteresowałam się tym tematem po zwierzeniu mojej koleżanki, którą odwiedziła mnie w nie najlepszym stanie emocjonalnym. Może opowiem w skrócie. E. jest ze swoim narzeczonym w związku prawie 5 lat. Od nie dawna zamieszkali razem, chociaż jej rodzice chcieli jej to wyperswadować. Jej facet niczego sobie. Gdy go pierwszy raz zobaczyłam moją uwagę przykuło jego "obmarkownienie", co mam na myśli, a mianowicie wszystko ma z oryginalnych firmy, typu Nike, Adidas etc. Pomyślałam w końcu zarabia dużo to go stać. Nic mi do tego.
Te problem jednak nabierał na silne. Nigdy nie mówiła, że pożycza od niej pieniądze, bo 10 dni po wypłacie nie ma pieniędzy (dodam, że według tego, co zobaczyła na wydrukach z pracy, najmniej zarobił 4 tys.). Gdy ona mu nie pożyczy, pożycza od innych. Wyszło na jaw, że ma jakieś kredyty, których nie spłaca i komornik niedługo siądzie mu na wypłatę. Ona "bidulka" mam jakieś grosze na stażu teraz, bo niedawno skończyła studia i dopiero zaczyna karierę. On nie ma studiów. Przerwał, również szkołę średnią. Krótko mówiąc, gdyby nie te pieniądze ze stażu nie miałaby, co jeść, a jej facet zdążył sobie kupić kilka oryginalnych rzeczy. E. jest skromną, nieśmiałą dziewczyną, silnie stąpającą po ziemi i myśląca o przyszłości. Po tym, co mi powiedziała, uważam, że z tym Panem za daleko nie zajdzie. On potrafi się do niej rzucać, że jak chcę oszczędzać to niech sobie oszczędza ze swoich.
Sugerowałam rozmowę, ale okazało się, że on ją uważa za materialistkę i, że nie będzie się z nią dzielić wypłatą. On wydaje na prawo i lewo, a potem oczekuje, że to ona ich utrzyma przez kolejne 3 tygodnie, z jej ok. 800 zł brutto (bo tyle jakoś za staż płacą). A miało być tak kolorowo, bo ona mówił, że spokojnie ją utrzyma i że ją kocha i nie musi się dokładać. Tak do niej mówił, bo miała opory, gdyż nie zarabia dużo i chciała początkowo zostać w domu, aż skończy staż i znajdzie pracę.
Nigdy się nie żaliła, ale teraz przyszła do mnie i się wyżaliła. Wcześniej, wydawało mi się, że jest między nimi cudownie, ale okazało się, że ten problem widziała od początku, ale liczyła na zmiany, bo go kocha. Mówiła, że było wiele obietnic, ale na tym się kończyło. Sama nawet nie wie, na co, prócz rachunków, poszło resztę pieniędzy, bo Pan P. uważa, że jego pieniądze jego sprawa. Sama bym odeszła, tym bardziej, że jej stan zdrowia się pogarsza i za bardzo ją nie stać na prywatnych lekarzy, z których obecnie musi korzystać, ponieważ na kasę chorych musiałaby dłużej czekać. Uważam, że powinna wrócić do rodziców i zadbać o siebie, zamiast rezygnować z leczenia, bo na jedzenie nie będzie miała, dla siebie i dla niego.
Chciałabym znać zdanie innych na temat rozrzutności, nie tylko facetów, ale i kobiet. Czy da się to zmienić? Czy znacie kogoś kto się zmienił? A może jesteście w takim związku?
Nie ukrywam, że jej problemy bardzo leży mi na sercu. Źle wygląda, schudła i chciałabym jej pomóc. Problem, też stanowi to, że ona bardzo go kocha i nie wyobraża sobie życia bez niego. Tylko, czy to jest życie, czy raczej cierpienie i zamartwianie się? Jak długo? Ceną czego?

