netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Niezdecydowanie....

14 odpowiedzi3 870 wyświetleńzałożony przez pina_mc, 27.04.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1 Ostatnio edytowany przez pina_mc (2011-04-27 12:34:20)

Temat: Niezdecydowanie....

Hmm... Nie wiem od czego zacząć... Postaram się dosyć krótko opisać moją historię, może któraś z Was mnie oświeci bo ja już się zgubiłam.
W sierpniu 2009 roku poznałam chłopaka. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, z Jego strony też. Przez pierwszy rok było nam razem cudownie! Naprawdę! W sierpniu 2010 zamieszkaliśmy ze sobą. Chyba mieliśmy za dużo czasu dla siebie bo wtedy zaczęły się problemy. Głównie z mojej przyczyny, ale nie tylko. On ma "przyjaciółkę", jest to kobieta starsza, ma prawie 50 lat. On traktuję ją jak matkę, nawet w telefonie ma ją zapisaną "mamusia". Nie miałam nic przeciwko niej, mimo że T. latal do niej na zawołanie, mył jej samochody, wozi ją na zakupy do stolicy i czeka pod sklepem. Rozumiałam to, bo ona kiedyś mu bardzo pomogła, dzięki niej nie rozpadło się małżeństwo jego rodziców. Zawsze mówił, że robi to z wdzięczności. Ale ja zaczęłam się robić o nią zazdrosna, bo widziałam że kręci. Od razu mówię, że nie ma tu mowy o żadnej zdradzie. Zaczęłam sprawdzać mu telefon, okazywało się, że okłamywał mnie w takich głupich sprawach, jak to że mówił mi, że się z nią nie widział, a widział.... Były ciągłe kłótnie, przez około pół roku. On jest bardzo porywczy, od razu mnie zostawiał i w ogóle, ale zawsze wracał. Dodatkowo wszystkie winy zwalał na mnie, u siebie nie widząc wad. W marcu zrobił mi awanturę, także o zazdrość, tylko dużo sobie dopowiedział. Jak się potem okazało chciał się zemścić.... Wiem jak to brzmi.... Wtedy się wyprowadził, ale wróciliśmy do siebie. Jeszze wtedy pisał do tej swojej przyjaciółeczki, że między nami jest źle, a mi mówił, że jest cudownie. Po tej kłótni objął taktykę, że będzie udawał, że mu nie zależy, żebym się opanowała. (dowiedziałam, się, że to był taki plan niedawno). Ja miałam wrażenie, że jestem mu całkowicie obojętna, nie wiedziałam że to taki jego plan. Dodatkowo on ma zwyczaj wtrącania się we wszystkie związki obok, tzn chce je ratować, a w swoim nie robi nic. Nie wytrzymałam. Napisałam do jego brata, że T. z jego żoną go szpiegują, chcą sprawdzać mu maila itp. Zrobiłam to ponieważ po wspólnym weekendzie znowu zaczął mi dokuczać. Przez to się rozstaliśmy. Padły mocne słowa. Może głupio zrobiłam, ale on też nie może się nigdy opanować. Najgorsze, że on tego nie widzi u siebie. Powiedział, żebym dała mu spokój i więcej do niego nie pisała (zawsze to ja robiłam pierwszy krok). To było we wtorek, w środe całą nie gadaliśmy. Nie wytrzymał (chyba) i w czwartek napisał, że w piątek chce przyjechać po reszte rzeczy. Zgodziłam się, przebiegło to bardzo szybko, tylko widać było, że nie chciał z tego domu wychodzić.... Potem to on pierwszy do mnie pisał, cały weekend się wyzywaliśmy, powiedzieliśmy sobie wszystko co myślimy i nie myślimy. Ulżyło nam obojgu. Dwa tygodnie się nie widzieliśmy. Potem były moje urodziny. Przyjechał z prezentem, było cudownie, jak na początku! Sam się przytulił, pocałował mnie, mówił, że chciałby wrócić, ale się boi. To było w piątek, dzisiaj znów się widzimy (sam chce przyjechać). Tylko mój problem polega na tym, że jak się widzimy to jest cudownie, widać że mu zależy. A potem przez telefon jest zupełnie inny, raz pisze, że chce się zaangażować, a za chwile żebym sobie kogoś innego znalazła. Jest zupełnie innym człowiekiem.
Kocham Go, On mnie też.... Gdyby nie było tych wszystkich kłótni to planowaliśmy zaręczyny za około miesiąc... ;/
Nie wiem co mam robić. Przyznaję jestem może czasami troche nachalna, ale staram się tego nie robić. Jak zaczyna mi pisać, żebym znalazła kogoś innego to kiedyś przyznałam mu rację i zaczęłiśmy pisać jaki ten nowy powinien być. Widać  było, że się wkurza. Teraz odpisuje mi jak mu się chce, trochę mnie olewa, a za chwilę mówi, że chce wrócić. Wczoraj mi napisał, że nie wie czy chce ze mną być, ale nie wie też czy chce mnie stracić.

