Dziewczyny proszę Was o radę!... być może kiedyś pisałam o tym, jak mi było ciężko przez pół roku z pewnym chłopakiem, olewał mnie, nie miał dla mnie czasu, wszystko było ważniejsze ode mnie, zawsze miał mnóstwo roboty , kiedy miał się ze mną spotkać, i co najgorsze- wg mnie wstydził się mnie, przed swoimi znajomymi (bo nie jestem różową blondynką-oczywiście bez urazy).Przez pół roku to ja starałam się utrzymać jakoś ten związek, no cóż w końcu ze mną zerwał. Było mi b. ciężko... Minęły 4 miesiące, ja już sie z tym pogodziłam, nawet już o tym zapomniałam, a on nagle się pojawił... "że zrozumiał, jak mnie skrzywdził, że mnie kocha, że tęskni, że myśli o mnie cały czas, że nie rozumie, jak mógł być tak głupi, że mi to wszystko robił" ble ble ble... na gadaniu się kończy. On chce się spotkać, chce dostać drugą szansę... a ja mam mieszane uczucia...
Sama nie wiem, czy chciałabym dać mu szansę, bo jestem sama i fajnie byłoby kogoś mieć, czy faktycznie chodzi o niego.. nie wiem, czy potrafię mu zaufać, myślę, że człowiek się nie zmienia, że w pewnym momencie robiłby to samo. Co Wy o tym myślicie? doradźcie mi ...:)
Podobne tematy
Piszesz,że nie wiesz,czy będziesz potrafiła mu zaufać,a bez tego,nie ma nawet co odbudować związku.. Musisz z nim porozmawia,powiedzieć o tym wszystkim co tu napisałas i niech Ci powie jak to naprawdę było z nim,dlaczego nie miał czasu itp. A także o Twoich obawach,co do tego,że wstydził się Ciebie.. Ja uważam,że warto dać szansę,bo może jeszcze być z tego coś pięknego. Powiedz mu,że nie chcesz przechodzić przez to samo drugi raz. Jeśli czujesz się na siłach,by znowu spróbować z nim być to spróbuj.
Nie dziwię Ci się, że ciężko Ci teraz będzie mu zaufać i wolisz znaleźć sobie nowego , porządnego faceta niż znów przechodzić przez to samo, co niestety jest możliwe.
Szkoda, że dopiero po 4 miesiącach zrozumiał swój błąd. Trochę obawiam się, że może odezwał się, bo nikogo sobie nie znalazł i boi się być sam, a wie,że Ty bardzo go kochałaś.
Choć oczywiście mogę się mylić.
Daj sobie czas na przemyślenie, może i dasz mu szansę, bo będzie warto, a może nie.
Twoje obawy są słuszne. Powiedz mu, że jeśli chce coś odbudować to nie przez smsy, a na żywo, bo przez smsy to niepoważne. Wysłuchaj dokładnie tego co ma do powiedzenia, wtedy będziesz miała rozeznanie czy naprawdę można mu zaufać i żaluję tego czy po prostu z nudów napisał.
Wstydził się Ciebie, bo nie jesteś "różową blondynką". Skoro tak czułaś, to coś musiało być na rzeczy, a to dość obraźliwe. Na Twoim miejscu posłałabym go do diabła!
Ja jestem zdania że dwa razy się do tej samej rzeki nie wchodzi. Z reguły też nie wierze w takie rewolucje w zmianach jakie zachodzą w człowieku.
Ale są ludzie i ludzie, może on naprawdę się zmienił i zrozumiał? Porozmawiaj z nim i zastanów się dobrze, czy w razie czego chcesz przechodzić przez to drugi raz...
No właśnie to trudna decyzja, ja właśnie też jestem zdania że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, bo już raz tak spróbował i na marne...:/ Nie wiem, więc czemu się teraz nad tym zastanawiam,być może to przez jakiś sentyment, mimo tego, że naprawdę pogodziłam się z tym, że go straciłam.
Mimo wszystko najbardziej boje się tego i bardzo nie chciałabym, żeby tak się stało, że dam mu szansę, a później stwierdzę, że jednak nic już do niego nie czuję... Bo włąsnie mam dziwne przeczucie, że tak właśnie może się stać, nie wiem czy będe umiała odświeżyc te uczucia, co były kiedyś...zwłaszcza, że jestem pamiętliwa i ciężko wybaczyć mi doznane krzywdy..:/
Myślę, że spotkam się z nim, bez zobowiązań i mówieniu o jakiejkolwiek szansy, najpierw sprawdzę "grunt", potem będe mysleć... Jak na razie chyba, nie ma się co spinać..:/
Trudno powiedziec,czy warto dac mu druga szanse,niby kazdemu ona sie nalezy , jednak czy ludzie w tak krotkim czasie potrafia sie zmienic?
Ja to widze tak : moze faktycznie zrozumial swoj blad i cos do Ciebie czuje(najwyrazniej tak jest),byc moze na poczatku staralby sie , ale czy pozniej nie byloby tak jak poprzednio?
Przypomnij sobie wszystkie złe chwile i negatywne emocje z nim związane. Jeśli mimo wszystko nadal będziesz miała wątpliwości, to może warto spróbować, ale przy ustaleniu jakichś warunków powrotu.
