netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

jestem tą trzecią. trudny układ

27 odpowiedzi7 382 wyświetleniazałożony przez sandra.be, 23.04.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » jestem tą trzecią. trudny układ

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1

Temat: jestem tą trzecią. trudny układ

Pierwszy raz piszę na jakimkolwiek forum, jednak potrzebuję porady, takiej prawdziwej i obiektywnej przede wszytkim. Od innych kobiet, które być może były, są w podobnej sytuacji. Chciałabym wszystko dokładnie nakreślić, więc może zacznę od początku? Mam 22 lata i w sumie nie mam szczegónego doświadczenia w związkach, było kilka przelotnych, czasem coś było, co mogłoby się przeistoczyć w coś większego ale zwykle wszytko się sypało. Chyba wynika to z tego, że z jednej strony chciałam czegoś poważnego, ale nie mam w sobie własnego poczucia wartości by uwierzyć, że ktoś mnie może pokochać. Więc gdy poznałam Adama i gdy okazało się, że jest dwustronne zainteresowanie trochę się przestraszyłam, że znów się przejade. Jednak postanowiłam zaryzykować. I tu zaczyna się moja historia. Adam od początku nie ukrywał, że ma dziewczynę. Odebrałam to tak, że jest szczery, stawia sparwę jasno. Nie ukrywa jej, nie kłamie i nie obieca. Zaczliśmy się spotykać, podobało mi się to całe jego zaangażowanie. I to, że nie zachowywał się nigdy tak, jakby chodziło mu tylko o sex. Był czuły, świetnie mi się z nim rozmawiało. W końcu mimo wahań poszłam z nim do łóżka. Posłuchałam rady przyjaciółek : no razy się żyje, odbijesz go itp. Nie nie żałuje. Zaczeliśmy się regularnie spotykać. I to nadal trwa. Nadal mam świadomość, że ona jest. On tego nie ukrywa, czasem o niej mówi. Opowiada mi jak musi się tłumaczyć gdzie znika na tyle itp. Może napiszę coś o niej i Adamie? On ma 23 lata, ona 20. Mieszkają razem, są ze sobą 4 lata. I mimo wszystko mam nadzieje, że ja jestem ważniejsza. Bo niestety, mimo, że obiecałam sobie, że to będzie luźny związek to w końcu się zakochałam. Tęsknie za nim, jednak gdy wiem, że jest w domu znią nie dzwonie bo nie chcę mu robić problemu. Kocham go tak bardzo, że zgadzam się na tę namiastkę związku, chory układ. Czuje się jakbym żywiła się odcinkami z jej kuponów. I cały czas mam nadzieje, że wybierze mnie. Nie pytam się go, bo boje się, że powie, że woli ją. Na początku naszego "związku" powiedział mi, że jestem kobietą, którą może pokochać. Nic mu nie odpowiedziałam, bo co? Bałam się powiedzieć, że ja też mogę, bo nie chiałam go wystaszyć, bałam się powiedzieć, że lepiej nie by nie pomyślała, że ja nie chce czegoś więcej. Chciałabym by wybrał mnie, jednak nie chce naciskać. Chcę by to była jego świadoma decyzja, chce by któregoś dnia powiedział mi, że kocha mnie bez nacisków z moje strony. I boje się tego, że jak każe mu wybierać to odejdzie. Godzę się na tę namiastkę bo boje się, że gdy będę wymagać czegoś więcej to go strace. Boje się konkurować z kobietą, która z nim mieszka, z którą jest pare lat. Kim ja jestemw jej porównaniu? Moja siostra nie rozumie mojego postępowania, mówi że powinnam walczyć o niego. Postawić sprawę jasno. Mówi, że to widać, że to coś więcej z jego strony. Jednak ja nie jestem pewna. Jak jesteśmy razem, jest idealnie, jego słowa, gesty wszytko wskazuje, że jestem dla niego kimś więcej niż kochanką. Jednak gdy wraca do siebie nachodzą mnie te wszytkie wątpliwości, bo przecież wraca do niej. To dla niej bierze prysznic, pozbywa się mojego zapachu. Boli mnie to, że gdy np jest w pracy to dzwoni co chwila, mówi jak bardzo za mną tęskni. Jednak gdy jest w domu, to nie pisze, nie dzwoni cały dzień. Niby wiem, że boi się przy niej. Ale czy naprawdę nie ma chwili czasu by dać znać. Czy wtedy już nie tęskni? Czy w ogóle jest sens dalej to ciągnąc? zastanawiam się, czy tkwić w tym bo go kocham czy lepiej już siebie nie ranić? Czy mam szanse by ją zostawił dla mnie? Co mam zrobić? Bardzo proszę o rady.

2

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Nie byłam w takiej sytuacji, to nie w moim stylu, lecz.. najczęściej w takich sytuacjach kochanka nie ma na co liczyć. Rzadko jest tą kochana, ktora woli facet i zostawi dla niej swoja kobiete i wiele lat zwiazku. Mowisz, ze on ma 23 lata, a co robi, studiuje, pracuje ?
Jak sama piszesz nie bylas w powaznych zwiazkach , a wiec chlopak najprawdopodobniej chce to wykorzystac, pewnie zobaczyl i wyczul, ze pragniesz uczucia, wiec zapewnia Cie, ze mu zalezy, a tak naprawde sex i tyle. Wspolczuje jego dziewczynie, 4 lata z nia, pod jednym dachem i takie swinstwa.
A powiedz mi, gdzie Ty go w ogole poznalas ??? Moze to tez bedzie miec wplyw na odbior sytuacji


moim zdanierm zle ze wpakowalas sie w to, ale co mozesz zrobic ? Powiedziec mu, ze nie godzisz sie juz na bycie trzecia, ze zalezy Ci na prawdziwym zwiazku. Jesli jemu zalezy na Tobie, to wybierze Ciebie. Jesli nie, to nigdy nie byl Twoj i musisz sie z tym pogodzic. Jednak obawiam sie , ze druga opcja tym bardziej, ze on od razu mowil jasno, ze ma dziewczyne i nic nie obieca Ci, wiec dla niego to pewnie czysty uklad na sex, a jak mowi, ze teskni to teskni ale za tym sexem i pewnie ta 'atmosfera przygody ' ...

w zadnym wypadku dziewczyno nie badz dalej ta druga , po pierwsze bo nie czyni sie komus co Tobie niemile i pewne zasady powinno sie miec, a po drugie masz 22 lata, chyba chcesz prawdziwego zwiazku a nie namiastki ...