Dziewczyny..Poradźcie co mam robić? Chciałam sobie od nowa życie układać (nie z kimś nowym, tylko po prostu wyjść do ludzi), ale w piątek wszystko się zmnieło. Ucieszyło mnie, że to on zrobił pierwszy krok. Zaufanie przecież można odbudować. Tylko nie wiem czy warto....

2

Odp: Niezdecydowanie....

nie napisałaś ile macie  lat, ile starsza jest ta kobieta i co ich łączy dlaczego on jej tak pozwala sobą manipulować.
Mysle ze powinnas dacz temu stoche czasu nie pisz nie dzwoń nie odzywaj sie - niech sobie trochę potęskni-niech myśli ze Tobie przestało zależeć, jesli sie zjawi bądź grzeczna uśmiechnięta ale chłodna dla niego

3 Ostatnio edytowany przez pina_mc (2011-04-27 13:19:33)

Odp: Niezdecydowanie....

Ja mam lat 19 (wiem, że jestem młoda, ale to nie zmienia, że Go kocham). On ma lat 26. Ta kobieta 48. Nie łączy Ich nic oprócz "przyjaźni". W sumie to jest głupie, bo ona jest dla niego fałszywa, on dla niej też. On czuje, że ma do niej dług wdzięczności, bo kiedyś gdyby nie ona to małżeństwo jego rodziców by się rozpadło. Jestem kobietą, czyli standardowo chciałam znać wszystkie szczegóły i rozdrapywałam ich znajomość. Wiem, że jakbym mu dała ultimatum: Ona albo ja. To wybrałby ją, a jednocześnie mówi, że to ja jestem najważniejsza. To tłumaczę sobie tym, że podobno zawsze wybiera się przyjaźń, ale ja nie wymagam by on z nią przestał się kontaktować. Mimo, że ona kablowała na niego do mnie, robi go czasami w konia, to on jej to wybacza.
A jemu mi jakoś ciężko to wybaczyć. ALe tu znowu sama sobie tłumaczę, że ja jestem jego ukochaną, że ode mnie wymaga więcej niz od niej.

Ja rozumiem, że go zraniłam, ale kurde on też mnie ranił. Jak nie widzieliśmy się dwa tygodnie to napisał mi, że się stęsknił, wcześniej długo tego nie słyszałam. Jak przyjechał w urodziny to przytulił mnie i ze łzami w oczach mówił: "tak bardzo mi tego brakowało", pisze mi że ciągle ogląda moje zdjęcia, że w większości w naszym związku było fajnie.
Zrobiłam jeden podstawowy błąd, że chciałam rzucić dla niego wszystko, że robiłam by jemu było jak najlepiej. Zapomniałam o sobie. A on nie zerwał żadnych kontaktów ze znajomymi dla mnie (I dobrze zrobił). Tak powinno być..

Nie odzywałam się od wczoraj do niego, to właśnie do mnie napisał.... Czasami myślę, że dłuższa rozłąka by nam bardzo się przydała. Czasami w związku naprawdę potrzeba jest odpocząć od siebie. Po maturach mam zamiar wyjechać do pracy 200km od domu. Może to coś da, ale z drugiej strony boję się, że nie będę miała do kogo wracać. Ją wozi do Warszawy (też około 200km), to sobie myśle, że jak będzie chciał to mnie odwiedzi chociaż raz. Chociaż z kosztami to się dużymi wiąże. (ona mu pieniądze na paliwo daje, przynajmniej tak myślę). To nie jest też tak, że on tylko daje, Ona załatwiła mu pracę, pomaga mu. Kiedyś miał taki samochód co ciągle się psuł i ona mu finansowo pomgała naprawiać go.

