"odradzająca się rana" - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » "odradzająca się rana"

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

Temat: "odradzająca się rana"

witam, mam do Was znajome:) z forum pytanie - proszę o szczere wypowiedzi bo chyba nie radzę sobie z moim problemem - a postawę moich bliskich znam sad.....jak postąpić

Parę lat temu ok 8 - pracowałam w pewniej firmie - poznałam tam chłopaka (byłam wink młodą pełną życia, atrakcyjną kobietką (co nie znaczy że tak nie jest nadal:) - ale do sprawy....:) firma niestety nie przetrwała nasz kontakt - z tamtego okresu był relacją koleżeńską.....po jakimś czasie roku - odnalazł mnie:) ucieszyłam się - spotykaliśmy się od czasu do czasu, coraz bardziej się zbliżaliśmy do siebie - w moim przypadku zaczynały rodzić się uczucia - otworzył firmę (zaangażował mnie w jej prowadzenie) - miał świadomość że lgnę do niego jak mucha do.....:) - nie powstrzymywał mnie - jednak nasza relacja była "luźna" - miałam się do kogo przytulić wyżalić spotkać itp - oprócz tego prowadziłam mu firmę - jego zachowanie w stosunku do mnie było wg mnie fair - był przystojnym facetem, który kochał swoją samotność niezależność podróże itp - tak go znałam - i taki układ przyznam się mi podobał - ja zajmowałam się swoją karierą on swoją - a od czasu do czasu spotykaliśmy się w miłych okolicznościach:) ale nie byliśmy parą

po 4 latach - spotkał się za mną...niby normalnie jak gdyby nic (pamiętam były walentynki:) - usiadł przede mną i powiedział że jak mi zaraz coś powie to z krzesła spadnę..... chyba wiecie o czym pomyślałam.......mój najszczęśliwszy dzień - wyzna mi uczucie czy coś takiego....:) - niestety.... pomyliłam się....z krzesła nie spadłam...zaniemówiłam przez godzinę (pierwszy raz w życiu) oświadczył mi że za 2 m-ce się żeni...naturalnie nie ze mną....

uczucia jakiego doznałam w tym czasie nie umiem opisać......stwierdzenie że to był grom z jasnego nieba to pikuś...

co zrobiłam (to wydarzyło się niecałe 4 lata temu) - nie zerwałam z nim kontaktów zawodowych (pomagam mu nadal w jego firmie) - to co się wydarzyło boli mnie do dnia dzisiejszego..... na zewnątrz jestem radosną kobietą itp...ale po każdej jego wizycie jestem tak rozstrojona że mnie najbliżsi nie poznają.......w każdym poznanym facecie widzę jego fałszywą twarz.....chociaż spotykam na swojej drodze fantastycznych mężczyzn....po prostu spieprzę tą relację za jakiś czas.....ostatnio okazało się że nowo poznany facet nazywa się tak samo jak on - znienawidziłam  go tylko za to..... źle postępuje wiem! - nie wiem co robić.....

przepraszam za określenie - ale nim gardzę....jednak co jakiś czas co 2 tygodnie - spotykamy się na gruncie zawodowym i patrzę mu w twarz...i udaję że nic się nie stało a stało się......oszukał mnie, okłamał, wykorzystał dobre serce...zawsze prowadził dwulicowe życie...... co robić, jak postąpić....co myślicie o tym myślicie....?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: "odradzająca się rana"

Ale kiedy On Cię oszukał? Czy coś Ci obiecywał? Do czegoś się zobowiązał?

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

3 Ostatnio edytowany przez Median (2011-04-16 15:00:41)

Odp: "odradzająca się rana"

Wspolczuje, ja jednak bym z tego krzesla spadla...
Taka pierwsza mysl, ktora przyszla mi do glowy jest taka, ze powinnas sie z nim spotkac i powiedziec mu o swoich uczuciach, ale nie po to aby wzbudzic w nim litosc itp lecz po to, zeby sie oczyscic dla samej siebie. Moze dzieki "wygarnieciu" mu swojego zalu zdejmiesz z siebie ten ciezar?

4

Odp: "odradzająca się rana"

właśnie...problem w tym że nic mi nie obiecywał.....ale wiedział że go szanuje, że jest dla mnie kimś więcej niż partnerem w interesach, nie izolował mnie od swojej prywatnej osoby, wchodził w moje życie z biuciorami....... wiedział wszystko o moim życiu..... przecież oprócz pracy..... spotykaliśmy się również poza nią......opowiadaliśmy o swoich marzeniach, planach...
gdy mi wtedy powiedział w walentynki => słuchaj chcę ułożyć sobie życie....jesteśmy tylko przyjaciółmi i pewne sprawy między nami się kończą...bo oczekuje czegoś więcej.....ok, pewnie też by pobolało....ale udało by się może relacje koleżeńskie uratować........ale byłby fair......

a okazuje się że byłam ja ....... i ta kobieta w tym samym czasie!!! a nie to jego samotne, niezależne życie..... rozumiem jego chwilowe wyjazdy itp bo ona pracowała za granicą.....śmieszne jest to że jak się spotykaliśmy poza pracą przyjeżdżał do mnie czasami takim innym samochodem....... niedawno się dowiedziałam, że to był jej samochód!! a mi mówił że jego taty:) a on po prostu oszczędzał na kosztach dojazdu do mnie!!!

czuje się oszukana, wykorzystana, OKŁAMANA - a w tamtym czasie na to nie zasłużyłam:)

nie wiem dlaczego teraz - mam taki przełom, taki dziwny powrót do tej starej rany........

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » "odradzająca się rana"

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018