netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozstanie i moje zachowanie..

17 odpowiedzi4 082 wyświetleniazałożony przez igla16, 11.05.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie i moje zachowanie..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Rozstanie i moje zachowanie..

Hej!! Dawno mnie tutaj nie było, ale nie o to chodzi. Potrzebuję porady, bo nie umiem się pozbierać.
Miesiąc temu rozstałam się z moim TŻ. Sama zerwałam, bo nie mogłam z nim wytrzymać. Denerwował mnie potwornie. Wcześniej kilka razy się rozchadzaliśmy, ale po jakimś czasie był come back. Miesiąc temu, jak powiedziałam mu, że to koniec prosił mnie o kolejną i ostatnią szansę. Obiecywał poprawę. Jednak ja nie chciałam po raz kolejny się pakować w związek z facetem, którego nie kocham, denerwował swoim zachowaniem, obiecywał gruszki na wierzbie. W każdym razie nie zgodziłam się, ale rozstaliśmy bez kłótni, wszystko przebiegało spokojnie.
Jak się rozeszliśmy mieliśmy pobieżny kontakt. Widywaliśmy się co jakiś czas, albo ze wspólnymi znajomymi, albo sami, jak spotkaliśmy się w mieście. W każdym razie nie było żadnych problemów z dogadaniem się, z mojej strony nie było nagabywań wśród znajomych.
Żyłam pełnią życia, nie przejmowałam się tym, że jestem sama. Chciałam skorzystać z tego, że jestem singielką. Do czasu.
W nocy z piątku na sobotę byłam u znajomych. Wracałam do domu koło 00:30, jednak spóźniłam się na autobus i zadzwoniłam do mojego kolegi zapytać  się, co robi i czy mogę wpaść na trochę, żeby nie sterczeć samej na dworcu w okolicach 1:00. Zgodził się, więc wpadłam. Był tam też mój były, facet kumpla i nasza koleżanka. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że nagle dziewczyna, z którą zawsze się bardzo lubiłyśmy, zaczęła się zachowywać wobec mnie jakbym jej kogoś zabiła. Kiedy eksio i facet kumpla poszli po piwo, ja zostałam z nią i tymże kolegą. Po kilku minutach ona poszła. Kiedy zapytałam się go o co chodzi lasce, to on mi powiedział coś w tym rodzaju: jest na Ciebie zła, bo G(mój eks) powiedział, że nie chcesz iść na pogrzeb mojej matki.
To był już dla mnie sygnał, że coś jest nie tak, skoro eks mówi niestworzone rzeczy, które niby ja mówiłam. Później, jak oni wrócili, wypiliśmy piwo. Trochę mi szumiało w głowie, nie ukrywam, ale dowiedziałam się ciekawych rzeczy. Że niby się dałam mu w twarz, powiedziałam, że nie jedzie na wakacje ze mną i trójką naszych znajomych.
Jedna z tych rzeczy jest najbardziej prawdopodobna, chodzi o liścia w twarz. Powiedział mi coś w rodzaju: idź szukać murzyńskiego chu** na ulicy. I to mnie doprowadziło do szewskiej pasji. Dostałam ataku szału, poczułam się jak dziewczyna lekkich obyczajów. Fakt, zrobiłam głupią rzecz, że błagałam go, by odprowadził mnie do domu, bo nie chcę w takim stanie wracać. I że dałam mu kilka buziaków też nie było najmądrzejsze.
W każdym razie do sedna. Zauważyłam, że odkąd nie jesteśmy razem i on przebywa z częścią mojego towarzystwa strasznie się zmienił, jest coraz bardziej chamski w stosunku do innych. Nie wiem, co mam robić, bo przez niego tracę znajomych, oczernia mnie przed najlepszym kumplem. Zresztą ostatnio ja i trójka znajomych, z którymi spędzam czas, spotkaliśmy się. I też zaczęła się nagonka na mnie. To mi akurat wisi, bo uwierzyli mi, nie jemu.
Najgorsze jest jeszcze to, że znalazł sobie dziewczynę. I mnie rozsadza. Od momentu, kiedy się dowiedziałam o tym, ciągle płacze. Ciągle mi się wydaje, że on się taki zrobił przeze mnie. Nie wiem, co mam robić. Jestem tak zdołowana, że przestałam spotykać z jedynymi przyjaciółmi, jakich mam.
W sumie nie wiem, czego od was oczekuję. Rad, nagan za swoje zachowanie? Sama nie wiem. W każdym razie przepraszam za chaotyczność, mam taki mętlik w głowie...

