Milosc czy/i naiwnosc - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Milosc czy/i naiwnosc

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: Milosc czy/i naiwnosc

Witam.Chcialbym opisac swoja "przygode zycia" na Waszym forum poniewaz jestescie mniej tolerancyjne wobec facetow, a mi o taka opinie wlasnie chodzi. Jestem zonaty od 15 lat, mam czworke wspanialych dzieci i zone.Mozna powiedziec ze od dnia kiedy urodzilo sie nam pierwsze dziecko moje zycie stalo sie koszmarem. Co pare dni slyszalem ze "popelnilismy blad" itp.Kiedy mowilem ze mozemy sie rozstac trula sie albo wybiegala z domu mowiac ze sie rzuci pod samochod
byla moja gwiazdka z nieba, zycia poza nia nie widzialem wiec staralem sie spelnic jej wszystkie mazenia.Od dziecinstwa jezdzila konno, pare razy w tygodniu robilismy wypad na stadnine zeby pojezdzila. To bylo malo zaczela wynosic rzeczy (w tym obraczki) z domu do lombardu zeby oplacic opiekunke i pojechac po kryjomu na stadnine. wszystko sie wydalo. Ja zaslepiony miloscia postanowilem zamienic mieszkanie na domek z kawalkiem pola.
Spelnilem Jej mazenie (tak mi sie wydawalo) MIALA SWOJE KONIE! . Ale to bylo malo, mielismy juz trojke dzieci kiedy naszlo ja na kochanka. Powiedziala ze idzie na ogrod sciagnac pranie, trwalo to dobre 1.5 godz. Zaniepokojony poszedlem na ogrod i zastalem Ja z sasiadem. w domu zaczolem rozmowe - co ty robisz dziewczyno ,masz trojke dzieci co jeszcze musze zrobic zebys byla szczesliwa? powiedzialem ze ma wybrac " rodzina albo on" odpowiedziala mi ze nie bede jej mowil z kim ma sie spotykac. Poszedlem do tescia o pomoc - zbyl mnie
Rozmawialem tez z jej kochankiem ze jak sie z nia bedzie spotykal to porozmawiamy inaczej. Gosciu jest "napakowanym" policjantem, ma zone i dziecko. Nic nie mowilem jego zonie, myslalem ze sie opamietali, nie chcialem rozbijac ich rodziny przeciez ona i dziecko sa bogu ducha winni. Na miescie spotkalem swoja byla, nie widzialem jej od paru ladnych lat. Opowiedzialem jej o swoich problemach, ze mysle o rozwodzie (musialem to z siebie wylac). Ona powiedzala ze pare miesiecy temu sie rozwiodla, ze popelnila blad- jaki byl taki byl ale byl. namawiala mnie zebym staral sie ratowac to malzenstwo.(Wiele z Was napewno pomyslalo -no jasne poszedl z nia do luzka- niestety nie, nigdy nie zdradzilem swojej zony. choc bylo sporo okazji.)
nasze zycie malzenskie nie bylo juz takie samo, seks z jej strony (o ile to tak mozna nazwac) byl -jak byl oczywiscie- na poziomie spelnienia obowiazku. kiedy chcialem ja pocalowac odwracala glowe, jak usiadlem kolo niej wychodzila do kuchni. trwalo to 3 lata. Ja w dalszym ciagu staralem sie utrzymac rodzine w komplecie. Zona chciala isc na studia - spelnilem. Wyjechalem do angli do pracy (studia i utrzymanie koni to kosztowna sprawa) i to byl poczatek konca. 
Przyjechalem na swieta do domu(po 3 miesiacach). po paru miesiacach powiedziala mi ze zaszla w ciaze, podjelismy decyzje ze przyjedzie do angli i zaczniemy nowe zycie. BYLEM JAK NOWONARODZONY mysla ze moze sie wszystko pouklada ,ze zaczniemy od nowa. byl jednak maly warunek do spelnienia -co 2 tygodnie miala wyklady na studiach a ja musialem zadbac o to zeby sie na nich wstawila. Oczywiscie powiedzialem TAK. Pierwszy dzien pobytu zony w angli wyryl mi sie bardzo w pamieci- z samego rana spytala sie czy moze wyslac smsa do polski- dalem telefon, spytala jak sie kasuje wiadomosci -a czemu pytasz -bo to intymna wiadomosc do kolezanki. Rece mi opadly, zbladlem, ale pocieszylem sie tym ze przeciez sa oddaleni od siebie 2 tys. kilometrow.
