Cześć wszystkim...
Mam problem w pracy...może ktoś mi coś doradzi, albo ja wszystko źle interpretuję??już sama nie wiem.
Firma w której pracuję, przeniosła filię do innego miasta. Do tej pory pracowałam sama w poprzednim oddziale. Teraz przeniesiono mnie do koleżanki.Pracujemy razem już 2 tygodnie. Niby wszystko fajnie, dziewczyna raczej w porządku, ale czuję się dziwnie - jakbym przyjęła się do zupełnie nowego miejsca. Szef nie sprecyzował, która z nas ma być bardziej od papierkowej roboty, a która od obsługi klienta. Dziewczyna wkręca mi się powoli w moje miejsce, ustawia mi w delikatny sposób czym mam się zająć...do tego szef parę razy już upomniał mnie, że czegoś nie sprawdziłam, a to o coś nie dopytałam klienta...poprzednio tak nie było. W ogóle czuję się tak, że czegokolwiek bym w firmie nie zrobiła, zrobię źle albo niepotrzebnie. Zaniedługo też kończy mi się umowa o pracę. Nie wiem co myśleć o tym wszystkim. Może za bardzo się przejmuję? ma ktoś jakiś pomysł o co w takim zachowaniu chodzi? czuję się jak piąte koło u wozu i mam wrażenie, że ktoś nie chce mi powiedzieć wprost, żebym się zwolniła.