witam wszystkich
jestem tu nowa ale mam nadzieje przekazać wszystko jasno i zwięźle
otóż chodzi o pewnego chłopaka... poznaliśmy się jakiś czas temu, po pewnym czasie on dawał mi do zrozumienia że mu się podobam, że mnie bardzo lubi i że chciałby ze mną być... na początku nie chciałam tego, wolałam żebyśmy zostali przyjaciółmi noo aleee... rozmawialiśmy ze sobą dużo, spotykaliśmy się o tak po prostu i w końcu jakoś tak nam wyszło, że niby zostaliśmy parą... pierwsze pocałunki, jakieś czułe słówka i dalej spędzaliśmy ze sobą fajnie czas
trwało to w sumie chwilkę, jakieś może 3 miesiące i nagle on mi mówi,że bardzo bardzo mnie lubi, że mu zależy że jestem ważna ale on sam bardzo się boi bo nigdy nie był z nikim na poważnie tak, że wie jeśli stworzymy związek to będzie to już coś poważnego i że boi się że mógłby mnie zranić... że chce przemyśleć... i teraz ja już nie wiem...czy faktycznie mu się podobam i chciałby czy po prostu czuje że to nie to i sam nie wie jak to powiedzieć... co o tym sądzicie? może ktoś był w podobnej sytuacji i opisze jak to się skończyło? dziękuje z góry i przepraszam jeśli zanudziłam ![]()
Podobne tematy
Witaj.
Nie byłam w takiej sytuacji nigdy, ale ciężko zrozumieć Jego zachowanie.. Przypuszczam, że sprawę utrudnia świadomość, że on zabiegał o Ciebie na początku, zgadłam?
często się słyszy, że facet takimi tekstami daje nam do zrozumienia, że nic z tego nie będzie. Nie chcę być złym prorokiem, ale w tym przypadku może właśnie tak być..
Można wiedzieć, ile macie lat? to dużo wyjaśni : )
cóż ja mam 20 a on 25
w sumie to jest najśmieszniejsze w tym wszystkim, to dorosły facet i chyba powinien wiedzieć czego tak na prawdę chce... tak zgadłaś zabiegał od początku, ja wcale tego nie chciałam, nie chciałam żeby mną się interesował bo wcale nie uważałam się za osobę którą mógłby się zainteresować no ale stało się... i teraz ja głupia pluję sobie w brodę, mogłam go nie dopuszczać do siebie, tak na prawdę to pierwszy chłopak na którym mi zależy aż tak bardzo... hmm... i co myślisz? co mam zrobić?
Hmmm, powiem Tobie, ze zaskoczył mnie Jego wiek, bo zachowanie wskazuje na nastolatka, no, ale wiek przciez nie jest wyznacznikiem dojrzalości.. A spotykacie sie często, smsujecie, czy na te chwile kontaktu zero?
'nie chciałam żeby mną się interesował bo wcale nie uważałam się za osobę którą mógłby się zainteresować'
dziewczyno, co Ty piszesz! Z pewnością jesteś wartościową osoba i zwrócił na Ciebie uwagę:)
Nie znam go, ale sa też niestety tacy, którym zależy na tym, by 'zdobyc' dziewczynę, rozumiesz?
Podobno facetom największą radośc sprawia, kiedy mogą 'gonić króliczka', ale moim zdaniem, jeśli ktos jest powaznie zainteresowany, to tak nie jest, prawda?
właśnie też tak o tym myślałam, że na początku tak bardzo chciał bo ja byłam tak jakby niedostępna dla niego, a później gdy i ja wykazałam zainteresowanie jemu przeszło:) nie, normalnie utrzymujemy kontakty, piszemy ze sobą cały ten czas, teraz akurat się jakoś za często nie spotykamy bo ani ja ani on za bardzo czasu nie mamy... sama rozumiesz studia heh
ja już sama nie wiem co mam o tym myśleć... czy dać sobie spokój czy dalej w to brnąć? w sumie nie jest jeszcze tak źle, bo się nie zakochałam:) i dzięki za miłe słowa:) chyba mam za niską samoocenę heh ![]()
Moze troszke po sposobie pisania spróbuj ocenić Jego zahcowanie, czy sie zmieniło, czy przez sms nie da sie zauwayżyc zmiany?
piszesz, ze nie jest zle, bo sie nie zakochałas jeszcze, a ja bym z tym stwierdzeniem uważala, bo często przyzwyczajamy się do faceta, nawet, jeśli niczego powazniejszego między nami nie ma.
