netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

65 odpowiedzi8 028 wyświetleńzałożony przez ZAZA, 23.05.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 66 ]

1

Temat: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Ja i moj facet jestesmy ze sobą z przerwą przez 3.5 roku.
Rozstaliasmy sie bo on stwierdził że nie kocha mnie jak dawniej, ze ciagnie go za bardzo do innych dziewczyn. To on zerwał.
Jednoczesnie po zerwaniu ja staralam sie walczyć o niego, bo pragnelam bardzo by znowu mnie pokochał. Nie olewałam go, a pisalam, chciałam spotkań. Czasami był dla mnie okropny, na prawde.  Z kolei gdy sie nie odzywalam choc troche, to mowil ze nie moze beze mnie zyc. jednak popelnilam tez wiele blędow, nie wiedzialam jak radzic sobie z problemami i zwierzalam sie jego przyjacielowi z nich... Bo chcialam jakiejs rady dotyczącej mojego bylego wtedy chlopaka.

Po tym jak sie zeszlismy (przyjechal do mnie, z kwiatami proszac o szanse) to bylo jak w bajce, jednak po jakims tygodniu zaczęlo sie psuć.
Moj facet mial (i ma nadal) pewne problemy zdrowotne ktore wyniknely gdy sie schodziliśmy. Caly czas zrzucalam jego humory na te bóle ktore mial. Zerwal on ze wszystkimi nie tylko ze mna kontakt, i to tez potwierdzalo ze chodzi o jego bóle a nie o mnie. On tez wciąz mi tak mówił.

W koncu znowu zaczelo sie poprawiac i bylo wspaniale, ale nagle on stal sie oziębly. I teraz jest tak caly czas, ze sa fazy ze jest dla mnie wspanialy, a na nastepny dzien potrafi byc oschly. Powiedzial mi tez ostatnio, ze on mnie kocha jak przyjaciolke (to samo mowil podczas zerwania) , a jednoczesnie jak robilam aluzje do zerwania (ja z nim zerwac nie umiem i nie chce) to mowil ze nie chce zerwac, choc nie jestesmy szczęsliwą parą, i nam nie wyszlo. Ze widzi dla nas nikle szanse.
Powiedzial ze on mi wcale nie ufa, ze nie chce mi sie zwierzac z problemow po tym co ja zrobilam, jak gadalam z jego kumplem...

Potem humor troche mu sie poprawil i zacząl pisac mi mile smsy, wg mnie sprawdzal czy sie gniewam na niego... Ja nie odpisywalam, wiec zadzwonil zeby sie upewnic jak sie czuje.

Prosze Was o pomoc, bo nie wiem co robic, na prawde z nim nie chce zrywac, chcialabym to uratowac, jezeli to mozliwe.
Wiem ze gdy po zerwani nie odzywalam sie to on mowil ze zyc beze mnie nie moze itd. To wszystko daje mi nadzieje.
Prosze o pomoc.

2

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

mam  podobny problem ... też nie wiem co mam  robić,  wydaje  mi się , że on się nie zmieni.  Ty musisz  sobie zadac  pytanie  czy  on  Cię  kocha  ile  jest w  stanie dla  Ciebie  zrobić. Może  wypisać  sobie  taką  kartkę za i przeciw bycia ze sobą?

3

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Gdy on zerwał, Ty walczyłaś, dzwoniłaś, chciałaś spotkań itd.  A to on powinien za Toba biegać! Mężczyźni potrzebują wyzwań i nie szanują zbytnio tego, co samo wpada im w ręce.

4

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Po podobnym doświadczeniu zaczynam wątpić w rozstania i powroty. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki...

A co do zabiegania o jego powrót, to polecam książkę "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy"

5

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Na początku, dziękuje moderatorkom za wyrozumialosc wink

Czytalam Dlaczego faceci kochają zolzy, ale nie umiem taka byc.
Jak planuje sie zmienic to zmieniam na chwile, ale potem wracam do starych nawykow jak tylko wychodzi grozba ze on odejdzie.
Wiem ze dwa razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi, tylko, ze ... ja na prawde go kocham.

Chce by bylo jak dawniej, ale zdaje mi sie ze on sie pogubil i nie wiem jak mu pomoc. W dodatku stracil do mnie zaufanie., zarzuca mi ze go nie wspieram (co nie uwazam za prawde bo wspieram go jak umiem)

Nie wiem jak sie zachowywac, wpadlam w panike i teraz znowu mam straszną ochote do niego napisac, cos milego, by zapewnil mnie o "uczuciu" potrzebuje rozpaczliwie bezpieczenstwa a on mi go nie daje, albo daje by zaraz zabrać.
Nie wiem czy on tak pogrywa, czy mnie nie kocha, czy sie bawi mną.
Poradzcie mi jakies zachowanie w stosunku do niego, prosze...

6

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie
ZAZA napisał/a:

Czytalam Dlaczego faceci kochają zolzy, ale nie umiem taka byc.
Jak planuje sie zmienic to zmieniam na chwile, ale potem wracam do starych nawykow jak tylko wychodzi grozba ze on odejdzie. Wiem ze dwa razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi, tylko, ze ... ja na prawde go kocham.

Swojego zachowania nie zmienisz od razu, możesz jedynie starać się reagować na owe nawyki. Przykład, gdy wiesz że zaraz tak a nie inaczej zareagujesz wstrzymaj się, przemyśl czy warto tak się zachować. Proponuje Ci takie rozwiązanie bo sama je stosuje. Mój partner  pare razy mi mówił, że nie podoba mu się to jakie mam  nawyki, więc czasem zamiast zareagować jak to mam w zwyczaju przystaje na chwilę i zastanawiam się czy lepiej nie przemilczeć

ZAZA napisał/a:

Chce by bylo jak dawniej, ale zdaje mi sie ze on sie pogubil i nie wiem jak mu pomoc. W dodatku stracil do mnie zaufanie., zarzuca mi ze go nie wspieram (co nie uwazam za prawde bo wspieram go jak umiem)

Każda z nas chce by było jak dawniej, po każdym przejściu. Czy to po kłótni, czy po rozstaniu i ponownym zejściu. Jednakże na wszystko potrzeba czasu. Każdy z Was powinien owe rozstanie przemyśleć. Zastanów się nad swoim zachowaniem, tym jak było, jaki on był w stosunku do Ciebie i jaka Ty byłaś względem niego ale przede wszystkim czy warto... Uważanie, że "jesteśmy razem i od razu powinno być jak w bajce" nie jest dobre. Z resztą czy zawsze było tak dobrze? Na wszystko przyjdzie czas. Jeśli chłopak uważa, że stracił zaufanie dobrze by było gdybyś dowiedziała się w jakim momencie to się stało, co się przyczyniło do tego. A może to jedynie wymówka z jego strony abyś poczuła się winna i biegała za nim?

ZAZA napisał/a:

Nie wiem jak sie zachowywac, wpadlam w panike i teraz znowu mam straszną ochote do niego napisac, cos milego, by zapewnil mnie o "uczuciu" potrzebuje rozpaczliwie bezpieczenstwa a on mi go nie daje, albo daje by zaraz zabrać.
Nie wiem czy on tak pogrywa, czy mnie nie kocha, czy sie bawi mną.
Poradzcie mi jakies zachowanie w stosunku do niego, prosze...

Wiesz niektórzy faceci nie zdają sobie sprawy z tego, że robią coś nie tak (przykłąd dającego bezpieczeństwa u Ciebie).
Osobiście uważam, że moim zdaniem nie powinnaś się pierwsza odzywać, tak wiem, że to korci i męczy, ale NIE. Mam podobne przejścia i wiem z praktyki, że nie zawsze trzeba się starać. Czasem trzeba oczekiwać samemu o owe starania. Zabiegałaś, walczyłaś, pokazałaś, że Ci zależy, że chcesz naprawić i sprowadzić do takiego stanu, w którym między Wami jest dobrze. Swoje już zrobiłaś! Skoro on nie zauważa Twoich starań, skoro on nie zamierza kiwnąć palcem to sorry ale to nie ma sensu. Jeśli facetowi zależy na kobiecie (nie zależnie od zażyłości:koleżanka, przyjaciółka, dziewczyna) stara się on to pokazać! Robi co może by między dwojgiem ludzi było dobrze, aby kontakt był utrzymany itp. Wiadomo, może potrzebuje czasu, to trzeba mu dać, ale nie należy się narzucać tylko czekać na jego ruch. Związek dwojga ludzi na każdym poziomie zażyłości to starania obu osób, nie tylko jednej, bo to męczy... Tak więc radzę Ci się wstrzymać i poczekać na jego ruch. Jeśli zacznie Ci zarzucać, że nic nie robisz, nie wspierasz to rzuć do niego tekst "A Ty? Czemu ciągle ja mam zabiegać o Ciebie? A gdzie w końcu Twoje starania o mnie, o nas?"

7

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Dziękuję Ci bardzo Monia za rady...
Postaram sie więc stopniowo zmieniać nawyki, jak mi to opisałaś.
Kiedy zauważę że on ma gorszy humor i zaraz może wybuchnąć (bo właśnie widzę, że jak jest zdołowany to ma tendencję do wyrzutow i mowienia mi o naszym związku w bardzo zlym swietle), to będę starala się nie nakręcac go jeszcze bardziej (i siebie przy okazji tez) bo to zwykle prowadzi do wzajemnych wyrzutow, tego, ze on mowi, ze nam nie wyszlo, ze mamy male szanse by byc szczęśliwymi...

