Witam, razem z narzeczonym planujemy wyjazd za kilka miesięcy do Anglii w poszukiwaniu pracy by zarobić na ślub, wesele i przyszłe życie. Chcielibyśmy popracować w Anglii przez kilka lat- jeśli oczywiście los pozwoli. W związku z tym mam do Was kilka pytań:
-mamy kolegę w Londynie który ma nam załatwić pracę, jesli jednak to sie nie uda i moglibyśmy tylko mieszkać u niego, to czy kusić się na wyjazd i samodzielnie szukać pracy, czy łatwo ją znaleźć?
-czy trudno się dogadać? ( nasz jezyk jest na średnim poziomie, jednak pewnie akcent i szybkość mówienia Anglików robią swoje)
-jakie są zarobki w Anglii i koszt życia? Chodzi o to ile moglibysmy miesięcznie gdybyśmy oboje pracowali i nie wydawali kasy na "głupoty"
-czy w Londynie jest niebezpiecznie?
Powiem Wam, że od dawna marzymy o wyjeździe by zarobić na ślub o którym marzymy bo nasze rodziny nie bardzo moga nam pomóc finansowo, ale strasznie boję sie tego wyjazdu. Proszę o rady:)
Podobne tematy
mam znajome w Anglii i pracuja tam juz 6 i 4 lata. pozwalają sobie na wszystko- aparaty, z rok temu druga zaopatrzyła się we własne auto i teraz każda jeździ swoim, przeróżności. Wiadomo, że nie mają kokosów, ale skoro stać ich na te wszystkie udogodnienia, o których ciągle słyszę i widzę, to powiem, że jest łatwiej niż w Polsce, naszym biednym kraju... Jeśli będziecie odkładać i szanować pieniądz to kilka lat i się dorobicie na Wasze wesele i coś jeszcze. też planuję do Nich wyjechać, na kilka mcy, chciałabym się w nowe auto zaopatrzyć a chwilowo jestem bezrobotna.
Proście kolegę, jemu łatwiej będzie się dogadać i znaleźć dla Was pracę. A jeśli się faktycznie nie uda, to szukajcie sami! Zawsze się we dwójkę jakos dogadacie. Poduczcie się trochę Angielskiego przed wyjazdem. Słownictwo związane z pracą. Na pewno się przyda i zrobi wrażenie na pracodawcach...
Mieszkam w UK od 4 lat. Początki zawsze są ciężkie, tym bardziej ze znalezieniem pracy jest ciężko, poprzez dużą emigrację, i kryzys. Bez znajomości języka o pracę jeszcze trudniej... w zasadzie coraz mniej możliwe.. Na własną ręke nie ma co jechać i szukać, jak się nie wie za co się zabrać. Jeśli Twój kolega chce Wam pomóc, to jak najbardziej przyjmijcie pomoc, tym bardziej, że on tu mieszka i wie na co się pisze. Życie w UK kosztuje dużo, samo wynajęcie mieszkania, ale jeśli będziecie wynajmować pokój to jest taniej. Z rozumieniem anglików na sam początek jest trudno, każdy ma inny akcent, ale pamiętaj, najlepiej nauczysz się języka będąc w danym kraju. Jeśli chodzi o prace dla Was z średnią znajomośćią języka, to prace w fabryce/ magazynie będzie najłatwiej znaleść. Jeśli kolega nie będzie w stanie załatwić Wam pracy, to wtedy się zapisujecie do różnych agencji ( najczęściej mają prace tymczasową) ale tak najłatwiej jest się zahaczyć. A czy jest niebezpiecznie? Wszędzie jest, na to nie ma regóły. Najniższa stawka to 5.93 f/ godzina. Nie wydając kasy na głupoty jak to napisałaś
oczywiście, że jest się w stanie oszczędzić pieniążki! Tak jak powiedziałam, jedzenie i wynajęcie mieszkania + rachunki = duży koszt. Jedzenie poszło w górę, ale to chyba wszędzie tak. Jednak przy najniższej krajowej, będziecie w stanie się utrzymać, i uzbierać pieniądze. Liczę na to, że Wam się uda! Pozdrawiam ![]()
Najbardziej boję się tego, że się nie dogadamy i jesli sami musielibysmy jednak szukać pracy to jej nie znajdziemy..Narzeczony ma przynajmniej jakieś doswiadczenie bo tutaj pracuje w firmie stolarskiej, ma zrobione 2 kursy, poza tym z wykształcenia jest kucharzem, ma dyplom również w języku angielskim. Natomiast ja nigdzie nie pracowałam, w tym roku kończę studia pedagogiczne po których mogłabym pracować z dziećmi, ludźmi starszymi, niepełnosprawnymi ale prócz praktyk nie mam żadnego doświadczenia:( Boję się, że on rzuci tę pracę w Polsce a póżniej tam jej nie znajdziemy a problem jest w tym, że ma tutaj kredyt w banku, który przecież z czegos musi spłacać.