Nie potrafię Tobie odpowiedzieć, co powinnas zrobić, może jak sie kiedys, gdy bedziecie mieli troche wolnego spotkacie, to łatwiej bedzie Ci odpowiedziec na to pytanie:)
Chyba rzeczywiście jest za niska, zmien to ![]()
w sumie powiem Ci że ostatnio jakoś było tak inaczej, inaczej się zachowywał ale później tłumaczył się że to wszystko przez to że musiał pisać prace i ogólnie jest zestresowany
ale też np jest zazdrosny o mnie... gdy dowiedział się że kolega mnie odwiedzi to już coś tam nabomknął na ten temat...
ta zazdrośc, nieszkodliwa, dobrze rokuje ![]()
Moze faktycznie był przemeczony, tylko my kobiety jestesmy takie 'glupie', że dla faceta zawsze czas znajdziemy, przynajmniej ja tak mam ![]()
Czas bedzie najlpeszym doradca.. i serce:)
ja miałam taką sytuację... chodziłam z takim chłopakiem który nigdy nie miał dziewczyny na poważnie- zawsze jakieś tam przygodne znajomości. szybko się zauroczyłam , on też. każdy był zdumiony jak R... mógł tak się zmienić z hulaki i swawoli na pożadnego chłopaka. i naprawdę było dobrze. aż po 2 mies cały dzień nie odzywał się ... wieczorem odezwał się i wyjawił że zastanawia się nad nami, że nie chcę mnie zranić ,że chyba nie dorósł do poważnego związku ( a był w wieku 21 lat) ... załamałam się totalnie bo nic nie wskazywało na to że on ma takie myśli. i zerwał ... ja rozłączyłam się i ryczałam jak głupia... godzina minęła... sms od niego że on nie może żyć beze mnie ... że jak się rozłączyłam to aż coś go ryszyło... i błagał o powrót. trochę się z nim droczyłam ale potem wróciłam. jakiś czas po tym po mies doszło między nami do zbliżenia... wybuchła między nami wielka miłośc... było cudownie.
trwało to rok czasu... potem zostawił mnie dla innej a zrywając mówił że nie dorósł do związku....
co się okazało już wtedy zrywając spotykał się się z tamtą.....a tak mi powiedział żeby mieć wymówkę
wiesz powiem Ci szczerze że od razu lepiej zrobiło mi się gdy tak z Tobą chwilkę pogadałam dziękuje :* faktycznie poczekam, może coś się wydarzy wkońcu
chociaż tak na prawdę troszkę mnie szlag trafia, bo czuje się jakoś tak dziwnie... nie raz sobie wyobrażam co będzie gdy w końcu pogadamy na ten temat, jak się mam zachować, co powiedzieć.. kurde będzie ciężko, bo popatrz nawet jak on jednak łaskawie stwierdzi że chce to co? mam mu się z radością rzucić w ramiona? na pewno nie. bo też jaką mam pewność, że to może się zaraz nie zmienić...
ja miałam taką sytuację... chodziłam z takim chłopakiem który nigdy nie miał dziewczyny na poważnie- zawsze jakieś tam przygodne znajomości. szybko się zauroczyłam , on też. każdy był zdumiony jak R... mógł tak się zmienić z hulaki i swawoli na pożadnego chłopaka. i naprawdę było dobrze. aż po 2 mies cały dzień nie odzywał się ... wieczorem odezwał się i wyjawił że zastanawia się nad nami, że nie chcę mnie zranić ,że chyba nie dorósł do poważnego związku ( a był w wieku 21 lat) ... załamałam się totalnie bo nic nie wskazywało na to że on ma takie myśli. i zerwał ... ja rozłączyłam się i ryczałam jak głupia... godzina minęła... sms od niego że on nie może żyć beze mnie ... że jak się rozłączyłam to aż coś go ryszyło... i błagał o powrót. trochę się z nim droczyłam ale potem wróciłam. jakiś czas po tym po mies doszło między nami do zbliżenia... wybuchła między nami wielka miłośc... było cudownie.
trwało to rok czasu... potem zostawił mnie dla innej a zrywając mówił że nie dorósł do związku....
