Nie wiem od czego zacząć ale może od początku. Chce z kimś porozmawiać, a może wygadać się.....Byłam w duugoletnim związku na poczatku było super, pierwsza miłość od lat młodzińczych.....później zręczyny..... i do dupy....coś popsuliśmy albo miłość wygasła, z mojej strony napewno, później jego alkohol i różne zabawy doprowadzały mnie do szału. Nie umiałam jego zostawić bo oczywiście co na to powiedza ludzie, zawsze kiedowałam się stalowymi zasadami w swoim życiu aż pewnego dnia ktoś mi to wszystko zburzył,wpadłam w romans ze swoim szefem, nawet nie wiem jak to się stało, nie chciałam tego bo on miłam rodzinę...., nie mogłam sobie z tym upokarzeniem poradzić, wiedziałam ,że nie mogę nikomu powiedzieć o tym, walczyłam sama, aż on sam powiedziałam mojemu dotychasowi facetowi, że on mnie kocha ja jego i chcemy być razem, i wtedy się zaczeło piekło............................cieszyłam się, że od tamtego odeszłam ale przerażało mnie to życie z nim(nowym), no i po latach okazało się, że byłam jego zabawką, spał z żoną i jak się o tym dowiedziałam, przestałam jego kochać, zabił we mnie wszystko co było możliwe, zapłaciłam za swoją naiwność,,,,, a teraz pracujemy ze sobą, jest ok, spoko się dogadujemy jako pracownik i pracodawca a on chce być ze mną, widzi, że już nie jest tak jak ja było ale chce to naprawić, a ja nie wiem co mam zrobić. Z żoną się rozwodzi właśnie...........pomóżcie
Podobne tematy
2 2011-05-20 14:19:46 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-05-20 14:21:40)
Z tego co zrozumiałam, Twój szef będący eks-kochankiem rozwodzi się. Chce, byście byli razem, chce naprawić wszystko.
Ty zaś twierdzisz, że Cię przez wiele lat oszukiwał, że byłaś jego zabawką, przestałaś go kochać, zabił w Tobie wszystko co możliwe.
I Ty w tej sytuacji zastanawiasz się co zrobić.
Zastanów się, czy dasz radę zapomnieć upokorzenie, wybaczyć kilkuletnie okłamywanie, działanie na dwa fronty i nie będziesz przy byle okazji wypominać mu tego.
Zastanów się, czy jesteś w stanie go na nowo pokochać.
Zastanów się, czy chcesz żyć z takim mężczyzną przy swoim boku, założyć z nim właśnie rodzinę.
Zastanów się, czy mu ufasz i czy będziesz mu ufać.
Jeśli na te pytania odpowiesz twierdząco, to bądź z nim.
Zgadzam się z tym, co napisała Wielokropek. Jeżeli umiesz wybaczyć, zaufać, zapomnieć i zacząć wszystko od nowa- to bądź z nim. Jeśli nie to może czas poszukać szczęścia, miłości, zaufania, gdzieś indziej, ale najpierw zapomnieć i uporządkować własne życie. Życzę słusznej decyzji. Pozdrawiam
Dziekuję za odpowiedź;)
Tak wiem, że muszę sobie zadać takie pytanie i na nie odpowiedzić sobie,wydaje mi się , że jestem tylko i wyłącznie miła itp ponieważ łączy nas praca;(,szukam czegoś nowego ale narazie cisza;(.
A utrzymuję się sama i mieszkam sama. Beznadziejnie:(
Dziekuję za odpowiedź;)
Tak wiem, że muszę sobie zadać takie pytanie i na nie odpowiedzić sobie,wydaje mi się , że jestem tylko i wyłącznie miła itp ponieważ łączy nas praca;(,szukam czegoś nowego ale narazie cisza;(.
A utrzymuję się sama i mieszkam sama. Beznadziejnie:(
Dlaczego beznadziejnie? Jak napisałaś: żyjesz, utrzymujesz się sama. Jesteś zaradną kobietą i miłą (jak napisałaś), zastanów się dobrze, na pewno zasługujesz na związek uczciwy i szczery. Czas leczy rany, a i miłość sama w odpowiednim czasie przyjdzie. Życzę Ci tylko tej szczerej, bezinteresownej, bo każdy zasługuje na szczęście. Pozdrawiam;)
6 2011-05-20 17:52:23 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-05-20 17:56:18)
wiem, że muszę sobie zadać takie pytanie i na nie odpowiedzić sobie,
Zabrzmiało to tak, jakby czekała na Ciebie jakaś nieuchronna tragedia.
Pocieszam Cię, NIC NIE MUSISZ.
NIE MUSISZ zadawać sobie żadnych pytań.
NIE MUSISZ na te i inne pytania odpowiadać.
Twoja wolna wola.
I Twoje decyzje ze wszelkimi, wynikającymi z nich, konsekwencjami.
Tylko tyle i aż tyle.
A utrzymuję się sama i mieszkam sama. Beznadziejnie:(
Faktycznie, beznadziejnie.
Kobieta w wieku 31 lat, mająca pracę, zarabiająca wystarczająco dużo, by się utrzymać, mieszkająca w samodzielnym mieszkaniu. Tragedia za tragedią.