potrzebuje waszej pomocy:( 6 dni temu rozstałam sie z moim chłopakiem byliśmy razem 5 miesięcy, ale ja go naprawde pokochałam było mi z nim tak dobrze. nauka była dla mnie najważniejsza i chodziłam ciągle zestresowana ale gdy go poznałam chciało mi si eżyć byłam spokojniesza, fakt nie zawsze mi to wychodziło i czasami histeryzowałam ale każdy w końcu tak ma, przegiełam po jednym bardzo ważnym egzaminie i powiedziałam mu że wątpie w moją miłość(odbijał mi sie mój były;/)ale na drugi dzień byly wyniki i tak naprwade okazało sie że nie było powodu do nerwów ale niesmak został(to wszytsko działo się w lutym). on poczuł sie zraniony bardzo go za to przeprosiłam i chciałam wszytsko naprawić i mi sie udawało. 3tygodnie temu już raz chciał sie ze mną rozstac płakał przy mnie mówił że nie chce mnie już ranić bo on już nic do mnie nie czuje nie teskni:(:( przeżyłam pierwszy raz tragedie ale wierzyłam że może jeszcze wróci że go przekonam i udało mi sie wrócił byłam bardzo szcześliwa że znów moge sie przytulić poczuć jego ciepło, ale z każdym kolejnym dniem on sie oddalał 11.04 poniedziałek, zaistniała miedzy nami taka chemia było tak namietnie nie potrafiliśmy sie odkleić od siebie, po czym po pewnym nie domówieniu sie posprzeczliśmy ale myślałam że sobie wszytsko wyjaśniliśmy następnego dnia sie nie widzieliśmy, a w środe (dzień przed tym jakbysmy obchodzili 5 mies. razem) przyszedł i powiedziałam że to koniec chciałam porozmawiać, a on był taki zimny i zdecydowanay chciałam sie przytulić i porozmawiać a on unikał tego, zadzwonił tel. i wykorzystał sytuacje i wyszedł, powiedział że jeśli zateskni to wróci i bedzie błagał o litość, a ja powoli przestaje w to wierzyć pisaliśmy wczoraj na gg i nadal był zdecydowany, chce żebym była jego przyjaciólką a ja nie chce być przyjaciólką tylko dziewczyną;(;(dzisiaj chciałam sie spotkać i oddać mu jego rzeczy myślałam że jak mnie zobaczy coś poczuje on nadal mówił że nic,w pewnym momencie przygladał mi sie uważnie i odwrócił wzrok a jak sie zapytałam czemu nie patrzy to powiedział że ni emoze że jestem za ładna i że serducho nie pozwala chciałam zeby mi wyjaśnił to on na to że on chce patrzec na mnie jak na przyjaciółke a ja na niego nie patrze jak na przyjaciela, chiałam być silna i nie popłakac sie przy nim długo mi si eudawała dwa razy miałam troche zwieche ale jakoś mineło, ale jak wyszedł to rycze do teraz;(;( nie wiem co mam z sobą zrobić pierwszy raz sie tak zakochałam on był moim ideałem jego wady nie miałay dla mnie znaczenia, tak bardzo go kocham. co mam robić;(;(?
1 2011-04-18 21:08:44 Ostatnio edytowany przez kasia481 (2011-04-18 21:09:14)
Podobne tematy
wiem że długie, ale nie mam przyjaciół, nie mam do kogo nawet z tym pójść;(
poczekaj moze faktycznie zatęskni i wróci, tylko pytanie czy nie będziesz się obowiać, że za jakiś czas on znowu odejdzie? ZNowu będziesz to przeżywac. Daj sobie i jemu czas. Teraz są emocje, człowiek nie myśli racjonalnie,
Odejścia i powroty są bardzo trudne .Myślę że przejdzie Ci ta fascynacja i łudzenie że będzie jak dawniej jest wątpilwe.Może na chwile a co potem? Znów dramat odejścia? Wiem że to nie jest proste ale moja rada - daj sobie czas i jemu a potem się okaże czy takie ponowne spotkanie ma sens.Mijaja dni i powoli zapominamy o tym co nas boli.Ta fascynacja tym facetem też minie i chociaż mi teraz nie uwierzysz ale znów się zakochasz i mam nadzieje że to będzie to i zaiskrzy się po obu stronach.Powodzenia.
tylko ja ciągle nie moge sie z tym pogogdzić, chciałabym żeby zaczeło sie to goić ale jest ciagle gorzej. widuje go ciagle na uczelni bo razem studiujemy.on nie zwraca na mnie w ogóle uwagi na na niego też sie nie staram. jak można stać sie tak obojętnym w ciągu kilku dni? z tego co słyszałam cche sobie życie na nowo ułożyć. a mnie tak bardzo rani jak widze jak sie do niego inne dziewczyny wdzięczą;( czemu nie umiem sobie z tym poradzić, czemu serce nie chce zapomnieć mimo iż rozum mówi że on nie wróci że musze sie nauczyć żyć sama?:(