3 Ostatnio edytowany przez sandra.be (2011-04-23 04:17:58)

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Po pierwsze dziękiuje za odpowiedz.
Poznałam go w pewnym sensie w pracy. Adam pracuje w barze ulice dalej od baru w którym ja jestem kelnerką. Pracuje, studiuje - tak jak ja.
Wiem, że powinnam postawić sprawe jasno: ona albo ja. Jednak za bardzo go kocham by pozwolić mu odejść. Bo jak wybierze ją? a może mnie pokocha? Chcę wierzyć w to, że jednak coś czuje, że ostatecznie będzie tylko mój. Wole nie pytać, bo wtedy wszytko mi legnie w gruzach.
Mimo całego rozsądku cały czas mam nadzieje, że jednak odwzajemnia moje uczucia. Przecież ja też mu nigdy nie powiedziałam, że go kocham. Nie pokazałam mu tego, bo boje się go wystraszyć. Bo może nie jest jeszcze na to czas?
I tak, czuje wyrzuty sumienia wobec tej dziewczyny. Myśl że gdybym ją spotkała to nie umiałabym jej spojrzeć w oczy. Ale nie potrafie tego przerwać, bo ciągle mam nadzieje, że to ja jestem ważniejsza, że czasem zakochanie robi z nas egoistów.

4 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2011-04-23 07:02:39)

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Witaj,rozumiem doskonale...odpowiedzi na wszystkie swoje pytania szukaj w moim wątku pt."Powiedziałam kocham,a on..."(TRUDNA MIŁOŚĆ,ZAZDROŚĆ,NAŁOGI)
http://www.netkobiety.pl/t18709.html

wciąż jeszcze cierpię:-(

5

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Piszesz, że on jest szczery, stawia sprawę jasno,  nie kłamie i to Cię ujęło. A przecież On kłamie jak diabli, okłamuje swoją dziewczynę! Jest z nią i z Tobą jednocześnie! To nie jest w porządku.

6

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Facet ma świetny układ. Tu zamiesza tam zamiesza...ot taki kogiel-mogiel.

7 Ostatnio edytowany przez Dotty (2011-04-23 13:02:20)

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Sandra.be
No dobrze kochasz go, na tyle, zeby nie dac mu odejsc, ale widocznie nie wystarczajaco, zeby dac mu wybor.
Tyle, ze zastanow sie...Kiedys bedziesz musiala sie zdecydowac na jakies kroki, oboje bedziecie musieli, bo dziewczyna z ktora mieszka predzej czy pozniej sie dowie, sama lub od 'zyczliwej osoby'. Poza tym co bedzie za, dajmy na to, 2-3 lata, pragnienie stalego 'legalnego' zwiazku u Ciebie bedzie sie nasilac, a wtedy, kiedy on wybierze jednak swoja dziewczyne to co? Stracisz jakies 3 lata swojego zycia a w dodatku bedzie bolec. Lepiej sie uporac z tym teraz niz siebie oszukiwac i ludzic.
Przeczytalam ostatnio taki madry cytat: 'Jesli cos kochasz, daj temu odejsc. Jesli wroci, znaczy ze jest Twoje. Jesli nie, znaczy ze nigdy Twoje nie bylo'
No i postaw sie na miejscu tej nieszczesnej dziewczyny, czy nie lepiej jest zeby oszczedzic jej tego wszystkiego? Jesli on wybierze Ciebie to przynajmniej szybciej sie dla niej skonczy ta cala sytuacja. Nie oceniam Cie tu w ogole, bo nie mnie oceniac, sama nie jestem nieskazitelna. Mysle, ze dla calej Waszej trojki bedzie lepiej jesli yjasnicie ta sprawe jak najszybciej.


Ps: Nie boisz sie, ze kiedy On wybierze jednak Ciebie to za kilka lat nie znajdzie sobie 'Tej drugiej'? Ja bym sie bardzo bala.

8

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Po pierwsze spółczuje Ci koleżanek, które poleciły Ci sex z nim... chyba sa totalnie niedojrzałe, albo bardzo Cie nie lubią. Po drugie, Twoja siostra, w tym, że Cie nie rozumie to rację ma natomiast, jeśli mówi Ci że pownnas zawalczyc o niego, to juz troche przesada. O co tu walczyć, facet jest strasznym dupkiem, po co maci Ci w głowie i oszukuje dziewczynę z która jest 4 lata?? Obie jesteście ofiarami tego egoisty. A ty przestań mysleć o sobie w kategoriach kopciucha, który się niekomu napewno nie spodoba. Każda kobieta ma w sobei wartość, której sama musi być świadoma, bo inaczej, mężczyzna tez tego niedojrzy.
A walczyc kochana to powinien facet o Ciebie, jescze taki który swiadomie się Toba bawi i to za Twoim przyzwoleniem. ocknij się Sandra i zadbaj o swoje szczęście... Jeśli naprawde chciałabys z nim byc i tak bardzo go kochasz, a jednocześniejestes pewna ze bedziesz mogła mu zaufać po tym, jak wiesz jak traktuje swoja dziewczyne teraz, to postaw sprawe jasno. Zarządaj od niego jasnej deklaracji oraz podjecia decyzji, z która z Was chce być. Musisz postawić go pod scianą, jesli wybierze Ciebie to super, ale bądź ostrożna. Jesli natomiast zostanie ze swoja dziewczyna, to przykro mi ale prawdobodobnie byłas dla niego tylko rozrywką.

