Hm.. Zastanawiam się jak to jest z ludźmi. Na ile związki, jakie obserwuję na co dzień są tak idealne, jak zdaja się być. Jak czesto ludzie trafiają na tego właściwego partnera/partnerkę, a na ile tylko mocno tego chca. Jak odróznić to czy się kogos naprawdę kocha od tego czy tylko ktoś zakręcił nam w głowie, a nie jest wcale ciekawy/a i później będziemy tego żałować? Czy Twój związek jest idealny? Zawsze czujesz uczucie miłości do partnera/partnerki czy "róznie bywa"? Dlaczego tak naprawdę z nim/nią jesteś? Zastanawiam się też jak to się dzieje, że czasem ludzie na poczatku nie podobaja się sobie zbytnio, a później nagle sa ze sobą i wygladaja na szczesliwych.. Czy faktycznie jest to mozliwe?
Z perspektywty osoby, która 'zakochiwała' sie zawsze w facetach mało sentymentalnych, luźno podchodzacych do życia, trochę przebojowych, elokwentnych, raczej towarzyskich, sprytnych i nie zawsze uczciwych wizja bycia z kimś kochajacym, ciepłym, czułym, dobrym, ale niezbyt wyrobionym towarzysko niezbyt mnie pociąga - czyli, ze podoba mi się coś gorszego tak naprawdę. Czy jestem na to skazana, czy mogę jakoś bardziej świadomie wybierać sobie partnerów i potrafić ich kochać? co myslicie? Jakie sa wasze doswiadczenia, odpowiedzi na powyższe pytania?
Podobne tematy
ja nie wierzę w teorię dwóhc połówek pomarańczy. Wszytsko jest kwestią dogadania i kompromisu... ![]()
A Moja miłość nie jest idealna. Jak w każdym związku na początku było jak w bajce. Kiedy sobie przypominam te czasy sprzed już dwóch lat to aż płakać się chce, że tak spieprzyliśmy sprawę.
Właśnie jesteśmy po "wymianie zdań". Jest cieżko. Powiedział, że jak ochłonę, to mam się odezwać. Ale to on mnie obraził! Więc czemu mam się odzywać pierwsza? Wczoraj zrobiłam mu awanturę, bo cały weekend truł się alkoholem. Wystarczyło, że zostawiłam go na dwie godziny samego z kolegami, a upił się. Nie do stanu nieprzytomności, ale drugi dzień z kolei... Teraz wiem, że przesadziłam, ale czasu nie cofnę, a to był taki silny impuls... Przyznałam mu się do tego, że mogłam trochę łagdoniej, ale jakby grochem o ścianę! Nie wziął tego do świadomości. Nawet do błędu, który tak zaczyna boleć się przyznać nie potrafi! Czy miał prawo, żeby powiedzieć że jestem CHORA i że mam się ZAMKNĄĆ??? Nigdy do nikogo się tak nie zwracał. Zauwazyłam, że powtarza się takie zachowanie, obrażanie, ubliżanie. Zaczynam się bać.
Wcześniej kazał mi się wynosić z domu. (mieszkamy oddzielnie, byłam wtedy u niego).
Dlaczego?
Wydaje mi sie że idealna miłość istnieje ale związki nie bo jakies kłutnie spory itd musza byc, a ,miłość to dla mnie namiętność i przyjażń, czasmi zaczynamy od przjażni czasami od namiętnosci ale jeżli nie ma szans na ani jedno ani drugie to na związek też nie ma szans i na miłoś, mój związek przynajmniej z mojej strony zacął sie od przyjazni i uwazam że to bardzo dobrze bo w ten sposób byłam w stanie pokierowac troche moimi uczuciami w wypadku odwrotnym chyba sie nie da
Nasz związek również zaczął się od przyjaźni. Jednak problem jest z namiętnością. Z mojej strony pojawia się ona mniej wiecej raz na miesiac i trwa kilka dni, a poznij czuję coś bliskiego neutralności, albo tylko coś delikatnego. On wtedy popada w doły, bo twierdzi, ze go nie kocham, że dla niego oczywistym jest, że jesli sama nie daje jasnych sygnałów, to znaczy, ze jest dla mnie jak zwykły znajomy. Nie naciska z tym na mnie, ale chodzi przygnębiony. Co zrobiłyłybyscie na moim miejscu? co waszym zdaniem powinnam zrobic?