4

Odp: Niezdecydowanie....

Hmm wiesz za bardzo mu trochę naskakujesz. madzia-jak-zyc ma racje. 'Olej' go troszkę, pozwól żeby zatęsknił. Jeśli odpuścisz troszkę zobaczysz czy mu zależy. On wie, że po każdej kłótni i tak będziesz wystawiać rękę, przyzwyczaił się do tego.
A jeśli chodzi o jego relacje z tą przyjaciółką, to myślę, że powinnaś odpuścić. Póki co chyba nie dzieje się nic złego. A stawianie mu ultimatum byłoby nie fair, w końcu każda z Was ma chyba inną rolę w jego życiu. Może warto byś miała bliższy z nią kontakt wink

5

Odp: Niezdecydowanie....

Zaczęłam go trochę olewać. Z przyjaciółką mu odpuściłam. Nie stawiałam mu ultimatum, tylko napisałam co by wybrał jakby tak było wink Nie chcę by stracił z nia kontakt.
Chcialam z nią mieć bliższy kontakt, owszem. Ale dla mnie jest za bardzo fałszywa. Te kłótnie o zazdrość zaczęły się jak zaproponowała mi wyjazd z nimi do Warszawy. Zgodziłam się, i teraz tego żałuję, bo widzę jak go traktuje ona, a mi nie odpowiada to, że daje sobą pomiatać, ale to Jego sprawa. Dodatkowo mi zaproponowała wyjazd, ale wszystko było szykowane tak, żeby jechała Beata (jej koleżanka, a było tylko jedno miejsce). Mój chłopak przyznał mi wtedy rację, że mogłam być zła, ale nic jej nie powiedział. Za to ja jej nagadałam.... Trochę ponad miesiąc temu, zaproponowała mi obiad u niej. Wiedziałam, że to nie wypali bo ona ma pracę ja mam szkołę, ale z grzecznośći się zgodziłam. Później się dowiedziałam od chłopaka, że to była zupełna ściema............ Co lepsze, ona dzwoniła do mnie i mówiła na T. że to dupek i świnia. A później dzwoniła do T. i gadała na mnie, i tak sobie wyzywali mnie i obgadywali razem.
Dorosła kobita, a zachowanie z przedszkola. Dlatego, usunęłam jej numer, nie chce się z nią kontaktować.

6

Odp: Niezdecydowanie....

Kurcze a może ona do niego coś czuje.. więcej..

7

Odp: Niezdecydowanie....

Wątpię. Poza tym mi zawsze mówiła, że traktuje go jak syna. Poza tym ona ma swojego ... chłopaka.. nie wiem jak to nazwać, tylko on siedzi w Anglii i ona lata do niego ca dwa tygodnie czy jakoś tak. Kiedyś chciała zrobić z T. zięcia, ale T. nie chciał. Powiedziałam mu, że może specjalnie chciała nas skłócić, to powiedział, że jestem nienormalna i tyle.

8

Odp: Niezdecydowanie....

To dlaczego ona Cie nie lubi, chyba nie ma ku temu powodów..?

9

Odp: Niezdecydowanie....

Nigdy mi nie powiedziała, że mnie nie lubi. Ale miałam wrażenie, że traktuje mnie jak powietrze, że nie widzi,że jestem dziewczyną jego "syna". Powodów raczej nie ma. Nie wiem co o tym myśleć.
Napisałam sobie na kartce wszystko co bym chciała T. powiedzieć, ale teraz nie wiem czy to zrobie.

10

Odp: Niezdecydowanie....

Może powinnaś spróbować.

11

Odp: Niezdecydowanie....
pina_mc napisał/a:

widzę jak go traktuje ona, a mi nie odpowiada to, że daje sobą pomiatać, ale to Jego sprawa.