Dzięki temu pozbedziesz się mysli, co on robi kiedy nie ma Cię przy nim... one juz teraz zatruwają Ci życie. Im dłuzej to bedziesz ciagnąć tym gorzej! Trzymam za Ciebie mocno kciuki! Pamiętaj to TY jestes NAJWAŻNIEJSZA!!

9

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ
sandra.be napisał/a:

Po pierwsze dziękiuje za odpowiedz.
Poznałam go w pewnym sensie w pracy. Adam pracuje w barze ulice dalej od baru w którym ja jestem kelnerką. Pracuje, studiuje - tak jak ja.
Wiem, że powinnam postawić sprawe jasno: ona albo ja. Jednak za bardzo go kocham by pozwolić mu odejść. Bo jak wybierze ją? a może mnie pokocha? Chcę wierzyć w to, że jednak coś czuje, że ostatecznie będzie tylko mój. Wole nie pytać, bo wtedy wszytko mi legnie w gruzach.
Mimo całego rozsądku cały czas mam nadzieje, że jednak odwzajemnia moje uczucia. Przecież ja też mu nigdy nie powiedziałam, że go kocham. Nie pokazałam mu tego, bo boje się go wystraszyć. Bo może nie jest jeszcze na to czas?
I tak, czuje wyrzuty sumienia wobec tej dziewczyny. Myśl że gdybym ją spotkała to nie umiałabym jej spojrzeć w oczy. Ale nie potrafie tego przerwać, bo ciągle mam nadzieje, że to ja jestem ważniejsza, że czasem zakochanie robi z nas egoistów.

Wiem, wierzę Ci, że naprawdę Ci na nim zależy, ale pomyśl sobie, że mówi się, że prawdziwie kochać, to właśnie pozwolić odejść , tzn puścić - jak wróci, to jest Twoje, a jak nie, to nigdy Twoje nie było. Niejako, nawet jeśli on Tobą się tylko bawi, to możesz mieć pretensje do siebie, że weszłaś w to, bo nikt na siłę Cię nie ciągnął i przecież umawialiście się, że to będzie tylko sex. A więc on niby zawsze może powiedzieć : " Sorry, ale nic Ci nie obiecywałem"... Dlatego tym bardziej takie układy są złe, oprócz kwestii etycznych omówionych już .
Spotyka się z Tobą tylko na sex... łudzisz się, że jesteś najważniejsza.

10

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Moim zdaniem jesli od początku wiedziałaś, że on ma dziewczynę nie powinnaś za nic angażować się uczuciowo. To jest właśnie chore, bo Ty cierpisz a on jest rozdarty pomiędzy Was dwiema i to niczemu nie służy. Ten związek nie ma przyszłości zapewniam Ci to.

11 Ostatnio edytowany przez sandra.be (2011-04-24 09:01:36)

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Dziękuje Wam moje drogie za wszytkie odpowiedzi. Naprawdę nie spodziewałam się takiego odezwu.
I myśle, że macie racje. Chociaż nadal mam nadzieje. Zaraz po przeczytaniu Waszych odp postanowiłam sobie, że będę kazała mu wybierać. I albo koniec albo będę mogła krzyczeć : "Wybrał mnie!". Wczoraj wieczorem się spotkaliśmy i słowo, że chciałam w końcu kazać mu wybrać. Jedank gdy przyszedł, był obok mnie, to straciłam odwagę i w sumie chęć. Bo jak pomyślałam, że to może być nasze ostatnie spotkanie to stwierdziałam, że wole namiastke niż nic. Moze potrzba więcej czasu. Może on nie chce wcale wybierać, może kocha ją a ja to tylko "udawana miłość". Może kocha nas obie. A może kocha mnie, ale nie umie z nią zerwać?
Oczywiście, że chciała bym by był ze mną zawsze, a tak tylko istnieje w jego życiu na chwilę, w czasie ukradkowych spotkań, które są najpiękniejszymi momentami w moim życiu. Wiem, że podporządkowałam swój świat jemu. I nigdy nie wiem, kiedy się odezwie, kiedy będzie miał dla mnie czas. Może to chore ale kocham go i biorę tyle ile On może mi dać.
Boje się jednak, że nigdy nie wybierze mnie, że jestem dla niego conajwyżej fantazją. A tak naprawdę kocha ją. Ja nie jestem głupią laską, co wierzy w wielką cudowną miłość. Ja wiem, że może tak być ( że pewnie tak jest ) że on kocha ją, że może jestem ucieczką od rutyny itp. Jednak kocham go i boje się go stracić jeśli poproszę o więcej. I mam nadzieje mimo wszystko. Gdy jest ze mną jest wspaniale, i nie mówią tu tylko o seksie. Sama jego obecność, jego czułość. Wtedy wierze, że to coś więcej. Ale gdy wraca do niej. I wiem, że jest teraz nią. Wtedy nachodzą mnie te wszytkie rzeczy o których mi pisałyście.
Myśle, że potzrebuje czasu by kazać mu wybierać. Nie poradze sobie z jego odejściem, nie jestem na to gotowa. Będę żyła tymi namiastkami narazie.
Opowiem Wam kogo wybrał gdy w końcu mnie to wszytko złamie i mu powiem. I mam nadzieje, że nie powiecie : a nie mówiłyśmy?

dziękuje jeszcze raz. wiem, że prawdopodobnie kocham egoiste i dupka, i sama jestem sobie winna. Zrobie coś z tym, ale jeszcze nie jestem na to gotowa. Jedank wzięłąm sobie wasze słowa do serca. dziekuje.