Ja z mężem parą jesteśmy od 7 lat małżeństwem od 5. Nie powiem że nasz związek jest idealny, bo dla mnie ideały nie istnieją, ale mój mąż jest dla mnie nie tylko partnerem, kochankiem jest też moim przyjacielem. Potrafimy iść na kompromis, kiedy trzeba dzielimy się obowiązkami. Jedno drugie rozumie lub stara się zrozumieć.
To nikt nie ma idealnego związku?
No to ja pierwsza- ja mam!
Kochamy się, nie kłócimy się, dużo rozmawiamy, wspieramy, zależy nam na szczęściu drugiej strony, gramy w jednej drużynie i umiemy osiągać komrpomisy. Jasne, zdarzają się różnice zdań- ale to są uroki realcji międzyludzkich! Tyle, że zamiast kłótni, awantur, wyzwisk i złośliwości- siadamy i rozmawiamy, co nas boli, martwi, co zmienić, ulepszyć. Nigdy nie pomyślałam, że mojego partnera nie kocham. Jestem przekonana o tym, że on również takich myśli nie ma, i bardzo mocno wierzę w nas, widzę w nim mojego najlepszego przyjaciela. Skoro nic nie chciałabym w naszej relacji ani w nim samym zmienić, to chyba jest tak jak ma być- idealnie?
Jak odróznić to czy się kogos naprawdę kocha od tego czy tylko ktoś zakręcił nam w głowie, a nie jest wcale ciekawy/a i później będziemy tego żałować?
- moim zdaniem takie coś się czuje.. ja zawsze wychodziłam z założenia, że jeśli coś między nami iskrzy na pierwszym spotkaniu to warto spróbować. Od dawna nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia, i starałam się najpierw poznać mężczyznę. Dopiero po jakimś czasie jest się w stanie powiedzieć coś więcej o takiej osobie, niż tylko to, że np. ma ładne oczy.
Wszystko jest kwestią poznania.
Czy Twój związek jest idealny?
- mimo, że praktycznie w ogóle się nie kłócimy, to nie jest. Gdyby był, to chyba nie bylibyśmy ze sobą, bo byłoby nudno. Oboje mamy wady, swoje przyzwyczajenia z którymi staramy się walczyć / temperować je, tak aby dość do kompromisów. Na tym polega życie między dwojgiem ludzi. Na dążeniu do ideału, ale nie osiąganiu go.
Zawsze czujesz uczucie miłości do partnera/partnerki czy "róznie bywa"?
- zawsze.
Dlaczego tak naprawdę z nim/nią jesteś?
- dlaczego? bo rozumiemy się bez słów, bo potrafimy ze sobą rozmawiać, bo mamy wspólne pasje, bo lubimy spędzać ze sobą / obok siebie czas. bo dążymy do wspólnych celów, bo mamy podobny bagaż życiowych doświadczeń. bo się kochamy.
Zastanawiam się też jak to się dzieje, że czasem ludzie na poczatku nie podobaja się sobie zbytnio, a później nagle sa ze sobą i wygladaja na szczesliwych.. Czy faktycznie jest to mozliwe?