Co do tego, ze stracil do mnie zaufanie, to niestety mial do tego powod. Jak juz wyzej pisalam, kiedy zerwalismy ja nie wiedzialam co mam robic i nawiązalam kontakt z jego kumplem, ktoremu zaczelam sie zwierzac i poza tym wygadalam kilka osobistych rzeczy dotyczacych mojego faceta. Bardzo tego zaluje, wiem ze to nie powinno miec miejsca, ale nie cofne tego. Zmienilam sie i juz nie gadam z tą osobą, nawet nie chce, bo wiem ze to bylo zle, a robilam to bo po zerwaniu bylam tak zalamana ze szukalam pomocy gdzie sie dalo...
Niestety on teraz mi nie ufa, mowi ze nie bedzie mi mowil o swoich problemach i nawet nie chce mojego wsparcia, po tym co zrobilam.
On tez swiety nie jest, tez mu nie ufam, ale bardziej u niego chodzi o inne dziewczyny i kontakt z nimi, no i o to, ze zerwal ze mna...
Jak on mowi - jestesmy kwita, ale wiem ze latwo mi nie zaufa...

Co do zabiegania, to dobrze, postaram sie czekac na jego krok. Nie chcialam tak robic, po tym jak zacząl zarzucac mi ze go nie wspieram i staralam sie do niego pisac czy cokolwiek, by utrzymywac kontakt, by wiedzial, ze ma mnie i ze go wspieram... Ale moze to faktycznie przesada.
Slyszalam wiele razy ze faceci lubią "polowac" na kobiety, a kiedy te same wpadają w ich ręce to szybko się nudzą. Moze dlatego teraz tak jest miedzy nami, bo on sie znudzil,a ja jestem zbyt latwą zdobyczą, myszą ktora goni kota...

8

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie
ZAZA napisał/a:

Kiedy zauważę że on ma gorszy humor i zaraz może wybuchnąć (bo właśnie widzę, że jak jest zdołowany to ma tendencję do wyrzutow i mowienia mi o naszym związku w bardzo zlym swietle), to będę starala się nie nakręcac go jeszcze bardziej (i siebie przy okazji tez) bo to zwykle prowadzi do wzajemnych wyrzutow, tego, ze on mowi, ze nam nie wyszlo, ze mamy male szanse by byc szczęśliwymi...

Dokładnie, nie pozwól siebie samej wyprowadzić z równowagi i sprowokować siebie samej do kłótni. Jest zdołowany, niech będzie. Zamiast coś mówić towarzysz mu w milczeniu. Ale zostaw go samego, niech sam posiedzi ze swoimi myślami, a Ty rób to co musisz, ba nawet nałóż sobie maseczkę w tym czasie, zajmij się sobą - dobre wyjście.

ZAZA napisał/a:

Jak juz wyzej pisalam, kiedy zerwalismy ja nie wiedzialam co mam robic i nawiązalam kontakt z jego kumplem, ktoremu zaczelam sie zwierzac i poza tym wygadalam kilka osobistych rzeczy dotyczacych mojego faceta. Bardzo tego zaluje, wiem ze to nie powinno miec miejsca, ale nie cofne tego. Zmienilam sie i juz nie gadam z tą osobą, nawet nie chce, bo wiem ze to bylo zle, a robilam to bo po zerwaniu bylam tak zalamana ze szukalam pomocy gdzie sie dalo...
Niestety on teraz mi nie ufa, mowi ze nie bedzie mi mowil o swoich problemach i nawet nie chce mojego wsparcia, po tym co zrobilam.On tez swiety nie jest, tez mu nie ufam, ale bardziej u niego chodzi o inne dziewczyny i kontakt z nimi, no i o to, ze zerwal ze mna...Jak on mowi - jestesmy kwita, ale wiem ze latwo mi nie zaufa...

Oboje naruszyliście wzajemnie włąsne zaufania, ale odegrać się to już cios poniżej pasa. Prawdą jest to, że powiedzieć za dużo to znaczy czasem wydać na siebie wyrok. Nie pozostaje Ci nic innego jak ponownie zdobyć jego zaufanie, co nie jest łatwe... Zaufanie i szczerość to fundament każdego związku, a bez tego nie ma sensu niczego budować...

ZAZA napisał/a:

Co do zabiegania, to dobrze, postaram sie czekac na jego krok. Nie chcialam tak robic, po tym jak zacząl zarzucac mi ze go nie wspieram i staralam sie do niego pisac czy cokolwiek, by utrzymywac kontakt, by wiedzial, ze ma mnie i ze go wspieram... Ale moze to faktycznie przesada.

Słuchaj a niech robi Ci wyrzuty, że masz go gdzieś! Robi tak byś Ty poczuła się winna! Miała wyrzuty sumienia itp. W ten sposób czuje kontrolę nad Tobą, że możesz być na jego zawołanie, bo będziesz się czułą winna. A powinnaś postąpić inaczej. A niech wie, że traci Cię, że nie bedziesz skalała jak on zagra. Ty masz go gdzieś? A co można powiedzieć o nim? Zadufany w sobie facet, który najlepiej się czuje bawiąc się. Odgrywa się, robi pretensje ale sam nie robi nic w kierunku aby było dobrze... Kochana zastanów się czy warto na kogoś takiego tracić czas, nerwy i siłę?

Jesteś kobietą, która ma w sobie wiele miłości, oddania. Czy serio warto poświęcać swój czas na kogoś takiego jak on? Masz teraz czas na zastanowienie się, przeanalizuj Wasz związek i odpowiedz sobie na pytania - warto?

9

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Widzę po sobie, że dobre rady Moni. mogą przynieść wiele dobrego wielu kobietkom wink
Przynajmniej mi smile

10

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Kiedyś też byłam w takiej sytuacji, że on twierdził, że mu nie zależy, ale chce być ze mną. Ja się starałam, latałam jak głupia i tylko pogorszyło sprawę. Oczywiśćie pokłóciliśmy się, w kłótni stwierdził, że zawsze mu zależało tylko tego nie okazywał bo myślał, że ochłonę i się zmienię.
Co tu dużo mówić. Byłam w tej samej sytuacji i co się okazało? Że traktuje mnie jak zabawkę. Że jak mu się zachce przyjechać to przyjedzie, przytulić to przytuli, a potem zapomni i rzuci w kąt i tak w kółko. Dziewczyno z Tobą też tak będzie. Więc posłuchaj tych poprzednich rad. Ja już nawet usłyszałam, że chce ze mną zerwać kontakt całkowicie i szkoda mu czasu by do mnie przyjeżdżać. Nie mówiąc o innych przykrościach i upokorzeniach.
Ja się przestałam odzyać (przecież chciał zerwać kontakt całkowicie) to on pisze, jednego czy dwa smsy na dzień. Nawet zaproponował, że zawiezie mnie na maturę ustną. Na moje pytanie czy nie szkoda mu czasu, odpowiedział, że trochę tak. A jak zapytałam to po co to proponuje, to stwierdził, że i tak wziął już wolne. Obrałam sobie cel, że przestanę być jego zabawką, dam sobie spokój całkowicie. Bo to jest taki typ faceta, co uważa się za króla, jemu wszystko można powiedzieć, może nas obrażać ile wlezie, a kobieta ma cicho siedzieć i grzecznie przytakiwać.
Mam nadzieję, że wytrwam i Ty też wytrwaj.

11 Ostatnio edytowany przez CupraFR (2011-05-24 15:44:51)

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Pierwsze co mi przyszło na myśl to to, że jesteś naiwna. Piszę to z przykrością, ale taka jest prawda. Wierzysz w coś co nigdy nie nastąpi. Nie poprawi się. Jak mogłaś dać mu kolejną szansę. Czemu za nim tak "latałaś"? Naucz się żyć własnym życiem, rzuć ten ciężar z siebie (jego oczywiście). On się Tobą bawi okropnie i jestem w stanie to stwierdzić z Twojego opisu. Raz ma taki humor, raz taki i wszystko odbija się na Tobie. Radzę przejrzeć na oczy, że ten związek nie ma żadnej przyszłości. Nie lubię, gdy ludzie nie mają swojego zdania i dają sobą pomiatać. On wykorzystuje Twoją uległość i dobroć przeciwko Tobie.

Moja droga zrób coś z tym. Jeżeli ludziom się nie układa, wiedzą, że poprawy nie będzie i szczęścia już nie zaznają, nie ma innego wyjścia niż ze sobą skończyć. Jemu jest wygodnie, ma się na kim wyżyć, ma wsparcie i wszystko co potrzeba od drugiej osoby. Od siebie nie daje kompletnie nic. On Ci nawet nie ufa. Powiedział Ci to! Nie musisz się nawet domyślać. Związek bez zaufania i miłości dwóch stron nie ma żadnych szans.

Dusisz się w tym związku i opcja zerwania z tym samolubem jest jak najbardziej możliwa. Boisz się samotności? Bo nie rozumiem czemu się tak go uczepiłaś. On Cię krzywdzi i prędzej czy później nie wytrzymasz tego.

Nie jesteś od poprawiania humoru (ciągle o tym piszesz, że jest chwilę dobrze, potem znowu ma zły, to smutne...). Wypruwasz z siebie flaki, żeby dogodzić nieodpowiedniemu mężczyźnie.. 


Jeszcze jedno. Dlatego tylko on może mieć gorsze dni i dlaczego ciągle masz go wspierać, gdy on Twoje uczucia ma najwyraźniej w głębokim poszanowaniu? Nie daj się dziewczyno pomiatać, on Cię wykorzystuje jak może, ciągle chce więcej i więcej nie dając od siebie nic. Jak ma humor, napisze coś miłego, jak nie ma to robi wyrzuty.. Bez przesady, nie cackaj się z nim tak i nie zachowuj, jakby nie można było go urazić, broń Boże.