2

Odp: Rozstanie i moje zachowanie..

po pierwsze, co to za znajomi jak sluchaja zranionego kojota i zmieniaja o Tobie zdanie...moze czas zmienic znajomych ;]
po drugie, a Ty aby go nie kochasz jeszcze?
jak pewna jestes ze nie i ze to zamkniety rozdzial w Twoim zyciu, to umow sie z kilkoma facetami, rozerwij sie... zaplanuj wakacje i zajmij sie tym co chcialas zawsze robic...zajmij sie soba i olej co koles gada... jest swinia ze Cie niszczy za Twoja decyzje, znaczy ze Cie nie kochal...
pzdr

3

Odp: Rozstanie i moje zachowanie..

No właśnie sama nie wiem czy go kocham, czy nie. Jak z nim zrywałam, to głównym powodem było właśnie to, że nic do niego nie czuję. Zamotałam się w tym wszystkim.
Poza tym mam wrażenie, że on ustawicznie dąży do tego, żeby wszyscy się ode mnie odwrócili. Osobę, którą uważałam za przyjaciela, w tym momencie jest przeciwko mnie. Czuję, że oni chcą coś mi zrobić.
Próbuje też przekabacić swojego-niby- przyjaciela, jego dziewczynę i wspólnego kolegę. Z tym że oni trzymają moją stronę i nie wierzą w żadne jego słowo, a jak mają jakieś wątpliwości konsultują je ze mną.
Nie wiem, co się ze mną dzieje. Chciałam zerwać z nim kontakt. Po rozstaniu widywaliśmy się i wszystko było ok. Po jakimś czasie powiedziałam, że dobrze będzie, jeśli ograniczymy kontakt do minimum, że tak będzie lepiej. On się pozbiera, bo jak mi mówił strasznie mnie kochał, a ja pokorzystam z wolności. On się zgodził, chociaż miał jakieś obiekcje. Ale nadal było dobrze, jak widzieliśmy się w większym gronie. I nastał ten nieszczęsny piątek. I jak pisałam wcześniej, głupią rzeczą było namawianie go o 4 nad ranem, żeby mnie do domu odprowadzał. Bo nigdy nie wiadomo, co się stanie, jak dziewczyna jest lekko nawiana.
Strasznie boli mnie to wszystko. To, że nastawia ludzi, których uważałam za przyjaciół, przeciwko mnie. Boli to, że dałam mu jakiś powód do oczerniania mnie. Najbardziej wkurzające jeszcze jest to, że on miesza pełno ludzi w nasz związek. I to, że obraża mnie. Ja mam zasadę, że nigdy nie mówię złego słowa o moich byłych, jakkolwiek by mnie zranili wulgaryzmy zostawiam dla siebie. I mówię tylko tyle, że niech dany facet żałuje, że nie jest z taką dziewczyną jak ja.
A teraz widzę, że on nie był mnie wart...

4

Odp: Rozstanie i moje zachowanie..

" A teraz widze że on nie byłmnie wart"

Moze warto go zjebać tak poprostu przy wszystkich a potem olać sprawe i iśc w swoją strone. Kolejny urażony ksiaze któy nie moze przezyc ze dziewczyna go zostawiła:)
Popieram pytanie kolegi wyzej?? co Ty masz za znajomych. I wyjdź do ludzi. Poznaj pare osób i załataj dziurkę w serduszku.
NIe bedzie to łatwe. To typowy syndrom bólu jak widzisz ze osoba z która masz silne wspomnienia emocjonalne znajduje sobie kogoś. Zastanawiasz sie czy jej mói te same rzeczy c Tobie które wywracały Ci flakai z zachwytu. Zastanawiasz sie czy tak samo ją rozpala jak Ciebie kiedy super ciarki przechodziły Ci po brzuchu. Zastanawiasz sie czy ktos inny potrafi to zrobic tak cudownie jak on to robił. Dziwne pawda... nie chciałaś go chciałaś ograniczyc kontakt do minimum a jak on sobie znalazł kogoś to teraz chcesz do niego wrócic i płaczesz z tego powou ze on pokochał inną. Pomysl o tym dlaczego tak sie dzieje

5

Odp: Rozstanie i moje zachowanie..

