Znacie to uczucie, gdy krew wrze i burzy się od strachu i podekscytowania? To wszystko daje nam pewne poczucie siły, że decydujemy, czy skoczyć, czy nie skoczyć ze spadochronem albo rozpocząć drogę na nasz prywatny Everest. Ryzyko, które podejmujemy jednocześnie dodaje nam siły. Może przez moment mamy możliwość docenić to, co mamy. Zobaczyć na swoje życie z lotu ptaka i powiedzieć sobie, że chce to zrobić. Ponieważ tak postanowiłam, ponieważ kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Zastanawiam się, co w moim życiu było najbardziej ryzykowne, co takiego uczyniłam? Niedawna podróż do Barcelony z ledwie znanymi ludźmi, czy przeniesienie się z domu do Warszawy, studia i akademik? Nie, raczej żadna z tych rzeczy, ludziom bezgranicznie ufałam, Warszawy się nie bałam, bo wiadome było, co i jak. Cywilizacja jednak? Może rzeczywiście powinnam zaryzykować? Wyprawić się w podróż, porzucić studia i szukać szczęścia?
Co w waszym życiu było najbardziej ryzykowne? Czy warto było to zrobić? Czy ryzyko w ogóle ma sens?
Podobne tematy
W pewnym etapie swojego życia podjełam ogromne ryzyko, zanim podjełam decyzję przeprowadziłam sama batalie myslową. Czy ryzyko ma sens? hmm jeśli to co robisz ma ci w czymś pomóc albo zmienić twoje życie na lepsze to ma to sens,ale dopiero przekonamy sie o tym jak juz w to wejdziemy. Nikt nam nie napisze instrukcji obsługi ani mapy zycia. Każdy z nas ponosi w swoim zyciu ogromne ryzyko podjetych decyzji bo nikt z nas nie wie dokad ta decyzja nas zaprowadzi.
Ps. Ryzyko które podjełam wiele mnie naczyło ale nie chciałabym przechodzic tego od nowa.
Raczej nie jestem typem ryzykantki, ale kilka razy zdarzyło mi się podejmować jakiegoś rodzaju ryzyko. Czasem wynikało ono z młodzieńczej głupoty, a czasem było zamierzonym efektem jakiegoś szaleńczego kroku. W młodzieńczym wieku dwukrotnie przez całą Polskę podróżowałam stopem. Dziś, patrząc na to z perspektywy osoby dorosłej, postrzegam to jako coś ogromnie nieodpowiedzialnego i niebezpiecznego, wtedy jednak liczyła się wyłącznie przygoda, chwila, podniesiony poziom adrenaliny, więc drugiej strony tego medalu zwyczajnie nie widziałam. Za to nie żałuje niczego, bo wrażenia jakie mi w tamtych chwilach towarzyszyły niewątpliwie pozostaną ze mną już przez całe życie. Człowiek jeśli czegoś pragnie, ale się zawaha i wycofa, może przez całe życie później tego żałować, czasem lepiej się sparzyć i przekonać niż wytykać sobie, że się nie spróbowało kiedy była pora.
Ostatnim z kolei szaleństwem na jakie się zdecydowałam była, podjęta miesiąc temu, w ciągu zaledwie kilku godzin, decyzja o zakupie mieszkania i przeprowadzce. To nie było specjalnie mądre
, ani tym bardziej planowane, zwyczajnie trafiła się okazja, więc trzeba było podnieść rękawicę i z niej skorzystać. Stawką było zamieszkanie w miejscu, o którym od dłuższego już czasu marzyłam. Nawet fakt, że zaledwie pięć lat temu kupiliśmy i wyremontowaliśmy od podstaw obecne mieszkanie, wizja zaciągania sporego kredytu, ogrom pracy jaki musimy teraz włożyć, nie przebijało radości ze spełniania marzeń
. Niektórzy twierdzą nawet, że było to lekkomyślne, ale...nie ja
.
Każdy podejmuje jakieś ryzyko;)
Ucieczka za granicę do faceta który był wtedy dla mnie najważniejszy... .
Jak mówią - jest ryzyko jest zabawa. W życiu często musimy ryzykować, by coś osiągnąć.