Witam
Czy ktoś może poradzić mi jak uporać się ze zdradą? Tydzień temu zadzwonił do mnie mąż pewnej kobiety z informacją, że sypia z nią mój narzeczony. Przyznał się, a mimo to nie potrafię go rzucić ? Nie rozumiem tego ?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zdradził mnie, a ja nie potrafię go rzucić -czy można wybaczyć zdradę?
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Witam
Czy ktoś może poradzić mi jak uporać się ze zdradą? Tydzień temu zadzwonił do mnie mąż pewnej kobiety z informacją, że sypia z nią mój narzeczony. Przyznał się, a mimo to nie potrafię go rzucić ? Nie rozumiem tego ?
Podobne tematy
Potrafię, nie potrafię.
A czy chcesz go rzucić, czy taką decyzję podjęłaś, czy też chcesz być z nim w związku mimo jego zdrady.
Na wszystko jest metoda, na rzucenie też. Tylko jaką decyzję podjęłaś?
Uporać się z czyjąś zdradą można poprzez własną terapię, można przez terapię wspólną. Można też odejść.
Jeśli nie potrafisz jego rzucić to znaczy że chcasz z nim być mimo wszystko! Zastanów się czy będziesz mogła tak żyć, bo jeśli jemu wybaczysz może się okazać że zrobi to ponownie-a co wtedy?
Pewnie nie dopuszczasz do siebie myśli,że możesz bez niego żyć, ale to się zmieni.
Załóżmy, że mu wybaczasz, a on robi to po raz 2,3 i tak dalej. Wytrzymasz to?
Ja bym nie wytrzymała, wystarczy, że swojego byłego widziałam jak łapie za tyłek 3 lata młodszą koleżankę. Wrażenia niesamowite, także zastanów się , ja nic nie sugeruję, mówię jak może być pózniej. Czy on w ogóle żałuje? Wykazuję jakąś skruchę, cokolwiek?
Tak, żałuje. Twierdzi, że to był błąd. Nagle zrozumiał, że to ja jestem dla niego najważniesza. Oczywiście zerwal wszelki kontakt z tamtą kobietą. Ale nie wiem czy mogę mu dalej zaufać ??? Decyzji jeszcze nie podjęłam. Dałam sobie trochę czasu. Oczywiście jak się dowiedziałam, to chciałam go wyrzucić z domu, ale jak ochłonełam to nagle zabrakło mi sił.
No to decyzję już podjęłaś.
Tak, żałuje. Twierdzi, że to był błąd. Nagle zrozumiał, że to ja jestem dla niego najważniesza. Oczywiście zerwal wszelki kontakt z tamtą kobietą. Ale nie wiem czy mogę mu dalej zaufać ??? Decyzji jeszcze nie podjęłam. Dałam sobie trochę czasu. Oczywiście jak się dowiedziałam, to chciałam go wyrzucić z domu, ale jak ochłonełam to nagle zabrakło mi sił.
Tak żałuje bo sprawa się rypła i mąż tamtej wszystko wie.Więc czaru już nie ma.
Nie ma miłosnych uniesień ukradkiem ehhhh a tak było fajnie
Zdrada zdradzie nie rowna,choc zawsze pozostanie zdrada.Jednak ja osobiście nie wrzucam każdej zdrady do jednego worka.Inna jest ta pod wplywem alkoholu,inna jest czysto fizyczna,inna z prostytutka a inna i fizyczna i ta emocjonalna.Ta wlaśnie jest najbardziej niebezpieczna i takiej bym nie wybaczyla.nie wyobrażalabym sobie moje pana ktora kocha sie ze mna a mysli o innej,bądz sercem i dusza tez jest z nia a ze mną obecny ciałem.Taki pan nawet gdyby się staral,przepraszal nie mialby u mnie szans. w innych przypadkach może warto dac to "drugie zycie",gdy ktoś popelni błąd...
Mój poprzedni facet zdradził mnie na imprezie. Bolało jak cholera, nie odzywałam się do niego przez miesiąc jak nie dłużej. W końcu emocje opadły i powiedziałam mu, że OK wybaczę, ale żeby pamiętał, iż taryfy ulgowej mieć u mnie nie będzie. Teraz wybaczam, ale najmniejszy wybryk z jego strony kasuje wszystko!! Jednakże po roku, podczas którego wszystko wyglądało na cacy, że wyszliśmy z kryzysu, że ja mu zaczęłam ponownie ufać - on zaszalał. Jak to się skończyło? Automatycznie zablokowałam jego nr, rzeczy wywiozłam na pobliski śmietnik i wysłałam wiadomość - rzeczy swoje może zbierać z wspomnianego miejsca, ale te lepsze niech szuka na aukcji internetowej, bo wystawiłam
Były przeprosiny, kwiaty itp. Z jednej strony fajnie, miałam czym udekorować pomnik dziadków na cmentarzu, co tydzień świeże kwiaty były
W końcu po 2 miesiącach, jak przyszedł kolejny raz przepraszać zaprosiłam go do siebie, pozwoliłam usiąść i powiedziałam "dałam Ci szansę, bo wierzyłam w nas, w Twoją miłość i zapewnienia. Jesteś człowiekiem, który popełnia błędy i jeden Ci wybaczyłam, na drugi serca mi nie wystarczyło, bo jeden raz może pociągnąć za sobą kolejny. Liczyłam, że myślisz głową a nie jajami. Nie dziw się więc że nie chce Cię znać" i kazałam mu wyjść. Szczerze w tamtym momencie kochałam go jak szalona nastolatka, serce mówiło abym go nie wypuszczała z domu a powiedziała, że to tylko kara, jednakże rozum mówił, że jak teraz znowu dam mu szanse potem może być jeszcze raz i jeszcze, a tego raczej bym nie wytrzymała... Nie żałuje tak podjętej decyzji, żałuje jedynie że wcześniej dałam mu pierwszą szanse...
