Pamiętam, gdy po raz pierwszy przeczytałam i poważnie rozważyłam to, że człowiek nie potrzebuje innej osoby do szczęścia. Była to jedna z książek Beaty Pawlikowskiej, a wszystko, co pisała wydawało się bardzo logiczne i sensowne. To była jakby świadomość, że wszystko zależy tylko ode mnie.
Jednak rzecz ujmując praktycznie, jest tak, że trudno przez lata przebywać samemu. Być singlem człowiek oczywiście może, lecz nim więcej się ma lat, tym trudniej jest to zrobić. Wszyscy potrzebujemy miłości, poparcia, czułości ze strony innego człowieka. Oczekujemy tego i nic się nie da z tym zrobić. Gdybym miała to określić, powiedziałabym , że życie jest pełniejsze, gdy się ma obok kochaną osobę. Jednak bycie z kimś razem, nie musi być gwarancją naszego szczęścia. Szczęście jest w nas, my go w sobie tworzymy.
Co o tym sądzicie? Człowiek, który jest szczęśliwy bez partnera, jest pełnowartościowy. Czy to sa tylko piękne słowa i samookłamywanie się?
Podobne tematy
2 2011-04-19 09:50:52 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-04-19 09:53:23)
...życie jest pełniejsze, gdy się ma obok kochaną osobę.
Jednak bycie z kimś razem, nie musi być gwarancją naszego szczęścia. Szczęście jest w nas, my go w sobie tworzymy.
Człowiek, który jest szczęśliwy bez partnera, jest pełnowartościowy. Czy to sa tylko piękne słowa i samookłamywanie się?
Właściwie nie wiem.
Sama jestem od 20 miesięcy. "Na dzień dzisiejszy" uważam, że jestem, mimo wszystko, szczęśliwa i zrealizowana, pełnowartościowa. Ale czy ten stan będzie trwał już zawsze? Nie wiem...
Chciałabym przeczytać tę książkę B. Pawlikowskiej - czy możesz podać jej tytuł?
Beata Pawlikowska ma bardzo ciekawe życie - jeździ po świecie, spełnia swoją pasję. Nie ma czasu tęsknić za drugim człowiekiem. Tak że zależy, czy to samotne jest wartościowe, wypełnione. No i ważne jest, czy ta druga osoba rzeczywiście jest tą jedyną. Bardzo ciężko jest być z kimś, kto nas nie rozumie, kogo nie jesteśmy pewni, na kim się zawiedliśmy - dużo lepiej być samemu i fotografować słonie na safari
. Za to fotografować te słonie razem z osobą, która nas kocha i rozumie (z wzajemnością) jest jeszcze lepsze
.
Trzeba by najpierw zdefiniować co konkretnie kryje sie za słowami "pełnowartościowe" i "pełne" życie, bo każdy może to różnie rozumieć więc mieć różne zdanie i w związku z tym każdy będzie miał racje:-). Ta definicja będzie chyba odpowiedzią na to pytanie. Ale powiedziałbym tak (odnośnie szczęscia): można jak najbardziej być szczęśliwym bez tej drugiej połówki, ale tylko do momentu póki sie nie zakochamy w kimś bez wzajemnośći. albo z innych powodów nie możemy być z ukochaną osobą. Bo wtedy to jest g... a nie szczęscie. Ale to oczywiście mówie o szczęsciu, bo wartościowość to chyba coś innego.
W sumie bym mógł sobie na ten temat troche popisać bo jestem sam całe życie tylko to chyba niezbyt ciekawy u mnie temat bom nie kobietą i ta samotniczość w dodatku chyba wiąze sie też z tym że mam jakieś zaburzenia osobowości no i wyszło jak wyszło, nie jest to normalne u ludzi. Pozdro kobietki!
5 2011-04-19 16:25:49 Ostatnio edytowany przez Comete (2011-04-19 16:35:14)
Również, niektórzy kochają, nie z powodu serca, lecz po to, aby Ktoś inny zaspokajał ich potrzeby. Wprawdzie chcą, aby ludzie przebywali wokół Nich, ale chyba nie dlatego, że ich kochają i pragną ich towarzystwa, lecz dlatego, gdyż w głębi boją się zostać sami ze sobą.
Przed każdym z Nas, otwiera się nowa perspektywa, nowa możliwość doświadczeń, i jeśli się na Nią otworzymy, to również nauczymy się żyć szczęśliwe, w pojedynkę.
jesli znajdzie sie kogos kto cie zrozumie to lepiej z nim, a jesli nie to lepiej samemu ...:-)
To wszystko zależy - zwłaszcza, że określenie "sam na sam" jest bardzo wieloznaczne. Ja na przykład zrozumiałąm to tak że jestem ja i mój partner, i tylko we dwójkę tworzymy sobie świat, bez kontaktu bliskiego z innymi ludźmi ![]()
Ale wracając do tematu - uważam, że każda osoba, nawet nie będąca w związku, może osiągnąć w życiu szczęście. To proste - dla każdego szczęście to co innego - dla jednej osoby satysfakcjonująca praca i podróże, dle drugiej mąż i gromadka dzieci, dla trzeciej robienie czegoś dla dobra ogólnego.
Nie ma jedynej słusznej definicji szczęścia, bo to pojęcie tak indywidualne i różnorodne, jak liczba osób na Ziemi ![]()
Książka Beaty Pawlikowskiej się nazywa "W dżungli miłości" - jest to świetny poradnik o tym jak być ze sobą w zgodzie, jak kochać i co to właściwie znaczy, oczywiście z punktu widzenia autorki
Do tej samej serii należą też książki "W dżungli życia", "W dżungli niepewności" i "W dżungli samotności" (tej ostatniej nie czytałam), ale inne mi się bardzo podobały i pomogły (żeby tak nie robić krypto reklamy). No tak, Pawlikowska jest świetną osobą, która pracuje nad sobą i jej pracą się kiedyś natchnęłam (ale ma przy okazji jakąś miłość, choć potrafiła być przez wiele lat też sama).
Teraz się trochę zastanawiam, ze swego doświadczenia widzę, że kiedy tylko się zaczynałam czuć pełnowartościowa i pewna siebie, dosłownie wszechmogąca, obok koniecznie ukazywała się jakaś osoba, która mnie wciągała w związek... Później rozstanie i znó musiałam się uczyć być sama. Słowem, okrutne życie... jak do tego powrócić? bo znów jestem w tej sytuacji..
9 2011-04-19 17:43:14 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-04-19 18:50:16)
Dzięki zanetka. Zdobędę i poczytam. ![]()
Żeby mi łatwiej było żyć "pełnowartościowo" ![]()