12

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Łatwo jest mówić: nie powinnaś, wiedziałaś, krzywdzisz. Tylko, że serce to nie sługa. Kiedy pojawia się okazja do tego by być kochanym, to najczęściej przestajemy zważać na to jakie mogą być tego konsekwencje, i brniemy dalej. Burza endorfin zakłada nam klapki na oczy. I dopiero wtedy, po jakimś czasie, dostrzegamy swoje błędy i to, że nasze działania mogły skrzywdzić innych.

Sandra, jest mi bardzo przykro z powodu całej tej sytuacji. Przykro, ponieważ nie ma w Tobie wiary w samą siebie i przez to, a może po części z tego powodu zabrnęłaś w chory układ. Nie podejrzewałbym chłopaka o dwulicowość. Raczej o głupotę, kompletną niedojrzałość emocjonalną i naiwność, że sprawa sama się jakoś wyjaśni. Znudzony 4 letnim związkiem, znalazł kogoś kto pozwala mu poczuć motylki w brzuchu. A teraz sam nie wie jak wyjść z tej sytuacji. Jest rozdwojony. Zastanawia mnie fakt, jak bardzo masz niskie mniemanie o sobie, skoro pozwalasz na tak chory układ. Sypia z Wami dwiema. Co, jeśli zajdziesz z nim w ciąże, lub on z nią. Z twojego zachowania, i samego postu można łatwo wywnioskować, że taki układ ci nie odpowiada. W takim razie jest to wyraźny sygnał, że coś z tym należy w końcu zrobić.

W moich oczach, ten chłopak nie nadaje się już na partnera. Odejdź od niego.

13

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Dziewczyny świat staną na głowie.Mam 45 lat więc już trochę przeżyłam walczymy o facetów dla facetów a jak już ich wywalczymy to się okazuje że chcemy być kochane i chcemy by to o nas walczono.Co my sobie robimy?

14

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Facet ewidentnie chce sobie pobzykać i przepraszam tu za szczerość.
Dobrze mu z tamtą dziewczyną, ale w łozku po 4 latach związku i wspólnym mieszkaniu nie jest juz tak samo...wiec szuka wrażeń poza nim.

Szkoda tylko że sie w nim zakochałas, cieżko mimo wszystko nam kobietom oddzielić seks od uczuć hmm

pozdrawiam

15

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Przede wszystkim nie wybór ; ona albo Ty, ale wybór on albo Ty. Sama musisz wybrać, polecam abyś najpierw wybrała samą siebie, postawiła na piedestał, a potem określila czego oczekujesz od związku który uważałabyś za szczęśliwy.

Szczerze - śmieszy mnie podejście typu - facet od początku stawiał sprawę jasno: ma dziewczynę/żonę/stały związek. To kim chciałby żebyś była Ty? Powiedział na głos czy zostało w domyśle? Sama sobie określ - bardziej lub mniej dosadnie w zależności od zasobu słów. To że stawiał sprawę jasno sprowadza Cię do jednej roli. To, że na to przystałaś - dałaś mu przyzwolenie do traktowania wlasnej osoby bez szacunku, jako zaspokojenie wyłącznie jego potrzeb.

Powiedz szczerze - sama siebie nie szanujesz - pozwalasz mu na bzykanie bez zobowiązań, ba - bez jakichkolwiek nakładów z jego strony, cóż - nawet jesteś informowana o prysznicach i wzmożonej higienie po seksie -żeby tylko jego dziewczyna nie wyczuła że jej facet się puszcza.

Kobieto - faceci biorą natychmiastowe prysznice po wizycie w burdelu, a nie po seksie z kobietą do której coś czują.

A jak już do Ciebie dotrze na co pozwoliłaś wobec swojej osoby, to zadaj sobie pytanie czy chciałabyś go mieć przy swoim boku w pradziwym związku. Czy nie miałabyś stracha, że za rogiem może czychać młodsza, ładniejsza, bardziej inteligentna i o niebo lepsza w łóżku niż Ty.
I czy wobec niej też będzie tak rozbrajająco szczery.

16

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Oj SANDRA mysle że będziesz musiala troche pocierpiec...sytuacje "trójkąta" sa zawsze bardzo trudne i wyniszczające psychicznie.nie napisze po co ci to bylo dziewczyno,godzic sie na taki uklad,bo podejrzewam że chlopak umial cie nieźle zmanipulowac...na poczatku pewnie ci to zbytnio nie przeszkadzalo,jednak teraz gdy zaangazowalas się 'sercowo' zaczyna ci przeszkadzac jego stala partnerka.ten facet to totalny egoista i z penościa cie nie kocha bo gdyby bylo inaczej nie pozwolilby żebyc cierpiala w sensie że on jest związany z inna dziewczyna.Swoja droga to dziwne,...przeciez nie ma z nia  ślubu,dzieci,wiec jesli cie kocha niech odejdzie i związe się z toba.Teraz jednak pytanie czy ty na pewno bys tego chciala...faceta ktory tak łże...nie masz innego wyjscia jak postawić ultimatum Ty albo ona.Jesli tak bardzo ci na nim zależy oczywiscie.Najlepszym jednak rozwiązaniem jest zakończenie tej znajomosci i potraktowanie jej jako kolejne zyciowe doświadczenie,ktorego już nie będziesz chciala kiedykolwiek powtorzyc.
Pozdrawiam

