To znowu ja, ale dziś się żalić nie będę. Generalnie mam dziś dobry humor. Mogłam wyjść szybciej z pracy, gdzie pracuje od poniedziałku. Dziś po raz pierwszy się wyrobiłam ze wszystkim przed czasem. Jestem z siebie bardzo dumna;)
Przechodząc do sedna. Sprawa dotyczy mojej wielkiej miłości. Mojego jedynego, jak dotąd, poważnego związku. Jak już w niektórych wątkach, gdzie się udzielałam, można poczytać- miałam wspaniałego faceta (w skrócie: 7 lat znajomości, 6,5 roku związku, 1,5 roku po zaręczynach skreślił nasz związek, bo się zakochał w młodej dziewczynie).
Zastanawiałam się, gdzie mam zamieścić posta. Czy w dziale miłość, związki, partnerstwo- ale naszej miłości już nie ma (choć z mojej strony wciąż jest, połączona z rozczarowaniem, smutkiem, złością), a więc zamieściłam tutaj, ponieważ przeczytałam w opisie o rozczarowaniu, a ja doświadczyłam rozczarowania, jak wielkiego- tylko ja mogłam to odczuć, żadne słowa nie pomogą, aby to przekazać.
Obiecałam sama sobie, że choćby nie wiem, co nie wejdę po raz drugi do tej samej wody, mimo tego, że było nam razem bardzo dobrze do czasu jego zakochania. Ale tu raczej nie chodzi o powrót. W sumie nie wiem, jak mam to zakwalifikować. Czyżby to były podchody? Siedzę sobie w pracy, a tu sms z zaproszeniem na bankiet firmowy. Do głowy przyszło mi kilka pytań: Dlaczego ja, czyżby nie mógł zabrać na taki bankiet 18latki? Jeżeli tak, to ciekawe dlaczego? Czyżby nie miał się czym pochwalić przed szefostwem firmy, a może boi się kompromitacji? Ona nie może z nim pójść, ciekawe dlaczego ma tylko szkołę? A może już się odkochał? Może nie jest, tak jak sobie marzył z nią?
W sumie chętnie bym poszła, i dowiedziała się w czym rzecz. Poszłabym, tym chętniej, aby się odpłacić pięknym za nadobne i powtórzyć to, co mu powiedziałam przy rozstaniu, a mianowicie, że "nie ma powrotów". Tylko nie wiem, czy to wytrzymam i, jeszcze puszczą mi nerwy. A tak poza tym, będzie to okazja być może poznać kogoś ciekawego z kadry zarządzającej. Takie znajomości warto podtrzymywać. Ostatnie zdanie podpada pod wykorzystywanie i, może lepiej się wstrzymać.
W sumie to jestem skołowana i nie wiem, co myśleć. Kocham go nadal, ale nie będę z nim, bo sytuacja może się powtórzyć. Każda część mojego ciała chce coś innego, ale jest rozum, który mi mówi, że nic z tego.
Mam nadzieje, że mój post da się zrozumieć. Chyba mam jakieś problemy z porządkiem w mojej głowie. To zaproszenie może wcale nie mieć takich podtekstów, ale chyba ma się, coś na rzeczy. Co myślicie? Może ktoś miał taką sytuację?
Szukałam na forum i były podobne tematy, ale nie takie jak mój, stąd też założyłam nowy wątek. Uważam to za sprawę indywidualną i mam nadzieje, że admini się nie obrażą. Czekam na jakieś słowa, spojrzenie innym okiem. Pozdrawiam;)