3 miesiace pozniej miala pierwsze wyklady, bilety lotnicze miala zarezerwowane na kilka wykladow. Pojechala, miala zadzwonic jak dojedzie do tescia, okazalo sie ze byly korki i dotarla z 2 godz. opuznieniem . Bedac w pracy odebralem telefon z polski, dzwonila..... zona Pana policjanta.opowiedziala jak to moja kochana zoneczka i jej maz zaplanowali spotkanie- odbior z lotniska, pojechanie do hotelu (wczesniej zarezerwowali spryciaze)i wkoncu trafila do tescia. Ze on jej sie przyznal do wszystkiego jak zazadala od niego biletow na pociag(niby w ta noc mial podroz sluzbowa do warszawy) powiedziala mi ze pojechala na wyklady do mojej zony i jak to zoneczka blagala kochanka zeby z nia byl tak jak obiecal ze ja ja bije ze dzieci mi zostawi, odpowiedzial jej ze fajnie bylo ale sie skonczylo. Prosila wtedy zeby mi nic nie mowic,
jego zona nie popelnila tego bledu co ja kiedys i zadzwonila do mnie. Swiat mi sie zawalil.Kiedy rodzice sie o tym dowiedzieli, powiedzieli mi ze o wszystkim wiedzieli ze dzieci jak byly u nich wyszlochaly sie ze on karze im sie klasc na podloge i mowi im ze zamknie mame w wiezieniu jak powiedza tacie ze on spotyka sie z mama. W ten dziem mama rozmawiala z zoneczka ze wie o tym wszystkim. podczas rozmowy telefonicznej zoneczka powiedziala ze miala babski wieczor z mama. Dzieci wszystkiemu zaprzeczaja ale kiedy powiedzialem ze mama potwierdzila ze byla taka rozmowa z babcia milcza nie mowia juz nic. po tych wszystkich latach meczarni psychicznej cos we mnie wstapilo zaczolem ja wyzywac znecac psychicznie( nie fizycznie*) teraz ona chce ratwac malzenstwo ale ja juz mam dosyc . Tyle lat ponizania i znoszenia jej humorow.
Mi juz przeszlo minelo juz 5 lat od tamtego razu, ona wciaz wszczyna klutnie. Mowi mi ze tak ona zdradzila ale ja tez nie jestem bez winy przeciez rozmawialem o nas z ex. Dzieci juz maja dosyc jej awanturnictwa. Pare miesiecy temu pojechala do polski na tydzien , ja z dziecmi mielismy raj -nigdy ich takich jeszcze nie widzialem. ostatnio podczas proby wywolania przez nia klutni prosilem zeby wyszla z pokoju ze musze zostac sam- nieposluchala-wysiadlem, zaczolem plakac jak dziecko.dzieci zlecialy na dol do pokoju. syn przytulil mnie a corka zaczela krzyczec ze ma juz tego dosyc, ze wiedziala co mama robi itp. Teraz juz wiem -dotarlo do mnie ze na sile staralem sie utrzymac to co jest niemozliwe, krzywdzac przy tym najblizsze mi osoby. Tyle lat chcialem zeby dzieci mialy kompletna rodzine nie zdawajac sobie sprawy ze tym ich krzywdze.
One sa moim zyciem wszystko co robie robie tylko dla nich. .Prosze powiedzcie mi co mam robic? jestem z zona tylko ze wzgledu na dzieci(musze byc z nimi to moje podpory). wiem ze ona je zniszczy. Po tej calej aferze zrobilem test dna calej czworki sa moje !!!!!!!!!!!!!  to jest najleprze co mnie w zyciu spotkalo. w polsce mowila mi ze dzieci mi zostawi a teraz jak wie ze dzieci nie opuszcze to mowi mi ze nigdy mi ich nie da. Co mam zrobic zeby byc z dziecmi zeby ich uszczesliwic, moze to ja jestem problemem? prosze pmozcie mi bo sam juz nie wiem.