Zgadzam się z bellew - on nie żałuje swojej zdrady, żałuje tylko tego że to się wydało i skończyło bo dalej by mógł prowadzić takie podwójne życie.
Kiedyś wybaczyłam zdradę, chciałam tego i zależało mi na chłopaku. Więc można wybaczyć i dalej żyć razem...ale tylko do kolejnej zdrady
Zgadzam się z wypowiedziami powyżej, że on i owszem żałuje, ale tego że się wydało.
bylam zdradzana przez kilka lat, nie wiedzac o tym. jesli raz tak zrobil, zrobi i drugi.
Właśnie tego się boję, że jeśli raz mu wybaczę to zrobi to drugi raz. Nadal nie wiem co zrobię, teraz już nie wiem, czy tak bardzo go kocham, czy bardziej boję się samotności? To wszystko jest jeszcze zbyt świeże...
Jak to mowia: dasz palec to wezmie reke. Powiedz mu ze dasz mu ten palec i drugi ale trzeci z ktorej by nie liczyc strony reki bedzie tym wlasciwym Powodzenia.
Osobiscie jestem przekonany, ze to nie koniec jego zdrad a tylko przypadkowo sie wydalo. Takie osoby maja to we krwi. Chcialbym sie mylic.
To narzeczony i już Cię zdradza?
Co tak naprawdę o nim wiesz,na ile go poznałaś?
Trudno Ci zakończyć tak raniący związek bo chcesz dokonać niemożliwego - sprawić aby osoba która jest nie zdolna do miłości Cię pokochała.Dlatego właśnie jest dla Ciebie taki atrakcyjny.Zatroszcz się o siebie,uzupełnij swoje deficyty abyś wierzyła w to że zasługujesz na wiele więcej niż to.
Rosebud jak na nastolatkę to zachowałaś się jak dojrzała ,pewna siebie,asertywna kobietka.
Zdradzający narzeczony? Nie, tego nie da się wybaczyć, bo jak się będzie zachowywał jako mąż z kilkuletnim stażem, gdy żona już się opatrzy? Czarno to widzę.
marena co masz na myśli pisząc "gdy żona już się opatrzy".
Zdrada jest zawsze zdrada. Nie jestem przekonany, czy jego zal byl szczery i plynacy z serca. Moze tylko chciał ci zamydlić oczy. Ale jakby nie patrzeć jest zdrajca. Z pułkownika Kuklińskiego zrobili bohatera narodowego, a to tylko zwykły zdrajca, bo przysiegal na wiernosc ojczyźnie a ja zdradził. Jeżeli twój chłopak ci przysiagl, ze zerwał z ta kobieta, to moze jednak warto mu wybaczyć.
Zastanawia mnie fakt "powiedział, że żałuje", ale z jakiegoś względu zabrakło mu jaj żeby się przyznać. I pewnie zdradzałby dalej, gdyby nie fakt, że się wydało. Nie tak jest? Po drugie- to nie był jednorazowy wyskok, tylko romans. Możesz wybaczyć ale nie zapomnisz nigdy i będziesz się męczyć. Jeśli facet już w narzeczeństwie zdradza, to jest już znak, że poczucia bezpieczeństwa i zaufania nie będziesz miała. Nie u niego.
Raczej z tej maki chleba nie będzie.
ja tez zstalam zdradzona przez meszczyzne ktoremu czasem ufalam bardziej niz samej sobie.obiecywal mi ze to byl jeden raz i bardzo tego zaluje i co?po kilku miesiacach zostawil mnie 30 letni facet dla 16-latki bo mlode cialo.nie warto wybaczac bo potem my czujemy sie niedowartosciowani i szukamy w sobie winy i wad.zanim to sie stalo kazda chwila kazdy moment i podobne sytuacje jakie zaszly przypominaly mi ze mnie skrzywdzil.myslalam ze sobie po 7 latach zwiazku nie poradze,ale dalam rade zaczelam myslec o sobie i swoich pragnieniach.pomoglo dzis jestem wazna dla siebie a wtedy depresja byla moja przyjaciolka.trzeba byc silnym.
Zdrada....któż ją wymyślił....
Mój mąż po 2 latach małżeństwa ( 8 latach znajomości) i kiedy nasza córeczka przyszła na świat zdradził mnie z koleżanką z pracy. Trwało to ok 6 mc, przynajmniej jak zaczęłam wiązać fakty.
