Nie mogę juz dłuzej, moi rodzice się ciągle kłócą, mam 18 lat, jestem w liceum najlepszym w województwie. Mnie się chce płakać jak nieraz tego słucham, nie mogę się skupić na nauce.. Moja mama chce się wyprowadzić z tego mieszkania, ale we trójkę, za to tata ma ambicje na wykorzystanie pieniędzy w inny, bardziej rozrywkowy sposób,zebyśmy z tego mieli jakąś przyjemność też we trójke. W końcu tata nic nie rozumie, wykręca kota ogonem, mówi, że to mamie przeszkadza on a nie mieszkanie, (które jest za małe dla 3 osób.) Nie mam rodzenstwa, oni się też o to kłócą, bo mama strasznie chciała mieć przynajmniej 2 dzieci, a tata tylko jedno, poza tym on się bardzo wzoruje na swojej kuzynce, która ma jedno dziecko, mieszka w takiej klitce, mniej wiecej jak my, ma do niej blisko, dobrze sie dogaduja. Ta kuzynka ciągle porównuje mnie i swoja córke, która nic nie robi innego, tylko się ciągle uczy, nie ma przyjaciół, siedzi cały dzien w domu kując, a potem ma same 5 i 4, a mnie się czasem zdarzy też 2. Ogólnie mam średnią powyżej 4,0, bardzo dużo się uczę, ale spotykam się też ze znajomymi, chodzę na imprezy ,dla mnie nauka nie jest najważniejsza, dla taty bardzo, ciągle mówi tej kuzyce jakie mam oceny, liczy mi średnią, chodzi na wywiadówki i porównuje w czym jestem gorsza od niej. Przecież cały swiat nie musi wiedzieć, że mi się zdarzyla jedynka czy dwójka, ale oni sie tak zachowują.
Nie wiem juz co robic, tata dzisiaj mi zepsul humor bo pyta sie po czyjej jestem stronie, ja jestem teraz na siebie zła, za moją głupią odpowiedź, powiedziałam, że chyba lepiej zostawić te pieniądze na mieszkanie nowe, bo ja też wolę sie przeprowadzić, bo się bardzo mecze w takim małym domu, nie moge nieraz sie skupic na nauce, bo słychac rozmowy czy telewizor z sąsiedniego pokoju. Tata sie pyta co moja przyjaciółka robi w wakacje, ja mówie że nigdzie nie jedzie i teraz żałuje bo ona sie zapisuje na taki kurs, wiec nie bedziemy się spotykać, a tata teraz myśli że będziemy ...
Przepraszam, bo może napisałam bez ładu i składu, ale jestem taka poddenerwowana tym wszystkim, miałam dziś wracając ze szkoły znakomity humorek, a teraz moj tata mi go zepsuł tym pytaniem...
Co ja mam zrobić? Czy powinnam coś zrobić? Tata mówi, że jestem po stronie mamy, ze ona mi mozg wyprała, itd. A ja po prostu zawsze się z nią lepiej dogadywałam, tata jest małomówny, choleryk, do tego zawsze powie jakis głupi komentarz w rozmowie, że od razu mnie wkurzy, i zniechęca w ten sposób do rozmowy. A z mamą się pośmieję chociaż, a tata rzadko sie śmieje, kiedys jak go zobaczyłam (jakies 2 lata temu) jak się śmiał na jakims filmie, to aż się zdziwiłam i zauważyłam,że nigdy nie widziałam, jak on sie śmieje. Nie wiem juz co robić, błagam pomóżcie.
Napisałam tu, bo nie miałam się komu wypłakać.
Nie chcę mówić tego jakiejś koleżance, bo to są jednak prywatne sprawy, nie chcę żeby ktoś o tym wiedział, nawet przyjaciółce powiedziałam to tak niedokładnie, jakoś nie chcę na ten temat rozmawiać, unikam go, ale nie daje mi on spokoju.
jeszcze raz przepraszam za chaotyczność i proszę, doradźcie coś
:(