* zone udezylem dwa razy 1: kiedy 6 letnia corke udezyla w twarz za nie posprzatanie pokoju-oddalem i 2 podczas sprzeczki udezyla mnie w twarz-oddalem nie toleruje przemocy w domu wystarczajaco ja dostawalem w dziecinstwie.

Przepraszam ale nie mam polskiej czcionki.

z powazaniem Robert

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Milosc czy/i naiwnosc

Skontaktuj się, Robercie, z Centrum Praw Ojca, bo pewnie rozprawy jeśli dojdzie do rozwodu będą w Polce.
Oni pewnie najlepiej podpowiedzą Ci jak działać, aby w przypadku, gdy nie będziecie razem mieć szansę na opiekę nad dziećmi, jak przeprowadzić wszystko, aby dzieci jak najmniej cierpiały. Pewnie poradzą również dobrych adwokatów.

Zbieraj wszelkie dowody dziwnych zachowań żony do tej pory. Panuj nad swoimi zachowaniami wszelkim kosztem, bo i znęcanie psychiczne jak określiłeś może posłużyć jako dowód przeciw Tobie i przeciw opiece nad dziećmi.

Z tą kobietą się wykończysz, rozwód to moim zdaniem jedyna sensowna możliwość.

ps. Czy żona ma pracę? Jeśli nie - będziesz mieć nieco ułatwione zadanie.

3

Odp: Milosc czy/i naiwnosc

Podziwiam Ciebie za Twoją cierpliwość - i tak długo wytrzymałeś...
Nie ma nic gorszego jak rodzice wykorzystują dzieci do "policzenia się" ze sobą... Przecież one nie są winne waszych relacji... Przede mną jest równie ciężki okres - za parę m-cy mąż będzie chciał oficjalnie separacji a potem rozwodu.  Dlaczego nie teraz??? Ponieważ jestem w ciąży i byłoby to utrudnione.
Dziwne, że to napiszę /ze względu na moje przykre doświadczenie z mężem - czyli z tą samą płcią co Ty/- ale musisz być silny... Szczęścia i miłości na siłę się nie zatrzyma, muszą tego chcieć 2 osoby... Powodzenia

4 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2011-05-10 22:43:40)

Odp: Milosc czy/i naiwnosc

Ona Cie nie kocha Robercie, wręcz nienawidzi i odgrywa swoje frustracje za porzucenie przez kochanka na Tobie i swoich dzieciach, ktore i tak zamierzała dla niego porzucić.Waszego związku już dawno nie ma, jest tu tylko cierpienie dzieci, które widzą i czują coraz więcej.
Powinieneś się z nią dawno rozwiesć bo dobrym ojcem można być nawet nie bedac z matką dzieci, jaki przykład dajesz swoim dzieciom pozwalając sobie na takie traktowanie, na brak szacunku , poniżanie,że robisz to dla nich? Awantury i piekło domowe, brak poszanowania Ciebie jako czlowieka, wyżywanie frustracji na dzieciach, jak myslisz co powiedzą twoje dzieci o swoim dzieciństwie? Dlaczego pozwoliles wrócić kobiecie, która chciała porzucić własne dzieci? Dla  dzieci? Chyba dla siebie,.Masz syndrom ofiary przemocy domowej, uwolnij się.
Ten związek jest toksyczny i chory bo to czujesz to nie milość tylko jakieś chore uzależnienie od dreczyciela psychicznego, kobiety, ktora nie kocha a jest z Toba bo jest jej wygodnie.
Uwolnij się od niej, rozwiedź się , tu nie ma innej opcji. Zamieszkaj gdzie indziej , bedziesz widywał dzieci a dzieci będą miały azyl bezpieczeństwa u Ciebie, będąc z Tą kobieta zabierasz im dziecińswo, ale do tego akurat już sam doszedłeś.
Nie da się tworzyć związku z kimś kto nie kocha i nie da się reanimowac czegos co już od dawna nie żyje.
Jesteś jeszcze młodym facetem dlaczego masz marnować sobie zycie? Daj szansę sobie i dzieciom.
Doczytalam,że ten facet straszył i terroryzował twoje dzieci a matka na to pozwalała,brak mi słow ,żeby to skomentowac.