W pierwszej chwili spakowałam się wraz z córeczką i wyprowadziłam z własnego domu...zupełnie iracjonalnie bo to ja powinnam go spakować i wystawić walizki przed drzwi. Ale wtedy nie chciałam nic od niego po prostu uciec jak najdalej. Oczywiście przyznał się do wszystkiego, przepraszał itp itd.
Po tygodniu wróciłam do domu.....po kolejnym żałowałam że wróciłam bo okazało się że wcale z ta kobieta- za duże słowo i net- kobiety mogły by obrazić, kontaktu nie zerwał....coś mnie tknęło że przez przypadek zerknęłam na pocztę i niku poczty ukazał się inny niż używał mąż ....hasło nie było skomplikowane bo po tylu latach znajomości co nieco o człowieku się wie....i jak zaczęłam czytać ich wzajemne emaile .....życie jak dla mnie się skończyło....serce czułam że pęka....chyba wtedy nie miałam sił płakać.....
Niestety przez namowę moich teściów, mojej mamy ( rodzice są po rozwodzie właśnie z powodu zdrady) i dla córeczki poszliśmy na terapie małżeńską postanowiliśmy zacząć żyć od nowa......
Od tamtych wydarzeń minęło 4 lata.....nie ma dnia abym nie zadawała sobie pytania czy dobrze zrobiłam...i z dnia na dzień chce coraz bardziej odejść......
W życiu nie ma prostych odpowiedzi i decyzji....każdy zna siebie albo wydaje mu się że zna...że będzie potrafił wybaczyć, zapomnieć nie rozpamiętywać.....mi się wydawało że potrafię.
Duszko38- facet żałuje bo się wydało a nie tego że było...niestety.....
Najgorsze jest to że skoro zrobił to raz...zrobi i kolejny ...pytanie tylko czy do kolejnego razu Ty wytrzymasz......
Dziewczyny przykro mi za to, ze bylyscie zdradzone, ponizone, zmieszane z blotem. Sam taki bylem, ale teraz jest mi to obojetne.
Manolka,
"Od tamtych wydarzeń minęło 4 lata.....nie ma dnia abym nie zadawała sobie pytania czy dobrze zrobiłam...i z dnia na dzień chce coraz bardziej odejść......"
słuchaj, dlaczego się tak zadręczasz? marnujesz swój czas, widzę to.
żyje się raz, a Ty marnujesz cenne chwile na zastanawianiu się czy odejść czy nie, a sama czujesz, ze to byłaby dobra decyzja.
nie wiem jak to jest być zdradzonym, jednak gdybym była, mimo gorącego uczucia, to by mnie zgasiło.
nie potrafiłabym wybaczyć.
miałabym się zadręczać? w czym ona była lepsza ode mnie? czy jak był ze mną o niej myślał? czy myślał o niej lepiej?
zdrady są straszne, Tobie się ciężko oderwac po latach , ale zrób to, co uważasz, że sprawi, że w końcu odetchniesz!
Odejsc od kogos kogo sie kochalo mimo wszystko, nie jest takie proste. Czlowiek potrafi wybaczac, a prawdziwa milosc wiele wytrzyma cierpien i meki.
Zgladam tu coraz czesciej .Czytam wszystkie posty i wypowiedzi i cierpie razem z wami kobiety .Choc nigdy nie zostalam zdradzona
( albo jeszcze, nic o tym nie wiem ) wiem ze to jest ogromny bol.
Dla mnie zdradzony ,zdradzona -to osoba ktorej sie nie chce. Jezeli zdradzasz to musisz miec jakis powod ?. Jezeli odchodzisz to dlaczego.?
Czy warto miec partnera ktory cie zdradza ? Czy twoj twoj zwiazek bedzie polegal na pilnowaniu .....kogo .?
"Ja go kocham a on spi z inna "- to brzmi jak aforyzm -"Stanela mi do oczu i utonolem w jej warkoczu .. I o czem tu mowic ...............
1) Zbychojelen napisal -"Dziewczyny przykro mi za to ,ze bylyscie zdradzone ".Jezeli to naprawde napisal mezczyzna ktory tak to
czuje ........ to piekne, jestes chyba jedyny ktory kocha nas -kobiety .
2) Zbychojelen napisal -"Odejsc od kogos kogo sie kocha nie jest takie proste" .Prosze cie wyjasni mi to ,ale wlasnie z meskiego
punktu widzenia . Bo ja wiem ze mezczyzna kocha inaczej i kobieta kocha inaczej.
DOMEK BEZ ADRESU.
Masz racje, ze osobe ktora sie zdradza to jest ta osoba ktorej sie nie chce. Nie wiem co kierowalo moja zona jak mnie zdradzala, myslalem, ze jestesmy szczesliwi, ale okazalo sie to tylko fikcja. Zrobilbym wszystko dla niej i dla naszej rodziny. Mamy wspaniala corke, ktora odkad zaszela mowic nie powiedziala mi inaczej jak tylko TATUS.
Mam kilka (wlasciwie 2) przyjaciolki kobiety, z ktorymi naprawde moge porozmawiac o wszystkim. Bardzo je lubie. Mowia, ze od przyjazni mesko-damskiej do milosci nie daleka droga, ale nie w moim przypadku. Jakos potrafie to rozdzielic.
