Witam Was,
jak widać w temacie mam mały problem ze swoimi współlokatorkami. Mieszkamy we trójkę drugi rok razem. W pierwszym roku lepiej dogadywałam się z koleżanką A, a teraz lepiej z koleżanką B- były sytuacje, które zbliżyły nas do siebie i tak po prostu wyszło; częściej widujemy się na uczelni itp. Często na początku narzekałam z koleżanką A na koleżankę B. Ale boję się, że to wszystko się "wyleje", bo od wakacji będę mieszkać z koleżanką B, a koleżanka A o niczym nie wie i nie chcę, żeby B dowiedziała się od A, co powiedziałam na jej temat do A, bo to popsuje nasze relacje, które teraz są naprawdę bardzo dobre. Nie wydaje mi się dobrym pomysłem, żebym sama powiedziała do B: słuchaj, bo kiedyś to ja myślałam na twój temat to czy to. Przecież taka "spowiedź" nic nie zmieni, a może pogorszyć sytuację. A mnie i tak jest głupio za to wszystko.. Wiem, że szczerość jest ważna, ale obawiam się tego, że A mi powie: tak na nią narzekałaś, a teraz będziesz z nią mieszkać?
Takie relacje w mieszkaniu są trudne i wie o tym każda/każdy z Was, kto kiedyś mieszkał z kimś- jakby nie było- obcym, bo zanim zamieszkałyśmy ze sobą to się nie znałyśmy. Trzeba się "dotrzeć", z jednym się uda, a innym nie- konflikt charakterów i osobowości, wiadomo.
Z góry dziękuję za pomoc, pozdrawiam.