Razem od 2 lat mieszkamy. Ja mam 25 lat, partner troszke wiecej. Problem jest taki ze wstapila we mnie obojetnosc, mam ochote zdradzic. Nie chce sie rozstawac bo chyba przyzwyczajenie itd. Problem lezy w tym ze partner zaczal na sile mnie zmieniac, mowic co mam robic, jak sie zachowywac w zyciu codziennym .Przyznam mial racje, popelnialam bledy. Ale tak ostro sie dzialo miedzy nami, tyle razy krzyczal na mnie, mowil ze zachowuje sie jak debil, bylismy za granica i jak go pakowalam, spakowalam do torby bagazu zamiast do podrecznej Jego karty kredytowe. To na lotnisku taki ochrzan dostalam, jak wyjmowal potem rzeczy z bagazu( mielismy przesiadke w DE) to tylko powiedzial, modl sie zeby to bylo, inaczej rozstaje sie teraz, lec sobie sama, bo cos Ci zrobie. Opis w skrocie.
Zaczelo mnie ciagnac w rece innego faceta. Najgorsze to, ze nie wyobrazam sobie rozstania, nie ma takiej opcji.
Mam ochote na skok w bok, bez zobowiazan. Ja sex z parnerem mam raz na tydzien, ktory trwa 3 minuty, czasem 5, czasami 2 razy. Na milosc francuska nie moge liczyc bo on nie lubi, boi sie nie wiem? od zawsze tak bylo. Ja jestem atrakcyjna kobieta-pracowalam jako fotomodelka, podam sie facetom. Jest typem faceta co duzo mowi, robi z siebie macho przy innych na temat kobiet. Zawsze przy jakims spotkaniu musi dodac tekst np jak duzo pieknych kobiet jest teraz, albo opowiada jak byl z jakas piekna kobieta....
Do tej pory wszytsko bralam do siebie, przejmowalam sie, a teraz mam ochote na skok w bok i wstapila we mnie obojetnosc do partnera.
Czego tutaj szukam? teraz sie zastanowilam, pewnie nie poparcia zdrady, ale moze pomocy rozwiazania problemu ?