- możliwe. kwestia poznania ![]()
Mambra. wydaje mi sie że czasem jeżeli nie mamy ochoty na tą namietnosć to może czesem sie zmusic do czegos a potem sie okaże że sama tego chcesz przynajmniej ja tak mam czasmi, choć żadko bywa że nie odczuwam namiętności, ale takie rzeczy są też przyczyną naszych potrzebtemperament a nie Twoją winą moze warto w ten sposób wytłumaczyc to partnerowi
A ja podtzrymuje swoje zdanie ze idealne związki nie istnieja chyba że na poczatku, a idealnosc jest nudna;p ale miło,ść idealna mi sie wydaje że i tak kazdy widzi to inaczej
A ja podtzrymuje swoje zdanie ze idealne związki nie istnieja chyba że na poczatku,
ehhh, niestety, ale muszę się z tym zgodzić...! ![]()
Coo?! Ideały są super! ![]()
Nie uważacie, że Wasi ukochani są najlepszymi z możliwych? Zakładacie, że gdyby pojawił się ktoś bliższy "ideałowi", to byście rzuciły się w ramiona tego drugiego? Ja nie mam takich założeń, dlatego mimo sporego zainteresowania ze strony płci przeciwnej, wiem, że moje "źródełko" jest najlepsze, więc nie widzę sensu próbowania, jakie są inne.
Uwierzcie mi, że ideały istnieją. Zgodzę się, że ideał obiektywny, owszem, niewykonalny jest. Ale subiektywny? Tylko i wyłącznie nasz, niezależny od opinii otoczenia? Jasne, że tak. I nie uwierzę w farmazony typu "ideałów nie ma" czy "ideały są nudne". Nie, moim zdaniem frustrujące jest zgadzanie się na półśrodki w imię... no właśnie, nie wiem, w imię czego. Strachu przed samotnością? Strachu, że nie trafię na nic lepszego? To jest bardzo, bardzo zła motywacja, żeby być z kimkolwiek.
To co polecasz, busiu? Mówisz o tym, ze w swoim obecnym partnerze trzeba dostrzegać tego naj, czy raczej, zeby szukac tego, przy którym poczujemy, ze jest naj?
Coo?! Ideały są super!
Nie uważacie, że Wasi ukochani są najlepszymi z możliwych? Zakładacie, że gdyby pojawił się ktoś bliższy "ideałowi", to byście rzuciły się w ramiona tego drugiego? Ja nie mam takich założeń, dlatego mimo sporego zainteresowania ze strony płci przeciwnej, wiem, że moje "źródełko" jest najlepsze, więc nie widzę sensu próbowania, jakie są inne.
Uwierzcie mi, że ideały istnieją. Zgodzę się, że ideał obiektywny, owszem, niewykonalny jest. Ale subiektywny? Tylko i wyłącznie nasz, niezależny od opinii otoczenia? Jasne, że tak. I nie uwierzę w farmazony typu "ideałów nie ma" czy "ideały są nudne". Nie, moim zdaniem frustrujące jest zgadzanie się na półśrodki w imię... no właśnie, nie wiem, w imię czego. Strachu przed samotnością? Strachu, że nie trafię na nic lepszego? To jest bardzo, bardzo zła motywacja, żeby być z kimkolwiek.
To prawda. Ideały subiektywne , owszem istnieją. Mój ukochany zdecydowanie jest moim ideałem subiektywnym, bo kocham go i wiem, że tylko jego chcę. Jestem pewna mojej miłości do niego. Jemu ufam, choć oczywiście gdyby nasz zwiążek się rozpadł bo niczego nie można wykluczać, to starałabym się jakoś życ bez niego, choć nawet sobie tego nie wyobrażam, pokcohać kogos inengo sobie nie wyobrażam. Tak bardzo kocham ![]()
Ja mam tak, że inni faceci dla mnie blakną przy nim i to on jest ten najlepszy. Nawet nie potrafię wskazać przystojniejszego od niego faceta [ i to nie dlatego, że jest moim facetem, po prostu nigdy nie spotkałam przystojniejszego, dlatego gdy go zobaczyłam pierwszy razx to kopara opadła
] , naprawdę, ale tak uważłam już zanim go pokochałam, od 1 spotkania, bo naprawdę w mój gust co do urody wpasował się w 100 % i nie mówie tego subiektywnie tylko już obiektywnie. No bo wiadomo można być z kimś kto nie jest do końca w naszym guście z urody, ale po prostu kochamy go mimo tego. A mój właśnie w ten gust idealnie trafił, były to był brzydalek.
