Witam! Mam 22 lata za 2 miesiace wychodzę za mąż, oczywiście wszystko ustalone, ale mam pełno obaw. Mój narzeczony jest nieznośny dla moich rodziców, cały czas mówi do nich na ,,Ty", mimo że sobie tego nie życzą, albo,,zamknij się". Przez pierwsze dwa lata bylo dobrze, wrecz super, a potem cos mu odwaliło, wiem że bez przyczyny i zaczęło sie jeżdźenie po moich rodzicach. Nie wiem co mu się stało. Rodzice mówili odejdz od niego, on nie jest dla Ciebie, znajdziesz innego. Ja wiem jaki on, ale go kocham, z drugiej strony stoje między młotem a kowadłem, przecież nie chcę żeby rodzice cierpieli. Co z tego że on ich przeprosi, jak za parę tygodni jest znów to samo. Przeciez oni nie maja nic do niego. Ja ich bardzo kocham, a z drugiej strony nie chcę się rozstawac. Powiedzieli że on juz przegina i na ślubie ich na pewno nie bedzie. Ja już wykańczam się psychicznie, wiem że chca dla mnie dobrze, ale ile to może trwac, często wyjezdzałam do rodziców, bo mówili wróc i przemyśl, ale jak wracałam to tęskniłam i to bardzo, ale próbowałam im tego nie okazywac. Przeciez musze miec do nich szacunek, ale on do nich nie ma...boli mni to bardzo. Nie chce żeby sie ode mnie odwrócili, zreszta cała rodzina ma mi za złe, że chce za niego wyjść..Co ja mam robć?
Podobne tematy
Paudy13,
czy mogłabyś opowiedzieć coś więcej o Waszym związku?
Od jak dawna się znacie? Jakim człowiekiem jest Twój narzeczony? Co w nim podziwiasz? Co lubicie razem robić? Czy ma jakieś wady, które przeszkadzają Ci w Waszym codziennym życiu, kiedy jesteście sami, w gronie znajomych?
3 2011-05-27 17:25:11 Ostatnio edytowany przez Olinka (2011-05-29 13:28:48)
Tak jak pisałam jestesmy ponad 4 lata, od roku mieszkamy razem. Moj narzeczony z reguły jest dobry, tak bynajmniej ja myśle, pomaga mi w domu, płaci rachunki (nie musze sie tym martwic)i nawet zakupy sam robi na obiad. Kiedys było lepiej miedzy nami w dogadywaniu się , ale przez konflikty z rodzicami nie jest tak juz dobrze. Przeciez wiele rzeczy robimy razem, jezdzimy na wakacje, na spacery itd.. On sie zmienił ostatnio jest bardzo nerwowy, do wszystkich ma jakies zastrzezenia i przy tym obraza, nawet jego mama go nie poznaje, dlaczego tak jest. Jesli chodzi o nasze życie intymne to jest bardzo dobrze. Problem jest w tym,iz ja mu probuje coś wytłumaczyc, a on puszcza drugim uchem i nie przejmuje się tym, mówi:,,no co ja zrobiłem, przeciez nic".
I dodam że kiedys mi się bardziej podobał z charakteru, ja byłam taka szczęśliwa, że go poznałam. On zawsze wszystkim pomagał, a teraz mu zaczeło zależec na kasie. I sama nie wiem czy to jest spowodowane tym, ze moi rodzice nie maja na tyle, żeby nam pomagac, a jego maja firme.
Nie pisz, proszę, posta pod postem, gdyż jest to niezgodne z regulaminem naszego forum, a jeśli chcesz coś dopisać użyj opcji ,,edytuj". Pozdrawiam, Moderatorka Olina
Twoi rodzice mają rację - on nie jest dla Ciebie. Stosunek Twojego narzeczonego do twoich rodziców świadczy o kilku sprawach:
1. Brak elementarnej kultury
2. Brak szacunku dla Ciebie
3. Brak empatii - nie obchodzi go, co Ty czujesz w tej sytuacji
Nie widzę dla Was szczęśliwej przyszłości. Posłuchaj rodziców i nie wiąż się z prymitywkiem.