Ja tak jak wczesniej wspominałam nie pracowałam nigdzie, jedynie dorywczo na wakacjach w sklepie, dlatego boję się, że się nie sprawdzę, że nie podołam. Strasznie chcę żeby ten wyjazd się udał ale tyle mam obaw. Moze za duża panikara ze mnie:)
Pozdrawiam wszystkich:)
W sumie nasze dyplomy i szkoly nie maja duzego znaczenia w Anglii, jedynie fach moze dac nam wieksze szanse. Ja mieszkam tu okolo 1,5 roku i na poczatku tez nie bylo latwo. Jesli znacie jezyk na poziomie srednim, to prace znalezc powinniscie. Kiedy ja tu przyjechalam, nie mowilam po Angielsku praktycznie wcale. Oczywiscie ciezko tez bylo ich zrozumiec, poniewaz akcent robi swoje, ale teraz juz przywyklam, a przebywajac z nimi jezyka nauczylam sie w maksymalnym tepie. Oczywiscie zycie tu jest drogie, zarowno rachunki jak i jedzenie, ale spokojnie mozna sobie odlozyc. Super, ze macie znajomego, ktory moze wam pomoc i jak najbardziej z tego skorzystajcie. Jesli wynajmiecie tylko jeden pokoj, wasze koszty na pewno spadna. Tak jak juz ktos napisal najnizsza stawka to 5 z kawalkiem za godzine. Ja pracowalam piec dni w tygodniu po 12 h i mialam okolo 300 funtow na tydzien z czego na jedzenie wydawalismy z chlopakiem 50? i po 150? raz w miesciacu na rachunki. Jak widac odlozyc sie da sporo
Zycze powodzenia ![]()
Trochę mnie ten post podbudował - nie powiem..
Język znam dobrze, póki co wysyłam CV będąc jeszcze w Polsce. Ale trochę się boję czy startując na to samo stanowisko z Brytyjczykiem, nie jestem z miejsca na pozycji straconej. Patrząc na ogłoszenia "dla Polaków" podłamałam się. Tylko opieka, sprzątanie, ubojnie... Ekhm.. nie bardzo się w tym widzę ![]()
300f to ładnie;) Ja pracuje tutaj w Anglii od 3ech mies. Wynajmujemy pokoj razem z chlopakiem. Ja zarabiam ok. 200f na czysto na tydz. chłopak ok. 220f. Ogółem przez tydz potrafimy odłożyć 270f czyli ok 1100zł. Czyli w miesiąc 4400zł. Tylko,że wiadomo to wszystko zależy od pracy, liczby godzin, wysokości podatku i ubezpieczenia odciąganego od każdej wypłaty. Wypłata co tydz zazwyczaj. Ogółem Anglia to fajny kraj ipodoba mi się tutaj, i też przyjechaliśmy tutaj zarobić na ślub, wesele a pózniej na wybudowanie się. Chętnie służę radą. Aaa i mój chłopak też jest stolarzem zarabiał dość dużo w Polsce bo ok 3000 coś i rzucił pracę. Tutaj więcej uda nam się odłożyć. Pokój dwójka cena wacha się tutaj od 100f do 120f na tydz. a miszkam w Spalding ok. Peterboro, nie wiem jak jest w Londynie. Na jedzenie wystarcza nam spokojnie 50f. Chętnie służę pomocą i radą:) Jeśli masz jeszcze jakieś pytania to pisz. Zawsze jeśli nie bedzie tam pracy to możecie szukać w innym mieście, ja wiem jak to jest i dlatego w razie czego możesz się zgłosić do mnie ja Ci chętnie pomogę:) Pozdr.