co się okazało już wtedy zrywając spotykał się się z tamtą.....a tak mi powiedział żeby mieć wymówkę
współczuje... trafiłaś na kawał skurwy***a! to jak Cie potraktował to po prostu... aż brak słów... mam nadzieję że już jest u Ciebie wszystko ok
i że już po nim nie rozpaczasz bo nie ma po kim sama wiesz najlepiej
trzymaj się cieplutko
no teraz juz lepiej jest
ale męczyłam się po nim z 9 mies aż !!! teraz mam innego mena ale to nie jest już tak samo jak wcześniej. nie umiem się oddać w 100 %... często mam wahania co do niego ... wiem że to dobry chłopak ale sama nie wiem czy to jest to
no teraz juz lepiej jest
ale męczyłam się po nim z 9 mies aż !!! teraz mam innego mena ale to nie jest już tak samo jak wcześniej. nie umiem się oddać w 100 %... często mam wahania co do niego ... wiem że to dobry chłopak ale sama nie wiem czy to jest to
hmm.. wydaje mi się że wszystko przyjdzie z czasem
albo jeszcze rozpamiętujesz tamtego, jak sama mówisz była wielka miłość, więc może tamto uczucie zostało w Tobie...
miło mi to czytać, że Tobie lepiej ![]()
może lepiej poki co nie rozmawiać na ten temat, bo pomyśli czasem, że Ty juz ukladasz sobie cała przyszlosc z nim, rozumiesz? Nie wiem niestety, co on by sobie pomyslal ![]()
Obserwuj jego zachowanie i staraj się nie stracić glowy dla niego ^^
heh powiem Ci że on raz zaskoczył mnie, ale to było na początku
właśnie tak jakby planował że będziemy już przez długi czas... raz gdy spotkaliśmy jego kolegę, mimo że tak oficjalnie ani nie oficjalnie nie byliśmy razem, i on się pyta kim jestem czy jakaś narzeczona czy coś, o on wtedy się uśmiechnął popatrzył na mnie i mówi " jeszcze nie, ale w przyszłości jak najbardziej", raz też coś mówił, że jeśli za rok będę wynajmować z koleżankami mieszkanie żebym jakoś tak zakombinowała zebym była sama w pokoju żeby nikomu nie przeszkadzało że przychodzi, zaprosił do swojego brata na weekend, żebym poznała jego rodzinę i mamę ... i widzisz to jest jeszcze trudniejsze do zrozumienia, najpierw jest taki a później sama widzisz... ja o niczym takim nie myśle nawet, chciałabym tylko być z nim nic więcej... i on o tym wie
Jejku, to faktycznie cięzko go zrozumiec.. Mysle, ze to, tak jak pisalas, spowodowane jest nauka, o Twoja osobe, mysle, ze nie chodzi:)
wydaje mi sie, ze rzeczywiscie czas wszystko zweryfikuje i najlepiej troche poczekac, 'nic nie robic', wszystko powinno sie wyjasnic, tzn. Jego zachowanie powinno sie wyjasnic ![]()
hmm... pewnie tak trzeba będzie zrobić
poczekać i zobaczyć co on takiego wykombinuje
zobaczymy zobaczymy... ale jest mi ciężko nie powiem. mam czasem tak że chciałabym żeby był obok, żeby przytulił a nie mogę nawet tego napisać... kurcze ale to wszystko skomplikowane ![]()
Kochana ja miałam podobną sytuację, akurat to rozmyślanie się było z mojej strony. Wynikało to ze strachu, nigdy nie byłąm z nikim na poważnie i miałam wrażenie, że przez to że z kimś będę stracę wolność, że będę się musiała z kimś liczyć i nie będę mogła chodzić własnymi ścieżkami. Jak się skończyło? jesteśmy ze sobą 5 lat, mamy diziecko i tworzymy rodzinkę
myślę, że tak się skończyło ponieważ P. zawsze mówił mi ( po moich 100 rozmyślaniach) że on i tak nie odpuści bo chce ze mną być, uparta bestia:)
Kochana ja miałam podobną sytuację, akurat to rozmyślanie się było z mojej strony. Wynikało to ze strachu, nigdy nie byłąm z nikim na poważnie i miałam wrażenie, że przez to że z kimś będę stracę wolność, że będę się musiała z kimś liczyć i nie będę mogła chodzić własnymi ścieżkami. Jak się skończyło? jesteśmy ze sobą 5 lat, mamy diziecko i tworzymy rodzinkę
myślę, że tak się skończyło ponieważ P. zawsze mówił mi ( po moich 100 rozmyślaniach) że on i tak nie odpuści bo chce ze mną być, uparta bestia:)
to super gratuluje
wiadomo ja też mam pewne obawy, ale wiesz w Twoim wypadku było tak że to on tak jak mówisz nie odpuścił, bo chciał być, u mnie jest ta różnica że mimo że ja też chce, nie będę się mu narzucała jeśli podejmie decyzję że jednak on nie chce, więc nie wiem czy moja historia skończy się tak szczęśliwie jak Twoja
ale bardzo się cieszę że u Ciebie się to tak ułożyło ![]()