Piszesz, że go kochasz. Według mnie to jest chora miłość bez wzajemności. Darzysz go miłością, nie patrząc na siebie, swoje uczucia i potrzeby. Skończ z tą męczarnią i ułóż sobie życie na nowo, życie się jeszcze nie kończy a świat jest pełen wspaniałych mężczyzn którzy docenią Ciebie jako kobietę z pięknym ciałem i duszą.

12

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

pina_mc i co jestes z tym chlopakiem, tyle ze nauczylas sie walczyc o swoje, czy tez sie rozstaliscie bo uznalas ze nie ma to sensu?


monia_3103 bardzo Ci dziękuję za wszystkie rady, wprowadzam je w życie, póki co jestem w dobrym nastroju, nawet bardzo dobrym, bo po co się dołować. Chłopak do mnie pisał smsy, na początku był w złym humorze (pytalam go o zdrowie, a on ostatnio jest przeziębiony), ale nie zwrocilam uwagi na jego zly humor i pisalam wesoło, dzięki czemu on tez poprawil sobie humor i pisal do mnie i dzis i wczoraj miło.
Wczesniej pewnie bym mu zaczela pisac smutno, lub robic wyrzuty i tylko bysmy zaczeli sie wzajemnie dolowac.
Oczywiscie jakby byl dla mnie chamski czy cos, to nie zamierzam udawac ze nic sie nie dzieje, najwyzej zamiast sie klocic nie odpisze lub nie odpowiem nic. Zeby wiedzial ze przesadzil. Podobno lepsze jest milczenie, niz okazywanie zlosci (bo to zawsze jakies okazywanie zainteresowania)

Co do zaufania - racja, dlugo potrwa zanim je odbudujemy obydwoje. On mowi ze malymi kroczkami by chcial je odbudowywac, ale czasem mam wrazenie ze stoi w miejscu.
Zobaczymy jak to bedzie, mam nadzieje, ze dobrze.

Co do poczucia winy - masz calkowitą racje, przejrzalam na oczy. On to robi celowo, jak piszesz, by miec mnie w garsci. JAk mi powyrzuca, to bedzie mial pewnosc ze bede chciala mu dogodzic, a tym samym zapewnic o oddaniu. Ale nie wiem co z jedną kwestią - jak on mi wyrzuca cos, to mam mu wyrzucac tez, ze ja mu nie ufam nadal, ze tez nie czuje sie bezpieczna, czy tez nic nie mowic ?


CupraFR - jest niestety pelno racji w tym co napisalas, ta sytuacja juz trwa bardzo dlugo, zerwalismy w grudniu, a zeszlismy sie w marcu...
Psuc sie zaczelo nawet w ... maju 2010 ...
Moze i ta milosc jest toksyczna, wiem ze gdybym zerwala, w koncu wyleczylabym serce. W koncu nawet rozwodkom sie to udaje... Ale nie wiem czy tego chce.
Na razie chce sprobowac z nim. Przede wszystkim zmienic swoje zachowanie w stosunku do niego, nie byc juz grzeczną uleglą dziewczynką. Stac sie silną, pewną swego kobietą.
Jesli tego nie doceni, a nasze relacje nie poprawią sie, to mysle, ze moja zmiana wplynie na to ze bede miala wtedy sile odejsc. I to bedzie z lepszym skutkiem dla mnie. Jak teraz odejde to sie zamęcze bo nie jestem pewna siebie, bede na sile szukala byle kogo by zapchac pustke..

13 Ostatnio edytowany przez CupraFR (2011-05-24 18:06:05)

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Pytanie czy masz siły i dasz radę nagle zmienić się w bardzo pewną swego kobietę. Czy to leży w sferze Twojego charakteru i czy na dłużą metę nie pogorszy sytuacji. Według mnie ten facet już przegiął i nie powinnaś tego ciągnąć, ale jeśli czujesz się na siłach wziąć się za siebie.. Według mnie ciągle walczysz o jego miłe słowo, samopoczucie... Jest to dla mnie niezrozumiała sytuacja, może dlatego, że nie pozwalam sobą rządzić. Siedzę przed komputerem i cały czas kiwam głową nie rozumiejąc Twojego postępowania. Ale zrób jak uważasz w końcu to Twój związek i Twoja decyzja.

Małe sprostowanie. Spróbować z kimś być to można przez 2-3 miesiące początku znajomości. Ty jesteś z nim o ile się nie mylę ponad trzy lata i to jest ciągnięcie tej męczarni z tym dużym rozkapryszonym chłopcem (bo tak się zachowuje).

Jeszcze jedno pytanie. Ile macie lat?

14

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Mamy po 22 lata

widzisz, wiem, ze latwo nie bedzie się zmienić, ale jak nie spróbuję to znowu sie wpakuję w bagno, bo moj poprzedni zwiazek tez tak wyglądal tyle ze skonczyl się szybciej niz zacząl.
Ja po prostu musze sie zmienic, inaczej znowu będzie to samo.

15

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Jesteś za dobra. Chcesz dla niego jak najlepiej i to jest Twój problem. Ja kocham swojego faceta, lubię robić mu przyjemności, wspierać, pomagać. Ale nie wolno skakać wokół swojego partnera, tańczyć jak Ci zagra. To jest paranoja, on Cię wykorzystuje jak może. A wciąż ma niedosyt.
Ja bym już nie walczyła. Gdyby ranił mnie ktoś przez rok i pomiatał dodatkowo.. Będziesz starała się o jego zaufanie, a to on Cię krzywdzi. Widzę, ze jesteś z kobiet które winę widzą w sobie. Siebie chcą poprawiać, choć to druga osoba nawala na całej linii. Musisz to zmienić.

16

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

masz racje, tak jest ze widze wine w sobie i ciagle go usprawiedliwiam.
Ale ja tez mimo wszystko zawalilam kilka rzeczy.
Ja od zawsze mam skolnnosci by chciec zbyt mocno dogodzic facetowi, nadskakiwac. On od zawsze widzial, ze to ja bardziej kocham...
TO wlasnie chce zmienic. Bo mowie Ci ze znowu tak bedzie, znowu sie wplątam w to samo.

17 Ostatnio edytowany przez CupraFR (2011-05-24 18:36:45)

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Wymień mi po kolei w czym nawaliłaś???

Jest pare wątków na forum dotyczących kobiet kochających za bardzo. Poczytaj sobie.

18

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Nawaliłam w tym, że :
-okazywałam mu uczucia za bardzo, powinnam juz dawno nauczyc sie myslec jak Zołza z ksiązki "Dlaczego faceci kochaja zołzy", przez to znudzilam sie mu.
Choc juz dawno czytalam tą książkę to nie umialam sie zmienic, dla samej siebie.
-po zerwaniu wygadalam jego sekrety jego kumplowi, przez co on mi teraz zupelnie nie ufa i to glowne co nawalilam
-po tym jak wynikly jego problemy ze zdrowiem, ja stalam sie "dumna" i nie zadzwonilam do niego na drugi dzien spytac jak sie czuje, mimo ze powinnam, bo dzien wczesniej dowiedzialam sie o jego problemach ze zdrowiem

Ale glownie nawalilam z wygadywaniem tych sekretow i zwierzeniami sie jego kumplowi.

19

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Zaza nie zdobędziesz go, gdy on ma absolutną pewność co do tego, że zawsze będziesz. Szacunek do siebie to słowo kluczowe w tej sytuacji. I naprawdę ja nie teoretyzuję i również walczyłam o kogoś mając gdzieś własną godność itp.

A poza tym jestem zołzą i to nie jest dobra metoda - faceci uciekają przed kobietami zbyt pewnymi siebie i zbyt wymagającymi. One fascynują i bardziej nadają się na kochanki niż żony. Jednak Ciebie to nie dotyczy, Ty musisz pokazać mu, że jego zachowanie ma swoje konsekwencje.

20

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie
Aga30 napisał/a:

A poza tym jestem zołzą i to nie jest dobra metoda - faceci uciekają przed kobietami zbyt pewnymi siebie i zbyt wymagającymi. One fascynują i bardziej nadają się na kochanki niż żony. Jednak Ciebie to nie dotyczy, Ty musisz pokazać mu, że jego zachowanie ma swoje konsekwencje.

czyli mam sie fochać i jak on jest w zlym humorze to nakręcac sie wzjaemnie? nigdy taka nie bylam i nie chce byc. Wole juz przemilczec to i nic nie mowic, niz awanturowac sie.
Nie wiem no...
Jak pokazac ze jego zachowanie ma konsekwencje, poza kloceniem sie o swoje?

Myslicie ze jak sie zmienie, to to ma szanse przetrwać?

21

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Stało się, powiedziałaś o tych sekretach. Nie powinnaś, bo o swoich tajemnicach nie można rozmawiać z nikim innym nawet po rozpadzie związku. Ale czasu nie cofniesz. To jest jedyna rzecz, z jaką nawaliłaś.