2 Ostatnio edytowany przez athenka512 (2011-05-31 18:56:01)

Odp: Rozrzutność a poważny związek

ehhh...
Niestety, mój chłopak jest podobny. Póki co nie mieszkamy razem, ale wiem jak "gospodaruje" pieniędzmi. Nie jest aż tak źle, jak u chłopaka Twojej koleżanki, (bo ledwo, ledwo)ale starcza mu od dziesiątego do dziesiątego...Też, gdy zwrócę mu uwagę, by zaczął żyć mniej rozrzutnie, mówi że to nie moje pieniądzę, więc mam się nie wtrącać. Tylko właśnie przede mną stoi ogromna obawa, co będzie, gdy zamieszkamy razem, gdy jeśli kiedyś do tego dojdzie będziemy małżeństwem i będziemy musieli utrzymać swoją rodzinę. Wiadomo, to są przyzwyczajenia wypracowywane latami, nagle z dnia na dzień  nikt nie zmieni swojego, w tym przypadku, podejścia do pieniędzy. Ja jestem oszczędna, tego nauczyli mnie moi rodzice, on miał inne wzorce i ciężko jest mu cokolwiek wytłumaczyć. Jestem tego prawie pewna, że gdy kiedyś zamieszkamy razem, to ja będę musiała trzymać pieczę nad kasą, on wyda swoje a potem ja będę musiała się dalej martwić. Nie zarabia jakichś kroci, ale znam Go na tyle, że wiem, że każdą sumę jest w stanie przepuścić. Póki co mieszka z mamą, dokłada jej się jakąś tam sumą do życia, resztę ma na swoje zachcianki. Nigdy, ale to nigdy nie została mu żadna, nawet najmniejsza suma z poprzedniej wypłaty na kolejny miesiąc. Wszystko regularnie wydaje, plus ma dwa kredyty: na kompa i telewizor plazmowy. Czasami zdarzy mu się pożyczać pieniądzę przed  kolejną wypłatą. A mimo, to na moje tłumaczenia, że żyje ponad stan reaguje złością...(Może to i nie dziwne, może to ja źle robię, że się wtrącam do "Jego pieniędzy"...)

Jak to piszę, to samej  nie chce mi się wierzyć, co ja dalej z nim robię wink Praktycznie od początku wiedziałam, że ma takie podejście do pieniędzy, a jesteśmy ze sobą ponad 4 lata...

Mam koleżankę, która teraz jest po ślubie, spodziewa się z mężem dzidziusia, wiem że on też lubił sobie poszastać pieniędzmi, ale jednak teraz, gdy w drodze jest dziecko, potrafi się pohamować, wie że trzeba oszczędzać... To są takie drobinki nadziei, że może i nasi chłopcy kiedyś dorosną i zmienią swoje podejście... oby... smile

Sytuacja Twojej koleżanki jest dość nieciekawa... Jeśli nic się nie zmieni,a ona jest mądra, to po jakimś czasie zacznie jej to na tyle przeszkadzać, że skończy ten związek. Ja wychodzę z założenia,że mężczyzna powinien być podporą kobiety. A nie w sytuacji, gdy trzeba zapłacić rachunki, to kobieta musi się o to martwić i głowić jak to zrobić, bo jej facet wydał kasę na jakieś głupoty;/ Nie chodzi o to, żeby facet za mnie płacił, tylko żebym wiedziała, że mam w nim oparcie. Dlatego ostatecznym sprawdzianem dla mojego związku będzie wspólne zamieszkanie, zobaczymy co z  tego dalej wyjdzie.

Twojej koleżance życzę zdrowego rozsądku, a póki co niech probuje z Nim rozmawiać, przedstawiać sytuację, jaka między nimi panuje. Może uda się coś przetłumaczyć, a jak nie to... trzeba powiedzieć sobie "Do widzenia"...

3

Odp: Rozrzutność a poważny związek
smutna123 napisał/a:

(...)Pan P. uważa, że jego pieniądze jego sprawa. Sama bym odeszła, tym bardziej, że jej stan zdrowia się pogarsza i za bardzo ją nie stać na prywatnych lekarzy, z których obecnie musi korzystać, ponieważ na kasę chorych musiałaby dłużej czekać. Uważam, że powinna wrócić do rodziców i zadbać o siebie, zamiast rezygnować z leczenia, bo na jedzenie nie będzie miała, dla siebie i dla niego.
Chciałabym znać zdanie innych na temat rozrzutności, nie tylko facetów, ale i kobiet. Czy da się to zmienić? Czy znacie kogoś kto się zmienił? A może jesteście w takim związku?
Nie ukrywam, że jej problemy bardzo leży mi na sercu. Źle wygląda, schudła i chciałabym jej pomóc. Problem, też stanowi to, że ona bardzo go kocha i nie wyobraża sobie życia bez niego. Tylko, czy to jest życie, czy raczej cierpienie i zamartwianie się? Jak długo? Ceną czego?