Sama zastanawiam się nad tym co bym zrobiła gdyby mój chłopak mnie zdradził. Z jednej strony niech idzie do diabła. A z drugiej - nie zniosła bym myśli, że mógłby być z kim innym. Jestem od niego uzależniona nie umiała bym bez niego żyć. Ach jakież to trudne myśleć o tym, a co dopiero doświadczyć tego.
Jakos markotno i cicho, wszyscy zamilkli.
Jeśli zrobił to raz to zrobi to i drugi, a już zwłaszcza jak mu wybaczysz. Kiedyś byłam w podobnej sytuacji i mimo łez i bólu zostawiłam faceta. To była najlepsza decyzja w moim życiu, więc doszłam do wniosku, że czasem warto się zmusić.
Jeśli zrobił to raz to zrobi to i drugi, a już zwłaszcza jak mu wybaczysz. Kiedyś byłam w podobnej sytuacji i mimo łez i bólu zostawiłam faceta. To była najlepsza decyzja w moim życiu, więc doszłam do wniosku, że czasem warto się zmusić.
pogratulowac odwagi i meskiej decyzji
Wybaczę bezmyślną zdradę, ale po zdradzie, nic już nie jest tak piękne, jak wcześniej. Choćby mnie błagał na kolanach, zasypywał kwiatami, itd. i tak bym od niego odeszła.
Witam .
Kolargola napisala wczoraj-wybacze bezmyslna zdrade,ale po zdradzie nie jest tak pieknie jak wczesniej .To jaka powinna byc zdrada twoim zdaniem ? Stereotyp zdrady dyktuje zeby uniesc sie honorem i odejsc.A najczesciej orezem w tej walce jest agresja i ponizanie .
Kogo ? No oczywiscie - Kochanki.. .Bo kochanka -to niedojda ,ktora przegapila cenne lata swojego zycia ,kiedy samca mozna upolowac i przywiazac do domu ,dzieci i kredytow. A w tej wizji swiata -mezczyzna to manekin o ktory walcza samice.
Ciesze sie i jestem szczesliwa ze wszystko sie zmienia, wraz z modelem rodziny .
Mlodosc to juz nie czas na szukanie sponsora ,ale przede wszystkim na edukacje i samorozwoj.
Dlatego iwestuje w siebie .
Mam wiele kolezanek z doktoratem ale bez obraczki. Nigdy nie bylam ani kochanka ani zona . Trzymam sie zasady ,ze zajety facet to TABU :
Przyznaje sie do solidarnosci z kobietami i uwazam ze kobiety powinny sie wspierac ,a prznajmniej nie robic sobie swinstw.
Nie zgadzam sie z wizja bezbronnego mezczyzny .Przeciez on tez ma swoj mozg ,ktorego powinien uzywc. I czesto to on, inicjuje caly romans wkladajac w sporo wysilku. Bardzo smutne jest to, ze my kobiety walczymy ,zeby go zatrzymac -za pomoca kontroli i prania koszol .
Kochane Kobiety -on nie jest wszystkim .A jezeli odejdzie -to nie byl ciebie wart .
Zycze, nam kobietom ,duzo sily w walce o siebie -niekoniecznie o niego i niekoniecznie przeciw komus .
I wcale nie jest markotno i cicho ........dyskutujemy dalej .
Szkoda, ze nie jest tak naprawde jak napisal Domek bez adresu : facet to manekin o ktory walcza samice. Nie jest tak do konca i osmiele sie nie zgodzic z tym. Zawsze tak bylo i wsrod ludzi i w swiecie przyrody, ze to samce walczyly o wzgledy samic. Tylko niekiedy pozniej stawaly sie pokarmem dla tych o ktore walczyly. W naszym swiecie ludzkim bywa podobnie, to mezczyzna walczy o kobiete ( sa wyjatki ze odwrotnie) z innymi facetami. Ale jak je wywalczy, to sie dopiero zaczyna ; "gdzie byles" , " dlaczego tak pozno wracasz" , " kiedy wyplata" itd. Nie zawsze tak jest, ale w 85% to mezczyzna jest glowa rodziny, ale to kobieta jest szyja ktora nia kreci. Moze to i lepiej dla nas samcow, ze to nie my podejmujemy decyzje - jak dozyc od pierwszego do pierwszego za te "pieniadze".
Zdrady nigdy nie wybaczysz.Choćbyś niewiem jak chciała to bedzie siedziec w tobie juz zawsze bynajmniej tak było w moim wypadku,dlatego ja zaluje ze wybaczyłam,bo przez to ja zmieniłam sie tak ze az sama siebie zaczynam nienawidzic
Moj facet kiedy mnie zdradzil rowniez mi o tym powiedział, wiedział ile mnie to kosztuje i sam chcial mnie zostawic "dla mojego dobra"
wzielismy sie w garsc i uratowalismy to co bylo i jest do tej pory miedzy nami, juz prawie 2 lata minelo i jest lepiej, ja dalej o tym pamietam, on bardziej sie stara.. ciezko jest odbudowac zaufanie. moje motto brzmi "czas nie leczy ran, on tylko przyzwyczaja nas do bolu" i ja się juz przyzwyczaiłam, i zycze tego wszystkim ktorzy wybaczyli taką podla rzecz jak zdrada.
blondi 1105 - dobrze, ze jestesmy po tej samej stronie barykady. Nie chcialbym miec w tobie wroga.
nikaaa - podziwiam cie i jestes 100000000000000000000 % prawdziwie kobieta.