Teraz powiem Ci coś, co może Cię urazić. Po jaką cholerę miałabyś dzwonić codziennie z zapytaniem jak się czuje. Przecież to jest już przegięcie. Szukasz wad i rzeczy które niszczą Wasz związek tylko i wyłącznie w sobie. To, że jesteś za dobra, to swoją drogą. To da się zmienić, lepiej być za dobrym niż takim zarozumialcem jak on. Dla niego to, że okazywałaś uczucia za bardzo było całkiem miłe i wykorzystywał to za bardzo. Z resztą nadal to robi. To również trzeba zmienić tylko w Tobie. I dziewczyno nie usprawiedliwiaj mi już go wreszcie, bo wytarmoszę Cię przez monitor komputera. smile

Myślę, że on się nie zmieni. Będzie czepiał się Twojej dobroci na każdym kroku i miał pretensje o wszystko i o nic. Zmień to. Zmień swoje życie i przestać być jego męczennicą.

22

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

No i wlasnie to jest mój podstawowy problem, ze go wciąż usprawiedliwiam.
A to, ze mial prawo taki być, bo byl chory, bo mial stresy, bo cos tam.
Ale racja jest taka, ze jak ja mialam problemy, to owszem on mnie wspieral bardzo, ale jego uczucia do mnie zmalaly, bo ciagle mu narzekalam na problemy (to bylo poltora roku temu) i od tamtego czasu ja juz mu tyle o swoich problemach nie mowie.
Z resztą ja juz nawet nie mam takich problemow jak kiedys,  i tez zmienilam w sobie to narzekanie, bo narzekanie nic nie daje.Nawet nie mam potrzeby narzekac.
Jedynym problemem jaki teraz mam to wlasnie on. Jego zachowanie, fochy i to jak mnie traktuje.
Masz racje, jestem męczennicą, nie raz, nie dwa , wracalam ze spotkania z płaczem...
Dlatego teraz przyjelam tą taktykę, jak pisalam wczesniej - nie nakręcac się wzajemnie.
Jak on ma zly humor (ale nie wyzywa sie na mnie oczywiscie) to staram sie nie reagowac na humor, a raczej zmienic temat na przyjemny.Wtedy on ma lepszy humor i rozmowa toczy sie przyjemnie. Nikt sie nie nakręca, ja jestem spokojna.
Nie wiem tylko co robic jak on by znowu robil mi wyrzuty - czy sie klocic, czy nic nie mowic.
Bo jak mu cos mowie, to wzajemnie sie nakręcamy, ale nie chce tez nic nie mowic i nie zamierzam (jak kiedys) potakiwac grzecznie i brac wine na siebie.
Ale na prawde nie chce sie tez nakręcac.
Moze mu powiem, jakby znowu mi mowil ze np. nie wspieram go, lub ze mi nie ufa, ze... "Bylo co bylo, zrobilismy sobie wiele zlego, idealnie teraz nie jestm minie troche czasu zanim zagoimy rany, ale po co wciąz o tym mowic i rozdrapywac strupy. Obydwoje sie zranilismy, i juz wystarczajaco duzo rozmow na ten temat bylo, wiec po co znowu to roztrząsac, czy nie lepiej porozmawiac o czyms innym i stopniowo ulatwic sobie zapominanie tego co bylo zle?"
Moze tak? Jak radzicie? Czy sie klocic i walczyc jak lwica?

23

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Według mnie musisz walczyć i przestać brać na siebie jego zdanie i przekonania. Też musisz wyrobić swoje, decydujesz za siebie i możesz się mu sprzeciwić. Nie może Ci tego zakazać. Też masz prawo mieć zły humor, potrzebujesz pocieszenia gdy coś jest nie tak. JA na Twoim miejscu postawiłabym się jeśli coś Ci nie pasuje, nie odpowiada.

24

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

ale czy postawienie się = kłótnia?
czy tez powiedzenie swojego zdania dobitnie, ale spokojnie

25

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Dobitnie, ale spokojnie, to czy on wybuchnie czy nie, to już jego problem. Przede wszystkim w takiej sytuacji zachowaj spokój wewnętrzny i opanowanie. Masz prawo do własnego zdania i poglądów.

26

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Musisz ratować siebie - na obojętność odpowiadaj obojętnością; na kłótnie i niemiłe zachowanie reaguj mówiąc, że nie podoba Ci się jego zachowanie, że ono Cię rani, że dla Ciebie oznacza to brak miłości z jego strony. Tak naprawdę masz tylko jedno wyjście - zmienić swoje zachowanie, zagryźć zęby, ale zmienić. I nie ma gwarancji, że to pomoże. Natomiast to jak jest teraz i tak prędzej czy później doprowadzi do rozpadu tego związku. Ile macie lat?

27 Ostatnio edytowany przez ZAZA (2011-05-24 20:47:49)

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Dobrze, problem jest tez taki, ze ja czesto przy nim płacze jak zaczynają sie takie emocjonalne tematy i on mi mowi o związku, o tym ze nie kocha mnie jakbym oczekiwala (to co pisalam wyzej - jak przyjaciolke) i ze nam nie wyszlo, lub zaczyna robic mi wymowki.
To placze i dlatego wole unikac tych tematow, bo NIE UMIEM powstrzymac lez...

jak wczesniej pisalam mamy po 22 lata

28

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Wolisz unikać tych tematów... Ale przecież Wy tak naprawdę nie jesteście już razem - on traktuje Cię jak przyjaciółkę. Daj mu zatęsknić i może na nowo coś poczuć. Płaczesz, on może czuje się winny i jest mu przykro, że cierpisz, dlatego nie ma odwagi uciąć tego definitywnie. Wzbudzając w nim współczucie niczego nie osiągniesz.

29

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

To jest tak, ze raz widac ze mnie kocha i wyznaje mi milosc...
a czasami jak ma ten "gorszy humor" i sie wzajemnie "ponakręcamy" to mowi ze wlasnie kocha mnie nie tak jakbym chciala, ze jak przyjaciolkę.
To są te wahania o ktorych wczesniej pisalam.
Ja nie chce  znim rozmawiac na takie tematy bo to nic nie zmienia, po prostu nam sie w pewnym momencie przestalo ukladac, ale jak wrocilismy do siebie, to na prawde obydwoje chcielismy to odmienic...
Dobrze więc dam mu zatęsknic, będę stosowac sie to Waszych wskasowek, oby to sie udalo,
lub chociaz bym ja ozdrowiała...

30

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie
ZAZA napisał/a:

nie kocha mnie jakbym oczekiwala (to co pisalam wyzej - jak przyjaciółkę)

I to jest dowód na to, że ten drań Cię wykorzystuje. Twoją dobroć, to że jesteś s=dla niego bezinteresownym oparciem. Zostaw go. Poświęć tą wspaniałą miłość i dobroć odpowiedniemu facetowi. On jest beznadziejny w każdym calu i nienawidzę go jako osobnika za to, że tak traktuje drugą osobę. Przestań cierpieć, zobaczysz, że odżyjesz, jak zostawisz go i zaczniesz żyć na nowo. Jesteś jeszcze bardzo młoda, nie marnuj siebie i swojej młodości przy kimś tak nieodpowiednim, niewłaściwym i samolubnym mężczyźnie o ile zasługuje na takie określenie, bo dla mnie jest zwyczajnie prostakiem..

31

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

CupraFR, to wszystko prawda, bolesna, ale prawda...
ale nie jest latwo odejsc, ja jestem slaba psychicznie, zakochana chorobliwie,
to cięzsze niz Ci sie wydaje, zwlaszcza ze powiedzialam mu i postanowilam sobie, ze jesli teraz bysmy sie rozstali to juz do niego nigdy nie wroce...

32

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

pina_mc i co jestes z tym chlopakiem, tyle ze nauczylas sie walczyc o swoje, czy tez sie rozstaliscie bo uznalas ze nie ma to sensu?

Nie jestem z nim. Ale ja bardziej w myślach z nim zerwałam niż tak między nami. Bo zawsze on robił z siebie ofiarę i zrywał. Oczywiście nie tylko to było powodem kłótni. Do naszego rozpadu doprowadziło także wiele innych rzeczy. Ale to ja też zawsze okazywałam uczucia, on potem przestał. Po pół roku współnego mieszkania, gdzie ja mu prałam, prasowałam, gotowałam on stwierdził, że nigdy nie może na mnie liczyć. On mi ciągle błędy wytykał, kazał mi się zmieniać. A jak ja się otrząsnęłam i zaczęłam walczyć o swoje to powiedział,że powinnam się leczyć i jestem nienormalna. I oczywiście nie zrobił dla mnie NIC. A niby taka ważna byłam.
Teraz ja unoszę się honorem, nie odzywam się. To on pisze. A ja jestem dla niego oschła. Chciałabym wyjśc gdzieś, z kimś. Jestem w takiej sytuacji że to niemożliwe. Ale tak sobie pomyślałam, że skoro on mnie okłamywał bez skrupułów (dla dobra sprawy - pff) to teraz ja będę go okłamywać. Niech zobaczy, że radzę sobie bez niego i jest mi super. Będę mu mówić, że byłam w kinie, na basenie, na zakupach itd.
Kiedyś było tak, że kilka dni pod rząd jeździłąm na zakupy, bardzo czegoś potrzebowałam a nie mogłam znaleźć. I on wtedy z pod kulonym ogonem, że bez niego to mi lepiej się powodzi i spotkania chciał i w ogóle.
Byłam w takim błędnym kole, ale postanowiłam to zerwać. Ja mam o tyle trudniejszą sytuacje, że nie mam wsparcia w nikim. Nie jestem dobrym materiałem na przyjaciółkę, to też żadnej nie mam. A moja własna matka, zawsze uważała i uważa mnie za śmiecia i zawsze broniła mojego byłęgo chłopaka. Nawet do tej pory mi mówi, że mam go przepraszać i na pewno to ja kłamię i nikt mnie nie zechce więcej, bo przecież mam już 19 lat, pewnie z nim seks uprawiałam to jestem przechodzona i nikt mnie nie będzie chciał.