17

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Sandra - nie czuję się w żadnym stopniu upoważniona do dawania komukolwiek rad, zwłaszcza na polu przelotnej internetowej (nie)znajomości, ale jeśli pozwolisz, napiszę parę słów ze swojego punktu widzenia.
Po pierwsze primo - jeśli ma się zacząć jakakolwiek właściwa i wartościowa relacja między dwojgiem ludzi - musi być oparta na zasadach fair play. To, o czym piszesz, zachowanie tego typa - nie jest fair w żadnym wypadku. To zwykłe, szczeniackie "granie na dwa fronty", wykorzystywanie niewiedzy obecnej, stałej partnerki i żerowanie na głodzie uczuć "tej drugiej" - czyli na Twoich. Odebrałaś, że jest szczery, bo powiedział, że ma dziewczynę?? tak jak słusznie napisała tutaj jedna z Dziewczyn - dyskutantek: a zatem jaką rolę sobie wyznaczyłaś w tym "związku"? lewej d..upki? przepraszam Cię za dosadność, ale jestem zaszokowana, że można aż tak tłumaczyć zachowanie faceta, byle tylko "zasłużyć" na jego zainteresowanie.. To przecież zupełnie mylna droga! Jak możesz mówić o sobie z poczuciem niższości, tylko dlatego, że nie wychodziło Ci za bardzo w sprawach damsko-męskich?!? to przecież oznacza tylko tyle, że nie spotykając do tej pory pasującego do Ciebie mężczyzny, nie chciałaś się zadowalać związkiem "z byle kim". Aż do tej pory..
Przychylę się do tego, co ktoś napisał o tych Twoich "przyjaciółkach" - puste głupie laski. Ciekawe, czy sobie samym też radziłyby to samo, gdyby ich facet zaczął się kręcić wokół innej dziewczyny?? poradziłabym Ci, byś trzymała się z dala od takich "przyjaciółek", bo może z tego wyniknąć dla Ciebie więcej szkody niż jakiegokolwiek pożytku.. Poza tym, jeśli takie mają nastawienie, to zastanów się nad tym, co byłoby, gdyby wpadł im w oko Twój potencjalny partner. Zapewne "chwyciłyby okazję" i wykręciły Ci taki numer, jaki Ty obecnie fundujesz partnerce Twojego.. chłopaka (?..)
Jak Ci się żyje z tym jego potajemnym wymykaniem do Ciebie? Jak myślisz, co poczuje jego dziewczyna, gdy się o tym dowie?.. I jeszcze jedno: naprawdę chciałabyś, żeby był z Tobą zerwawszy z tamtą dziewczyną? Nigdy nie najdą Cię myśli o tym, że skoro raz zrobił taki numer, to zrobi go ponownie?.. pomyśl, na jakim fundamencie budujesz swoją relację.. Niezależnie od tego, jak bardzo samotna się czujesz - nie sprowadzaj się do roli "tej drugiej" i nie uwłaczaj swojej godności byciem lewą panną gościa, który okłamuje swoją partnerkę.. To zniszczy Cię bardziej niż samotność..
Poniżasz samą siebie takim siedzeniem w kącie i zjadaniem ochłapów, jakie on Ci serwuje z ich wspólnego życia, łóżka i mieszkania. Nie zasługujesz na coś takiego! A taki facet nie jest Ciebie wart, tym bardziej, że odnoszę mocne wrażenie, że świetnie wyczuł w Tobie predylekcje do bycia ofiarą i gra na tym jak mu się zachce..
Może to marudne moralizatorstwo, ale pomyśl o tym, że bierzesz bezpośredni udział w okłamywaniu jego dziewczyny.. Co czujesz, gdy on przy Tobie dzwoni do niej? co czujesz wiedząc, że przyszedł do Ciebie pachnący ich wspólnie spędzoną nocą, a w dodatku tak skrupulatnie zmywa z siebie zapach Waszych uniesień?...
Jeśli z partnerką przestało mu się układać, to niestety, ale jego psim obowiązkiem jest zakończyć tę relację zanim nawiąże następną, a już zwłaszcza taką, która powiązana jest z sexem. To jest draństwo wobec Ciebie i wobec tamtej dziewczyny, ale wybacz - bardziej mi żal tamtej niż Ciebie, bo to była Twoja, jak piszesz, świadoma decyzja, żeby się z nim związać, gdy wiedziałaś, że ma kogoś... Tak się po prostu nie robi...