Też zostałam zdradzona po wielu latach małżeństwa. Dowiedziałam się o tym 15 miesięcy temu. Świat mi się zawalił, nawet jak mąż powiedział "chcę rozwodu"- pomyślałam, że to żart, lecz był strasznie poważny, wiedziałam,że mówi serio. Potem były przegadane dnie i noce, chciałam wiedzieć, gdzie popełniłam błąd. Prosiłam o szansę, nie chciał mi jej dać, twierdził, że musi i chce spróbować dzielić swoje życie z kimś innym, że już mnie nie kocha. Potem były prawie dwie wyprowadzki. Piszę prawie bo nie wyjechał, nie umiał wyjść z torbami z mieszkania. Tak przez dwa miesiące żyłam z wielką niewiadomą, schudłam ponad 10kilo. Niby został, ale kontaktował się z nią mailowo. Ona ponaglała, ja ponaglałam chciałam jasnej sytuacji abo zostaje,albo do widzenia. Spotkali się parę razy w życiu, gdyż to była znajomość początkowo tylko wirtualna z pewnego forum, potem raz w roku jakieś spotkania, i coś miedzy nimi zaiskrzyło. Dużo by pisać, został, nie potrafił przekreślić 20 lat wspólnego życia. Dzieli ich 300km. Stwierdził, że jednak mnie kocha i już nigdy mnie tak nie skrzywdzi, bo wie jak bardzo cierpiałam i to przeżywałam. Wybaczyłam, ale pamiętam, prawie każdego dnia o tym myślę jak on mógł. Najbardziej boli to, że jak zapytałam, czy żałuje powiedział, że nie. To mnie dobija. Teraz stara się bardzo, jest jak za czasów narzeczeństwa, ale ja ciągle myślę, że może się to zacząć na nowo. Zapewnia, że nie, ale jak wierzyć?? Mocno wierzę, że się uda, każdego dnia budujemy nasze relacje. Acha jak spytałam dlaczego?? powiedział, że za mało go przytulałam, za mało miał czułości. Oj, jak na pierwszy raz na forum to chyba się rozpisałam za bardzo. Nie da się opisać wielu lat życia w paru słowach, nakreśliłam mój problem. Nie wiem czego oczekuję, chyba mi lepiej, że w końcu się wygadałam. pozdrawiam, nowa.
Również zostałem zdradzony, moja kobietka poszła z innym. Wybaczyłem bo kochałem do szaleństwa i żałuję bo zdradziła jeszcze raz z zupełnie inną osobą...
Nigdy więcej nie wybaczę zdrady choć by się waliło i paliło, mówię stanowczo nie. Wóz albo przewóz, ja nie mam zamiaru potem całe życie żyć w niepewności czy ona nie sypia z innym, męczyć się itp. Nie na tym związek polega.
Mój poprzedni facet zdradził mnie na imprezie. Bolało jak cholera, nie odzywałam się do niego przez miesiąc jak nie dłużej. W końcu emocje opadły i powiedziałam mu, że OK wybaczę, ale żeby pamiętał, iż taryfy ulgowej mieć u mnie nie będzie. Teraz wybaczam, ale najmniejszy wybryk z jego strony kasuje wszystko!! Jednakże po roku, podczas którego wszystko wyglądało na cacy, że wyszliśmy z kryzysu, że ja mu zaczęłam ponownie ufać - on zaszalał. Jak to się skończyło? Automatycznie zablokowałam jego nr, rzeczy wywiozłam na pobliski śmietnik i wysłałam wiadomość - rzeczy swoje może zbierać z wspomnianego miejsca, ale te lepsze niech szuka na aukcji internetowej, bo wystawiłam
Były przeprosiny, kwiaty itp. Z jednej strony fajnie, miałam czym udekorować pomnik dziadków na cmentarzu, co tydzień świeże kwiaty były
W końcu po 2 miesiącach, jak przyszedł kolejny raz przepraszać zaprosiłam go do siebie, pozwoliłam usiąść i powiedziałam "dałam Ci szansę, bo wierzyłam w nas, w Twoją miłość i zapewnienia. Jesteś człowiekiem, który popełnia błędy i jeden Ci wybaczyłam, na drugi serca mi nie wystarczyło, bo jeden raz może pociągnąć za sobą kolejny. Liczyłam, że myślisz głową a nie jajami. Nie dziw się więc że nie chce Cię znać" i kazałam mu wyjść. Szczerze w tamtym momencie kochałam go jak szalona nastolatka, serce mówiło abym go nie wypuszczała z domu a powiedziała, że to tylko kara, jednakże rozum mówił, że jak teraz znowu dam mu szanse potem może być jeszcze raz i jeszcze, a tego raczej bym nie wytrzymała... Nie żałuje tak podjętej decyzji, żałuje jedynie że wcześniej dałam mu pierwszą szanse...