Paudy13,
wyrażasz się o swoim partnerze dość pozytywnie, mając jednak wiele wątpliwości. Rozumiesz więc chyba, że Twoi rodzice nie są bez racji. Wyrażają ją bardzo kategorycznie i gwałtownie (choćby zapowiadając, że nie pojawią się na ślubie) - proporcjonalnie jednak do winy Twojego narzeczonego.
Decyzja o ślubie należy wyłącznie do Ciebie i do Was, warto jednak zastanowić się nad nią raz jeszcze. Choć przełożenie ślubu na tak krótko przed terminem jest trudne, może okazać się jednym z dobrych wyjść z tej sytuacji. Rozwiązanie konfliktu wymaga bowiem czasu i wysiłku.
Myślę, że powinnaś doprowadzić do rozmowy ze swoim narzeczonym, docierając do przyczyn jego zachowania. Unikanie, ucinanie tematu, a nawet chwilowe przeprosiny niczego niestety nie wnoszą. Tym bardziej odpowiedź "Nic przecież się nie stało, nie zrobiłem nic złego", kiedy cierpisz Ty i cała Twoja rodzina. Postaw jasne zasady - przeproszenie rodziców, obietnica poprawy i (!) wywiązanie się z niej. Odzyskanie zaufania i szacunku Twojego i Twoich rodziców będzie dobrym znakiem, że narzeczonemu zależy na Twoim szczęściu. Pamiętaj jednak, że złamanie obietnicy ma bardzo jasne i nieodwołalne konsekwencje...
Pozostawienie sprawy własnemu biegowi wydaje mi się najgorszym rozwiązaniem. Porywczość i wulgarność może okazać się wierzchołkiem góry lodowej problemów z emocjami i zachowaniem Twojego partnera - rozwinąć się w agresję także wobec Ciebie i innych. Jednocześnie wychodząc za mąż bez akceptacji rodziny, Wasze relacje bardzo na tym ucierpią.
Zgadzam się z Justyną, że być może odłożenie w czasie decyzji o ślubie byłoby tu skutecznym, choć bardzo radykalnym, rozwiązaniem. Przede wszystkim pokażesz narzeczonemu, że masz duże wątpliwości, nie tylko co do jego zachowania w stosunku do rodziców, ale w ogóle do jego osoby. Być może skłonisz go w ten sposób do zastanowienia się nad sobą, zmiany postępowania, będziesz też mieć pewność, że zauważa własne błędy i usiłuje coś z nimi zrobić.
Decyzja o ślubie, przynajmniej z założenia, jest krokiem na całe życie, nie warto kierować się chwilowymi emocjami czy strachem, że zostaniesz sama. To co dziś postanowisz będzie stanowiło o całej Twojej przyszłości, dlatego powinnaś dążyć do rozwiązania problemu wszelkimi możliwymi sposobami, a w chwili składania małżeńskiej przysięgi nie powinny towarzyszyć Ci nadmierne wątpliwości.
Zastanawia mnie jednak bardzo poważnie tak nagła zmiana zachowania Twojego partnera, które bądź co bądź naprawdę skłania do przemyślenia, czy aby na pewno jest to właściwy na życie mężczyzna. Weź pod uwagę bowiem fakt, że u zaburzonych psychicznie osób, często dopiero po czasie, kiedy to w poczuciu, że osiągnęły zamierzony cel i nie muszą już stawać na wysokości zadania, stopniowo zaczynają puszczać blokady, a na światło dzienne wychodzą naprawdę niepokojące zachowania typu brak szacunku dla osoby partnerki, wspomniana już wulgarność, agresja, a w jej wyniku przemoc, zarówno fizyczna jak i równie dotkliwa- psychiczna.
Dziękuję za odpowiedzi, musze to wszystko przemyśleć!