5

Odp: Milosc czy/i naiwnosc

Mysle, ze już wystarczająco Ci ta osoba pokazała, ile znaczysz w jej zyciu. Nie mogłes jej niczym zatrzymać, nawet spelnieniem marzeń. Nie sadze, ze ten związek dalej ma rację bytu i nawet ze wzgledu na  dzieci, w sumie , zwlaszcza z ich powodu, powinienes definitywnie zakonczyć te farse i walczyc o prawa do dzieci. Podejrzewam, że Twoja zona w jakis sposób, będzie sie starała ograniczyc Ci je. O to chyba bedziesz toczył najcieższy bój, co wnioskuję po jej dotychczasowym zachowaniu. Ty, z tego, co czytam, jesteś meżczyzną, ktory zna i ceni prawdziwe wartosći, jednak pod wplywem uczucia, trawiles sie przez tyle lat zludna nadzieją, co niekorzystnie sie odbiło na zyciu Twoim, jak i dzieciaków. Musisz ratowac siebie i je, ponieważ ich wizerunek rodziny, na pewno już w znacznym stopniu uległ skrzywieniu i tak naprawde, są rozbite między miłoscia do matki i Ciebie i lojalnoscia wobec was dwojga. Owa kobieta, zabija w Tobie tez te wartosci, bo jednak kwestia zaufania została tu mocno nadszarpnieta, co niestety, w jakimś stopniu zaowocuje w przyszlosci. 15 lat to wystarczajaco i czas to uciac, bo takie zycie doprowadzi tylko do ruiny paru istnien. Jestes silny a przed Toba trudne chwile, jednak pierwszy krok , ktory podejmiesz w kierunku zakonczenia tej chorej sytuacji, będzie najprawdopodobniej pierwszym krokiem, do rozpoczecia normalnego życia, Starczy już Twoich poswiecen dla osoby, która nie docenia Twoich staran i za nic ma Twoje uczucia. Dales wszystko, co mogleś z siebie jej dac, nie masz sobie nic do zarzucenia. Teraz walcz o to, by utrzymac w sobie to, co nacenniejsze i o nowe zycie na normalnych, zdrowych i wartosciowych zasadach. Nawet, jezeli dzieci beda tylko jakis okres czasu u Ciebie a wiecej u niej, jestes w stanie im wpoic wiecej zdrowych pogladów na życie, niż jak jestescie razem z zoną i one widza sytuacje, które nie uksztaltują w ich umyslach nic pozytywnego. Powodzenia

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.
Louis L'Amour

6

Odp: Milosc czy/i naiwnosc

Dziekuje Wam za szczere odpowiedzi, zapomnialem napisac najwazniejszej sprawy, ktora powinna byc odpowiedzia i przestroga dla innych zdradzonych. A mianowicie : po pewnym czasie odpowiedziala mi na moje pytanie "dlaczego" z jej slow i moimi spostrzezeniami wiedzialem ze za nastym razem powiedziala mi prawde. Szczerze- bolalo jak chol..a. Przez te wszystkie lata nic nie minelo -wciaz mam to przed oczyma. Podczas ostatniej sprzeczki kiedy sie rozkleilem powiedziala ze-MOWILAM CI TO CO CHCIALES USLYSZEC. Jak bym dostal obuchem w glowe, nogi mi zmiekly. Zrozumialem ze te wszystkie lata spedzone w angli byly wirtualnym swiatem stwozonym na zamowienie. Ci co dopuszczaja sie zdrady wiedza co chca i co im za to grozi. Nie pytajcie sie czemu poniewaz odpowiedz na to pytanie nieraz bardziej boli od tego co zrobili, a i tak nie powiedza Wam prawdy. Odpowiedz zawsze znacie, tylko nie dopuszczacie jej do siebie, wymuszajac na partnerze jakas slotka historie ktora ukoi poczesci Wasz bol.