Zazdroszczę
Ja wierzyłam w te bzdury , które opowiadał 19 lat i gdyby nie to ,że przetłumaczałam to sobie ostatni rok , to pewnie nie znalazłabym się na ty forum .
Już dziś nie chcę wierzyć.
Pozostały mi pamiątki w formie złych doświadczeń i troje dzieci na utrzymaniu.
Zdrady nigdy sie nie zapomni. Bedzie wracala do konca zycia. Nie warto wybaczac.
Zdrady nigdy sie nie zapomni
zgadzam się, można wybaczyć zdradę ale nigdy się jej nie zapomni
prędzej czy później ( tydzień, miesiąc, rok, kilkanaście lat ) związek się rozleci
Nie zapomni się zdrady to na pewno, ale chcę udowodnić, że się nasz związek nie rozleci. Śmiem nieśmiało nawet zaryzykować stwierdzenie, że się wzmocni. Na razie u mnie jest wszystko na dobrej drodze, co mi przeszkadza to te moje mysli krążące wokół tego tematu. Mąż twierdzi że się sama nimi wykańczam, ale jak się od nich odciąć?? Myślę, że z czasem (nie wiem ile go potrzeba) się to zmieni i wtedy bedzie naprawdę dobrze. Częściej niż zwykle (przed zdradą)wychodzimy gdzieś we dwoje na przysłowiowe piwo, spacery po parku też tylko we dwoje. No zobaczymy, jak się nie uda napiszę.
Wkońcu wybrał mnie, to znaczy, że ze mną się chce zestarzeć. Bez niego nie byłabym szczęśliwsza, gdybym nie przebaczyła sama siebie bym ukarała. Pożyjemy, zobaczymy.
trzymam kciuki
I ja trzymam kciuki .Zycze powodzenia w walce o samych siebie , choc jestem przeciwniczka " poprawek " .
ja tez... zawsze można sobie pozwolić na nadzieje... ja kiedyś pozwoliłam... i myślałam wręcz identycznie jak Ty.... przerobił mnie na mydło.. ;-))) ale POWODZENIA... nie ma reguły...
Nie wybaczyłam zdrady ex narzeczonemu.
Dla mnie to wygląda tak: facet zdradza - wbija Ci nóż w plecy.
Odchodzisz - wyciągasz ten nóż i leczysz pozostałą po nim ranę, która z czasem się zabliźnia.
Wybaczasz zostajesz - wciskasz sobie ten nóż głębiej, odczuwając ogromny ból za każdym razem kiedy tylko się poruszysz. Taka rana się nie zabliźnia.
Takie jest moje zdanie. Oczywiście nikt nie musi się z nim zgadzać.
Tisha, narzeczonemu nie wybaczyłabym, bo skoro przed ślubem zrobił skok w bok to co byłoby po ?? My byliśmy ze sobą ponad 20 lat, nie da się tego tak przekreślić. Dziękuję za wsparcie
No cóż przyszło załamanie, a tak wierzyłam, że wszystko dobrze się ułoży. Wprawdzie mówi, że zawsze będziemy razem, że mnie szanuje, ale jak powiedziałam, że go kocham on nie potwierdził, że to samo do mnie czuje. Nie pamiętam kiedy wyznał mi milość. Może on jednak ciągle kocha tą z którą mnie zdradził, mimo, że się nie spotykają??? Niby jest dobrze, ale brakuje czegoś, mnie to przeraża. Po pracy nie wracam do domu, muszę to wszystko przemyśleć.
Zyce powiedzenie w zyciu. Mnnie tez jest trodno, ale jakos zyje
Nie słuchaj kobiet. Jak się kocha prawdziwie wybaczyć można wszystko nawet 5-10-100 razy. Większość tak piszę bo nigdy nie zaznały prawdziwego uczucia i miłości.
Nie słuchaj kobiet. Jak się kocha prawdziwie wybaczyć można wszystko nawet 5-10-100 razy. Większość tak piszę bo nigdy nie zaznały prawdziwego uczucia i miłości.
A to ciekawe
A co z szacunkiem? Jesli pewna relacja oparta na milosci i szacunku jest zaburzona stalymi zdradami to nie ma w tym milosci i wybaczania zdrady 100 razy bo nie ma zgody na brak szacunku i niszczenie wartosci, ktora jest uczucie, gdyz stala zdrada jest tutaj wyznacznikiem, kryterium braku uczucia i szacunku (dowodem jedynie na milosc wlasna). Samo wiec kryterium stalosci obala stwierdzenie o "prawdziwej milosci". Natomiast jesli milosc jest jednostronna, ktos sie poswieca dla kogos to przez brak okazywania szacunku w stosunku do swojej osoby od tej drugiej osoby, moze byc niszczona sama wartosc, wrazliwosc takiego czlowieka. Bedzie to wiec dzialanie przeciwko sobie, przeciwko wartosci i przeciwko milosci. Jesli wiec ktos w imie milosci wybacza to co stale ta milosc i wartsc czlowieka niszczy to chyba opatrznie rozumie postawe wybaczania i sens wartosci milosci. W praktyce taka postawa moze prowadzic do cynizmu, gdy "wybaczamy" w imie czegos co jest dla nas korzystne (poziomu zycia, wartosci materialnych).
