witam,
mam ogromny problem ktory trwa juz z 3 lata. Moj kazdy zwiazek jest nieudany od momentu oficjalnego bycia razem . Uwielbiam z moim partnerem pisac, dzwonic, ale kiedy nadchodzi czas spotkania jest porażka. W kazdym widze cos zlego, wszystko mnie denerwuje, irytuje. Probowalam juz z wieloma mezczyznami sie spotykac ale w kazdym cos jest
czuje sie bardzo sfrustrowana, poniewaz potrzebuje bliskiej osoby ale psychicznie nie jestem w stanie tego zniesc. Wstydze sie osoby z ktora jestem ( w sensie przedstawienia ja innym znajomym itd) ... uwazam ze to juz nie jest normalne, boje sie ze zostane stara panna. Jestem osoba atrakcyjna, mam wielu adoratow ale czemu kazdy jest zly? Dodam ze mam chorobe dwoch biegunow czyli choroba niekontrolowanych zmiennosci nastroi i zapedy do popadania w depresje ... czy ktos z Was mial taki sam problem w zwiazkach??