Mój problem dotyczy znajomości z pewnym mężczyzną . Znajomości, która na początku wydawała się dość niewinna , a na obecną chwilę jest częścią całego mojego życia . Bardzo się w tym wszystkim pogubiłam i potrzebuję rady od osoby , która jest neutralna . Nie mogę o tym porozmawiać ani z rodziną , ani z przyjaciółmi , bo najzwyczajniej w świecie obawiam się ich reakcji . Czuję po prostu , że nie jestem jeszcze gotowa na szczere rozmowy z bliskimi , stąd moja wizyta na tym forum . Mam nadzieję, że mogę liczyć na wasze rady.
Mam na imię Ania i mam 20 lat . Krzysztofa poznałam w czerwcu zeszłego roku , kiedy organizowałam przeprowadzkę do Poznania z uwagi na studia i pracę jaką udało mi się tam zdobyć . Oboje dostaliśmy zaproszenia na domówkę, wyprawianą przez naszego wspólnego kolegę. Od razu wpadliśmy sobie w oko . Dużo rozmawialiśmy , tańczyliśmy , widać było , że pomiędzy nami coś iskrzy . I oczywiście nasza znajomość nie zakończyła się tylko na tej jednej imprezie . Wymieniliśmy się numerami telefonów i umówiliśmy się za 3 dni na kino i kolację. Było bardzo miło . Poznałam zupełnie drugie "ja" Krzysztofa . Nie to imprezowe, towarzyskie , ale to bardziej codzienne, które również przypadło mi do gustu . Dręczyła mnie tylko wiekowa przepaść pomiędzy nami - okrągłe 10 lat - i jego przeszłość . Rozwiedziony -wówczas- 29 latek , Ojciec 4 letniej córeczki . Mówił , że pobrali się , kiedy jego ex była w 5 miesiącu ciąży, był to ślub z obowiązku, głównie zrealizowany dla jej rodziców , a córka była "wypadkiem przy pracy" . Jego rozumowanie denerwowało mnie , ale mówił , że bardzo kocha małą , spotyka się z nią kiedy tylko czas na to pozwoli , płaci alimenty z nadwyżką , a na temat byłej ma wyrobione zdanie.
Postanowiłam nie wnikać w jego sprawy prywatne . Był jedną z 4 osób które w Poznaniu znałam i nie chciałam zrywać z nim kontaktów z uwagi na jego przeszłość (w końcu każdy jakąś ma...) W piątkowe popołudnie umówiliśmy się na piwo , również było bardzo miło . Odprowadził mnie po 24 do domu i wrócił do siebie . Generalnie przez prawie całe wakacje spotykaliśmy się sami , bądź ze znajomymi, ale tylko po przyjacielsku. Aż do 28.sierpnia. kiedy zorganizowałam parapetówkę...
