Witam
Mam 25 lat jestem z chlopakiem od prawie 3 lat chcemy byc razem kochamy sie przeszlismy bardzo cieżkich chwil(smierc mojego taty, mojego chlopaka babci w tym samym czasie).Problem nasz polega na tym ze on jest jedynakiem i wychowywany byl z mysla ze ma zostac z rodzicami na starosc. Ja z kolei mam dwie starsze siosty ktore maja swoje rodziny i mieszkaja niedaleko. Chlopak mój mieszka ode mnnie 35 km i widujemy sie na weekendy. Ja jestem najmłodsza i tez bylam wychowywana tak ze zostane z moimi rodzicami ale śmierc taty spadla na nas nieoczekiwanie. Nie moge zosawic mamy ktora jest chora i nie poradzi sobie nawet finansowo. On wiedzial od poczatku jak wyglada cala sytuacja i ciagle powtarzal ze poradzimy sobie . Ostatnio zaczelismy temat naszej przyszlości i pojawil sie problem z mieskzaniem. Kochamy sie nie chcemy sie rozstawac ale obje nie widzimy sposobu jak rozwiazac nasza sytuacje. Tylko kwestia mieskzania jest sporna reszta spraw jest ok. Nadmieniam ze istanieje takie roziwwanie ze mieskzamy troche u jednych troche u drugich ale moj chlopak twierdzi ze to nie ejst dobre rozwiaznie. Sama juz nie wiem jak sobie z tym poradzic . Prosze moze ktos zupelnie postranny widzi rozwiazane. Z góry dziekuje Pozdrawiam
Podobne tematy
Skoro masz az tyle siostr to one rowniez moga pomoc Twojej mamie psychicznie i finansowo. Porozmawiajcie wszyscy razem w rodzinie o tej sytuacji, a na pewno da sie rozwiazac.
Zupełnie nie rozumiem podejścia "zostałam/em wychowany aby zostać z rodzicami na starość" - ludzie to jest chore... Twoje siostry jakoś nie mają takiego podejścia aby zostać z rodzicami, założyły własne rodziny, mieszkają osobno i mimo tego mogą Twojej mamie również pomagać. Dlaczego Ty masz cierpieć kosztem wszystkich - co ma do tego to, że jesteś najmłodsza? Ja też jestem jedynaczką, a jednak mam swoją rodzinę - męża i syna, nie wyobrażam sobie tego że miałabym być uwiązana u nogi mojej mamy... Nie myśl że jestem perfidna i zadufana w sobie, kocham moją mamę, a ona doskonale rozumie, że mam rodzinę. Oczywiście gdyby była chora i wymagała opieki to bym się nią zajęła. Jednak póki co nie wyobrażam sobie tego, że miałabym z nią mieszkać bo tak sobie wymyśliła.
Twój chłopak ma oboje rodziców - co się im stanie jak zamieszka osobno? Krzywda im się nie stanie. Ja sama jestem matką i nie wyobrażam sobie aby mój syn miał zmarnować sobie życie bo ja miałabym fanaberię, że musi ze mną mieszkać do mojej późnej starości. Każde małżeństwo będzie szczęśliwe i udane tylko wtedy gdy będzie mieszkać samo. Wiem to z własnego doświadczenia bo mieszkamy z mężem obecnie u teściów i przez to ciągle się kłócimy. Nie raz zauważyłam że teściowie nastawiają mojego męża przeciwko mnie, mamy się od nich wyprowadzić we wrześniu - nie wiem czy wytrzymam do tego czasu... Wiem jednak że nie każdego stać na własne mieszkanie więc uważam, że powinniście zamieszkać u twojej mamy, tak jak wyżej napisałam rodzice Twojego chłopaka są w dwójkę, nie będzie im się razem nudzić, a Twoja mama jest sama i bardziej przyda się jej wasze towarzystwo ![]()
Tez uwzam ze jest to dobre rozwiazanie zeby mieszkac u mnie poztym ze z chlopakiem pracujemy w mojej miejscowosci on codziennie dojezdza do pracy 35 km a tak mamy wszytsko na miejscu. Ja mieszkam w miescie On na wsi. Uwazam ze powinnismy isc na kompromis ale wg niego nie bedzie to kompromis jak zamieszkamy u mnie a ja uwazam ze jak u niego. No i jest problem ktory chyba nie ma rozwiazania wiec pozostanie nam tylko chyba rozstanie:(
ech tam, rozstanie, rozmawiaj z nim to go przekonasz.............