Pytasz, kim jesteś w porównaniu z nią? Sandro, przepraszam Cię za dosadność wypowiedzi, ale póki on okłamuje swoją partnerkę, a Ty żyjesz z nim z tą świadomością, to jesteś jego lewizną. Fakt, że on żeruje na Twojej niepewności i potrzebie uczuć nie jest usprawiedliwieniem, bo w gruncie rzeczy zdajesz sobie sprawę z niewłaściwości tego zachowania.
I racja - nie Ty powinnaś o kogoś takiego walczyć. Jeśli zakochał się w Tobie faktycznie i chce z Tobą związać, to najpierw powinien zakończyć relację z obecną partnerką. Jadąc na dwa fronty sprowadza Ciebie do roli... bardzo nieładnej, a tamtą dziewczynę do pozycji oszukiwanej przez cwaniaka idiotki.
Jeśli boisz się, że postawienie ultimatum sprawi, że go stracisz, to wiedz, że stracisz kłamcę i zdrajcę, którego nie będziesz mogła być pewna nawet, jeśli włoży Ci na palec pierścionek.. Stracisz nieciekawego typa. A zyskasz szacunek dla samej siebie, siłę i szansę na poznanie naprawdę wartościowego człowieka, czego Ci bardzo serdecznie życzę.
Wiem, że wybory życiowe są skomplikowane dalece bardziej niż najbardziej zawikłana amerykańska telenowela, ale to my sami dokonujemy tych wyborów, żaden scenarzysta nie pisze ich dla nas. Los, owszem, stawia je na naszej drodze. I tylko od nas zależy, czy wybierzemy taką, czy inną ścieżkę. Zdarzają się relacje otwarte, gdzie oboje partnerzy otwierają się na na związki z innymi osobami - mówią sobie o tym wprost, dzielą mieszkanie, łóżko i stół, a jednak żyją w taki sposób. Ale po pierwsze, są to relacje, w których obie strony wiedzą, w co się gra, a po drugie, nader często nie zdają egzaminu, bo albo któreś z partnerów zakocha się "za bardzo" w kimś innym, albo jednemu z tego duetu raptem przestaje pasować taki układ, zaczyna żądać wyłączności, a to drugie niekoniecznie chce się dostosować. Lecz z tego co piszesz, Wasz układ to klasyczna (nie)małżeńska zdrada. Zdrada, do której Ty osobiście i świadomie przykładasz rękę, w imię tego, by być komuś potrzebną.
A gdzie jest ten facet, gdy TY go potrzebujesz?....
Wcina obiadek uszykowany mu przez jego partnerkę?...
Leży z nią w łóżku?
Spaceruje z nią?...
Przykro mi, ale nie jesteś dla niego niczym więcej, jak zakazanym, podniecającym owocem, który sam wpadł mu w ręce i stanowi miłe odświeżenie po czterech latach w łóżku z tą samą panią. I jeśli ma takie podejście, to nie poważyłabym się postawić nawet 5 złotych na to, że jesteś pierwszą taką "odmianą w menu"...
Przepraszam, jeśli moje słowa były dla Ciebie zbyt ostre, ale prosiłaś o opinię, a moja jest właśnie taka.
Z pewnych przyczyn osobistych maczasz ręce w kłamstwie i zdradzie, a to niszczy człowieka jak robal - od środka..
Życzę Ci, żebyś zupełnie pozbyła się tego koszmarnego poczucia, że nie zasługujesz na czyjąś dobrą i wartościową miłość, żebyś nie czuła potrzeby "brudzenia" sobie duszy takimi relacjami i spotkała mężczyznę, który potraktuje Cię z szacunkiem. Bo to, co robi ten koleś, to oznaka kompletnego szacunku i dla Ciebie, i dla tej oszukiwanej partnerki.
Pozwolę sobie na radę, mimo wszystko.
Pogoń typa daleko od siebie! i bądź szczęśliwa niezależnie od tego, czy akurat będziesz sama, czy z partnerem u boku. Życzę powodzenia..

18

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Robisz krzywdę tej dziewczynie, pomyśl chciałabyś być na jej miejscu? Przede wszystkim jednak robisz krzywdę sobie. On Cie nie szanuje. Dziewczyny mają racje, tu chodzi o sex. Moja koleżanka była w podobnym układzie i tylko cierpiała. Im dłużej będziesz w tym tkwić tym gorzej dla Ciebie. On zawsze taki będzie, gdyby z Tobą był to może i kogoś innego miał by na boku.
Wybacz, że to powiem, ale sama pozwalasz na taki układ. Nic razem nie zbudujecie, nie marnuj na niego czasu. Znajdziesz jeszcze kogoś kto będzie Cie szanował smile

19

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Uf. Czuję, że muszę się podzielić z Wami dalszymi losami mojego "związku". To Wasze odpowiedzi ( za które z całego serca dziękuje ! ) pchnęły mnie do przodu. Niektóre ze słów były jak strzał w twarz. Ale należało mi się. Może w końcu ktoś powiedział mi prawdę, w sumie to co gdzieś tam we mnie było, ale nie dopuszczałam tego do siebie. Mając wokół siebie osoby które raczej dopingowały temu związkowi, namawiały mnie do walki o niego trudno mi było walczyć o samą siebie. I macie racjie, przez miłość do faceta dałam się zrzucić do rangi dziwki. Pozwoliłam na sex bez zobowiązań. I mimo, że pragnęłam deklaracji, wyłączności to nie prosiłam o nie na głos.
Nie było to łatwe i cóż nadal nie jest. To co teraz przezywam jest dla mnie strasznie wyniszczające, ale mam nadzieje, że w końcu stanę na nogi i z perspektywy czasu pomyśle, że zrobiłam dobrze. Tylko czasem boje się, że się złamię i mu ulegne.
Cóż, tak jak pisałam w pierwszym poście bałam się kazać mu wybierać. Ona czy ja? Bo bałam się wybierze ją. Może podświadomie wiedziałam, że to ją kocha?
Postanoiłam, że zakończe ten układ. Nie było łatwo, nadal go kocham i kilka prób kończyło się tym, że rezygnowałam. Gdy go nie widziałam, wyobrażałam sobie jak bardzo jest szcześliwy teraz ze swoją dziewczyną, że pewnie o mnie nawet nie myśli. To mnie nastrajało do stanowczego pożegnania się z nim. Próbowałam go znienawidzić, wmawiałam sobie jak mną manipuluje, oszukuje, kłamie, zwodzi. Wszystko jednak prysło gdy przychodził a ja miałam mu to powiedzieć. Gdy był obok tak się cieszyłam jego obecnością, dotykiem, że nagle znów godziłam się na to wszystko. A gdy wychodził żałowałam, że nie mam w sobie nic z silnej woli.
W końcu jednak powiedziałam mu, nie kazałam mu nawet wybierać. Wybrałam siebie. Powiedziałam, że nie umiem żyć w  takim układzie, że potrzebuję kogoś kto będzie zawsze obok, a nie tylko na kilka godzin w tygodniu. Był zdziwiony, powiedział, że myślał ze taki układ mi odpowiada. Spytał się dlaczego nie stawiam mu wyboru. Powiedziałam mu, że on powinien sam na to wpaść. Pare dni pozniej zaczal dzwonic, szukac mnie wszedzie. Mowi, ze mnie kocha. Ze nie zdawał sobie sprawy z tego, że ja chce czegoś więcej. Ze przecież nie mówiłam mu, nie skarżyłam się. Jest mi strasznie trudno, bo nadal bardzo go kocham. Tęsknie za nim tak mocno, że mam ochotę pieprzyć to wszystko i do niego zadzwonić. Z jednej strony wiem, że dobrze zrobiłam, z drugiej chcę wierzyć, że On naprawdę mnie kocha. Pewnie znów mną manipuluje, pewnie znow tylko by mnie oszukiwał. Od nowa nie dam rady tego przezywać. Najgorsze jest to że go tak często widuje, niby przypadkiem. Czasem łapie się na tym, że chcę go spotkać. Chce by był gdzieś blisko, chcociaż sama sobie utrudniam to. To wszytko jest dużo cięższe i bardziej wyniszczające psychicznie niż trwanie  takim układzie. Wiem, że dobrze zrobiłam. Ale tęsknie za nim cholernie...