Wiem tylko tyle, stać mnie na innego. Lepszego.
Nie potrafię jednak zrozumieć tego, że jeszcze tydzień temu mówił, że nie zmienia się pod wpływem środowiska. A co teraz? Jestem jego wrogiem numer jeden. Z tymi ludźmi, którzy popierają go zerwałam kontakt. Mam teraz trójkę zaufanych ludzi, a o resztę się nie martwię. Wiem, że wystarczy jeden telefon, a się ze mną spotkają.
Jednak boję się wszystkiego przez nich. Boję się sama wracać do domu, kiedy jest ciemno. Boje się, że w biały dzień coś mi się stanie. Boję się wszystkiego.
Poza tym cała ta ekipa się na mnie uwzięła, że każdy robi coś, by mnie zrównać z ziemią. A nie jest to trudne przez moje kompleksy i to, że jak słyszę złe słowa na swój temat od osób, które uważałam za przyjaciół bolą jeszcze bardziej. 
I mam jeszcze pytanie. Założyliśmy konto wspólne z bankiem, w tym momencie chcę je rozwiązać. Jednak nie jestem pewna, czy może zrobić to jedna osoba, czy muszą być dwie. Nie mam zamiaru spłacać jego ewentualnych długów. Napisałam mu przed chwilą o tym, odpisał że załatwi to sam. W umowie nic nie było o czymś takim.

6

Odp: Rozstanie i moje zachowanie..

Uciekaj dziewczyno, zostaw go , tylko lepiej na tym wyjdziesz. Głowa do góry!

7 Ostatnio edytowany przez igla16 (2011-05-12 00:56:21)

Odp: Rozstanie i moje zachowanie..

Dawno go zostawiłam, tyle tylko, że on i jego nowi przyjaciele zaczynają mnie dręczyć. Eks pisze mi na Facebooku, że jestem zerem, koleś, którego uważałam za kumpla nie przebiera w słowach i pisze, że jestem dwulicową ku*wą, a z kolei laska, którą kiedyś strasznie lubiłam wyzywa mnie od pi*d.
Nie wiem, co ja takiego zrobiłam, żeby eks tak nastawiał innych do mnie. Zdarzały mi się błędy, zresztą jak każdemu, a oni wszystko wykorzystują przeciw mnie. I dorabiają oczywiście ideologię. Eks wymyślił kilka historyjek, które niby ja mówiłam na ich temat, a oni w to wierzą i się mszczą. Jestem tak znerwicowana teraz, że nie mogę jeść, bo zaraz wymiotuję. Zresztą cały dzień mnie mdli od tego wszystkiego... Nie wiem, gdzie ja miałam oczy.

EDIT:
Moi najbliżsi zresztą też są najeżdżani. Ale skończyło się na jednym smsie.
Poza tym, są w jakiś sposób powiązani z nimi. D. był przyjacielem eksa, M. dziewczyną mojego pseudoprzyjaciela, a MM nie ma z nimi powiązań jakichkolwiek.
Eks opowiada teraz reszcie, jaka to ja jestem beznadziejna, opowiada te swoje historyjki, jestem w stanie się założyć, że pewnie też nagadał coś o MM, M i D. Bo nie było by smsa, że mam się "je*bać z pedałem", a MM jest homoseksualny.
Nie wiem już, co robić. Mój głupi błąd, którym było przyjście do pseudoprzyjaciela zrównał wszystko z ziemią. I jak pisałam wcześniej, byłam trochę pijana po jakichś dwóch godzinach siedzenia z nimi. A w takim stanie nie chciałam wracać do domu, więc poprosiłam eksa. I ten dorobił do tego ideologię i zaczęło się najeżdżanie na mnie. A jak robiłam sobie jaja mówiąc, że chciałabym być z czarnym facetem, to usłyszałam, że mam iść na ulicę i sobie go szukać... I powiedział mi to były...

8

Odp: Rozstanie i moje zachowanie..

Co do banku to problem.. Zapytaj sie radcy prawnego. i jedź do banku i wypytaj o wszystko. To potraktuj poważnie.

