Wyrzuciłam męża z mojego domu.Nie chciał dogadywać się z moimi nastoletnimi synami warczał na nich albo milczał całymi tygodniami tkwiąc przed komputerem.Miałam dość ciągłych awantur o dzieci.Nie są aniołkami jeden syn wagaruje trochę zaczynają się stawiać ale się nie dziwię źle im w domu.Zresztą to ten głupi wiek a tu same zakazy nakazy i drwiny ze strony męża.Chce wrócić mi go też brakuje potrzebuje go ale czy nie wróci poprzednia atmosfera.Mąż ma swoje przyzwyczajenia które doprowadzają mnie do łez pół nocy siedzi na gołych laskach i twierdzi że to normalne u facetów Dla mnie to nie jest normalne i boli jak diabli.co o tym sądzicie?
(powód edycji: ortografia)