Mam 21 lat i jestem z chlopakiem od 3 miesiecy. Dodam ze moja mama ma dosyc surowe podejscie do mnie i martwi sie ze moglabym zajsc w niechciana ciaze i powtorzyc jej historie.
Chlopak czasami zostaje u mnie dluzej i maksymalnie dochodzi miedzy nami do calowania.
Podobamy sie sobie ale powiedzielismy sobie ze nie jestesmy gotowi na wiecej i chcielismy dac sobie czas na bardziej intymne rzeczy.
Dzis mama przyjrzala sie mojej bieliznie w praniu i na podstawie chyba zasuszonego sluzu na bieliznie wywnioskowala ze spalam z chlopakiem wczoraj... Robi mi wyrzuty i twierdzi ze sie zawiodla. Nie chce mi uwierzyc ze do niczego miedzy nami nie doszlo. Moje zapewnienia o tym ze wiem co robie, mam cele w zyciu i wiedze z zakresu antykocepcji nie docieraja do niej. Dodam ze mam dobra prace i studiuje w pelnym wymiarze godzin z dobrymi wynikami wiec to swiadczy o pewnej dozie poczucia obowiazku...
Nigdy nie chcialam zeby wiedziala o tej sferze mojego zycia poniewaz boje sie upokorzen z jej strony. Na razie mieszkam z nia i chcialabym zeby tak pozostalo dluzej, przynajmniej jeszcze rok kiedy skoncze studia.
Jakich argumentow uzyc by ja przekonac ze do niczego nie doszlo? Przeciez patrzac tylko na czyjas bielizne, to raczej daleko idacy wniosek.... Licze sie z tym co o mnie mysli ale wydaje mi sie ze troche za to byla inwazja na moja intymnosc....