Witam drogie Panie! Postanowiłem zalogowac sie na Waszym forum, aby zasięgnąć kobiecej opinii. Przedstawię w skrócie o co mi chodzi...
Jestem od miesiąca z kobietą, która ma za sobą 7-letni związek (zakończony z powodu zdrady jej byłego faceta). Nasze spotkania sa dosyć czeste, w zasadzie to co drugi dzień się widzimy. Wydaje mi się że lubi spędzac ze mną czas. Wiekszosc tych spotkan są to jednak wyjscia ze znajomymi, do kina, na koncert itp. itd. Tylko we dwoje spotykamy się raz, dwa razy w tygodniu (zazwyczaj u niej w domu). Jest to jedyna okazja do tego żebysmy mogli sie do siebie zblizyc. No i zblizamy się, ale tu jest pewien problem. Kiedy zaczynam ją całowac, piescić jej piersi czy brzuch nie czuje u niej podniecenia, tego ze się rozgrzewa. Przez to boję się posunąć dalej. Nie jestem jakos szczególnie napalony na seks ale chcialbym zeby pojawiło się miedzy nami jakies porządanie. Ona nie bardzo odwzajemnia mój dotyk, nie daje mi zadnych znaków, a ja mam w głowie blokadę.
No i teraz proszę Was o opinię. Czy to, że tak powoli zblizamy się fizycznie do siebie jest konsekwencją tego ze ona boi się lub nie moze się otworzyć na innego faceta?? W koncu byla z chlopakiem bardzo dlugi czas i byc moze byl to jej jedyny do tej pory partner seksualny. W jaki sposob mam sie zachowywac?? Czy czekac az sama da mi znac ze chce czegos wiecej czy moze po prostu zacząć działać zdecydowanie odważniej. Nie chce czegos spieprzyc i wyjść na napalonego gościa bo mi na niej naprawde zalezy. Dodam jeszcze ze mamy po 25 lat