Dla mnie to jakaś dziwna sytuacja...jeśli chodzi o tę zażyłość Twojego chłopaka z jego "przyjaciółką". Wdzięczność też ma swoje granice, a z tego co piszesz, to dostrzegam takie jego niezdrowe uzależnienie od niej. Ich wzajemne relacje są bardzo bliskie-on myje jej samochód, wozi na zakupy do W-wy i jest na każde jej zawołanie, ona załatwia mu pracę i wspiera go finansowo.
" Przyjaciółka" obgaduje Ciebie do niego, jego do Ciebie, zatem wygląda to tak jakby zależało jej na skłóceniu Was, sieje zamęt.

Czy rodzice Twojego chłopaka żyją? jeśli tak, to czy mieszkają w pobliżu i czy utrzymuje z nimi kontakt? bo może mogłabyś się coś konkretnego od nich dowiedzieć, czym tak naprawdę "przyjaciółka" zasłużyła sobie, że ich syn poczuwa się do obowiązku ją obsługiwać i pozwala na złe traktowanie.

Myślę, że jeśli Ci na nim zależy i chcesz utrzymać tę znajomość, to warto wcześniej dojść do prawdy. To, że ona ma kogoś, o niczym nie świadczy...w sensie, że ich nic nie łączy/ łączyło.
Może, tak było kiedyś i chłopak czuje się zobowiązany do utrzymywania tej przyjaźni , bo nie potrafi się wyplątać.

Nawet, jeśli nie zamierzasz dotrzeć do prawdy, to zastanów się, jak będą wyglądały dalsze Wasze relacje, gdzie ONA zawsze jest na pierwszym miejscu?

pina_mc napisał/a:

usunęłam jej numer, nie chce się z nią kontaktować.

Bardzo dobrze zrobiłaś, trzymaj tę osobę na dystans.
Jeżeli chłopakowi będzie na Tobie zależało, to też tak powinien zrobić- innego wyjścia nie widzę.
Ta kobieta, jest o Ciebie zazdrosna i pragnie Cię wyeliminować z Jego życia.
Czy to jest zazdrość "matczyna" o "syna", czy kobieca o mężczyznę???
To jest właśnie pytanie!

12

Odp: Niezdecydowanie....

On by nigdy z niej nie zrezygnował.

Nie ma już o czym gadać. Nie ma czego odbudować. Nie chcę z nim być.
Chcę jak najszybciej zapomnieć, przestać płakać. Niestety kocham tego człowieka, ale nie mogę z nim być.

13

Odp: Niezdecydowanie....

PINA...zatem klamka zapadła.
Jeżeli uznałaś, że decyzja o rozstaniu jest dla Ciebie najlepszym wyjściem z tej dość "skomplikowanej" sytuacji, w jakiej stawiał Cię Twój chłopak - to tylko pogratulować Ci rozsądku.

Z pewnością, bez łez się nie obejdzie, bo jeszcze nadal żywisz do niego uczucia... ale, czy on Ciebie tak naprawdę kochał, skoro to ONA jest dla niego NAJWAŻNIEJSZA?
Jesteś taka młodziutka, całe życie przed Tobą, więc bądź dobrej myśli, że spotkasz kogoś, kto Cię pokocha i będziesz dla niego tą jedyną.
Może to brzmi jak frazes, bo tak wypada pocieszyć, ale wierz mi i uwierz w siebie , że tak się stanie.

Nie żałuj tej miłości, bo jak sama twierdzisz "nie ma czego odbudowywać", czegoś czego tak naprawdę nie było ( z jego strony).
Pozdrawiam.

14

Odp: Niezdecydowanie....

Zawsze mówił, że to ja jestem dla Niego najważniejsza. Ale jakoś nigdy nie umiałam w to uwierzyć.
Ten ich układ jest naprawdę jakiś chory. Niby przyjaźń a On się boi Jej powiedzieć, że zbił mu się kubek który wiózł do Warszawy (dla Jej córki). Lub o innych błahych sprawach.
A ta kobieta... Wiedziała, że przez Nią są problemy w naszym związku. To głupia pinda nie umiała się odstawić sama na bok. Tu milutka, a  za plecami nóż wbija.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026