Cześć Dziewczyny. Chcę się podzielić z Wami czymś, co przeżyłam wczoraj i do dziś nie mogę się otrząsnąć. Ale po kolei.
Zacznę od tego, że raczej nie jest to dla mnie dobry czas. Nie wiem, z czego to się bierze, ale od miesiąca, dwóch, może dłużej było mi tak sobie. Jakaś taka rozlazłość, brak energii (może to ta zima zła tak na mnie podziałała...), brak radości. Jak nie ja. Bo ja zawsze byłam energiczna. Dodajcie do tego słabą atmosferę w pracy - mamy nową szefową, która właśnie próbuje się wykazać, więc zamęcza nas swoimi nowymi pomysłami racjonalizatorskimi. Siedzimy bez sensu po godzinach, co mnie też dobija. Zwłaszcza, że nie przekłada się to na jakieś osiągnięcia szczególne. Ale nie mogę nic powiedzieć, bo potrzebuję tej pracy.
W domu z mężem średnio na jeża. Tzn. niby ok, ale jakoś tak chłodniej. Zadaniowość. Dzieciaki chyba to czują. Próbowałam niby robić dobrą minę, ale w środku czułam, że na niczym nie potrafię się skupić, że wszystko mnie przerasta i w dodatku wkurza. Głupie rzeczy mnie irytują. I to mnie też wkurza, że się wkurzam bez sensu. No i taka kołomyja.
Oczywiście, próbowałam się wziąć za siebie. Jakaś babeczka w gazecie namawiała na bieganie. Że to podobno tak ?zbiera do kupy?. Trzeba się zmoblizować, żeby wstać rano i ruszyć cztery litery. No właśnie. Z tym mobilizowaniem się jest problem. Udało mi się dwa razy.
Próbowałam medytować. Kiedyś czytałam w Zwierciadle, że to pomaga złapać dystans.
Kupiłam taką płytę z medytacjami, siadłam, próbowałam, ale jakoś nie mogłam w to wejść. Plecy mnie bolały. Może to nie dla mnie...
No i wreszcie wczoraj pojechałam do koleżanki na pogaduchy. Wyszłyśmy z psem. Łaziłyśmy bez celu. Nagle niedaleko domu Kaśka mówi: o, coś otworzyli w tym pustym lokalu naprzeciwko. Chodź zobaczymy! Poszłyśmy. Centrum Głębokiego Relaksu. Ciekawe! Coś dla nas, śmiejemy się. Na niebieskiej witrynie był napis: Podróż po wewnętrznym oceanie. Intrygujące nam się to wydało, więc weszłyśmy do środka. Okazało się, że to są takie kosmiczne z wyglądu kapsuły do ?głębokiego relaksu?. Pani nam pokazuje, opowiada. Sama nie wiem. Jedna kapsuła była wolna. Kaśka mówi, chcesz to wchodź. No i weszłam.
I tu się zaczyna. W kapsule położyłam się na wodzie. Tak! Bo w środku jest bardzo, bardzo słona woda, tak słona, że ciało się na niej unosi. Woda jest ciepła, ma temperaturę ciała, tak że się jej nie czuje. I to było niesamowite uczucie! Jakbym leżała na chmurze! Ale to nie wszystko! Kapsuła odcina na czas seansu wszystkie zmysły. Nic nie widziałam, nie dochodziły żadne dźwięki, nic nie czułam... Na początku pani z obsługi puściła mi taki hipnotyczny szum morza. A potem nie było już nic. Przez godzinę bylam w pustce. NIC. Totalnie się rozpłynełam. Zapomniałam, że mam ciało. I to było naprawdę super! Nie pamiętam, kiedy moja głowa tak odpoczela. Ale najlepsze zaczeło się jak wyszłam. Niby wszystko normalnie, ale taki spokój jakiś rzeczywiście nieziemski... Jechałam do domu i było mi tak lżej. Warszawa za oknem wydawała się jakaś ładniejsza. Czułam że nic, ale to nic nie byłoby w stanie mnie zdenerwować. Że musiałabym w to włożyć tyle wysiłku, że zwyczajnie by mi się nie chciało. Weszłam do domu, a mąż patrzy na mnie i pyta, co się stało. Bo dawno mnie nie widział tak uśmiechniętej :-)
Dzisiaj się obudziłam i cały czas TO czuję. Nie wiem, jak długo ten stan we mnie zostanie, ale mam nadzieję, że jakiś czas.
