Po przeczytaniu Twojej historii obawiam się, że Tobie o wiele bardziej zależy na Twojej EX niż jej na Tobie. Skoro zostawiła Cię dla innego, potraktowała jak zabawkę, którą można rzucić w kąt, to jeżeli naprawdę żałuje i chcę to odbudować, to powinna sama o Ciebie walczyć - wtedy może dałoby się o czymkolwiek mówić, choć też ciężko byłoby takiej osobie zaufać i mam obiekcję czy nawet wtedy byłoby warto. Skoro jednak mimo tego co zrobiła każę o siebie walczyć, to zachowuje się jak rozkapryszona księżniczka i obawiam się, że na dzisiejszy dzień nie ma podstaw, by wierzyć w jej zapewnienia, że jej na Tobie zależy . No i sama jasno przez telefon powiedziała Ci, że jesteś facetem, który zapewni dobrą przyszłość . Wniosek ? Chcę być z Tobą najpewniej z wyrachowania, nie z uczucia, być może uświadomiła sobie, że Ty 26 letni dojrzały facet zapewnisz jej więcej niż 21 letni młokos, który być może nie ma jeszcze pracy, mieszkania, myśli o imprezach. A z Tobą myśli sobie pewnie, że będzie mieć mieszkanie, pieniądze, będzie jednym słowem ustatkowana. Oczywiście ja nigdy nie byłam taką kobietą, ale wnioski mi się takie nasuwają po tym co czytam. Nie radzę Ci teraz w to brnąć, ponieważ moim zdaniem bardzo prawdopodobne jest , że np weźmiecie ślub i ona zacznie spotykać się na boku z innymi, bo pomyśli sobie " Mężusia mam w domu, mam od niego kasę i fajnie.. ale przydałby się kochanek na boku.. " . Jeżeli tak jak myślę powrót do Ciebie jest dla niej czystą kalkulacją, to sądzę, iż taki obrót spraw jest bardzo prawdopodobny .. no i realne jest to też dlatego, że pokazała jaką jest osobą zostawiając Cię bez skrupułów dla innego.
Rozumiem, że ją kochasz, przeżyliście razem wiele chwil, lepszych , gorszych, mieliście się pobrać i dlatego masz mętlik w głowie, tęsknisz za nią, myślisz,że może Wam się ułoży itp. No, ale po tym obecnym zachowaniu Twojej byłej wnioskuję, że na dzisiejszy dzień nie ma do czego wracać i chyba już nigdy nie będzie. Prawda jest brutalna, takie osoby zazwyczaj się nie zmieniają.
Na forum jest wiele historii ludzi porzuconych, ludzi, którzy cierpią, nadal kochają, ciężko im się budzić każdego dnia, ale żyją , wiedzą, że dawny związek tylko, by ich wyniszczył... Proponuję Ci takie myślenie, bo moim zdaniem jest mądre. Skoro na dzisiejszy dzień nie wyobrażasz sobie być z inną kobietą, myślisz, że już nigdy nie pokochasz [ to naturalne na początku rozstania] , to po prostu zrozum , że nawet jakbyś zawsze miał być sam , to lepsze to niż bycie z osobą , która non stop rani Cię i traktuje Cię jako namiastkę, nie szanuję Cię i traktuję jako dobrą inwestycję życiową. Zainwestuj teraz w siebie, w swoje dobro osobiste, odkładając swoją miłość na półeczkę i starająć się żyć swoim życiem, pokazując sobie, że jesteś silny i dasz sobie radę bez kobiety. W każdym z nas są ogromne pokłady siły życiowej, hartu ducha, tylko musimy tę siłę w sobie odnaleźć. O prawdziwej miłości możemy mówić dopiero wtedy, gdy kochają się obie strony i obojgu tak samo zależy na naszym związku, jeśli jest inaczej, to trzeba zrozumieć, że to co wydawałó się prawdziwym uczuciem było iluzją i szkoda naszego czasu na taki zwiążek. Życie jest za krótkie, by dawać się poniżać, by cierpieć. Warto wykrorzystać je jak najlepiej , by potem powiedzieć sobie "dziękuję" każdego dnia.
Pozdrawiam 