Zdrada to akurat jest coś najgorszego, ale czy ją się wybaczy to tylko wyłączna sprawa drugiej strony, a nie forumowych doradców.
Ja jestem za naprawianiem związku a nie zrywaniem i kończeniem przy każdej trudności.
Prawda jest taka jak napisałem większość ludzi nigdy nie zazna prawdziwej miłości. Będzie zauroczenie, pożądanie, zakochanie i minie po 1-10-20 latach. Potem będzie tylko przyzwyczajenie i wypalenie.
Zdrada to akurat jest coś najgorszego, ale czy ją się wybaczy to tylko wyłączna sprawa drugiej strony, a nie forumowych doradców.
Ja jestem za naprawianiem związku a nie zrywaniem i kończeniem przy każdej trudności.
Prawda jest taka jak napisałem większość ludzi nigdy nie zazna prawdziwej miłości. Będzie zauroczenie, pożądanie, zakochanie i minie po 1-10-20 latach. Potem będzie tylko przyzwyczajenie i wypalenie.
Co, według Ciebie, jest kryterium "prawdziwej miłości"?
Takie kryterium nie istnieje bo uczucia nie są racjonalne.
W moim przypadku nawet jeśli chwilowo pokochałem kogoś innego to ją tą jedyną kochałem nadal i trwać to będzie pewnie do końca.
Takie kryterium nie istnieje bo uczucia nie są racjonalne.
W moim przypadku nawet jeśli chwilowo pokochałem kogoś innego to ją tą jedyną kochałem nadal i trwać to będzie pewnie do końca.
Oczywiście że istnieją. Bo każdą rzecz, pojęcie można opisać. Wszystko też ma swoją przyczynę. Pisanie o czymś nieokreślonym jest ucieczką przed odpowiedzią na konkretne pytanie, czym była dla Ciebie ta "miłość". Może wciąż uciekasz bo boisz się odpowiedzi, że np. wg. pewnych kryteriów to jednak miłość nie była. Albo nie była taka idealna. Czasami niektórzy, nieliczni ludzie, wolą coś idealizować zamiast wziąść swoje życie w swoje świadome ręce. Albo wszystko co im się w życiu nie udaje zwalają na karb czegoś czego ponoć nie mają. Wg. mnie jest to klasyczne samooszukiwanie siebie.
Jeśli piszesz, że chwilowo pokochałem kogoś innego to ją tą jedyną kochałem nadal to moim zdaniem mylisz uczucia z emocjami. Dodatkowo emocje (te pierwsze) idealizujesz, interpolujesz do prawdziwej milosci. Przez to sam sobie zakladasz blokadę na mozliwosc prawdziwego pokochania drugiej osoby. Takie jest moje zdanie, a zauważ, że rzadko się mylę. Powinieneś się nad tym, nawet jeśli się z tym nie zgadzasz, głęboko zastanowić.
Nie znasz mnie. Masz do czynienia z racjonalistą, który dalej żyje własnym życiem.
Nie mam żadnej blokady, niczego nie zakładam. Może kiedyś trafi się ktoś kogo pokocham równie mocno, ale ją będę kochał nadal. Chce być szczęśliwy dlatego idę dalej.
Uczucia są nieracjonalne i jak mówisz, że da się je wytłumaczyć to się mylisz. Ile razy padnie pytanie za co mnie kochasz a ty nie potrafisz na nie odpowiedzieć to znaczy że to miłość. Nie kocha się za coś, a po prostu i bezwarunkowo.
Kto tego nie doświadczył nie zrozumie, podobnie jak ja kiedyś.
Nie znasz mnie. Masz do czynienia z racjonalistą, który dalej żyje własnym życiem.
Nie mam żadnej blokady, niczego nie zakładam. Może kiedyś trafi się ktoś kogo pokocham równie mocno, ale ją będę kochał nadal. Chce być szczęśliwy dlatego idę dalej.
Uczucia są nieracjonalne i jak mówisz, że da się je wytłumaczyć to się mylisz. Ile razy padnie pytanie za co mnie kochasz a ty nie potrafisz na nie odpowiedzieć to znaczy że to miłość. Nie kocha się za coś, a po prostu i bezwarunkowo.
Kto tego nie doświadczył nie zrozumie, podobnie jak ja kiedyś.