Tak, to na pewno- teraz nie pozwoliłabym już na takie traktowanie, nie byłabym na pewno tak naiwna... Mimo wszystko myślę, że sama się jakoś zmieniłam, "uodporniłam" na takich typów, którzy myślą, że im wszystko wolno..:/
Pytanie jednak brzmi co ja tak naprawdę myśle... najgorsze jest to, że w tym momencie kłócą się we mnie takie dwie osoby, gdzie jedna mówi, że "czemu nie, byłoby warto spróbować", druga" Daj sobie spokój, za mało Ci wrażen jak na jeden raz?"...
czemu to musi być takie ciężkie...:(
nie wiem czy będe umiała odświeżyc te uczucia, co były kiedyś...zwłaszcza, że jestem pamiętliwa i ciężko wybaczyć mi doznane krzywdy..:/
Jeśli zastanawiasz się nad "odświeżaniem" uczuć, a nie masz ich w sobie, za to masz kłopot z wybaczaniem, to dlaczego i po co chcesz się pakować ponownie w ten związek?
Czy ten chłopak do tej pory nie wiedział jak traktuje się inne osoby (nie tylko swą dziewczynę), nagle nauczył się szacunku?
A Ty w dalszym ciągu zakładasz ponowne kiepskie traktowanie, bo napisałaś:
teraz nie pozwoliłabym już na takie traktowanie, nie byłabym na pewno tak naiwna
A ja jeszcze dodam , ze latwo powiedziec : Teraz to ja juz na pewno nie..
Nigdy nie mow nigdy , nigdy nie mow zawsze ![]()
JA bym się wściekła i stanowczo powiedziała, że jego czas zwyczajnie minął. Obudził się niczym niedźwiedź z zimowego snu i stwierdził, że Cię kocha. Zbyt późno, by dać drugą szansę. Tym bardziej, że pogodziłaś się z tym, zapomniałaś.
Traktował Cię jak powietrze, nie byłaś z nim szczęśliwa, nie dawał Ci wystarczająco dużo miłości. Na jakiej niby podstawie miałabyś dawać mu drugą szansę? Ja nie widzę żadnej. Każ mu o sobie zapomnieć i powiedz, że nie zasłużył na drugą szansę i zakończ znajomość układając sobie życie bez niego, na lepsze.
Hehe myslalam,ze to ja zawsze podchodze 'konserwatywnie' do takich spraw ![]()
Ja tu widze szanse na powodzenie ,jesli rzeczywiscie zrozumial swoj blad , bo skad wiadomo,ze nie?
Hehe myslalam,ze to ja zawsze podchodze 'konserwatywnie' do takich spraw
Ja tu widze szanse na powodzenie ,jesli rzeczywiscie zrozumial swoj blad , bo skad wiadomo,ze nie?
No jeżeli zrozumiał to szansa jest i można sprobowac. Tez tak sadze
Nie wiem. Jeśli tęskinsz za nim to daj tą szansę, ale uważaj, żeby znowu Cię nie skrzywdził. Jeśli jednak zdązyłaś się już pogodzić z rozstaniem, to teraz Ty go olej! Na bank unikniesz możliwej powtórki z "rozrywki że nie jesteś dziewczyną w blondzie i rózu"...
Wczoraj się z nim widziałam, nie miałam nawet poczucia, że za nim tęskniłam- z mojej strony było to bardzo... "suche" bezuczuciowe spotkanie...:/ Trudno mi nawet powiedzieć, czy się zmienił faktycznie, czy to zrozumiał... Mówić może każdy. Chyba mimo wszystko chciałabym się przekonać, na ile zrozumiał swoje zachowanie, na ile TO TERAZ różniłoby się od poprzedniego... Nie wiem czy to dobry pomysł... nie chce robić mu niepotrzebnej nadziei, ale jak to mi dziś powiedziała koleżanka-"Tyle razy on robił Ci nadzieje, że nie masz czym się przejmować jeśli on tym razem sobie ją zrobi"...
Sama siebie jednak nie rozumiem- czemu ja się zastanawiam nad tym, skoro sama mówie że chyba nic nie czuję...:/
jeszcze tego mi brakuje, żebym sama siebie nie rozumiała xD
Powiem ci tak:jeśli sama masz tak duże wątpliwości i kiedy nie czujesz przy nim tak zwanych "motylków" to nie zawracaj sobie nim głowy. Rozejdziecie się chociaż w dobrych relacjach. Nie trać swojego czasu na sprawdzanie; a może tak a może nie!Sadzę że już zdecydowałaś, a teraz powiedz to głośno!
Powiem ci tak:jeśli sama masz tak duże wątpliwości i kiedy nie czujesz przy nim tak zwanych "motylków" to nie zawracaj sobie nim głowy. Rozejdziecie się chociaż w dobrych relacjach. Nie trać swojego czasu na sprawdzanie; a może tak a może nie!Sadzę że już zdecydowałaś, a teraz powiedz to głośno!
Zgadzam się!
Ja też nie wchodziłabym drugi raz do tej rzeki, która nie dała Ci szczęścia, a wręcz przeciwnie...
Radziłyście mi żebym nie wchodziła w ten związek po raz drugi, i... miałyście rację... Wierzyłam w jego "wspaniałą" przemianę, a teraz w konsekwencji cierpię jeszcze bardziej chyba niż wcześniej
Jak można tak ranić?:( nie rozumiem, po co chciał wrócić, skoro nie potrafi nic dać od siebie, skoro mnie nie kochał?
a możecie pojąć to, że po powrocie do niego było dobrze tylko niecałe 2 tygodnie? a pozniej znów to samo... do tego spotykał się z innymi, a dla mnie nie miał czasu przez dwa tygodnie. Kiedy z nim zerwałam, nie kiwnął palcem...od zerwania minął ponad miesiąc a on nadal zatruwa mi życie, piszę jak tęskni, jak bardzo mnie kocha ... Bożeeee! nie zrozumiem nigdy tego człowieka...:(
No to frajer!