MASZ rację smutna.
Ten facet to pasożyt. Wiem co mówię, bo miałam takiego męża. NIE ZMIENI się w życiu - bo nie ma po temu ŻADNYCH powodów. JEMU tak dobrze i wygodnie.
To ona go kocha - i łączy ich jedno - on też nade wszystko KOCHA siebie smile niestety...
Jakby on kochał ją, to przejmowałby się jej zdrowiem i na to przeznaczał pieniądze.
Nie to nie jest życie, to cierpienie i umartwianie się. I im dalej tym gorzej będzie. Ale czy będziesz w stanie jej to uświadomić? Dziewczyna się wykończy w imię miłości do egocentryka a on otrzepie piórka i poszuka następnej ofiary.
Próbuj jej tłumaczyć - może znajdziesz sojuszników w jej rodzinie?

4

Odp: Rozrzutność a poważny związek

I o to właśnie chodzi. Dziewczyna się wykończy, a ja też nie chciałam się mieszkać, ale po prostu nie mogłam pozostać obojętna, wobec tego, co się dzieje. Może być i tak, że ślepo nadal będzie go kochać, a ja będę tą najgorszą. Wiem, z doświadczenia, raz przez to przeszłam. W każdym razie, ja będę mieć czyste sumienie, że próbowałam. Strasznie mną to wstrząsnęło. Jakoś nie potrafię patrzeć obojętnie na krzywdę kogokolwiek. Jak tak można?
Fakt, ktoś napisze nie bije, nie pije, ale jak widać można kogoś niszczyć na wiele sposobów. Uważam, że nadmierna rozrzutność i systematyczne kupowanie różnych markowych rzeczy to też choroba. Każdy żyje na tyle, na ile go stać. U mnie w domu bywało, że musieliśmy sobie poradzić z 400 zł czasem po zapłaceniu rachunków, ale głodna nie chodziłam.
Z drugiej strony, gdyby chciał to by to zmienił. Trzeba chcieć stać się lepszym, próbować inaczej. 4 tys. to dla mnie bardzo dużo pieniędzy. Z tego można spokojnie żyć na dobrym poziomie i jeszcze sporo odłożyć.

Swoją drogą, Anhedonia, długo tak żyłaś/ wytrzymałaś? Jakieś oznaki były przed ślubem, czy zakładałaś, że to się zmieni? Jak możesz to skrobnij. Nie chcę być też zbyt wścibska.

athenka512: A Ty kochana, też się zastanów, bo nie wiadomo jak to będzie. Radzę ci bacznie obserwować swojego wybranka. Zamieszkać też możesz to do niczego nie zobowiązuje, a wiele rzeczy można zaobserwować.

Pozdrawiam!

5

Odp: Rozrzutność a poważny związek
smutna123 napisał/a:

I o to właśnie chodzi. Dziewczyna się wykończy, a ja też nie chciałam się mieszkać, ale po prostu nie mogłam pozostać obojętna, wobec tego, co się dzieje. Może być i tak, że ślepo nadal będzie go kochać, a ja będę tą najgorszą. Wiem, z doświadczenia, raz przez to przeszłam. W każdym razie, ja będę mieć czyste sumienie, że próbowałam. 
Z drugiej strony, gdyby chciał to by to zmienił.
Swoją drogą, Anhedonia, długo tak żyłaś/ wytrzymałaś? Jakieś oznaki były przed ślubem, czy zakładałaś, że to się zmieni? Jak możesz to skrobnij. Nie chcę być też zbyt wścibska.

Primo - ja przed ślubem byłam głupia i zielona gęś - wyszłam za mąż w dzień swoich 20 urodzin smile
Secundo nie mieszkałam z nim przed ślubem, więc o jego rozrzutności, jak to elegancko nazywasz nie miałam pojęcia.
To nie rozrzutność to pasożytnictwo!
Piszesz przecież, że chłopak twojej koleżanki DAJE się swojej dziewczynie utrzymywać i karmić smile NIE piszesz kto ponosi koszty czynszu i rachunków - to nie wiem, może taki mają układ. Jeśli to znów jej obowiązek to to prosto tragedia.
U mnie "rozrzutność" pokazała się już po ślubie, więc "za późno" by dało się to w miarę prosto i bezboleśnie skończyć - dlatego piszę: im dalej tym gorzej!
Wytrzymałam 15 lat, bo mamy 3 dzieci i ze względu na nie zwlekałam z rozwodem. Ale to właśnie dzieci najbardziej są poszkodowane przez posiadanie tatusia, który jest sam dla siebie najważniejszy.