33

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Kochana ja to wszystko rozumiem. Też kiedyś popełniłam taki głupi błąd z tym, że miałam wtedy 16 lat. Weź się w garść i zostaw go. On wysysa z Ciebie całą życiową energię ile można się katować.. Nie pomogę Ci i nie poradzę jak pozbierać Twój pseudo związek z którego same korzyści ma on a Ty musisz dawać z siebie wszystko, żeby jemu było dobrze. Wiesz czemu? Bo nie chce mieć Ciebie na sumieniu. Pomogę Ci ratować związek, a Ty dalej będziesz cierpieć przy jego boku.

34

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

pina_mc, dziękuje za opowiedzenie swojej historii, powiem Ci ze dosc mocno przypomina mi moją aktualną sytuacje gdzie moj facet robi mi wyrzuty ze JEDEN RAZnie zadzwonilam do niego, gdy tymczasem nie zauwaza, ze codziennie jezdzilam do niego do szpitala gdy byl chory, ze proponuje spotkania itd...
To wszystko jest praktycznie takie samo. Ciekawa jestem co on mi powie jak zaczne walczyc o wlasne zdanie , tak jak mi to radzicie... jesli to samo co Tobie to bede miala pelny obraz...

CupraFR z tym, ze moj poprzedni zwiazek tez taki byl, ze ja dawalam wszystko nic nie dostając w zamian. Nie wiem czy mam takiego pecha, ze trafiam na drani (mialam tylko 2 związki z zyciu), czy po prostu przesadzam, czy tez taki mam charakter ze musze dawac z siebie az tyle... ja na prawde nie wiem i troche przez to wszystko przestalam wierzyc w milosc, bo zdaje mi sie ze z kazdym bedzie tak samo, ze kazdy sie znudzi mną, bo ja za duzo z siebie daje , a faceci tego nie lubią.

35

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

ZAZA musisz sama nad sobą się zastanowić. Wyobraź sobie, że stoisz z boku i widzisz to, jak się zachowujesz, co robisz. Pomyśl, co byś w tej osobie (czyli w sobie) zmieniła. Sama musisz ustalić sobie na ile masz być dobra, by znów Cię nie wykorzystał. Mówię o kolejnym facecie. Dla obecnego po prostu nie widzę już żadnych szans. Pierwsze co zrób to uwolnij się od tego ciężaru, czyli jego, potem popracuj nad sobą i zastanów się, co możesz zrobić by było lepiej. Nie szukaj miłości na siłę. Facet jeśli kocha na prawdę, to nie musisz mu udowadniać co minutę, że zależy Ci na nim, że go bardzo kochasz i jaka to dla niego jesteś dobra. smile Uwierz w siebie i w to, że dasz sobie bez tego drania radę.

36

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Jak czytałam ten wątek to na poważnie się zastanawiałam, czy nie chodziłyśmy czasem z tym samym facetem wink
I teraz w sumie śmiać mi się chce ze mnie samej. Przed nim miałam chłopaka, 10 miesięcy, zdradziłam go (on o tym nie wie do tej pory) i odeszłam bo uważałam to za jedyne rozwiązanie. I tamto poszło mi sprawnie, szybko, bezboleśnie. A od tego jestem chyba dziwnie uzależniona, była to też wielka miłość od pierwszego wejrzenia i dlatego tak ciężko było mi się podnieść na nogi.
Ale można to zrobić. Czuję się coraz lepiej.

Cóż, jeszcze na moje prośby by on zmienił coś w sobie itp to zawsze słyszałam, że "on przecież nie robi nic złego", tylko ja jestem tą złą, a jego powinnam zrozumieć. Zawsze mi mówił, że jemu jest przykro, że nie ma żadnych znajomych. A później usłyszałam, że go ograniczałam ( a wielokrotnie pytałam się go czy to robię i mówił że nie) i chciałabym go zamknąć ze sobą na 24h na dobe i żeby zerwał kontakty ze wszystkimi znajomymi. Co jest bzdurą.
To jest tak, że jak już nie ma czego wymyślić to łapie się wszystkiego. Poprzekręca Twoje słowa tak, byś czuła się winna. Mi wręcz wmawiał, że mówiłam rzeczy dokładnie odwrotnie niż było w rzeczywistości. Albo robił coś i mówił coś, czego potem się wypierał, a ja mam to wszystko zapisane na komputerze. Właśnie na takie okazje, gdzie znowu chciał zrobić ze mnie wariatkę.

37

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie
pina_mc napisał/a:

JMi wręcz wmawiał, że mówiłam rzeczy dokładnie odwrotnie niż było w rzeczywistości. Albo robił coś i mówił coś, czego potem się wypierał, a ja mam to wszystko zapisane na komputerze. Właśnie na takie okazje, gdzie znowu chciał zrobić ze mnie wariatkę.

Szczyt chamstwa i podłości...

38 Ostatnio edytowany przez ZAZA (2011-05-24 22:21:57)

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie
pina_mc napisał/a:

JAlbo robił coś i mówił coś, czego potem się wypierał, a ja mam to wszystko zapisane na komputerze. Właśnie na takie okazje, gdzie znowu chciał zrobić ze mnie wariatkę.

Gdy mu chce wytkąc co on nie tak zrobil, mowie co mi zrobil, co powiedzial niemilego, to zdarza sie ze mowi mi ze nic takiego nie powiedzial...

39

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

ZAZA, ja, w przeciwieństwie do Cupry, powiem Ci, jak uratować Twój związek:
1. Zapomnij o swoim honorze
2. Zapomnij o swoich potrzebach
3. Zapomnij o swoich znajomych, o wszystkich osobach, które przeszkadzają Ci być na każde jego zawołanie
4. Głaszcz go po główce, kiedy jest smutny
5. Nadskakuj mu, kiedy ma lepszy humor, aby utrzymał się jak najdłużej
6. Kiedy Tobie jest źle - płacz w poduszkę, aby tylko tego nie zauważył

W ten sposób Twój związek będzie trwał i trwał. Prawdopodobnie nawet zostaniesz jego żoną. Tylko wtedy musisz nauczyć się dodatkowo udawać, że nie widzisz jego kontaktów z kochankami. Bo niektórzy mężczyźni lubią mieć wygodną kobietę w domu, tylko, że ona nie jest zbyt ciekawa i zazwyczaj szybko znajduje się dla niej konkurencja poza domem.

A gdybyś jednak uznała, że taka wizja związku Ci nie odpowiada - idź za radą Cupry i kopnij go w 4 litery. I postaraj się zrobić tak, aby w następnym związku być od początku partnerką, nie popychadłem. Z tym facetem już Ci się to nie uda. Za bardzo go do pewnych zachowań przyzwyczaiłaś.

40 Ostatnio edytowany przez ZAZA (2011-05-24 22:26:35)

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Podziwiam Was, jestescie silne i pewne siebie,
czuje sie tak jak mała dziewczynka błądząca we mgle.
Wszyscy mi radzą "kopnij go w dupę, zle Cie traktuje", ja widze to jak mnie traktuje i potakuje ze zle mi z tym, ale wciąz trwam przy swoim, ze moze jednak sie uda... ze jest jakas szansa sad
Ale nie chce zeby tak moje zycie wyglądalo - zeby moj mąz mial kochanki, zebym byla rozwodka sad
To jest okropnie przerazające...
czy na prawde przyzwyczailam go do pewnych zachowan az tak, ze nie ma to szans?
Czy na prawde tak jest ze nie zauwazy jak sie zmienie, ze to nic nie da?
Ja bardzo chce sie zmienic, by byc tak silną jak Wy jestescie...

Teraz jakz  Wami rozmawiam to czuje sie silniejsza, na prawde duzo silniejsza...

41 Ostatnio edytowany przez CupraFR (2011-05-24 22:36:53)

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie
ZAZA napisał/a:

Teraz jakz  Wami rozmawiam to czuje sie silniejsza, na prawde duzo silniejsza...

I bardzo fajnie, jeszcze trochę na Ciebie powrzeszczę to może przestaniesz znęcać się sama nad sobą w tym bezcelowym związku. Zrozum, że tu nie ma czego ratować. Ratuj swoje życie przed obłędem w jaki ten typ chce Cię wpakować.

Vinnga cudownie to ujęłaś. smile


Wiesz czemu on chce z Tobą być? Nie dlatego, że Cię kocha co powie Ci jak ma dobry humor (dla mnie to żenujące...) tylko po to, żeby zatrzymać Cię przy sobie, żeby miał się na kim wyżyć, żeby mieć kogoś na każde zawołanie i żeby mieć z Ciebie co raz więcej korzyści. Obudź się, jak trzeba walnij głową w mur i powiedz "dość tego".

42

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Powiem Wam tak, coraz więcej w moim otoczeniu związkow w ktorych ktos kogos zdradza...
Np ostatnio mi kolezanka opowiedziala ze ma w sąsiedztwie mlode malzenstwo - mąz pracuje za granicą, jak wraca to do zony mowi "kotku" "kochanie", a ona... oczywiscie pod nieobecosc męza znalazla sobie sybstytut...
Takich przykladow jest PELNO - i zawsze ta "milsza" strona jest zdradzana.
I dlatego przestaje wierzyc w milosc - bo ja na prawde jak kocham to chce byc mila, dobra (ciagle mi CupraFR mowi jaka ja dobra jestem i ZADOBRA!) no wlasnie, ale taka chce i potrzebuje byc bo tak okazuje milosc! I boje sie ze ja bede zawsze taka, bo po prostu dla mnie to jest milosc... i dlatego bede zdradzana...