Rosemarie- nie zona nigdy nie pracowala jestem typem faceta co uwaza ze on musi zapewnic byt rodzinie, matki prowadzac dom i wychowujac dzieci  maja wieksza odpowiedzialnosc na barkach niz faceci. Nie znaczy ze nie pozwalalem jej isc do pracy -2 razy podjela prace, ale po paru tygodniach znudzilo jej sie.

zapomnialem napisac (a taka mysl sie Wam nasunela) NIE NIE JESTEM ALKOCHOLIKIEM nigdy nie pilem, nieraz 2-3 piwa w miesiacu, wole cos kupic dziecia albo zonie, moim zdaniem wiekszy z tego pozytek a i mina inna.

7

Odp: Milosc czy/i naiwnosc

Witaj Robert1975 - twoja "przygoda życia" klasyfikuje się do działu "Horror życia " w tym momencie jesteś na etapie gdy wszelkie złudzenia umarły, różowe okulary zdiąłeś, przestałeś sam siebie okłamywać - że może będzie jeszcze dobrze?
Pytasz o radę najłatwiej bylo by się rozstać i zacząć żyć spokojnie lecząc rany ale muszę cię zmartwić rozstanie to nie prosta sprawa szczególnie gdy druga strona nie czuje się winna , nie chce iśc na polubowne rozwiązanie małżeństwa i nie można z nią dojść do porozumienia a oprucz tego gdy we wszystko zamieszane są dzieci. Rozwód w twoim wypadku to droga przez mękę i nikt ci nie da gwarancji że mimo tego co pisałeś o żonie dzieci zostaną z tobą.
Parę scenariuszy:
1/Sądy są mimo wszystko przychylne matce - wyjątek znęcanie się matki, uzależnienia, problemy psychiczne - ale muszą być na to trarde dowody nie tylko twoje slowa.
2/Niby ona nie ma dochodów więc nie może utrzymać dzieci - ALE sąd może zasądzić alimenty nie tylko na dzieci ale i na żonę - w końcu może ona przekonać sędziego , że nie mogła podjąć pracy bo 4 dzieci, a gdy ją podjęła to nie była w stanie fizycznie podołać wszystkiemu (nie licz że powie nie pracowałam bo mi się nie chciało)
3/kochanek - brak dowodów chyba że ktoś będzie świadkiem ale raczej nikt im nie zrobił zdięcia.
4/kochanek to policjant, zawsze może tłumaczyć się że znęcałeś się nad nią psychicznie a ona szukała porady doświadczonego przyjaciela.
5/dzieci - psychologowie wyciągną od nich wszystko (prawdę) czyli również twoje wyzwiska, uderzenie dwukrotne itd.... co świdczy przeciw tobie bez względu na okoliczności.

Jest jeszcze wiele kwesti które przy pomocy dobrego prawnika ona może wykorzystać łącznie ze stwierdzeniem , że nadal cię kocha i nie chce rozwodu.
Powiem ci tak - jeśli nie masz już siły składaj wniosek ale znajdź naprawdę dobrego adwokata, świadków (np. mamę) zaświadczenia od psychologa dla dzieci (w rozmowie z nim dzieci szczerze przedstawią co dzieje się w domu)a on napisze  opinię.
Przykro że życie nas tak doświadcza wiem coś o tym tylko to ja jestem tobą a mój mąż twoją żoną (może trochę łagodniejszą jej wersją) a mimo to ja nadal trwam w tym związku już 15 lat a wiesz czemu bo mam świadomośc żę niestety jest tu też dużo mojej winy że coś co było bajką na początku stało się dramatem przez to co robiłam i czego nie robiłam.
Powodzenia mimo wszystko.