Powiedz koleżance - nie gniewaj się, ja to widzę tak i tak - Ty zrobisz jak uważasz, ale pamiętaj, że ja Cię ostrzegałam. Nie powinna mieć wówczas pretensji, że się wtrącasz, bo robisz to w trosce o nią smile

6

Odp: Rozrzutność a poważny związek

Sytuacja nie przedstawia się ciekawie. Musisz przede wszystkim nakłonić ją do leczenia. Jeśli chcesz jej pomóc. Znajdź sojuszników w jej rodzinie, razem coś na pewno wskuracie.
Zdrowia już nie kupi, więc teraz ona jest najważniejsza. Przetłumacz jej, że musi przejrzeć na oczy- zawsze dbała o niego, teraz musi zadbać o siebie! Zapytaj czy to ona jest facetem w tym związku? Przecież w większości to nasi mężczyźni czują się odpowiedzialni za to, żeby utrzymać siebie i kobietę. Oczywiście ci honorowi, ten o którym piszesz honoru widocznie nie ma. Zal tylko tej koleżanki...
Nie wmawiaj jej narazie, że nie jest facetem dla niej- to jej nie pomoże, a tylko zdenerwuje. Namawiaj do leczenia! Potem może sama zobaczy, jaki był i jak się zachowywał wobec niej, kiedy była chora i potrzebowała wspracia od niego.

7

Odp: Rozrzutność a poważny związek

Miałem ten sam problem.. Dzisiaj myśle inaczej a kluczem do uzmysłowienia sobie tego było popatrzenie wstecz i zastanowienie sie gdzie bym dzisiaj był jakbym pomyślał wczesniej. Leczenie.... hmmm tutaj raczej potrzeba człowiekowi uzmysłowic że prawdziwe szczęście płynie z tego jacy jesteśmy i jak sie czujemy we własnej skórze a nie w nowym ubraniu czy luksusowym samochodzie.

8

Odp: Rozrzutność a poważny związek

Myślę że mogłaby pomóc zwykła kartka papieru.

Namów koleżankę na rozmowę, weźcie kartkę papieru i spiszcie wszystkie ich wydatki miesięczne - te stałe - zaczynając od najbardziej priorytetowych.
Od góry: leki dla koleżanki plus rezerwa na nagłe zdrowotne wydatki, następnie wynajem, czynsz, stałe opłaty związane z mieszkaniem, transport - dojazdy do pracy, jedzenie, środki czystości, etc. Następnie pula kasy na to - i wyjdzie kto ile musi dać.

Niestety z doświadczenia z mieszkaniem z pasożytami - czy to z facetem czy z pasożytką koleżanką i jej dochodzącym chłopakiem nagminnie wyżerającym z lodówki moje jedzenie - mogę przestrzec, że jeśli facet jest chamem (a z tego co piszesz - jest), zaraz podzieli że on zarabia 4000PLN a ona 800PLN więc on - aby było sprawiedliwie, przyjmie że zarabia 800PLN, przy czym on się nie leczy - tylko ona.

Tylko że tutaj nie ma mowy raczej o związku opartym na miłości - tylko o współlokatorach.

Na miejscu Twojej koleżanki - absolutnie zaczęłabym liczyć tylko na siebie - i jeżeli za 800PLN nie utrzyma siebie i mieszkania dla siebie - czas wnająć coś mniejszego - stancję na przykład - ale TYLKO dla siebie. Albo faktycznie przeczekać posuchę u rodziców aż skończy staż i zacznie zarabiać więcej - i wtedy pomyśleć o wyprowadzce - a z "miłościami" dać sobie na razie spokój. Jeszcze weźmie i zaciąży - a wtedy to już kanał kompletny.

9

Odp: Rozrzutność a poważny związek

Dziękuje wszystkim za opinie. Koleżanka nadal w tym tkwi, ile zrobimy ślepo kochając/ jak bardzo się poświęcimy? Dla mnie jest to związek dysfunkcyjny i tyle. Pozdrawiam

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rozrzutność a poważny związek

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026