Nie sądze, żeby rozstanie było konieczne w takiej sytuacji. Nie patrzcie na ten problem jak na zabawę w przeciąganie liny - wygra ten kto przeciągnie drugą osobą na swoją stronę. Popieram BlackPearl, jeśli już musicie wybierać, to zamieszkajcie z Twoją mamą. To zdecydowanie lepsze wyjście, ponieważ jego rodzice są jeszcze póki co we dwoje. Łatwiej będzie im sobie poradzić. Ale jeśli wchodzi w grę mieszkanie zupełnie osobno, to jest to najlepsze wyjście według mnie. Nikt nie będzie się czuł poszkodowany. Podam przykład moich rodziców, którzy mieszkają u mamy mojego taty, a "mama mamy" mieszka sama 60km od nich, mimo że jest o wiele starsza i bardziej schorowana. Nie zmienia to jednak faktu, ze o tą babcię która mieszka dalej, dbają wbrew pozorom o wiele bardziej. Jak widzisz, nie ma to znaczenia gdzie zamieszkacie. Ale jeśli jednak ma to dla was znaczenie, to wszystkie argumenty przemawiają za tym żebyście mieszkali u Twojej mamy. Jest sama, jak wspomniałaś chora, macie tam pracę oboje. A nic nie stoi na przeszkodzie żebyście jeździli często do Twoich "teściów" - to tylko 35km.
Rozmawiamy bardzo duzo na ten temat i ciagle mój chlopak upiera sie ze nie ma wyjscia z tej sytuacji jedyna to taka ze trzeba sie rozstac i ulozyc sobie osobno zycie mimo tego ze sie kochamy. Ja jednak nie uwazam zeby to bylo cos rozsądnego bo zbyt mocno go kocham i wiem ze nie pokocham nikgo innego juz. Ciezko mi jest cholernie bo to taka sutuacja w ktorej jestem bezsilna Z jednej styrony kocham go i chce byc razem a z drugiej nie umialaby zostawic mamy ktorej jest bardzo ciezko. Co radzicie prosze pomóżcie
Nie podoba mi sie postawa Twojego chłopaka. Co to znaczy, że został wychowany z myślą, że ma zostac z rodzicami na starość? Puki co to myślę, że jego rodzice nie są zgrzybiałymi starcami, skoro ich syn jest młody. Ile maja lat, 50? O co tam chodzi? Chłopak mieszka na wsi, może tam więc chodzi o ręce do pracy w polu jeśli maja gospodarkę? A może Twój chłopak jest nadmiernie związany z rodzicami, może jest maminsynkiem?" Było by to ciężarem, gdybyście zamieszkali z nimi.
Co do Twojej mamy, to tez nie uważam, że to Ty właśnie masz na siebie wziąć cały ciężar opieki nad nią, masz jeszcze siostry.
Nie akceptuję faktu, ze niektórzy ludzie "hodują" sobie dziecko do opieki nad sobą. To niemoralne.
Każdy człowiek ma prawo żyć po swojemu i sam decydować gdzie chce mieszkać i żyć. I rodzice powinni ten fakt zaakceptować. Nie do pomyślenia jest żeby dwoje kochających sie ludzi rozstawało się, bo rodzice nie spuścili ich ze smyczy!
Dobrze sie oboje zastanówcie nad swoim związkiem, skoro plany rodziców co do Was są ważniejsze niż chęć bycia razem.