...Jest daleko-nie mogę przy niej fizycznie być, a ona ...znika , zapada się ...
wiem, że potrzebuje bliskości-właśnie tej której nie mogę jej dać-nie mogę jej przytulic, wytrzeć łzy...
Mam wrażenie, ze jest na mnie zła za to , że mnie przy niej nie ma kiedy mnie potrzebuje...przestała pisać, nie chce rozmawiać...
Z dnia na dzień jest mi do niej coraz dalej...emocjonalnie dalej.
A wiem, ze jest w tym wszytkim sama-o jej kondycji i stanie zdrowia właściwie wiem tylko ja..
co robić? co wy byscie zrobili?
Jak mogę jej pomóc przetrwać ten ciemny okres w jej zyciu...będąc tak daleko?
Nie chcę jej stracić, nie chcę, żeby było jej źle...
czuję się tak bezradna...