8

Odp: Milosc czy/i naiwnosc

Robercie,
na moje oko jesteś mężczyzną, ktory kocha za bardzo... jak widać i męzczyźnie może się ta przypadłość przytrafić...

paradoksalnie kochanie za bardzo szkodzi
bo jak to można kochać za bardzo? czyż miłość nie polega staraniu się, żeby wszystko było jak najlepiej, na wybaczaniu, na cierpliwości itd? ano polega, lecz gdy się trafi na nieodpowiednią osobę to ta osoba tego nie docenia tylko wykorzystuje, oszukuje i zdradza, a Ty nadal jesteś dobry, wierny, wybaczający i to już nie jest miłość tylko uległość i nieumiejętność powiedzenia DOŚĆ! to już nie jest związek tylko jakiś toksyczny koszmar, z którego trzeba jak najszybciej uciekać, by ratować siebie i dzieci... niestety znam to z autopsji...

poczytaj sobie wątek "Grupa wsparcia dla kobiet kochających za bardzo" i "dlaczego zdradzani są głupi..."

zacznij myśleć o sobie i o dzieciach

trzymaj się

Szczęście to nie stacja kolejowa, na której wysiadasz, lecz sposób w jaki podróżujesz.

9

Odp: Milosc czy/i naiwnosc

Witaj Robercie:-)widzę że kobieta potrafi zniszczyć związek....za dobrze miała z Tobą.....Ja miałam też problem ,również tu pisałam..teraz wszystko się zmieniło,mąż je mi z ręki..jestem szczęśliwa !!!Zyczę Tobie wytrwałości i walcz o dzieci!!Pozdrawiam

10

Odp: Milosc czy/i naiwnosc

Wiesz Robercie Twoja histroia mocno mnie poruszyła. Mimo ze jestem facetem kiedys myslałem tak jak Ty.. Robiłem to smo zapierdol po zajeciach na studiach bo chciałem jej coś kupic, bo chciałem ją gdzieś zabrać a przecież moja ukochana nie moze płącic przy mnie od tego jestem ja. Poszło to w pizdu szybciej niz myslałem i dzisiaj tylko dziekuje jej i losowi za to że to skonczyła.

Widzisz Twoja historia moze byc przestrogą dla młodych facetów którzy w swoich kobietach widzą gwiazdke z nieba. Jak to się mówi. NIgdy nie pozwól żeby kobieta stałą sie Twoim zyciem, niech bedzie w nim tylko super dodatkiem który je ubarwnia i czyni jeszcze bardziej wyjątkowym.

Bede troche ostry ale pokazałeś ze jesteś meską Cipą. Byłeś jej zywicielem a nie facetem który ją prowadzi. NIe miałeś odwagi postawić na swoim i dałeś sobie wejść na głowe. Ona traktowałą Cie jak meską cipę która ma jej zapewniac wygody, własnie do tego prowadzi zaślepienie miłością. Trafiłes na kobietę bezwzględną którabyłą z Tobą dla własnych korzysci. Konie, studia niczego nie odmawiałes. Prawda?? Żywiciel nie mężczyzna jej zycia. W tym wszystkim zatraciłeś szacunek do siebie. Brak atrakcyjnosci, brak tęsknoty... To juz teraz bez znaczenia. Czas idzie tylko w jedna stronę Masz dzieci i mysle że cały gniew i frustracje powinieneś ładować w walke o ich utrzymanie. Po co w ogóle zawracac sobie nią głowe. NIe daj jej ani grosza traktuj ją jak powietrze. Panuj nad emocjami. To co kupujesz jest dla Ciebie i dzieci. Ona jest głodna?? niech spieprza sobie cos kupic za swoje. NIe płaci za rachunki?? wypad na ulice. Miała kochanka. Niech idzie do następnego. Moze da jej na chleb. Tyle zlego Ci zrobiła. Ale ostrożnie. Zero gniewu i emocji. Obojętność i lodowy spokój, zadnych łez. To trudne ale co Ci pozostało. I pod żadnym pozorem nie daj sie jej do niczego przekonać. Masz 36 lat i wspaniałych potomków. Kawał zajebistego zycia przed Tobą. Mysle ze pora również rozgladnać sie na nową kobietą, zaczać realizować siebie i patrzec z dumą jak Twoje maleństwa rosną na ludzi. Jak to sie mówi sa ludzie i chwasty. Wszystkich warto pozać ale sam decydujesz kto zostaje na dłuzej w Twoim zyciu.