A skąd te kompleksy??? Wiesz czesto jest tak ze to własnie w 99% srodowisko wpływa na nas. Tak ze gadanie ja jestem niezalezny od srodowiska to czysta sciema. Jakbyś sie poczuła jakby on własnie zadłuzył Cie?? zmieniłyby sie Twoje emocje?? i pod czyim wpływem?? Twoim czy srodowiska?? kompleksów człowie równiesz nabiera pod wpływem srodowiska. Wynikają one z porównywania sie. Idź załatw sprawe z bankiem i zaszalej. Widze w Tobie dziewczyne całkiem powazną ale z ochotą do zabawy. Normalna wesołą i fajnej wibracji. Taka swoja dziewczyna z którą mozna przy piwie w knajpie sie posmiac i pogadac o wszystkim. Baw sie i patrz w przyszłość... Tam są twoje cele i marzenia:)

9

Odp: Rozstanie i moje zachowanie..

Co do banku, sam chciał wszystko załatwić. Ale wydaje mi się, że jako współwłaściciel, przy unieważnieniu konta muszę być obecna. Jutro będę w mieście, więc wpadnę i dowiem się wszystkiego.

10

Odp: Rozstanie i moje zachowanie..

Wczoraj rozwiązaliśmy konto w banku. Czuję się o wiele lepiej, nic nas już nie łączy. Zostały tylko wspomnienia. I chyba boję się ich. Bo teraz jest dobrze, powracam do formy sprzed felernych wydarzeń.
Ale, wiem że to głupie, mam ochotę coś mu zrobić, a jednocześnie wrócić do tego, co było jeszcze w czwartek tydzień temu.

11

Odp: Rozstanie i moje zachowanie..

I dobrze, ze rozwiazaliscie konto. Ja na Twoim miejscu teraz bym go ignorowala. To najlepsze, co teraz mozesz zrobic ...

12 Ostatnio edytowany przez igla16 (2011-05-14 23:30:40)

Odp: Rozstanie i moje zachowanie..

Robię to najlepiej jak mogę. Ale ileż można ignorować fakt nazywania się szmatą, dwulicową ku***, zerem, bezmózgowcem itd? Fakt, ostatnio wszystko się uspokoiło, ale mam głupie wrażenie, że to cisza przed burzą.
Staram się nie dawać niczego, co mogłoby spowodować kolejne wyzywania czy grożenia jakiekolwiek, ale nie wiem czy to coś w ogóle da...

13

Odp: Rozstanie i moje zachowanie..

Da, da. W koncu mu sie znudzi.

14

Odp: Rozstanie i moje zachowanie..

Jest tak jak myślałam, teraz zadręcza mnie tym, kiedy idę do ginekologa. Gada, że się martwi i że chce wiedzieć jakie mam wyniki, czy wszystko jest ok itp.

15

Odp: Rozstanie i moje zachowanie..

A Ty mu powiedz, ze to sa Twoje sprawy a nie jego i nie bedziesz mu o niczym mowic, NIe odbieraj pozniej telefonow, nie odpisuj na sms itd.
Podzwoni, popisze i znudzi mu sie.

16

Odp: Rozstanie i moje zachowanie..

Dzisiaj się dobijał, nie odbierałam. W smsie napisał, że przeprasza mnie za swoje zachowanie. W nosie mam jego przeprosiny. Ze znajomymi myślimy, że chce wrócić do mnie, niech się w cztery litery pocałuje.
Ale, w każdym razie, dalej mnie ciągnie do niego. I nie potrafię sobie z tym poradzić. Najgorsze jest to, że przez to zamykam się na rzeczy, które mogą mnie spotkać w przyszłości. A wiem, że jeszcze spotka mnie wiele fajnych i szczęśliwych momentów bez niego. Chyba muszę się wziąć za siebie, ogarnąć się i nie żyć przeszłością.
Dziękuję wam za wszystkie rady, bardzo mi pomogliście. ;*

17

Odp: Rozstanie i moje zachowanie..

No;). Trzymam kciuki, nie daj sie zmanipulowac. Pamietaj, ze jak sie kocha, to nie chce sie ranic kochanej osoby. Twoj luby jeszcze nie dorósl do kochania. I to sie moze nigdy nie stac... sad. Bierz sie za siebie i zyj! Kochaj i badz kochana, bo na to zaslugujesz:)

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie i moje zachowanie..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026