Innych facetów traktuję tylko koleżensko, nie mam żadnych chwil zapomnienia i wiem czego chcę. Nie będę kłamać, nie mam powodzenia wsrod facetów, ale to się nie liczy, nawet gdyby było inaczej, to oni po prostu mi są obojętni.
Ideały istnieją ;-) popieram poprzedniczki. Mój mężczyzna jest dla mnie zdecydowanie ideałem. Przed poznaniem jego nigdy w życiu nie powiedziałabym, że taki facet w ogóle istnieje! Nie dość, że z wyglądu podoba mi się w każdym calu (widzę jak inne kobiety na niego patrzą, jest przystojny bardzo obiektywnie ;D), to w dodatku charakter - cudo!
Oczywiście do końca nikt idealny nie jest, bo przecież gusta są różne. Ale ja z moim ukochanym mamy tyle wspólnych zainteresowań, poglądów, podobnych zachowań, że dogadujemy się świetnie. Do tego kocha gotować, nie ma problemu ze sprzątaniem, doświadczony jest w tylu rzeczach, że taka złota rączka z niego. Zawsze sądziłam, że taki faceci to mit, a jeśli już istnieją to są niedostępni dla mnie.. A tu psikus, on zakochał się we mnie jak tylko mnie zobaczył, ja w nim zresztą także. Choć muszę powiedzieć, że sprzeczamy się prawie codziennie, ale jak to On kiedyś ujął: "Gdyby było za słodko to bym z Tobą nie wytrzymał" ;-) Kocham go codziennie niezmiennie na zabój.
Jak odróznić to czy się kogos naprawdę kocha od tego czy tylko ktoś zakręcił nam w głowie, a nie jest wcale ciekawy/a i później będziemy tego żałować?
po 1 niczego w życiu nie powinno sie żałować, a po drugie to Miłość to tak wyjątkowe uczucie ze uwierz mi na pewno poznasz jak to nie będzie ''to''.
Czy Twój związek jest idealny?
Też zgadzam się z koleżankami:) TAK, jest i to bardzo. Nigdy wczesniej nie mogłabym tak powiedziec, są nie porozumienia ale rozmową wszystko wyjasniamy. KOCHAM GO tak mocno jak nikogo nigdy.. Jest moim serduszkiem-które poprawia humor nawet w najgorszych chwilach, światełkiem-nadziei gdy wydaje się ze juz wszystko stracone, pomysłem na WSPÓLNE i wyjątkowe życie.. pisząc to mam łzy wzruszenia w oczach bo naprawde nie wierzyłam w to ze kiedyś spotka mnie coś piękniejszego..
Zawsze czujesz uczucie miłości do partnera/partnerki czy "róznie bywa" ?
Oczywiście, najbardziej czuję jak jestem na niego zła, bo myślę "Boże rozszarpie tego... (i nagle zaczynam mięknąć) kochanego misia" heheh
Dlaczego tak naprawdę z nim/nią jesteś?
Bo go Kocham i każda minuta z nim sprawia mi radość. Jesteśmy przeciwieństwami ja nerwowa impulsywna a on spokojny. Jest mądrym, pięknym człowiekiem który mnie uszczęśliwia z każdej strony.
Zastanawiam się też jak to się dzieje, że czasem ludzie na poczatku nie podobaja się sobie zbytnio, a później nagle sa ze sobą i wygladaja na szczesliwych.. Czy faktycznie jest to mozliwe?