Trzymam kciuki

[nieregulaminowy link]/
Moj blog dla ludzi z wyobraźnią

11

Odp: Milosc czy/i naiwnosc

Atinasarz masz racje, zdaje sobie w 100% sptawe ze mam male szanse na to zeby dzieci byly ze mna. Kiedy mialem ku temu okazje nie wykorzystalem tego, moj blad. odpowiem ci na twoje scenariusze :
1. to jest niesprawiedliwe, ale tak niestety jest
2. alimentow sie nie boje, tylko sposobu jak ona to wykorzysta- w polsce ona miala karte do banku i robila oplaty, a ja kilka razy musialem bronic nas przed eksmisja i odlaczeniem mediow (zero odpowiedzialnosci)
3. swiadkiem moze byc on sam, jego zona, znajomi, rodzina. Jestem bezkonfliktowym czlowiekiem w odroznieniu od niej.
4.to raczej nie wchodzi w gre - on tez zdradzal zone nie przeciwstawi sie jej teraz.
5.tutaj sie ciesze ze tak bedzie, aczkolwiek to bedzie moja ostatnia proba ratunku -wole im tego oszczedzic i tak sporo przeszly. czemu sie ciesze? poniewaz ona terroryzuje rodzine, a one to wiedza i widza.
6. z tego co wiem to rozwod bedzie z jej winy (chyba ze te sprawy tez ulegaja przedawnieniu)
Ja od niej niechce absolutnie nic moge zostawic jej wszystko mieszkanie samochod- doslownie wszystko. Nie zalezy mi na alimentach od niej( nawet bym nie chcial). Chodzi mi tylko o dzieci.

Mam teraz wielka prosbe o Wasza rade co zrobic? Rozwod jest w 100% pewny i tu sa schody- czy wyprowadzic sie z domu na ten czas?. jak zona sie dowie o rozwodzie to do zakonczenia bedzie koszmar, z drugiej strony jak opuszcze dzieci to sad powie przeciez pan je zostawil? Co robic?

12

Odp: Milosc czy/i naiwnosc

Nie szukaj porady w tej sprawie na forum, skontaktuj sie z prawnikiem, bo jeżeli chcesz rozwodu z winy zony nie możesz zrobic żadnego bledu.
Z tego co wiem jeżeli rozwód będzie z jej winy to alimenty jej się nie należą tylko dzieciom,majątek do wspolnego podzialu. Jednak Twoja wyprowadzka może być źle odebrana,ponadto jest między wami nadal  wspólnota ekonomiczna, to za poważne sprawy potrzebujesz dobrego prawnika.To,że chciales ratować związek jest akutrat na plus, niestety nie wyszło.