Mówię Wam: nigdy, przenigdy żaden zabieg, żaden masaż tak na mnie nie podziałał!
Podobne tematy
2 2011-04-11 00:02:14 Ostatnio edytowany przez hana (2011-04-11 00:06:10)
Niesamowite,też bym chciała czegoś takiego doświadczyć.Pierwszy raz słyszę o tym...to musi być naprawdę cudowne przeżycie.Wręcz wydaje się nierealne,takie kosmiczne ![]()
Tak! To było kosmiczne! Tym bardziej, że kompletnie nie byłam na to przygotowana, nic o tym nie czytałam itp. Ot, przypadek... Bo to centrum relaksu mieści się jakoś tak na końcu uliczki, nie ma żadnych neonów, no i można przejść obok nie zauważając. I człowiek nawet nie wie, co traci.
Kurczę, tak sobie myślę, ile jeszcze takich wynalazków niesamowitych jest już dostępnych, tylko my o tym nie wiemy...
rany, ale to brzmi! w jakim mieście można to przeżyć? Może bym się wybrała, gdybym tak mogła się wyłączyć na godzinę z codziennego gwaru, to było by coś!
w Warszawie na Mokotowie, na osiedlu MArina
maja tez chyba strone internetowa
ah, bo chyba nigdzie nie napisalam, ze to centrum nazywa sie Ocean Spokojny
i maja strone www!
A ja mam wrazenie że to jakas reklama poprostu tego oceanu.
Jak to mozliwe ze tam weszłaś jak byłas z psem na spacerze? skąd wziełas strój kąpielowy? I czy zawsze nosisz przy sobie wiecej niz 100 zl jak idziesz na spacer. Bo tyle kosztuje tam godzina.
Na facebooku jest nawet artykuł z jakiejs gazety i dziwnym trafem opisuja tam takie same zachowanie, ze dzieci, ze szum, ze z mezem jak sie nie uklada i ze najlepiej dziala na osoby po medytacji ![]()
i jaka przesada - godzina,która wszystko zmieniła.
Niewiarygodne ![]()
Niesamowita historia ![]()
Życzę aby Tobie ten stan utrzymał się jak najdłużej ![]()
Pozdrawiam!!!
Przez tę opowieść zapragnęłam udać się do Wawy. Chocby nawet, żeby spróbować.:)
Hmm...rzeczywiscie brzmi cudownie ale ja tez uwazam ze to jakas reklama.przynajmniej tak wlasnie brzmi caly post autorki.nawet nie wspomniala co bylo jak wyszla z ta kolezanka.czy ja pytala jak bylo...niewiem ale mi jakos nie chce sie wierzyc w to wszystko.oczywiscie jest realne zeby tak sie czuc po jakims zabiegu czy czyms takim ale to akurat brzmi dla mnie wylacznie jak dobra reklama.
oczywiście, że to reklama
tylko naiwniak uwierzy w tę "niesamowitą" historyjkę
Widze, ze spiskowa teoria dziejów wciąz jest modna :-) Kto chce niech wierzy, kto nie chce niech nie wierzy. Dla mnie to bylo cos NAPRAWDE niesamowitego. I chciałam się tym podzielić. I tyle.
PS. Nie noszę ze sobą na co dzień kostiumu kąpielowego, ale w tej kapsule jest się nago, więc to nie był problem :-)
jakbym obejrzala vanilla sky ![]()