Oczywiście ja mojego ukochanego znałam z dziecięcych lat, nigdy nie zwrócił mojej uwagi, nawet nie myślałam o nim jak o facecie, tylko o jakimś tam kolesiu. No tylko jak zobaczyłam go po 5 latach nie poznałam go i dopiero po paru godzinach zczaiłam się ze to ON tak mnie troche odrzuciło.. myślę eeee "pie**ole koleś nie dla mnie"i do dzisiaj sie smiejemy ze gdyby nie zapukał do mojego pokoju to nie wiadomo czy bylibyśmy razem..
To był najpiękniejszy, tajemniczy i można powiedzieć dziecięcy pocałunek bo nie wiedziałam jak się zachować.. tak mnie speszył
na następny dzień mieliśmy udawać ze nic się nie stalo heheh to było coś wspaniałego
... sorkii włączyły mi się wspomnienia.. i to jakie piękne!
Ideał subiektywny..... ciekawe określenie. Ale czy samo wyrażenie "ideał" może być subiektywne? To raczej odnosi się do całokształtu, wszyscy do tego idealnego związku dążą, a jego ramy są raczej określone.
Ja mam cudownego mężczyznę. Mogłabym godzinami wymieniać Jego zalety, nie sądziłam że istnieje mężczyzna, który to wszystko w sobie ma. Ale ma też wady. Jakby się tak przyjrzeć dobrze, to jest och tyle samo co wad. Ale ja go kocham. Nie za to że jest idealny, czy bliski ideału. On po prostu jest sobą.
Nie mam chwil słabości, że zastanawiam się czy Go kocham, nie mam go dość, nie nudzi mnie. Czasem denerwuje, mocno denerwuje. Ale złoszczę się tylko o to, że chwilowo mamy problem z dogadaniem się. Każdego dnia cieszę się że Go mam, nie interesują mnie inni mężczyźni.
Mój związek nie jest idealny. Sprzeczki są co jakiś czas, ale one akurat dają nam dobrą lekcje tolerancji i umiejętności pójścia na kompromis. Zawsze wyciągamy z nich wnioski i nie popełniamy już tych samych błędów.
Nie zgadzamy się w paru tematach, mamy odmienne zdanie, ale szanujemy to. Raczej o to się nie kłócimy.
Teraz najważniejsze. Kochamy się i akceptujemy. Problemy każdego z nas są wspólnymi problemami i razem próbujemy je rozwiązywać. Pomagamy sobie we wszystkim wzajemnie i stanowimy dla siebie podporę w trudnych sytuacjach. Oboje możemy na siebie liczyć. Co najpiękniejsze, każdego dnia udowadniamy sobie, ze się kochamy i że nam na sobie zależy. Tego się trzymamy i zawsze sobie wszystko wyjaśniamy.
Podsumowując, nasz związek nie jest idealny, ale dążymy do tego by go udoskonalać i by wszystko było w porządku.
Mój związek nie jest idealny. Sprzeczki są co jakiś czas, ale one akurat dają nam dobrą lekcje tolerancji i umiejętności pójścia na kompromis. Zawsze wyciągamy z nich wnioski i nie popełniamy już tych samych błędów.
Nie zgadzamy się w paru tematach, mamy odmienne zdanie, ale szanujemy to. Raczej o to się nie kłócimy.
Teraz najważniejsze. Kochamy się i akceptujemy. Problemy każdego z nas są wspólnymi problemami i razem próbujemy je rozwiązywać. Pomagamy sobie we wszystkim wzajemnie i stanowimy dla siebie podporę w trudnych sytuacjach. Oboje możemy na siebie liczyć. Co najpiękniejsze, każdego dnia udowadniamy sobie, ze się kochamy i że nam na sobie zależy. Tego się trzymamy i zawsze sobie wszystko wyjaśniamy.Podsumowując, nasz związek nie jest idealny, ale dążymy do tego by go udoskonalać i by wszystko było w porządku.
Możesz podać przykład tego, jak próbujecie rozwiązać problem jednego z Was lub jak sobie każdego dnia udowadniacie miłość?