Witam.Chcialbym opisac swoja "przygode zycia" na Waszym forum poniewaz jestescie mniej tolerancyjne wobec facetow, a mi o taka opinie wlasnie chodzi. Jestem zonaty od 15 lat, mam czworke wspanialych dzieci i zone.Mozna powiedziec ze od dnia kiedy urodzilo sie nam pierwsze dziecko moje zycie stalo sie koszmarem. Co pare dni slyszalem ze "popelnilismy blad" itp.Kiedy mowilem ze mozemy sie rozstac trula sie albo wybiegala z domu mowiac ze sie rzuci pod samochod
byla moja gwiazdka z nieba, zycia poza nia nie widzialem wiec staralem sie spelnic jej wszystkie mazenia.Od dziecinstwa jezdzila konno, pare razy w tygodniu robilismy wypad na stadnine zeby pojezdzila. To bylo malo zaczela wynosic rzeczy (w tym obraczki) z domu do lombardu zeby oplacic opiekunke i pojechac po kryjomu na stadnine. wszystko sie wydalo. Ja zaslepiony miloscia postanowilem zamienic mieszkanie na domek z kawalkiem pola.
Spelnilem Jej mazenie (tak mi sie wydawalo) MIALA SWOJE KONIE! . Ale to bylo malo, mielismy juz trojke dzieci kiedy naszlo ja na kochanka. Powiedziala ze idzie na ogrod sciagnac pranie, trwalo to dobre 1.5 godz. Zaniepokojony poszedlem na ogrod i zastalem Ja z sasiadem. w domu zaczolem rozmowe - co ty robisz dziewczyno ,masz trojke dzieci co jeszcze musze zrobic zebys byla szczesliwa? powiedzialem ze ma wybrac " rodzina albo on" odpowiedziala mi ze nie bede jej mowil z kim ma sie spotykac. Poszedlem do tescia o pomoc - zbyl mnie
Rozmawialem tez z jej kochankiem ze jak sie z nia bedzie spotykal to porozmawiamy inaczej. Gosciu jest "napakowanym" policjantem, ma zone i dziecko. Nic nie mowilem jego zonie, myslalem ze sie opamietali, nie chcialem rozbijac ich rodziny przeciez ona i dziecko sa bogu ducha winni. Na miescie spotkalem swoja byla, nie widzialem jej od paru ladnych lat. Opowiedzialem jej o swoich problemach, ze mysle o rozwodzie (musialem to z siebie wylac). Ona powiedzala ze pare miesiecy temu sie rozwiodla, ze popelnila blad- jaki byl taki byl ale byl. namawiala mnie zebym staral sie ratowac to malzenstwo.(Wiele z Was napewno pomyslalo -no jasne poszedl z nia do luzka- niestety nie, nigdy nie zdradzilem swojej zony. choc bylo sporo okazji.)
nasze zycie malzenskie nie bylo juz takie samo, seks z jej strony (o ile to tak mozna nazwac) byl -jak byl oczywiscie- na poziomie spelnienia obowiazku. kiedy chcialem ja pocalowac odwracala glowe, jak usiadlem kolo niej wychodzila do kuchni. trwalo to 3 lata. Ja w dalszym ciagu staralem sie utrzymac rodzine w komplecie. Zona chciala isc na studia - spelnilem. Wyjechalem do angli do pracy (studia i utrzymanie koni to kosztowna sprawa) i to byl poczatek konca.
Przyjechalem na swieta do domu(po 3 miesiacach). po paru miesiacach powiedziala mi ze zaszla w ciaze, podjelismy decyzje ze przyjedzie do angli i zaczniemy nowe zycie. BYLEM JAK NOWONARODZONY mysla ze moze sie wszystko pouklada ,ze zaczniemy od nowa. byl jednak maly warunek do spelnienia -co 2 tygodnie miala wyklady na studiach a ja musialem zadbac o to zeby sie na nich wstawila. Oczywiscie powiedzialem TAK. Pierwszy dzien pobytu zony w angli wyryl mi sie bardzo w pamieci- z samego rana spytala sie czy moze wyslac smsa do polski- dalem telefon, spytala jak sie kasuje wiadomosci -a czemu pytasz -bo to intymna wiadomosc do kolezanki. Rece mi opadly, zbladlem, ale pocieszylem sie tym ze przeciez sa oddaleni od siebie 2 tys. kilometrow.