20

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Ostro - bardzo i ostro i moim zdaniem, zbyt ostro się określasz.
Potrzeba miłości i bliskości z ukochaną osobą jest na tyle silna, ze popycha nas do bardzo dziwnych i niekoniecznie logicznych działań.
Użyłaś, tak uważam, szalenie ważnego sformułowania: walczyć o samą siebie. Jesteś dla siebie najważniejsza, bo dbając o siebie i swoje życie, uszczęśliwisz - życzę Ci, by jak najszybciej - jakiegoś dobrego i pasującego do Ciebie mężczyznę. w jaki sposób? ano w taki, że facet mający koło siebie szczęśliwą i mądrą kobietę także będzie miał powody do zadowolenia z życia smile
Reakcja tego kolesia... no cóż, wybacz, ale na mądrego nie wygląda. I nie wygląda też na to, by chciał sobie układać życie tylko z Tobą - było mu super w takim podwójnym układzie, nie dałabym sobie uciąć nawet paznokcia za fakt, czy nie chwalił się przed kumplami, że taki z niego ogierro..
Zakończenie każdej relacji, każdego związku, niesie ze sobą ból i nieprzyjemne emocjonalne sensacje. Ale może pocieszy Cię jedno: to minie. Nie OMINIE nas, bo stykamy się z innymi ludźmi nieustannie, ale przeminie smile
I ta wiedza to jest bardzo ważny kamień milowy na drodze ku Lepszemu. Życzę powodzenia smile

21

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Jest trudniej niż myślałam, boże jestem słabsza niż myślałam. Wiem, że to normalne, że jest ciężko, wiem, że sama sobie zasłużyłam. Ale nie daje już rady, tęsknie za nim strasznie, potrzebuje go. Te spotaknia były czymś za czym czekałam, co nadawało mi sensu, żyłam od spotakania do spotakania. Teraz nie mam tego. Czuje, że to za ciężkie dla mnie. Kocham go bardzo, tęsknie, potrzebuje. Boże, już lepiej chyba było cierpieć w takim ukłdzie niż nie mieć go wcale. I On nadal nie odpuszcza, dzwoni, przychodzi. I z jednej strony to starsznie starsznie trudne, On mi to utrudnia, bo jak mam zapomnieć skoro On ciągle jest gdzieś obok, mówiący, że ,mnie kocha. Z drugiej strony nie chce by odpuścił. Nie umiem tego wytłumaczyć. Wczoraj przyszedł, doszło do pocałunku. I z jednej strony wiem, ze to zle, przecież to zakończyłam, przecież to był chory układ. Z drugiej strony choć samej mi się przed sobą samą trudno przyznać to chce by się to powtórzyło. Nie wychodze nigdzie wieczorami, jestem albo w pracy, albo śpie w domu. Nie mam ochoty na wyjascia na zajęcia, nie mam ochoty na spotakania z ludzmi. Nie mam motywacji do niczego. I myśle, że w końcu się złamie, nie wytrzymam i będę z nim znów. Powiedział, że jedno moje słowo a ją zostawi. Chce w to wierzyć, ale nie daje mi spokoju pytanie dlaczego nie zostawi jej teraz chociażby dlatego by udowodnić mi, że to mnie kocha. Dlaczego czeka na moje słowo? Boje się, że będzie tak jak wtedy, pokryjomu. A to będzie dla mnie za cięzkie. Mam starszny bałagan w głowie. Co robić? Potrzebuje Waszych rad, obiektywnych, wiem, że naważyłam piwa i musze je teraz wypić, ale jest mi za ciężko.

22

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Sandra - poczytaj koniecznie ten wątek: http://www.netkobiety.pl/t17705.html

Pozdrawiam.

23

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Jezeli on zerwie definnytywnie znajmosc to bym sprobowalo. Bo widze ze i tak pewnie nie dasz rady:) Trzeba sprobowac ale juz na Tw\oich warunkach. Powiedz ze mozecie razem byc ale Jego obecna kobieta musi sie od Niego wyprowadzic w tym samym dniu, czy na nastepny dzien to juz maks. I zeby nie bylo przeciagania ze nie ma gdzie itd. Musi zakoncztyc tamten zwiazek definitywnie.

