Nie wiem jak to ubrać w słowa, nie wiem co napisać, ale mam już dość tego co siedzi mi w sercu
Po emocjonalnej zdradzie zaczynamy wszystko od nowa, ja próbuję mu zaufać, a on zaczyna się dziwnie zachowywać. Nie wiem może mam już obsesje. Mówi się, że po zdradzie powinno się zaufać, ponieważ ciągłe wypominanie może doprowadzić do tego, że facet w pewnym momencie myśli: skoro ona myśli, że ja zdradzam i jest ze mną to dlaczego mam tego nie robić.
Od dwóch miesięcy codziennie na okrągło jest wałkowany ten sam temat. On wyjeżdża w delegacje, a ja zaczynam widzieć czarny scenariusz i wszystko wraca jak bumerang. Mówię ufam Ci, wiem, że byś mnie znowu nie skrzywdził. Przynajmniej będziesz szczery, gdyby miało być coś na rzeczy. A na drugi dzień: z kim byłeś na wyjedzie? A czy na pewno byłeś tam i tam. Wiem, że był, czuję to, ale boję się zaufać.
Wczoraj spotkaliśmy się z jego rodziną. Trochę wypił i jak wróciliśmy do domu zasnął sobie na kanapie, a ja patrzę a on w spodniach, w których leży, ma tel. Telefon którego wcześniej nie miał przy sobie i właściwie, którego nie używa (tak twierdzi), kupił go, bo była jakaś promocja, a on potrzebował aparatu. To nie jest tel. codziennego użytku (zresztą kupowaliśmy go razem). I myślę sobie tak. Super, pewnie napisał do tamtej sms-a i teraz czeka na zwrotnego, czy coś w tym stylu. Próbuję mu ten tel. wyjąć, a on zaczyna mnie ochrzaniać, jak to ja mogę go znów inwigilować, przecież mówiłam, że ufam. Że mam się zastanowić nad swoim zachowaniem i sobie myślę: ma racje. A on wyłącza ten tel. i mówi, że nie jest mu potrzebny. OK, wybaczam. Siedzimy razem, jest normalnie. Potem on idzie do łóżka, ja jeszcze zajęta domem, wchodzę do pokoju, a ten telefon leży koło łóżka, wysunięty ze spodni. Wkurzona wychodzę, on leci za mną i przytula się. Ja go olewam i uświadamiam sobie, że moja intuicja chyba mi dobrze podpowiada i stwierdzam, że od niego odchodzę. Mam dość tego wszystkiego i nie daję sobie już rady. Mówię mu spieprzaj, nie chcę z Tobą gadać... Idzie się położyć, a za 10 min przychodzi do mnie i kładzie mi się na kolanach, że to nie prawda, że on do nikogo nie pisał. Tuli się, a ja zimna mówię: to nie ma sensu, odchodzę od Ciebie. Nie daje mi spokoju, mówi, że może mi pokazać ten tel, a ja sobie myślę: pewnie pokasowałeś już sms-y, więc po co mi on. Kładziemy się spać. Ja zimna jak lód, a on przytula się i zasypia. Nie spałam całą noc, gdy on zasnął wstałam i sprawdziłam ten tel, a on był wyłączony. Wiecie co pomyślałam sobie, że chyba specjalnie go wyłączył. Ale jakiś dzwonek w umyśle mówi: a może on tego tel już później w ogóle nie włączył, tylko po prostu trzymał dalej w spodniach. On mi mówi, że jak będzie chciał pisać, to równie dobrze może to robić z komp. i co ja będę na komp. też narzekała. Dzisiaj milutki, przyjechał do domku w czasie pracy, przytula się, a ja nie wiem co robić. Czy odejść, czy po prostu zaufać. On mnie bardzo prosi, abym mu zaufała, że tamta znajomość zakończona jest już, itp, itd. Przed zaśnięciem, on mi mówi: jesteś zdradzoną kobietą to fakt, ale nie możesz teraz wszystkiego łączyć ze zdradą. Ja mówię: albo jestem głupia, albo Ty robisz ze mnie głupią. Zasypiam.
Dziewczyny, czy faktyczni sama robię z siebie wariatkę?