43

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Kochać kogoś to nie oddać siebie całą i jeszcze więcej. Poczytaj sobie to, co napisałam w edycji poprzedniego posta.

44

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie
ZAZA napisał/a:

moj poprzedni zwiazek tez taki byl, ze ja dawalam wszystko nic nie dostając w zamian. Nie wiem czy mam takiego pecha, ze trafiam na drani (mialam tylko 2 związki z zyciu), czy po prostu przesadzam, czy tez taki mam charakter ze musze dawac z siebie az tyle... ja na prawde nie wiem i troche przez to wszystko przestalam wierzyc w milosc, bo zdaje mi sie ze z kazdym bedzie tak samo, ze kazdy sie znudzi mną, bo ja za duzo z siebie daje , a faceci tego nie lubią.

Nie masz pecha. Każdy Twój związek będzie tak wyglądał, bo.. Ty to narzucasz. Jeśli biegasz za facetem, starasz się dogodzić wszystkim jego zachciewajkom, jeśli sensem Twojego życia jest jego zadowolenie (lub ekstremalnie - dzien bez awantury) - przestajesz być dla faceta partnerką. Bo jak ma w Tobie widzieć partnerkę skoro zachowujesz się jak jego matka? To dlatego mówi, że kocha Cię jak przyjaciółkę.

Uwierz, że on nie jest sensem Twojego życia! To Twoje życie, które masz tylko jedno i naprawdę nie warto poświęcać go na uszczęśliwianie faceta, który tego nie docenia. Zresztą nadopiekuńczością nie uszczęśliwisz żadnego faceta. Tracisz natomiast w jego oczach całą  swoją kobiecość.

45

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Chcę pomóc Tobie a nie temu związkowi, bo jak będziesz dalej w nim trwać, to on Cię zniszczy. Zniszczy Twoje własne "JA", Twoją psychikę, wszystko... Zacznij dziewczyno od nowa bez niego. Jak musisz, przeczytaj sobie 20 razy wszystkie moje posty w tym wątku, bo myślę, że są dość dobitne i dadzą Ci porządnego kopa na przód. Chcę dla Ciebie dobrze i daje rady dla Ciebie, Twojej osoby. O nim nie chce nic słyszeć....

46

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Tak poza tym boi sie tez ze inna nie zechce go, nie wytrzyma takich humorkow, a co do mnie ma 100% pewnosci, bo mu ją dałam jak głupia na tacy hmm
Nie wiem jak moglam do tego doprowadzic w ciagu pol roku...

47

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

ZAZA
kiedyś mój facet powiedział mi, że nie kocha mnie tak jak ja jego, że tak nie tęskni jak ja itp. (dodam, że ja widząc Jego obojętność starsznie się starałam chyba za mocno...) wtedy postanowilismy, że On sobie to wszytsko przemyśli i zdecydujemy czy będziemy razem czy nie po tygodniu podjął decyzje nie musiał nic mówić było cudownie przez około 2 lata wiadomo czasem były problemy sprzeczki itp ale zawsze mogłam na Niego liczyć czułam się kochana itp, lecz zawsze mi coś nie pasowało chciałam, żeby było idealnie tak jak ja chciałam i to był mój problem i przyczyną naszego rozstania moje urojone problemy, zraniłam Go bardzo słowami po 4 miesiącach powiedział, że mnie kocha i chce być ze mną, lecz jest jeden problem... nie jest tak jak kiedyś i to szczególnie z jego strony a najgorsze jest to, że chyba Go troszkę rozumiem wiem, że się boi, że kiedy znów będziemy szczęśliwi to ja zacznę być taka jak przed rozstaniem, ja wiem, że to rozstanie wiele mnie nauczyło inaczej patrzę na związek, wiem, że popełniałam wiele błędów, które teraz zauważam...
On chce spróbować tylko ja nie wiem czy może ja powinnam przejąć inicjatywę i pokazać mu jak by to wszytsko mogło wyglądać skoro On ma obawy ( szczerze powiem uzasadnione) czy raczej poczekać, aż w pełni odzyska do mnie zaufanie? ale chyba można je odbudowywać widząc zachowanie właśnie innej osoby a my się tak rzadko widujemy a ja czasem tak bardzo tęsknie i chciałabym być przy Nim tylko, że On nadal utrzymuje ten dystans?
czy czekać na Jego ruch? czy sama mam działać? czy to bez znaczenia, że ta sytuacja powstała z mojej winy? nie wiem co robić... czasem po prostu mnie to przerasta nie chce zeby nasz związek tak wyglądał czasem znów zaczynam histeryzować...
a może ja się nigdy nie zmienię? może już mieliśmy swoją szanse, którą zmarnowałam?
nawet nie wiecie jak to boli kiedy słyszę, że On się boi być szczęśliwym z obawy, że znów Go zranie...

48

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Bo ma z Tobą jak w bajce. Robisz z niego małego, rozkapryszonego bachora który wykorzystuje Cie jak tylko może, zrozum to.

49

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

malaiduzy a co konkretnie takiego zrobilas, ze on sie boi ze go znowu zranisz? chodzi o te Twoje ciagle chcenie zebyscie byli szczęsliwi tak jak Ty chcesz,a  nie jak on, ze wszystko ma byc na TWoją modle? czy o cos innego, bo nie bardzo rozumiem?

Dodam tez ze ja tez mam "związek na odległość" z moim facetem, widujemy sie 1/2 w tygodniu...


podobno faceci to dzieci - ja swojego rozpiescilam jak jedynaka... to okropne, widze to teraz jak na dloni. Mam silne postanowienie zmienic sie i przestac byc popychadlem, bo nie zasluzylam na to by mnie tak tarktowac.
Poki co nie zerwe z nim, wiem ze mnie za to zabijesz  CupraFR, ale nie mam jeszcze tyle sily na to. ALe bądz pewna ze mu wygarne jesli tylko cokolwiek mi zarzuci. Nie wazne jakie będą konsekwencje, niech zerwie ze mna, niech sie obrazi, mam to w dupie. Po prostu, nie zasluzylam by mi wmawiac, ze nie staram sie bo staram sie az za mocno, nie zasluzylam by wmawiac mi ze go nie wspieram, bo wszystko robilam by go wesprzec... Nie bedzie mi wiecej wmawiac ze nie ma poczucie bezpieczenstwa bo to on zawiodl mnie sto razy bardziej ! I to wlasnie mu powiem, jesli cokolwiek znowu mi zacznie wypominac.

jestescie na prawde cudowne kobiety !

50

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

ZAZA
masz rację nie pozwól się tak tatraktować kiedy kochamy to pragniemy być kochane
nie ma sensu ciągłe wypominanie albo zapominamy i idziemy dalej albo sie rozchodzimy
ale co wtedy kiedy nie można zapomnieć? o tym co ktos zrobił źle? kiedy On mi nie wypomina a ja widzę, że On po prostu ma to w głowie i o tym myśli czasem?

jak to On powiedział potraktowałam Go ja gówno i uznał, że Go nie szanuje, ponieważ 3 razy po alko nawyzywałam Go od najgorszych na prawdę nikt nigdy nie  chciałaby usłyszeć taki słów z ust ukochanej osoby ;/

teraz już chce spróbować chce być ze mną i mnie kocha tylko, że mi ciągle Go brakuje...
nie wiem co mam robić?
sądzę, że pomimo tego co zrobiłam, jeżeli On chce być ze mna to powinien być a nie trzymac mnie na dystans...
ostanio się spytałam czego chce... powiedział, że chce abym była szczęśliwa... nie jestem teraz szczęśliwa On też nie...
może powinnismy dac sobie spokój właśnie dlatego, że się kochamy? chodź wiem, że tego nie zrobimy właśnie dlatego, że miłość w ciąż w nas jest ale ja chce Jego a On boi się być ze mną...
może kiedys przestanie? dodam, że przez ten okres słyszałam wiele razy, że to nie mozliwe abyśmy byli razem itp. a jednak wrócił tylko nie tak do końca... ;/

51

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Jaką masz gwarancję, że jeśli teraz dasz z siebie wszystko, to potem dostaniesz laur zwycięzcy (on wróci i będziecie żyli "długo i szczęśliwie"). Wychowałyśmy się na bajkach o kopciuszku. Tyle, że bajki i telenowele zawsze kończą się na ślubie - ciekawe jaki byłby ciąg dalszy każdej z tych bajek?
Nie można (czytaj: nie warto) całego życia stawiać na jedną kartę o nazwie "przecież to mój książę, z nim wszystko, bez niego nic".

I jeszcze jedno: załóżmy, że on wróci. Co dalej? Będziesz się bać o każde słowo, by go nie urazić, by się nie obraził, by nie odszedł? A jeśli zacznie uciekać to obwiniać siebie za wszystko? Chciałabyś tak żyć?

