Potrzebuje kogoś z kim mogę pogadać. Tak zwyczajnie, może anonimowo.
Bo nie mam nikogo, komu mogłabym się wyżalić, z kim pogadać, a jest mi tak ciężko, ze beczeć mi się chce. Bo ile można czuć się bezużytecznym, słabym i czuć bezsilność...?
Rodzice pokazali jak mnie "kochają". Olewajac mnie i teraz sprawiając mi kłopoty.
Facet - przez niego nie wiem co to stałość uczuć a codzień doświadczam zmienności, która rujnuje mój świat.
Przyjaciółki - phi, kiedy były ale z czasem pokazały "przyjaźń".
Nie chcę wylewać tu całej biografii, poddawać debcie etc.
Szukam po prostu kogoś do pogadania...
Bo jest mi po prostu ciężko...
Za ciężko jak na moje małe barki...