Czasami długo nad czymś się zastanawiamy. Radzimy się kolegów jak jest lepiej, co zrobić, by wszystko było prawidłowe, sprawiedliwe i grało. Coś, czego nie potrafiliśmy uporządkować w głowie przez cały czas nam ciąży, nie daje spać w nocy, budzi nad ranem? Wyjścia są zawsze dwa: mówisz TAK lub mówisz NIE. Jednocześnie bardzo potrzebujesz tej trzeciej opcji, bo czujesz, że przy każdej odpowiedzi tracisz coś ważnego dla ciebie. I znów się zastanawiasz. Jak lepiej. Masz już dość gadania o tym i dość zastanawiania się. Może właśnie to i jest wyjściem. Tym trzecim wyjściem. Po prostu ?odpuść? sytuację. Przestań o niej myśleć, przestań się zmuszać do podejmowania decyzji właśnie w tej chwili. Czasu całe życie! Wcześniej czy później ją i tak podejmiesz ze swoimi konsekwencjami, ale wtedy już może się coś zmienić, coś, co cię do tego doprowadzi. I będziesz pewna, całkowicie pewna. Na TAK albo na NIE.
Co o tym myślicie? Czy to nie zbytnio beztroskie i nieodpowiedzialne dawać okolicznościom zdecydować, jeżeli sama podjąć decyzję nie możesz? Jeżeli w głębi coś umiera, gdy mówisz TAK, jak też, gdy mówisz NIE? Czy to rzeczywiście wyjście, a nie ucieczka przed sobą i decyzjami?
Podobne tematy
Niepodejmowanie decyzji też jest decyzją.
Jesteś bardzo precyzyjna, Wielokropku
Ale masz rację, swoją drogą kiedyś o tym nie pomyślałam, a może ludzi się dzielą na tych, którym nie odpowiadają jakieś przejściowe barwy, takie jak: nie wiem, może, zastanowię się.... I tych, którzy wolą czarne lub białe: tak i nie. Zresztą, wczesniej czy później decyzja jednak musi być podjęta. I jeżeli jej nie podejmujemy trochę płyniemy z prądem, śledząc za wydarzeniami jakby z boku. Nie uczestnicząc bezpośrednio. Hm... taka decyzja potrzebuje cierpliwości i tych, kto umie czekać:)
Zanetko, opisałas moją filozofię życiową... Wierzę w moc podświadomosci. Jeśli się nad czymś zbyt intensywnie zastanawiam tracę obiektywizm. Więc zostawiam to mojej podświadomości i intuicji. Czekam, aż pojawią się nowe fakty, aż coś we mnie dojrzeje. Nie czuję się wtedy w zadnym wypadku z boku - przecież ta decyzja czeka na podjęcie i zostanie podjęta! Wraca spokój i spokojny sen. Nie mam wyrzutów sumienia, że powinnam się zdecydować - bo przecież skoro nie potrafię w danej chwili zdecydowanie powiedzieć "tak" lub "nie" to oznacza, że nie jestem na tę decyzję gotowa, mam za malo danych lub "za" i "przeciw" się równoważą. Więc czekam cierpliwie, aż nowe okoliczności przechylą szalę w którąś stronę.
Dokładnie jak Vinnga też zawsze czekam na rozwój wydarzeń. Decyzję podejmuję gdy duża przewaga jest na tak czy też nie. Nigdy nie stawiam ostatniej kropki gdy nie jestem do końca zdecydowana, by później nie żałować. Zawsze trochę odczekam. Kiedyś byłam taka w "gorącej wodzie kąpana". Trzeba nauczyć się cierpliwości. Decyzja nie zawsze musi być podjęta już, teraz, zaraz. Chyba, że to pilny wyjazd. wtedy warto się zastanowić, przeanalizować wszystko na "tak" i na "nie" najlepiej przy pomocy kogoś bliskiego. Ale gdy ma się czas nieograniczony lub długi, warto poczekać.