52

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Marysienka82 - my juz sie zeszlismy, jak sama nazwa tematu wskazuje wink
Tak więc jedyne co , to pozostaje obawa czy nam się ulozy mimo moich staran - i jak juz dziewczyny mi uświadomiły - jezeli nie zmienie postawy, to na pewno to sie rozwali, a ja bede zalamana i jeszcze bardziej ponizona.

malaiduzy- ja troche rozumiem Twojego faceta, bo widzisz, skoro popelniliscie w pewnym momencie jakies blędy w związku, ktore wplynely na brak zaufania, to cięzko to odbudować, ale jest to mozliwe...
Ja np. nie ufam mojemu facetowi, bo zerwal ze mną, gdyz ciągnelo go do innych, sam przyznal mi sie ze "prawie mnie zdradzil", po rozstaniu mial "kontakt" z 2 dziewczynami - nie uprawial z nimi seksu (wierze mu), ale jednak inne czynności robil... i tez często widze to przed oczami i mam załamkę, to wplywa bardzo zle na moj humor, często bedac przy nim mysle o tym, i czuje obrzydzenie do niego, on to czuje i wplywa to na jego nastroj. Ale sobie powiedzialam, ze wybaczylismy to sobie - ja jemu, on mnie... i trzeba zacząc malymi krokami zapominac, bo inaczej sie zamęczymy.
Do zaleczenia takich ran trzeba czasu.
Tak samo jak ja zawiodlam jego zaufanie wygadując tajemnice a nawet itymne kwestie - on powiedzial, ze malymi krokami chce mi zaufac na nowo...

Powiem Wam ze moj sukces jest taki, ze nie napisalam do niego dzis smsa (milego) choc mnie kusilo bardzo bo czesto pisalam mu jakies, zapewniające o moim uczuciu. Teraz nic nie pisze i zajelam sie sobą i mam dobry humor smile
Wasze wsparcie jest bezcenne!

53

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Aa, ok, jakoś myślałam, że w trakcie rozwoju tematu coś się zmieniło.

To pozostaje mi życzyć wytrwałości. Dbaj o siebie wink.

54

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Ciagle staram się robic wszystko co napisalyscie, jak na razie mi sie to udaje i jestem z siebie dumna.

Jeszcze taka mala dygresja do tego co powiedziala Vinnga, mianowicie :

Jeśli biegasz za facetem, starasz się dogodzić wszystkim jego zachciewajkom, jeśli sensem Twojego życia jest jego zadowolenie (lub ekstremalnie - dzien bez awantury) - przestajesz być dla faceta partnerką. Bo jak ma w Tobie widzieć partnerkę skoro zachowujesz się jak jego matka? To dlatego mówi, że kocha Cię jak przyjaciółkę.

powiem Ci ze masz tu racje, ale ja tez mysle, ze on nie wie czym jest milosc.
Zauwazylam , ze faceci wciąz chcą czuc te motylki w brzuchu jak na początku związku,a  gdy zaczynają przechodzic na kolejny etap - pewnosci, spokoju, partnerstwa i przyjazni w związku, to myslą ze cos sie wypalilo.
Dlatego tak wiele par sie rozchodzi wlasnie w okresie po 2/3 latach związku, bo wtedy wchodzi sie w ten etap partnerstwa-przyjazni.
To jest milosc wg mnie najpiękniejsza, ale chyba faceci tego nie lubią.
I dlatego on mowi, ze kocha mnie jak przyjaciolke - a tak na prawde kocha mnie najczystrza miloscią, ale chcialby nadal czuc te motylki hmm
Tak mi się wydaje...

55

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

ZAZA olej tego faceta zerwał z Tobą bo chciał się zabawić z innymi?
dobra kochasz Go ale czy On Ciebie? ja bym nigdy nie zrobiła czegoś takiego ukochanej osobie
na prawdę radzę Ci olej Go teraz tak postepuje to co będzie później? zdrady?
On Ciebie nie szanuje
a wróć do Niego tylko wtedy kiedy będzie Ciebie błagał o to, On tu zawinił i On się musi starać nie Ty? Ty byłaś pewna swoich uczuć a On, nie o jeżeli nie udowodni Ci jak bardzo Ciebie kocha i chce byc tylko z Tobą to niech spada na drzewo !

Ty nie rób nic.

Wiesz my sobie ufamy możemy powiedzieć wszytsko, lubimy się, swoje towarzystwo, ciągnie nas do siebie fizycznie i psychicznie, potrzebujemy siebie, zależy nam na sobie. Tylko, że On zachowuje dystans w sumie ja też... rozstanie bardzo przeżyłam ale jakoś udało się podnieść.
Sądzę, że teraz jestem wstanie zbudowac nowy lepszy związek bez zatracenia z Nim siebie może On właśnie się tego boi, że się zatraci... ehhh

56

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie
ZAZA napisał/a:

I dlatego on mowi, ze kocha mnie jak przyjaciolke - a tak na prawde kocha mnie najczystrza miloscią, ale chcialby nadal czuc te motylki hmm
Tak mi się wydaje...

żeby czuł tą najczystszą miłość to by Ci to powiedział a mówi, że kocha jak przyjaciółkę tzn., że nie ma między wami chemii? nie pociągasz już Go?

ja bym kazała spadać na drzewo facetowi, który mówi mi, że jestem Jego przyjaciółką a jeszcze lepiej, że kocha mnie jak przyjaciółkę? co to ma znaczyć? czy ty chcesz czego takiego?
mój mówił mi że traktuje mnie jak przyjaciółkę, ja mu powiedziałam, że mam w nosie takie coś i za 2 dni powiedział, że mnie kocha i, że chce być ze mną...

a u was jak to jest z ta przyjaźnią? skoro nie ma zaufania?

57

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

no coz, wlasnie to się ze sobą kloci - mowi ze kocha mnie jak przyjaciolke, a jednoczesnie mi nie ufa. To sie kloci ze sobą, widocznie on nie wie czego chce...
Masz racje, nie będę robila nic, nie będę się juz starala, bo ja zrobilam juz az za duzo, teraz jego kolej.
Ja czekam i nic nie robię.
Nie zaproponuje spotkania - nie spotkamy się.
Nie odezwie sie - nie bedziemy gadać.
Tak to będzie wyglądać.

58

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

poradzę Ci tylko jedno - nie czekaj, zajmij się soba zacznie sie starać to super nie to jego strata
a jeżeli masz czegos oczekiwać to tylko najgorszego i na to sie przygotowywać, lepiej potem byc mile zaskoczoną niz przykro rozczarowaną...

wiem, że trudno ale wszytsko mozna wbic sobie do głowy, jesli tylko sie chce.

59

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Tak wlasnie zrobie, koniec ze stawaniem na glowie dla niego i zamartwianiem sie,
nie bede juz proponowala spotkan i wysylala slodkich smsow, postaram sie zajac sobą i lekko od niego odciąć,
to moze mu dac kopa, jesli nie to znaczy ze i tak wczesniej czy pozniej to by sie schrzanilo, a jesli tak to świietnie.
Dziękuję Wam kobiety za rady! Czuje sie silna i trwam w swym postanowieniu smile

60

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

ZAZA, jeśli Twój chłopak nie wie na czym polega dojrzała forma miłości to wcale nie jest dobra wiadomość. Wiesz co to oznacza? Że w poszukiwaniu tych motylków będzie regularnie wracał do myśli, że czegoś mu brakuje w Waszym związku. Albo po raz kolejny zerwie, twierdząc, że Cię nie kocha. Albo, wersja najgorsza, pogodzi się z przyjacielskim uczuciem do Ciebie a motylków poszuka sobie poza związkiem...

Tu nie wystarczy chwilowy optymizm "zajmę się sobą", "nie dam sobą pomiatać". Ty musisz być wewnętrznie gotowa na to, że teraz Ty stawiasz warunki. Musisz być gotowa na to, że albo zacznie traktować Cię tak jak chcesz być traktowana, albo...rozstanie. Bo nic Ci nie da nastawienie, że mu się postawisz a w chwili słabości (albo jak on strzeli focha) to zaczniesz uważać, że to Twoja wina i Ty musisz coś naprawiać. Przeczytaj jeszcze raz książkę o zołzach. I pamiętaj, że zołza to wcale nie foszasta jędza. Ta tytułowa zołza to kobieta asertywna, która kocha samą siebie. A miłość do mężczyzny jest uzupełnieniem jej życia, nie jego głównym sensem.

61

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Przeczytałam wszystkie Twoje psoty i zastanawiam się dlaczego jeszcze jesteście ze sobą. To jakaś forma masochizmu z obu stron?

Ty nie czujesz się z nim bezpiecznie. On przy Tobie też.
Ty mu nie ufasz. On Tobie też.
Ty oskarżasz jego. On Ciebie.
Ty wieszasz się na nim. On na Tobie.

Tak wygląda miłość między dwojgiem dorosłych ludzi?

62 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-05-26 00:51:57)

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie
vinnga napisał/a:

ZAZA, ja, w przeciwieństwie do Cupry, powiem Ci, jak uratować Twój związek:
1. Zapomnij o swoim honorze
2. Zapomnij o swoich potrzebach
3. Zapomnij o swoich znajomych, o wszystkich osobach, które przeszkadzają Ci być na każde jego zawołanie
4. Głaszcz go po główce, kiedy jest smutny
5. Nadskakuj mu, kiedy ma lepszy humor, aby utrzymał się jak najdłużej
6. Kiedy Tobie jest źle - płacz w poduszkę, aby tylko tego nie zauważył

W ten sposób Twój związek będzie trwał i trwał. Prawdopodobnie nawet zostaniesz jego żoną. Tylko wtedy musisz nauczyć się dodatkowo udawać, że nie widzisz jego kontaktów z kochankami. Bo niektórzy mężczyźni lubią mieć wygodną kobietę w domu, tylko, że ona nie jest zbyt ciekawa i zazwyczaj szybko znajduje się dla niej konkurencja poza domem.

A gdybyś jednak uznała, że taka wizja związku Ci nie odpowiada - idź za radą Cupry i kopnij go w 4 litery. I postaraj się zrobić tak, aby w następnym związku być od początku partnerką, nie popychadłem. Z tym facetem już Ci się to nie uda. Za bardzo go do pewnych zachowań przyzwyczaiłaś.