3 miesiace pozniej miala pierwsze wyklady, bilety lotnicze miala zarezerwowane na kilka wykladow. Pojechala, miala zadzwonic jak dojedzie do tescia, okazalo sie ze byly korki i dotarla z 2 godz. opuznieniem . Bedac w pracy odebralem telefon z polski, dzwonila..... zona Pana policjanta.opowiedziala jak to moja kochana zoneczka i jej maz zaplanowali spotkanie- odbior z lotniska, pojechanie do hotelu (wczesniej zarezerwowali spryciaze)i wkoncu trafila do tescia. Ze on jej sie przyznal do wszystkiego jak zazadala od niego biletow na pociag(niby w ta noc mial podroz sluzbowa do warszawy) powiedziala mi ze pojechala na wyklady do mojej zony i jak to zoneczka blagala kochanka zeby z nia byl tak jak obiecal ze ja ja bije ze dzieci mi zostawi, odpowiedzial jej ze fajnie bylo ale sie skonczylo. Prosila wtedy zeby mi nic nie mowic,
jego zona nie popelnila tego bledu co ja kiedys i zadzwonila do mnie. Swiat mi sie zawalil.Kiedy rodzice sie o tym dowiedzieli, powiedzieli mi ze o wszystkim wiedzieli ze dzieci jak byly u nich wyszlochaly sie ze on karze im sie klasc na podloge i mowi im ze zamknie mame w wiezieniu jak powiedza tacie ze on spotyka sie z mama. W ten dziem mama rozmawiala z zoneczka ze wie o tym wszystkim. podczas rozmowy telefonicznej zoneczka powiedziala ze miala babski wieczor z mama. Dzieci wszystkiemu zaprzeczaja ale kiedy powiedzialem ze mama potwierdzila ze byla taka rozmowa z babcia milcza nie mowia juz nic. po tych wszystkich latach meczarni psychicznej cos we mnie wstapilo zaczolem ja wyzywac znecac psychicznie( nie fizycznie*) teraz ona chce ratwac malzenstwo ale ja juz mam dosyc . Tyle lat ponizania i znoszenia jej humorow.
Mi juz przeszlo minelo juz 5 lat od tamtego razu, ona wciaz wszczyna klutnie. Mowi mi ze tak ona zdradzila ale ja tez nie jestem bez winy przeciez rozmawialem o nas z ex. Dzieci juz maja dosyc jej awanturnictwa. Pare miesiecy temu pojechala do polski na tydzien , ja z dziecmi mielismy raj -nigdy ich takich jeszcze nie widzialem. ostatnio podczas proby wywolania przez nia klutni prosilem zeby wyszla z pokoju ze musze zostac sam- nieposluchala-wysiadlem, zaczolem plakac jak dziecko.dzieci zlecialy na dol do pokoju. syn przytulil mnie a corka zaczela krzyczec ze ma juz tego dosyc, ze wiedziala co mama robi itp. Teraz juz wiem -dotarlo do mnie ze na sile staralem sie utrzymac to co jest niemozliwe, krzywdzac przy tym najblizsze mi osoby. Tyle lat chcialem zeby dzieci mialy kompletna rodzine nie zdawajac sobie sprawy ze tym ich krzywdze.
One sa moim zyciem wszystko co robie robie tylko dla nich. .Prosze powiedzcie mi co mam robic? jestem z zona tylko ze wzgledu na dzieci(musze byc z nimi to moje podpory). wiem ze ona je zniszczy. Po tej calej aferze zrobilem test dna calej czworki sa moje !!!!!!!!!!!!! to jest najleprze co mnie w zyciu spotkalo. w polsce mowila mi ze dzieci mi zostawi a teraz jak wie ze dzieci nie opuszcze to mowi mi ze nigdy mi ich nie da. Co mam zrobic zeby byc z dziecmi zeby ich uszczesliwic, moze to ja jestem problemem? prosze pmozcie mi bo sam juz nie wiem.
* zone udezylem dwa razy 1: kiedy 6 letnia corke udezyla w twarz za nie posprzatanie pokoju-oddalem i 2 podczas sprzeczki udezyla mnie w twarz-oddalem nie toleruje przemocy w domu wystarczajaco ja dostawalem w dziecinstwie.
Przepraszam ale nie mam polskiej czcionki.
z powazaniem Robert