24

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Hatrun dolanczam sie do twojej wypowiedzi!
a cb nie rozumiem jak mozesz robic za "kochanke" choc chetniej inaczej bym to okreslila
postaw sie na miejscu tej dziewczyny. Jak bys sie poczula gdyby wyszlo na jaw ze partner cie notorycznie zdradzamolm zdaniem jestes jego odskocznia i jesli wybierze cb to wspolczuje ci i tylko czekac az bd z toba znajdzie sobie kolejna glupitamtej dziewczyny jest mi najbardziej zal bo wiem co to znaczy jak partner ma kochanke i wybacz ale nie toleruje dziewczyn ktore postepuja jak ty
powinnas to zakaczyc i po informowac jego dziewczyne co on jej robi zeby ona nie tkwila w takim zwiazku bo i tak sie dowie i bd cuerpiec

25 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2011-06-03 08:15:17)

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Przepraszam , ze napisze wprost , ale Twoj egoizm bije po oczach hmm
Chyba przez chwile nie pomyslalas o tym , ze wlasnie chcesz rozbic czyjs 4-letni zwiazek.
On ma dziewczyne,ktora najwyrazniej go kocha i bylaby zalamana,gdyby go stracila,ale co tam...wazne,zebys go jej odbila , jak radzily "madre" kolezanki.
Powiem Ci cos .Wbrew pozorom daleka jestem od oceniania Cie,m.in dlatego,ze sama bylam w bardzo podobnej sytuacji.
Tyle,ze pomiedzy mna a tym chlopakiem nie bylo seksu , za to dobrze wiedzialam,ze on ma kogos ,tez mialam nadzieje,ze ja zostawi.
Dzis wiem, jakie to bylo chore nie tylko z jego strony,ale i z mojej. Jak moglam byc taka egoistka i jednoczesnie samej sobie robic zle?
Mimo,iz ta dziewczyna mnie nie znosila duzo przed moim spotykaniem sie z nim,to nie usprawiedliwialo mojego zachowania.
Moje zauroczenie tez tego nie usprawiedliwialo.
I wiesz co?najbardziej  nie pojmuje , jak moglam dac sie tak traktowac ,no ale 17 lat to glupi wiek,mozna wybaczyc.
Kiedys bylam przekonana , ze trzeba walczyc o wlasne szczescie wszelkimi silami,dzis wiem,ze nie nalezy budowac wlasnego szczescia na czyims nieszczesciu.

Ja to widze tak :
Facet jest w swietnym /wygodnym ukladzie. Mieszka z jedna dziewczyna,z ktora chyba jest mu dobrze,skoro z nia jest tyle lat.
Na boku ma Ciebie , tak wiec kiedy tylko w jego zwiazku przychodzi stagnacja , leci do Ciebie-wiadomo w jakim celu.
Gdyby naprawde cos do Ciebie czul , nie ukrywalby Cie juz przed ta dziewczyna i najprawdopodobniej bylibyscie juz razem.Wiem,ze nie jest latwo zerwac z kims po 4 latach , ale chyba lepsze to niz zdradzanie  ?
Jestes dla niego tylko zabawka , rozrywka po prostu.Sorry , wiem,ze to nie jest za mile,ale ja to tak widze.
Masz nadzieje,ze Cie pokocha , otoz ja np watpie,ze tak sie stanie i juz Ci mowie dlaczego.
A no np dlatego ,ze sama sie przez to nie szanujesz, a jesli sama tego nie zrobisz,facet tez Cie nie uszanuje.Czekasz na niego , spotykasz sie z nim , mimo,iz wiesz,ze ma kogos , meczysz sie w tym chorym ukladzie , ale tkwisz przy nim i godzisz sie na to.Szanujaca i znajaca swoja wartosc kobieta tak nie postapi.Mimo milosci-odejdzie.
Wiem,ze to smieszne,ze mowi to osoba, ktora sama taka byla,ale ja bylam nastolatka , ktora nie liczyla sie z czyimis uczuciami i duza ja to kosztowalo.

A teraz pomysl , jesli jakims cudem uda Ci sie go zdobyc .Bedziecie razem.
Bedziesz miala do kogos takiego zaufanie?Nie przyjdzie Ci do glowy ,ze jak ja zdradzal,to i Ciebie bedzie?
To Ci powiem, najprawdopodobniej bedzie. Tacy faceci chyba sie nie zmieniaja niestety hmm
Sama zdecyduj , czy wolisz przystawac na jego warunki,czy stawiasz na siebie.

26

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

Bardzo mi ciebie zal i rozumiem twoj problem .Jestes ta trzecia i na pewno medalu za, to nie dostaniesz.
Ale ,nie oczekuj od takiego mezczyzny pomocy i wsparcia bo -nie dostaniesz .
Tobie sprawia bol a sobie przyjemnosc .
  Czyli jest to idealny trojkat z trzema katami .Tylko gdzie jestes ..Ty ?.

  Powodzenia ,trzymam kciuki .

27 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2011-06-03 23:14:56)

Odp: jestem tą trzecią. trudny układ

sandra.be-ja pracuję z moim byłym kochankiem/wyobrażasz to sobie???i teraz dopiero widzę go takim,jakim jest/bywa,że go nienawidzę,bywa że kocham jak dawniej/tylko wiem,że nie trzymam go niczym przy sobie,może iść dokąd chce i z kim chce,bo już nie umiem ufać mu tak,jak kiedyś/nie chciał mnie-dobra jest,nie wstępuje się drugi raz do tej samej rzeki/mówię mu nieraz,żeby sobie układał życie,żenił się,miał dzieci/on ma kogoś,ja z kimś żyję...
jesteśmy kwita,nigdy nie będziemy razem tak,jak chciał,tak jak mi kiedyś mówił...
jesteśmy kwita...
nie jest szczęśliwy,ja nie jestem szczęśliwa,szuka mnie,mojego towarzystwa,spojrzenia,rozmowy...tyle może mieć,nic więcej...bo jeśli nie jestem jedyną,to tylko tyle...i to dla niego największa kara...
nie ma innej drogi,dla mnie,dla Ciebie/odejść...

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » jestem tą trzecią. trudny układ

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026