Bardzo ładnie napisane. Nikt przecież nie może rozkazać autorce być z nim, jeśli ona naprawdę chce tego i jest w stanie z nim być, to jej decyzja. Choć uważam, że za jakiś czas pewnie wylądowałaby w szpitalu psychiatrycznym, chyba, że naprawdę byłaby w stanie tego wszystkiego się wyzbyć i być do tego szczęśliwą, wtedy bym nawet jej pogratulowała, bo nie znam jak dotąd takiego przypadku.
Nie uważam, że jeśli zostaniesz z nim , to będziesz głupia, bo rozumiem, że miłość jest ślepa i często sprawia, że próbujemy ratować coś co dawno nie istnieje. Nie można Cię za to winić, wielu ludzi już było w takich związkach, nie tylko kobiety, lecz też mężczyźni. Wierzę Ci, że go kochasz, na pewno jak poznawałaś go to miał wiele cudownych cech... i rozumiem, że pewnie liczysz, że te cechy , które pokazał Ci na początku wrócą i będzie jak dawniej. Kochana, raczej nie ma co się łudzić, każdy z nas gdy poznaje drugą osobę, to pokazuje tylko dobre strony lub nawet udaje, żeby wkupić się w czyjeś łaski. On chciał Cię zdobyć, to pokazał się w super świetle, ale teraz widzisz już jak wiele ma wad, takich strasznych wad, tych wad już nie da się zmienić. On taki po prostu jest. Dlatego nie warto wierzyć, że znów będzie tak bajecznie jak na początku związku. Po prostu kochasz go i boisz się odejść, bo boisz się, że nikgoo już tak mocno nie pokochasz. Przerabiałam to z byłym, a jednak znów jestem szczęśliwa. Też ciężko było odejść, choć wszystko wskazywało, że trzeba, naprawdę był dla mnie ważny, ale koniec musiał nastąpić. Byłam naprawdę załamana, myślałam, że już się nie zakocham, ale jedna udało się. Godność jest bardzo ważna. Można kochać kogoś całe życie, liczyć na cud i jego zmianę podczas , gdy on nas traktuje jak zabawkę , lecz można też wybrać inną opcję i odejść od niego, spróbować życ bez niego. Sama pomyśl , która opcja lepsza. Miłość miłością, ale lepiej być nawet całe życie samemu niż z kimś takim. Piszę hipotetycznie. No bo przecież będąć nawet samej można poznawać nowych znajomych, bawić się, korzystać z życia, robić wiele dla swojego rozwoju, odbudować się psychicznie, a z toksycznym partnerem można tylko się udusić i ciągle przez niego cierpieć. Od toksycznych ludzi powinno się trzymać z daleka, nawet jeśli bardzo pokochaliśmy.


Poza tym on sam twierdzi, e kocha Cię jak przyjaciółkę. Masz dziewczyno prawo do szczęścia, a szczęście nie jest uzależnione od bycia w związku - można być szczęśliwym bez tego. Nie myśl teraz o facetach, o tym czy będziesz sama czy z kimś, czy kogoś jeszcze pokochasz , tylko pomyśl o sobie. Taka dawka zdrowego egoizmu. Po prostu uratuj siebie. Uratuj swoją godność. Jeżeli tak zrobisz, to wtedy pewnie kiedyś sobie za to podziękujesz i będziesz wiedziała, że podjęłaś słuszną decyzję.
Usprawiedliwianie swojego faceta na każdym kroku to nie jest dobre. Na pewno chciałabyś zdrowego związku, ale ten taki nie jest i myślę, że już raczej nie będzie.
Pozwalasz mu na okropne zachowanie, nie egzekwując żadnych zmian, po prostu non stop go usprawiedliwiasz. Pamiętaj jednak, że tak jak Ty on jest dorosłym człowiekiem, w pełni odpowiedzialnym za swoje czyny i owszem każdy ma prawo mieć gorszy dzień, popełnić błąd, ale skoro jemu zdarza się to notorycznie , to usprawiedliwianie go nie ma sensu, bo na to nie ma usprawiedliwienia. Jest dorosły, to niech tak zacznie się po prostu zachowywać. Ponadto to Ty walczyłaś o niego , gdy on zerwał. Okej rozumiem, że tak bolało Cię rozstanie, że pragnęłaś rozpaczliwie jego powrotu, też niejako to przechodziłam, ale tak poniekąd wbiłaś sobie gwóźdź do trumny kochana. On przez to najprawdopodobniej nie zrozumiał swojego błędu, tylko uznał, że Ty wybaczysz mu dosłownie wszystko. Lepiej, gdybyście rozstali się, owszem Ty na pewno byś cierpiała bo bardzo kochasz, ale wróciłabyś do niego dopiero, gdyby on zaczął się starać. Po prostu zacisnęłabyś zęby i pomyślałabys sobie " Bardzo go kocham, chce powrotu, ale nie odezwę się pierwsza, gdyż jeśli to zrobię to on uzna mnie za naiwną i jak wrócimy do siebie, to znów będzie powielał stare błędy, a ja nie chce takiego związku, nie chcę tak cierpieć .." Ja wiem, że to łatwo się mówi, a ciężko w praktyce , lecz naprawdę warto się starać. Wtedy, gdyby wrócił do Ciebie, to może i byłaby jakaś poprawa, miałabyś na to większe szanse. A jeśli nie wróciłby, to po prostu musiałabyś jakoś przetrawić to, że najwidoczniej nigdy nie kochał Ciebie tak mocno jak Ty jego.. a skoro nie kochał Ciebie tak mocno jak Ty jego, to najwidoczniej nie był Ciebie wart, a skoro nie był Ciebie wart, to pewnie czeka jeszcze gdzieś na świecie chłopak, którego Ty pokochasz kiedyś, a on Ciebie i on będzie Ciebie wart. Nie można przecież nikogo zmusić do miłości, a życie czasem nawet jak wydaje się, że nie przyniesie dla nas nic dobrego , to czasem zaskakuje, to warto byłoby żyć dalej z tą nadzieją " Może i mnie jeszcze coś czeka" ? smile Nigdy nie warto moja droga się poddawać, jeżeli jest nawet światełko nadziei, warto żyć i cieszyć się życiem, nawet jeśli mocno daje w kość. Przecież po każdej burzy musi wyjść słońce smile
Pozdrawiam . smile

63

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

I jak tam? smile

64 Ostatnio edytowany przez blondi1105 (2011-06-30 15:32:56)

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Hejka! Jak tak czytam twoja historie to jakbym widziała siebie z przed pół roku. Ja tez jestem z chłopakiem w pażdzierniku bedzie 6lat ale to coteraz nas łączy to juz chyba nie miłość.Kochałam go nad zycie poświęciłam mu dosłownie wszystko i wszystko wybaczałam.Jednak w pewnym momencie coś we mnie pękło.Wybaaczyłam jednoa zdrade to ze krecił Z inna ale gdy dowiedziałam sie ze on i moja przyjaciółka mieli cos ze soba,\ nie mogłam tego zniesc,ale wyobraz sobie i tak wróciłam do niego(taka ze mnie idiotka) ale tez całkowicie sie zmieniłąm teraz patrze na siebie w lustrze i sie nienawidze.taka suka sie stalam.nie ufam mu w ogole.Nie raz odzywam sie do niego w taki sposob ze ....  Gdy pojawilam sie tutaj mieliśmy jedna z wielu prerw ale ja nie posłuchałam rad i znów do niego wróciłąm.Mam za swoje.Teraz gdy naprawde zrozumiałam ze ciagnąćto dalej jest bez sensu i chciałam sie rozstac .On nie chce odejsc(i to dosłownie)Bo mieszkamy razem i on nie chce sie wyprowadzic i naprawde nie moge sie go pozbyc.Przez to co stało sie miedzy nami bardzo mnie zmieniło.Niestety na gorsze.  w temacie rozum czy szaleństwo mozesz przeczytac w co sie przez to wpakowałam.Na własne zyczenie oczywiście

65

Odp: Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Witam bardzo serdecznie.Ja mam podobny problem z moim narzeczonym i w sumie można powiedzieć też,że jestem kobietą kochającą za bardzo.Jesteśmy z moim facetem prawie 4 lata i wszystko było ok ale od jakiegoś roku on się zmienił.Zaczął mnie okłamywać,mieć przede mną tajemnice.Nie chodzi tu o zdradę,ale czasami jego kłamstwa po prostu mnie ranią.Druga sprawa to to,że stał się oziębły i mnie olewa.Wiecznie mu się nic nie chce.Proszę go żeby mnie przytulił to czasami zrobi to od niechcenia,ale później mówi,że ja bym się chciała stale przytulać a ile można choć tak wcale nie jest.Jak mówię mu,że nie mówi mi,że mnie kocha to mówi,że mam nie marudzić bo przecież wiem o tym,ale ja tego potrzebuje jak każda kobieta.Jak jedzie do pracy to potrafi się cały dzień nie odzywać dopiero wieczorem jak wróci do domu to łaskawie zadzwoni.Proszę go,żeby się odezwał jak będzie miał chwile czasu mówi,że się odezwie a wcale tak nie robi i tłumaczy się,że nie miał czasu,że zapomniał,że nie myślał o tym albo po prostu mu się nie chciało.I co z takim facetem zrobić?co zrobić,żeby przejrzał na oczy,że w końcu może mnie stracić? bo kiedyś tego nie wytrzymam

Posty [ 1 do 65 z 66 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zeszliśmy się i nadal jest beznadziejnie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026