Dziewczyny, mam wątpliwość czy powinno się nawiązywać bliskie relacje z rodziną chłopaka zanim ten został narzeczonym. Wspólne wyjazdy, obiady, razem spędzane święta - jeszcze zanim dwoje ma pewność, że będzie ze sobą oficjalnie.
Zgodziłam się na częste odwiedziny i spotkania, gdyż rodzina jest dla Niego bardzo ważna, ale dziś mam coraz większe poczucie, to był błąd. Że pomyliliśmy kolejność. Po dwóch latach jestem traktowana z coraz większym dystansem, coraz mniej akceptowana, coraz bardziej "tymczasowa" - co odczuwam zwłaszcza ze strony matki.
Myślę, że podświadomie przestają mi ufać, gdyż moje Kochanie niechcący daje im powód do braku zaufania, nie deklarując chęci wzięcia ślubu po początkowym zbliżeniu; dla nich oficjalne przedstawienie, spędzany wspólnie czas były wstępem do oświadczyn, które nie nastąpiły.
Przez nagromadzenie tych wszystkich subtelności - bo przecież nikt nie powiedział wprost, że jestem w jakiś sposób gorsza - postanowiłam zawiesić te prawie rodzinne relacje. Poczekać do momentu, gdy będziemy pewni, czy sami pragniemy założyć rodzinę, czy zostajemy razem jako partnerzy. Bo według mnie - i żałuję, że nie rozumiałam tego wcześniej - dopiero po jasnym określeniu charakteru związku można wchodzić w relacje z rodzinami, gdyż ich rodzaj jest przez charakter związku określany.
Jakie są wasze doświadczenia w tym temacie, co sądzicie?