Racjonalista określa świat i swoje otoczenie racjonalnie. Twierdzenie, że coś jest nieracjonalne to proste uciekanie od odpowiedzi na pytanie czym jest miłość, co się stało, i temu podobne. Już zaczynasz definiować: "Ile razy padnie pytanie za co mnie kochasz a ty nie potrafisz na nie odpowiedzieć to znaczy że to miłość". Jednak to kryterium jest dość naciągane gdyż nieumiejetność zdefiniowania za co, może wynikać jedynie z nieumiejetności powiązania chęci realizacji naszych potrzeb (uczuciowych, emocjonalnych) z działaniem (parciem na związek gdzie te potrzeby potencjalnie będą zrealizowane). Po prostu czesto nie chcemy uczciwe nazwac tego ze jestesmy z kims bo chcemy czuc sie kochani, mamy parcie na seks, itp. I tym bardziej im nie jestesmy tego swiadomi, tym bardziej podswiadomosc pcha nas w tym kierunku. Nikt nie odmawia Ci tego że kochałeś. Być może minie wiele lat zanim pokochasz ponownie. Jednak sam napisaleś że po tym kochałeś ale nie odpowiednio mocno. Moim zdaniem jest to dowod na wyjątkowe naciągane przez Ciebie pojęcie miłości bo utożsamiasz uczucie miłości z chwilowymi emocjami i fascynacja. Moim zdaniem w całym życiu pokochać można zaledwie kilka razy i to w wieloletnich odstepach czasowych, natomiast Ty tych kochań masz już wiele za sobą, tylko że nazywasz je ulotnymi i słabymi. Jak zwał tak zwał ale opisujesz dokładnie to co ja potrafie nazwać jako emocje i fascynacje a nie miłość. Coś co ma związek z wydzielaniem się hormonów (dlatego u Ciebie to z czasem mija). Podejrzewam, że to wcześniejsze silne doświadczenie własnie silnie bylo skojarzone z tym efektem hormonalnym, dlatego teraz masz opatrzne postrzeganie miłości. A miłość to przede wszystkim więź. Nie było związku, nie było stałych trwałych relacji, to był stan zakochania się, fascynacji. To nie jest miłość. Ale to natura. Źle sobie po prostu to wszystko pokojarzyłeś i teraz lecisz po tym ułomnym schemacie.
Prawdziwa miłość to nie wieź i inne bzdury co piszesz to coś na co nie masz wpływu i jest tak nieracjonalne, ze nie da się określić. Starczy dyskusji.
dante87, więc wybaczyłbyś swej ukochanej, że się zauroczyła, uprawiała seks z innym mężczyzną, ale wróciła, bo kocha tylko Ciebie?
dante87, więc wybaczyłbyś swej ukochanej, że się zauroczyła, uprawiała seks z innym mężczyzną, ale wróciła, bo kocha tylko Ciebie?
Jakby się starała to tak. Miałby to w głowie, ale bym wybaczył.
Lwica_ napisał/a:dante87, więc wybaczyłbyś swej ukochanej, że się zauroczyła, uprawiała seks z innym mężczyzną, ale wróciła, bo kocha tylko Ciebie?
Jakby się starała to tak. Miałby to w głowie, ale bym wybaczył.
A gdyby po jakimś czasie znów się zauroczyła i zdradziła fizycznie?
Bo ja w życiu po zdradzie bałabym się jednego - recydywy. I braku zaufania w związku z tą obawą.
Wiesz ja wierze, że jak ludzie chcą to się zmieniają.
Ja jestem tego przykładem. Zmieniłem się dla siebie, choć tak naprawdę dla niej.
Co z tego, skoro przez tą waszą babską logikę nie dostałem szansy.
Pisze bo już nie wiem co mam robić. Byłam w związku 5 lat planowaliśmy ślub ale każde nas się zmieniło i wszystko się posypalo... Po paru miesiącach wróciliśmy do siebie, były wzloty i upadki ogólnie nie było łatwo ale każde z nas pracowało nad sobą. Nawet nie mogłabym pomyśleć że się tak oboje zmienimy powoli zaczynało być jak w bajce. Postanowiłam wczoraj go odwiedzić i kiedy on był w pracy ja przyjechałam do jego mieszkania. Wcześniej pytałam go tyle razy czy kogoś miał po rozstaniu twierdził że tylko rozmawiał i raz się całował. Coś mnie tknelo (wiem ze wyleje się fala krytyki) i sprawdziłam pocztę. On od grudnia był z jakąś dziewczyna... Przeczytałam wszystkie wiadomości nie mogłam uwierzyć. Od 2 tygodni nie rozmawiali a końcowe rozmowy były zbywajace. Ale widziałam te zdjęcia i chciał ją przedstawić rodzinie juz wszystkich innych kłamstw nie będę wyliczać. Tłumaczył się ze chciał mi powiedzieć ze od 2 tygodni nie śpi ja też czułam ze coś jest nie tak. Ale mnie oszukał. Skasował pocztę i konta napisał jej ze mnie i ja oszukiwał ze jej nie kocha wrócił do mnie. Ale nie mogę uwierzyć jak mógł to zrobić... Cały czas powtarza ze utrzymywał kontakt ze względu na dług (pozyczyla mu pokaźną sumke) i ze ona nic nie znaczy. Ale moim zdaniem gdyby chciał to by dawno powiedział o wszystkim i to zakończył skoro tak kocha. Nie wiem co mam dalej robić po przeczytanych komentach mam ochotę zerwać kontakt ale wiem ze to będzie na krótką metę i znowu do niego wrócę. Od dłuższego czasu zastanawiam się nad jakaś terapia...
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zdradził mnie, a ja nie potrafię go rzucić -czy można wybaczyć zdradę?
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026