13

Odp: Milosc czy/i naiwnosc

Markoss w paru kwestiach masz racje. Co do  "meskiej cipy"  tak do konca sie nie zgadzam, ale masz sporo racji i tak to wyglada. Dzieci nie maja do niej zadnego szacunku- dam ci przyklad: zaszkodzily jej leki(miala problemy z oddychaniem), wezwalem karetke-dzieci za bardzo sie tym nie przejely, nawet nie pojechaly ze mna do szpitala zeby ja odwiedzic. Na czeste pytanie matki -a co by bylo jak mnie zabraknie- odpowiadaja lekcewazaco ze bedzie druga mama. Lekcewaza ja na kazdym kroku, nie wykonuja jej polecen itp. Co do mnie jest troszecze inaczej. pare tygodni temu zabrala mnie karetka z pracy(zaczyna mi chyba psychika siadac-stwierdzili atak stresu) pracuje na nocki wiec zadzwonilem do domu dopiero rano. Dzieci powiedzialy ze nie ida do szkoly, ze jada do szpitala zeby mnie odwiedzic. Byly wystraszone ze cos mi sie stalo. Wykonuja kazda moja prosbe- maja do mnie szacunek -to widac.
"NIe daj jej ani grosza traktuj ją jak powietrze. Panuj nad emocjami. To co kupujesz jest dla Ciebie i dzieci. Ona jest głodna?? niech spieprza sobie cos kupic za swoje. NIe płaci za rachunki?? wypad na ulice. Miała kochanka. Niech idzie do następnego. Moze da jej na chleb" tak wlasnie wygladalo  moje znecanie psychiczne sie nad nia, z czego wcale nie jestem dumny. Nie trwalo to dlugo, zdalem sobie sprawe ze zaczynam stawac sie taki sam jak ona i skonczylem to ze wzgledu na szacunek do siebie i dzieci. Nie chce sie znizac do jej poziomu. Jest inna droga ktora mozna pojsc, po prostu sie rozstac, tak jak Twoja eks to zrobila. Wroce jeszcze do "meskiej cipy", a mianowicie w moim dziecinstwie byl juz "twardziel" w domu rodzinnym. Pil, bil matke, ja dostawalem wieszakiem na ciuchy (drut w plastikowej powloce) tak ze mama zastanawiala sie czy nie jechac ze mna na szycie. Przyrzeklem sobie ze bede innym mezem i ojcem i dotrzymam slowa. Co do zwiazku z inna kobieta to chyba sobie daruje  na dluzszy czas. Po doswiadczeniu  tego wszystkiego nie chce zranic innej kobiety a stosunek jaki bym mial teraz do kobiet jest raczej oczywisty- brak zaufania, podejrzliwosc i wiele innych rzeczy.

14

Odp: Milosc czy/i naiwnosc

Robert1975
Nie za bardzo rozumiem dlaczego okreslasz słowem twardziel kogoś kto pijany lał swoją zonę i dziecko za nic. Ja bardziej okreslenia twardziel uzyłbym dla Ciebie. Tylko ze zastosowanego w dziwnym kontekscie. Całe zycie wypruwałeś sobie flaki i próbowałeś ratować to wszystko. To dopiero nazywa sie upór. Pragnałeś żeby dzieci które kochasz miały normalną rodzinę. Wbrew sobie wbrew wszytkiemu. Pamietam kiedyś jak skazany na pożarcie Lamon Brewster prze walką o mistrosztwo świata z Wladimirem Klitschko na konferencji prasowewej powiedział że Klitschko bedzie go musiał zabić zeby go pokonać.  Troche mi Twoja postawa przypomina taką sytuacje. A wyobraź sobie jak za jakiś czas jedno z Twoich dzieci zadzwoni i powie Ci "Tato dostałem sie na moje wymarzone studia" Motywacja na cel.

Co do cześci o znecaniu sie nad nią to masz poniekąd racje. Łatwo stac sie z kimś złym a powrót potem bywa mozolny i trudny. Mój kontekst wypowiedzi jest taki że takim zachowaniem mozna pokazac człowiekowi swoje lustrzane odbicie. Pokazac tą samą osobe naprzeciw siebie. Mój zwiazek sie skonczył i z perspektywy czasu bardzo sie z tego ciesze, było to dla mnie omotywacją do zmiany osobistej i innego sporzen ia na świat. Zycze Ci zebys zła energie wykorzystał w jak najbardziej pozytywny sposób i żebys zarówno sam jak i Twoje dzieci wiele zyskały zarówno spokoju jak i dobrego wykorzystania tej poteznej dawki emocji któa napewno kumuluje sie w ich głowach

[nieregulaminowy link]/
Moj blog dla ludzi z wyobraźnią

15

Odp: Milosc czy/i naiwnosc

p.s. Lamon Brewster w tamtej walce zbierał straszne ciegi ale dopiał swego znkoautował Kliczke i został mistrzem świata:)

[nieregulaminowy link]/
Moj blog dla ludzi z wyobraźnią

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Milosc czy/i naiwnosc

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018