czuje go codziennie,nie umiem sobie z tym poradzic pragne aby wrocil
Podobne tematy
Nie wiem dokladnie co sie stalo,ale wyobrazam sobie,ze cos strasznego.
W takiej sytuacji niewiele madrego da sie powiedziec/napisac,chocby sie chcialo.
Wspolczuje.
Myslalas o wizycie u psychologa?
Trudno tu znależć odpowiednie słowa...chyba nie ma takich, ktore by mogly teraz pocieszyc. Wspólczuje
Cóz można powiedzić w takim momencie Twojego życia...trudno pocieszać,bo to niemalże niemożliwe...Moge napisac tylko jedno,ze nie kazdemu jest dane byc obecnym przy umierającym czlowieku,że takie przeżycie jest pewnego rodzaju blogoslawieństwem,czymś wznioslym,przywilejem...i daje sile o jakiej nie mielismy pojęcia...
MONIKA takiej SILY własnie Ci serdecznie życze *
Kochana
ja bym na twoim miejscu spróbowala udac sie do psychiatry, a pozniej do psychologa ja bym tego sama nie wytrzymała. bardzo ci wspołczuje.
"kochać kogoś a później stracić to jakby kupić szczęście a łzami zapłacić"
wiem co czujesz.byłam w podobnej sytuacji...:(
współczuję