A jest może ktoś z Hampshire?
9 2012-08-05 23:02:14 Ostatnio edytowany przez Oktawia1 (2012-08-05 23:03:35)
A jak to wygląda jeśli do Anglii chce wyjechac małżeństwo z dwójką dzieci?
Co jesli to małżeństwo będzie pracować całymi dniami , co z dziećmi, są jakieś świetlice? Dzieci 5 i 10 lat?
Czy naprawde się opłaca? Czy będą z tego kokosy? Małżeństwo nie ma prawa jazdy a wysłać dziecko w obcym kraju autobusem czy metrem to chyba niebezpieczne? A nie zawsze będzie czas odwieść dziecko. Dodam,że małżeństwo jest dość rozrzutne. Opłaca sie im?
Ja sobie tego nie wyobrażam a bardzo mi osoby chcą wyjechać, czy to tylko ja jestem tak zacofana ?
Oktawia, na pewno da się rozwiązać: jak nie świetlica, to opiekunka, brytyjczycy na pewno też mają dzieci i jakoś sobie radzą
Wiem, że są na pewno child benefit uk, są też zasiłki dla samotnych matek, więc i jak jest rodzina to na pewno też jakąś pomoc można uzyskać i pogodzić pracę z rodziną.
Ja sobie tego po prostu nie wyobrażam,że po raz enty chcą zaczynać wszystko od nowa no ale coż podobno kto nie ryzykuje nie pije szampana... ![]()
dokładnie
tak jak pisze kama: są benefity i też benefity dla samotnych matek, więc wszystko może się udać. trzeba się starać i kombinować, a wszystko się fajnie ułoży ![]()
dokładnie
tak jak pisze kama: są benefity i też benefity dla samotnych matek, więc wszystko może się udać. trzeba się starać i kombinować, a wszystko się fajnie ułoży
Tak, kombinować. W tym niestety Polacy wiodą prym.
Ja nie widzę tego tak różowo, i z wielkim zdziwieniem obserwuję działania ludzi, którzy bez perspektywy, znajomości języka ciągną za sobą dzieci na wyspy. Zastanawiam się kiedy w końcu dotrze do naszych rodaków, że czasy wspaniałej Anglii mlekiem i miodem płynącej przeminęły, że życie drożeje, a na samych benefitach wyżyć się nie da. Co za sens ma życie spędzone na utrzymaniu państwa?
14 2012-08-21 20:28:24 Ostatnio edytowany przez Sadie (2012-08-21 20:29:52)
alapala napisał/a:dokładnie
tak jak pisze kama: są benefity i też benefity dla samotnych matek, więc wszystko może się udać. trzeba się starać i kombinować, a wszystko się fajnie ułoży
Tak, kombinować. W tym niestety Polacy wiodą prym.
Ja nie widzę tego tak różowo, i z wielkim zdziwieniem obserwuję działania ludzi, którzy bez perspektywy, znajomości języka ciągną za sobą dzieci na wyspy. Zastanawiam się kiedy w końcu dotrze do naszych rodaków, że czasy wspaniałej Anglii mlekiem i miodem płynącej przeminęły, że życie drożeje, a na samych benefitach wyżyć się nie da. Co za sens ma życie spędzone na utrzymaniu państwa?
Musze sie z tym zgodzic.
Zaiste to jest bardzo ambicjonalne podejscie do zycia. Przytargac ze soba dzieci i wydoic system "bo mozna". A niechlubny przyklad i przekazanie niewlasciwych wzorcow nowemu pokoleniu zamieciemy cichutko pod dywan.
Angli aobecnie wymaga wiecej obrotnosci i umiejetnosci niz to bylo kiedys.