Przez wakacje moje życie stało się bogatsze o kilka nowych znajomości i postanowiłam zorganizować imprezkę na mojej wynajętej kawalerce. W sumie nic wielkiego - smaczne jedzenie, dobry alkohol, muzyka ... Imprezę uważam do tej pory za udaną , goście wyszli prawie nad ranem , ale Krzysiek został, aby pomóc mi w doprowadzaniu do ładu części sypialnej . Wtedy, kiedy byliśmy sami , coś nas do siebie zbliżyło i sama nie wiem jak to się stało, ale przespaliśmy się ze sobą . Byłam na siebie, na niego, generalnie na wszystko i wszystkich taka wściekła, że jak już skończyliśmy , kazałam mu się natychmiast ubrać i wynosić z mojego mieszkania . Myślałam, że już się po tym wszystkim do mnie nie odezwie, że nie będzie taki odważny ... Był dosłownie jeden dzień milczenia , a potem telefony , sms-y , pytania czy coś zrobił nie tak ... Był w tym wszystkim tak zdesperowany i natrętny, że zrobiło mi się go poniekąd trochę żal i odczułam niesprawiedliwość ze swojej strony ... W sumie, to nie tylko jego wina, że tak się stało, wcale się przed tym w końcu nie broniłam... Postanowiłam umówić się z nim na spacer. Na spacerze powiedział mi , że stałam się dla niego kimś bardzo ważnym . że odkąd się znamy o nikim innym nie myśli i , że to co się wydarzyło po parapetówce jeszcze bardziej go nakręciło do tego, aby stworzyć pomiędzy nami coś poważniejszego. Postanowiłam być w stosunku do niego w porządku i powiedziałam mu, że pomiędzy nami nic nigdy nie będzie , że nie jest w moim typie (skłamałam, ale jednak nie byłam gotowa na to, aby podzielić jego uczucia, można powiedzieć, że kłamstwo w dobrej wierze ) . Jednak chcąc nie chcąc, po takiej szczerej rozmowie zbliżyliśmy się do siebie bardzo , ale jako przyjaciele. Przychodził do mnie dość często na kawę, pooglądać razem film, pogadać przy lampce wina ... I niestety w listopadzie, kiedy wróciłam do Poznania po odwiedzinach u rodziny , znowu to się pomiędzy nami stało ... Wtedy uznałam, że nie ma sensu się przed tym bronić . Dostrzegłam, że tak naprawdę nawet jak próbujemy nadawać na falach czysto przyjacielskich , nasze spojrzenia, uśmiechy, gesty z pozoru zwyczajne , znaczą o wiele więcej . Nie chciałam być z nim w jakimkolwiek związku . Zaproponowałam mu więc układ oparty na czystej przyjemności - abyśmy zostali kochankami . Tak, zaproponowałam to ja - dziewczyna , która wywaliła z mieszkania faceta przy podobnej sytuacji 2 miesiące wstecz . Krzysiek przyznał mi rację i przyjął propozycję. Od tamtej pory spotykaliśmy się tak jak wcześniej , lecz nasze spotkania były bardziej.... osobiste.
W lutym , kiedy poszłam do niego , zobaczyłam go z inną dziewczyną w łóżku . Co prawda byliśmy w luźnym układzie, który do niczego nie zobowiązywał, ale zabolało mnie to strasznie ... Nie wiem dlaczego... Może dlatego, że wieczór wcześniej robił ze mną to samo w moim łóżku? Może dlatego, że to były walentynki i chciałam je z nim spędzić ? Może dlatego , że.... zakochałam się ? Trzasnęłam drzwiami i wyszłam ... i w sumie to był koniec naszej znajomości i wydawałoby się , że koniec historii... Ale niestety, to tak naprawdę dopiero początek . Kiedy w marcu nie dostałam miesiączki , uznałam , że to ze stresu . Studia, praca, Krzysiek , to wszystko nawarstwiło się i nie mogę dostać okresu. W kwietniu miesiączka też się nie pojawiła ... Na jutro (właściwie dziś) byłam umówiona do ginekologa już w tej sprawie i postanowiłam w razie czego zrobić test ciążowy , aby móc wymigać się od dodatkowych badań wykluczających ciążę... Ale niestety ... Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu , pojawiły się dwie, wyraźne, grube krechy... Nie wiem kompletnie co zrobić ... Od czego zacząć ... Myślę, aby usunąć ... Mam w ogóle milion myśli ... Co powiedzą dziadkowie na nieślubne dziecko, co powie Mama na romans - osoba która wpajała mi od małego wszystkie najważniejsze wartości... Jak sobie poradzę? :(
Jestem w sumie sama sobie winna , wiedząc , że idąc z kimś do łóżka , mogę zajść w ciążę, mimo wszystko szłam ! Ale zabezpieczaliśmy się prezerwatywą... :( Naprawdę nie wiem co robić...
Zakładanym tematom nadawaj tytuły adekwatne do ich treści.Jako nowa osoba na forum, zapoznaj się z regulaminem forum.
Moderatorka- apoteoza